i co dalej?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: i co dalej??

Witajcie kochane kobietki
zdecydowałam się napisać. .bo juz sama nie wiem co mam robic
Od osmiu miesięcy jestem z facetem..widujemy się prawie codziennie i kompletnie nie wiem na czym stoję. ..kocham go i zrobila bym dla niego wszystko ale nie mam pojęcia co on do mnie czuje..co o mnie mysli. Ciężko się z nim rozmawia na takie tematy i zawsze gdy zaczne z nim rozmowę on zmienia temat...udaje niedostepnego..wrednego itp a tak na prawdę jest niesamowicie wrazliwym facetem. Jest po rozwodzie tak jak ja...i niestety ma problem z alkoholem....
jakis czas temu jego przyjaciel opowiedzial mi o jego szkolnej milosci z przed 20 lat...ta kobieta od lat mieszka w stanach...a on nadal ja kocha...nie raz jak u niego jestem ona dzwoni do niego na skypa...on wtedy wychodzi do drugiego pokoju ale ja i tak slysze o czym rozmawiaja....Jest mi cholernie przykro jak słyszę jak on mowi do niej..ze ja kocha. Tak sie zastanawiam i nie moge nic wymyslic...jesli tak bardzo ja kocha to dlaczego sie z nia nie ozenil tylko z inną. ...dlaczego po rozwodzie nie wyjechal do niej. Dlaczego spotyka sie ze mna...ciągle słyszę ze jest mu ze mna dobrze...potrafi wtulic sie we mnie i przespac tak całą noc...a jednak jest ta inna ktora kocha....to niesamowicie boli. Ta kobieta jest w polsce raz na rok...wiem ze niedlugo ma przyjechac na 2 tygodnie...i juz sie tego boje
Przepraszam za ten chaotyczny post bo chyba pisze bez ładu i składu. .ale jestem juz tak wykonczwykonczona psychicznie...ze ciezko mi zebrac mysli aby cos sensownie napisac
mozecie mi jakos pomoc???...proszę ja naprawdę go kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez niego

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: i co dalej??

Jedyne, co spotyka Cię w tym związku to cierpienie. Przykre to jest, ale chyba pomogłabym temu facetowi załatwić wizę i niech leci do swojej miłości. A Ty jeszcze kogoś spotkasz i będziesz szczęśliwa.
Nie wganiaj się sama w kozi róg, poszukaj własnego szczęścia.
Życzę powodzenia!

3

Odp: i co dalej??

Wspolczuję ci. Wiem co czujesz. Nie jesteś tą najważniejszą a to boli jak cholera. Nigdy z tego powodu nie będziesz spokojna.
Ale jak sobie wyobrazasz żyć tak dalej?! Ty go kochasz a on kocha inną!
Nie dasz rady tak żyć!
Ja jestem trzy miesiące po rozstaniu z mężem. Bol, tęsknota, żal, nienawiść. Myślisz o nim 24 na dobę ale wiesz co wierzę, że musi być lepiej. Kiedyś musi.

4

Odp: i co dalej??
iguanka10 napisał/a:

