Ja mam 178, partner 164 cm wzrostu. Zanim pierwszy raz go zobaczyłam wiedziałam, że jest niższy. On wiedział, że ja jestem wysoka. Nie przeszkadza nam to. Nie zwracamy na tę różnicę uwagi. Myślę, że ludzie w sklepach i na ulicy się gapią, ale nie zauważam tego. Brak tolerancji to ich problem, nie mój.
Dogadujemy się świetnie, jest nam dobrze w każdej sferze życia. Mamy podobne zainteresowania, wspólne pasje, sposób myślenia i wrażliwość. Łączy nas sporo. Mój wzrost nigdy mnie nie dyskwalifikował w jego oczach - i odwrotnie.
Znam sporo par, myślę, że ok. 10, w których jest taka albo i większa różnica. I te pary funkcjonują razem od lat, są po ślubach, mają dzieci, domy, psy, koty i kredyty.
Mój były mąż był ode mnie niższy, nie pamiętam o ile, jakieś 5-6 cm. Mój pierwszy chłopak tak samo. Nie robię z tego powodu tragedii ani powodu do wstydu.
A pytania typu "po co ci niższy facet?" uważam za idiotyczne. A po co ci brunet? Po co ci prawnik? Po co ci rudy? Po co ci gruby? Głupota i tyle.