Witajcie kochane kobietki
zdecydowałam się napisać. .bo juz sama nie wiem co mam robic
Od osmiu miesięcy jestem z facetem..widujemy się prawie codziennie i kompletnie nie wiem na czym stoję. ..kocham go i zrobila bym dla niego wszystko ale nie mam pojęcia co on do mnie czuje..co o mnie mysli. Ciężko się z nim rozmawia na takie tematy i zawsze gdy zaczne z nim rozmowę on zmienia temat...udaje niedostepnego..wrednego itp a tak na prawdę jest niesamowicie wrazliwym facetem. Jest po rozwodzie tak jak ja...i niestety ma problem z alkoholem....
jakis czas temu jego przyjaciel opowiedzial mi o jego szkolnej milosci z przed 20 lat...ta kobieta od lat mieszka w stanach...a on nadal ja kocha...nie raz jak u niego jestem ona dzwoni do niego na skypa...on wtedy wychodzi do drugiego pokoju ale ja i tak slysze o czym rozmawiaja....Jest mi cholernie przykro jak słyszę jak on mowi do niej..ze ja kocha. Tak sie zastanawiam i nie moge nic wymyslic...jesli tak bardzo ja kocha to dlaczego sie z nia nie ozenil tylko z inną. ...dlaczego po rozwodzie nie wyjechal do niej. Dlaczego spotyka sie ze mna...ciągle słyszę ze jest mu ze mna dobrze...potrafi wtulic sie we mnie i przespac tak całą noc...a jednak jest ta inna ktora kocha....to niesamowicie boli. Ta kobieta jest w polsce raz na rok...wiem ze niedlugo ma przyjechac na 2 tygodnie...i juz sie tego boje
Przepraszam za ten chaotyczny post bo chyba pisze bez ładu i składu. .ale jestem juz tak wykonczwykonczona psychicznie...ze ciezko mi zebrac mysli aby cos sensownie napisac
mozecie mi jakos pomoc???...proszę ja naprawdę go kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez niego

Nie wiem, jak nazwać to, co Was łączy. W każdym razie, w mojej ocenie, jesteś dla tego gościa przytulanką, której marzy się zajęcie miejsca emigrantki w sercu "partnera". Wiesz, jak wygląda Twoja sytuacja, on nie ukrywa, że kocha tamtą i na nią czeka. Dlatego nerwowo reaguje na Twoje próby określenia się wobec Ciebie.
Myślę, że dla własnego dobra powinnaś odejść, zostawić go, niech sam przeżywa kolejne 11 i pól miesiąca rozłąki z tamtą. Istnieje życie poza nim, zapewniam.

5 Ostatnio edytowany przez iguanka10 (2015-03-28 23:14:33)

Odp: i co dalej??

Dziękuję za porady i opinie...nie potrafie odejść. ..juz sie nad tym zastanawialam ale nie potrafie...zabardzo go kocham. Tak szcszczerze to on opowiadal mi wszystko o sobie..o rodzinie..o bylej zonie i o kobiecie z ktora sie zwiazal pare lat po rozwodzie...a o niej nic nie mowi...Mowil tylko ze ma dwóch kolegow i kolezanke w stanacb i utrzymuja ze sobą kontakt....
On ma tez problem z alkoholem....codziennie musi sie napic...nie raz bywalo tak...ze po pracy potrafil zalac sie codziennie przez kilka dni...najgorsze jest to...ze jak musi jezdzic firmowym autem i przez jakis czas nie moze sie napic..jest niedowytrzymania ciagle zly..rozdrazniony..ciezko z nim wtedy nawet porozmawiac
Jest jeszcze jedno czego nie moge zrozumiec...nie raz gdy on rozmawial z moimi dziecmi (corki prawie pelnoletnie i nastoletni syn) mowil to co dotyczy was dotyczy tez mnie bo jestem z waszą mamą
nie wiem naprawdę nie wiem co dalej...nigdy sie nie klocimy...swietnie sie dogadujemy...czesto rozumiemy sie bez słów. ...ja wiem ze on wie ze go kocham...choc nigdy mu tego nie powiedzialam...

6

Odp: i co dalej??
iguanka10 napisał/a:

Witajcie kochane kobietki
zdecydowałam się napisać. .bo juz sama nie wiem co mam robic
Od osmiu miesięcy jestem z facetem..widujemy się prawie codziennie i kompletnie nie wiem na czym stoję. ..kocham go i zrobila bym dla niego wszystko ale nie mam pojęcia co on do mnie czuje..co o mnie mysli. Ciężko się z nim rozmawia na takie tematy i zawsze gdy zaczne z nim rozmowę on zmienia temat...udaje niedostepnego..wrednego itp a tak na prawdę jest niesamowicie wrazliwym facetem. Jest po rozwodzie tak jak ja...i niestety ma problem z alkoholem....
jakis czas temu jego przyjaciel opowiedzial mi o jego szkolnej milosci z przed 20 lat...ta kobieta od lat mieszka w stanach...a on nadal ja kocha...nie raz jak u niego jestem ona dzwoni do niego na skypa...on wtedy wychodzi do drugiego pokoju ale ja i tak slysze o czym rozmawiaja....Jest mi cholernie przykro jak słyszę jak on mowi do niej..ze ja kocha. Tak sie zastanawiam i nie moge nic wymyslic...jesli tak bardzo ja kocha to dlaczego sie z nia nie ozenil tylko z inną. ...dlaczego po rozwodzie nie wyjechal do niej. Dlaczego spotyka sie ze mna...ciągle słyszę ze jest mu ze mna dobrze...potrafi wtulic sie we mnie i przespac tak całą noc...a jednak jest ta inna ktora kocha....to niesamowicie boli. Ta kobieta jest w polsce raz na rok...wiem ze niedlugo ma przyjechac na 2 tygodnie...i juz sie tego boje
Przepraszam za ten chaotyczny post bo chyba pisze bez ładu i składu. .ale jestem juz tak wykonczwykonczona psychicznie...ze ciezko mi zebrac mysli aby cos sensownie napisac
mozecie mi jakos pomoc???...proszę ja naprawdę go kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez niego

A WLĄCZ SOBIE PRZYCISK POD TYTULEM -INSTYNKT SAMOZACHOWAWCZY ,bo ci chyba nie dziala

7

Odp: i co dalej??
iguanka10 napisał/a:

Dziękuję za porady i opinie...nie potrafie odejść. ..juz sie nad tym zastanawialam ale nie potrafie...zabardzo go kocham. Tak szcszczerze to on opowiadal mi wszystko o sobie..o rodzinie..o bylej zonie i o kobiecie z ktora sie zwiazal pare lat po rozwodzie...a o niej nic nie mowi...Mowil tylko ze ma dwóch kolegow i kolezanke w stanacb i utrzymuja ze sobą kontakt....
On ma tez problem z alkoholem....codziennie musi sie napic...nie raz bywalo tak...ze po pracy potrafil zalac sie codziennie przez kilka dni...najgorsze jest to...ze jak musi jezdzic firmowym autem i przez jakis czas nie moze sie napic..jest niedowytrzymania ciagle zly..rozdrazniony..ciezko z nim wtedy nawet porozmawiac
Jest jeszcze jedno czego nie moge zrozumiec...nie raz gdy on rozmawial z moimi dziecmi (corki prawie pelnoletnie i nastoletni syn) mowil to co dotyczy was dotyczy tez mnie bo jestem z waszą mamą
nie wiem naprawdę nie wiem co dalej...nigdy sie nie klocimy...swietnie sie dogadujemy...czesto rozumiemy sie bez słów. ...ja wiem ze on wie ze go kocham...choc nigdy mu tego nie powiedzialam...

Jesteście "razem" dopiero osiem miesięcy, mieszkacie osobno,on wie, że go kochasz, a Ty zdajesz sobie sprawę  z tego, że on kocha inną.
Za krótko, by mówić o współuzależnieniu w alkoholizmie partnera, chociaż prezentujesz symptomy takiego zjawiska.
Pytasz, co dalej? Po co, skoro nie bierzesz pod uwagę zostawienia go?
A to jest jedynym rozwiązaniem dobrym dla Ciebie.

8

Odp: i co dalej??

Przykre to co napisalas i chcialbym powiedzieć odejdz od niego i to nawet teraz tylko ze Ty go kochasz. Wiem jakie to uczucie i nikt Ci w tym nie pomoże. Bedziesz cierpiala bedac z nim, naprawde.

9 Ostatnio edytowany przez iguanka10 (2015-03-29 08:27:48)

Odp: i co dalej??

Wiem..ze powinnam odejść ale to nie jest takie proste
Dziwi mnie to dlaczego nie jest z tamta kobietą skoro ją tak kocha...przecież mogl sie z nią ożenić lata temu a wybral inną.  Po rozwodzie tez mogl do niej lecieć a tego nie zrobił . przeciez nic go tu nie trzyma i w kazdej chwili mogl by tam jechac. Wiem ze jakis czas po rozwodzie poznał kobiete z ktora byl trzy lata..mieszkali razem wszystko bylo ok ale potem wszystko sie rozpadlo z tego co opowiadał to jego partnerce przeszkadzalo to ze dosc czesto sięgał po alkohol.
Widzę ze go to męczy i chyba sam nie wie co ma robic. Przez te wszystkie miesiace zauwazylam..ze to ona zawsze do niego dzwoni..nie on do niej nie raz rozmawiaja normalnie ale czesto on podczas rozmowy z nia strasznie sie wkurza.  Całkiem niedawno jak z nia rozmawial powiedzial jej ze ona go olewa że on ma juz tego dosc ze tak dalej nie moze byc i ze chce przyleciec do polski a nawet nie wie ile sie u niego pozmienialo
Wiem ze nie jestem mu obojętna bo widzę jak sie w stosunku do mnie zachowuje. Jest czuly opiekuńczy zawsze gdy mam problem mogę z nim o tym pogadać. Nie raz mnie zaskoczył sniadaniem do łóżka czy kolacją w walentynki ktora sam przygotowal to naprawdę jest miłe i dlugo sie takie gesty pamięta.  Moje dzieci go lubią on zresztą je też maja ze soba bardzo dobry kontakt
I wiecie co...jakis czas temu rozmawialam z jego przyjacielem myślałam ze czegos sie dowiem ale wiadomo kumpel kumpla nie wszypie. Uslyszalam tylko od niego daj mu czas a zobaczysz ze bedzie cie na rekach nosil po czym skonczyl temat i stwierdzi ze nic wiecej mi powiedziec nie moze. Juz sama nie wiem o co w tym wszystkim chodzi

10

Odp: i co dalej??
iguanka10 napisał/a:

...najgorsze jest to...ze jak musi jezdzic firmowym autem i przez jakis czas nie moze sie napic..jest niedowytrzymania ciagle zly..rozdrazniony..ciezko z nim wtedy nawet porozmawiac

...nigdy sie nie klocimy...swietnie sie dogadujemy...czesto rozumiemy sie bez słów. ...ja wiem ze on wie ze go kocham...choc nigdy mu tego nie powiedzialam...

Twoja decyzja o związku z takim człowiekiem jest typowym lotem ćmy do płomienia... Wiesz sama jak to sie skończy, wszyscy Ci tu piszą jedno, sama to też potwierdzasz, ale jako kontrargument, coś, co niweczy jakiekolwiek racjonalne argumenty ...używasz słowa "kocham" wobec niego. To nieporozumienie. Doskonale wiesz, ze ten związek Ciebie zniszczy. Dla ułudy, że ...moze kiedyś Cię pokocha (naiwność - wiesz o tym) gotowa jesteś skreślić najbliższych kilka lat, po których z trudem będziesz sie podnosić. Na moje oko - faceta już sporo po "czterdziestce", po różnych katastrofach życiowych - Twój upór w trwaniu w takich relacjach wynika z Twojej desperacji. Fakt, to Twoje zycie i Twój wybór, ale sugeruję Ci zrobienie paru kroków w bok i spojrzenie na całą sytuację z lekkim dystansem: zauważysz, ze jesteś taką właśnie "przytrulanką", plasterkiem, erzacem kogoś "doskonałego", komu nigdy go nie ...wydrzesz z rąk. Dla mnie szkoda byłoby zycia na taki związek. Zabawne, bo sam - ale nieswiadomy tego - popełniłem kiedyś małżeństwo z kimś, kto (jak się w końcu po czasie zorientowałem) tym prawdziwym, nie werbalnym uczuciem darzył innego człowieka. Małżeństwo nie przetrwało, nie potrafiłem być w takiej relacji z pozycji kogoś niedorastającego "do pięt" jakiemuś wyidealizowanemu glusiowi. Cóż, napiszę Ci tu, ze często ten ideał nigdy nie zostanie poddany weryfikacji, bo istnieje ryzyko, iż szybko okaże się nieporozumieniem - dlatego wciąż będzie ideałem w marzeniach, a w świecie realnym jakiś niedoskonały zastępnik zmuszony wciąż godzić sie z poślednią rolą w marzeniach... Ty masz ten komfort, ze wiesz jak to wygląda, facet nie sciemnia Ci o swoich uczuciach, planach z Tobą związanych - sama to piszesz... Wybacz, ale zacznij mysleć i zacznij się szanować.
Na marginesie tu jeszcze wspomnę, ze sama sobie przeczysz pisząc, ze dobrze się rozumi8ecie, ze to harmonijny związek, jednocześnie opisując jego zachowania... Sama siebie okłamujesz... Wiesz, ze za niedługo bedziesz cieniem samej siebie...?
Sama i na własne życzenie robisz sobie krzywdę. My tutaj tylko chcemy Ci otworzyc oczy. Co z tym zrobisz - skoro sama własnych mysli nie słuchasz - wiadomo...

11 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-03-29 10:50:52)

Odp: i co dalej??

Ktokogo ma rację! Będziesz cieniem samej siebie. Doprowadzi cie na dno! Chocbys gory poruszyła nic nie zmienisz!
Zostaniesz wrakiem człowieka!
Nigdy nie będziesz tą jedyną! Na co chcesz czekać?!!!
Nie ma na co czekac!
Jesteś z nim dopiero 8 miesięcy!
Uciekaj od niego bo cię wykończy!
Wiem co czujesz teraz! Czulam to samo poltory roku!
Teraz jestem wrakiem siebie! Psychicznie się wykonczylam!
Ale patrzę w lustro i jestem! Widzę siebie, stoję! I powtarzam sobie, ze muszę to przetrwać bo On mnie nie kocha!
Niestety to prawda i im prędzej Ty to zrozumiesz tym lepiej!

12

Odp: i co dalej??

To po co on ze mną jest...po co sie ze mna spotyka? Ja nawet nie wiedzialam o jego istnieniu..nie wiedzialam ze mieszka niedaleko mnie. To on mnie gdzies wypatrzyl on nalegal na spotkania i tak jest do dzis. Na poczatku kompletnie nie bylam nim zainteresowana a potem tak to jakos sie dziwnie potoczylo....moze za szybko pokazalam mu ze mi na nim zależy. .nie wiem
Cholernie trudne jest to wszystko. Naprawdę dobrze sie czuje w jego towarzystwie nie raz przekonalam sie ze moge na niego liczyć

13

Odp: i co dalej??

Nie wiem po co? Sama go zapytaj, jak On to widzi?! Niech się nie wścieka, tylko ci powie. Postaraj się taką szczerą rozmowę z nim przeprowadzić.

Odp: i co dalej??
iguanka10 napisał/a:

To po co on ze mną jest...po co sie ze mna spotyka? Ja nawet nie wiedzialam o jego istnieniu..nie wiedzialam ze mieszka niedaleko mnie. To on mnie gdzies wypatrzyl on nalegal na spotkania i tak jest do dzis. Na poczatku kompletnie nie bylam nim zainteresowana a potem tak to jakos sie dziwnie potoczylo....moze za szybko pokazalam mu ze mi na nim zależy. .nie wiem
Cholernie trudne jest to wszystko. Naprawdę dobrze sie czuje w jego towarzystwie nie raz przekonalam sie ze moge na niego liczyć

Bo kobieta,do której wzdycha jest niedostępna. Nie dość,że Cię nie kocha,to jeszcze nałogowo pije. Nie zauważyłam żeby to dla Ciebie był jakikolwiek problem i to jest dość niepokojące,że tak po prostu to akceptujesz..

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024