Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Witajcie,

Pierwszy raz piesze na tego typu stronie. I nie wiem czy to kwestia desperacji czy po prostu czuje się samotna. Chodzi o mojego męża. Tak na prawdę jesteśmy świeżo po ślubie. Nie minęło nawet pół roku. Ale w związku jesteśmy już prawie od czterech lat. Mamy dwuletniego syna i od trzech lat mieszkamy razem. Jak same widzicie nasz związek rozwinął się bardzo szybko. I nie przeszkadzało mi to. Kiedy byłam w ciąży wciąż byłam w nim zakochana. Może dlatego nie dostrzegałam pewnych  rzeczy o których mówili mi bliscy:( Mąż miał manie kontrolowania mnie i był strasznym zazdrośnikiem. Zresztą dalej jest. Wmawia mi, że mam kochanka. Kiedy nie mieszkaliśmy jeszcze razem przyjeżdzał do mnie w nocy by sprawdzić czy jestem w domu. Kiedy już zamieszkaliśmy razem nie pozwalał mi nigdzie wychodzić a jak już udało się go przekonać wydzwaniał co chwile by sprawdzić co robie. Przyjaciółki w końcu spasowały. Dziwiły mi się, że na to sobie pozwalam, ale ich też nie słuchałam. Wieżyłam , że się zmieni. Łudziłam się, że kiedy urodze zacznie mnie szanować ze względu na dziecko. W końcu miałam być matką jego syna. Ale po porodzie tylko się pogorszyło. Chorobliwa zazdrość się nasiliła, zaczął mnie wyzywać, popychać, szturchać, czasem nawet naciskał na sex. Ale za każdym razem przepraszał. Po za tym nie miałam nikogo kto by uwierzył. A że mieszkaliśmy z jego rodzicami on nie pokazywał jak się zachowuje. Robił to dopiero w zaciszu naszej sypialni kiedy wszycy spali. Byłam przygnębiona. Pewnie zastanawiacie się jakim cudem się pobraliśmy. No więc... w końcu się udało, a on się zmienił. A przynajmniej tak mi się wydawało. Miesiącami było dobrze. Ja, synek i on zaczeliśmy twożyć szczęśliwą rodzine. Zorganizowaliśmy więc skromny ślub i wynajeliśmy mieszkanie. Nigdy nie podjęła bym takiej decyzji gdybym wiedziała jak to się skończy. Zaczął mnie popychać, szarpać z jeszcze większą siłą, już się nie chamował Obrażąnie i poniżąnie przeszło na pożądek dzienny. Nie doceniał mnie i mojej pracy. Wszystko co robiłam było niedostateczne i za małe. Wiliczał mi czas. Z pracy nie mogę się spóźnić nawet pięć minut. Awantury stały się codzinnością. Zaczęły się groźby, poniżąnie, obwinianie o wszytko, a nawet wilicznie jedzenia. Liczy wszystko od szynki po ciasteczka, a później wmawia, że karmie kochanka za jego pieniądze. . Jestem przerażona. Tak jest aż do dziś. I jest coraz gożej. Ostatnio zabronił mi pojechać do pracy. Wmawia mi że jestem do niczego. Że nic nie osiągnęłam, a do tego jestem beznadziejną matką i żaoną. Jest kochany tylko wtedy kiedy mnie potzrebuje. A to zapewne nie wszystko bo nie jestem w stanie przypomnieć sobie wszystkich przykrości i krzywd jakich przez niego doświadczyłam. Odebrał mi już poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości i chęć do życia. Gdyby nie mój najdroższy synek... Najgorsze jest to, że boje się odejść. Po za tym wciąż go kocham. I łudze się że mogłabym mu jakoś pomóc. Namawiam na terapie kiedy ma dobry chumor. Ale trace już siły i wątpie w powodzenie tego działania. Co mam robić?:(

PS. Przepraszam za błędy.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Witaj. Porozmawiaj z mężem jakie masz odczucia co do jego zachowania i co Ci się nie podoba, przedstaw mu swoje warunki co do zmiany jego zachowania, zagroź nawet rozstaniem jeśli nie zmieni swojej postawy. Masz prawo do swojego życia, niczego nie zaniedbujesz, wina leży po jego stronie, nie marnuj życia i zważ że Twój synek patrzy na to wszystko. Tak ma wyglądać całe Twoje życie?

3

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Dziewczyno,zabieraj synka i uciekaj jak najdalej sie da. Twoj synek na to patrzy i odczuwa na pewno twoj zly stan psychiczny. On sie nie zmieni.. Skoro zaczely sie grozby,szarpanie i ponizanie Cie to nie dlugo zacznie podnosic na ciebie rece.. Pomysl o synku i uciekaj.

4

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Kobieta, która dostała w domu bezwarunkową miłość, poczucie bezpieczeństwa, stabilizację, nigdy nie wybierze na partnera faceta takiego jakiego wybrałaś Ty. Gdybyś czuła w sobie siłę, nie dałabyś sobą  manipulować, nie pozwoliłabyś na takie zachowanie,a on doskonale wyczuwa w Tobie słabą ofiarę, z którą może robić co tylko zechce.
Szukałabym wsparcia, szukałabym w sobie siły, by wycofać się z tej relacji.

5

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Po pierwsze szukaj psychologa są darmowi  w kazdym miescie przy PCPR. To pomoże ci wyhamować lęk, po drugie powinnaś zacząc myśleć o odejściu, robisz swojemu dziecku takie pranie emocjonalne że albo będzie zastraszone albo stanie się takim samym despotą.
Po trzecie wiedz że to co robi twój mąz podlega karze, możesz zgłosić się na policję jak się wstydzisz pójdź do dzielnicowego i zapytaj się na jakie wsparcie możesz liczyć. Na pewno da ci wiele cennych wskazówek.

6 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-16 12:19:34)

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?
Steph<3 napisał/a:

Witajcie,

Pierwszy raz piesze na tego typu stronie. I nie wiem czy to kwestia desperacji czy po prostu czuje się samotna. Chodzi o mojego męża. Tak na prawdę jesteśmy świeżo po ślubie. Nie minęło nawet pół roku. Ale w związku jesteśmy już prawie od czterech lat. Mamy dwuletniego syna i od trzech lat mieszkamy razem. Jak same widzicie nasz związek rozwinął się bardzo szybko. I nie przeszkadzało mi to. Kiedy byłam w ciąży wciąż byłam w nim zakochana. Może dlatego nie dostrzegałam pewnych  rzeczy o których mówili mi bliscy:( Mąż miał manie kontrolowania mnie i był strasznym zazdrośnikiem. Zresztą dalej jest. Wmawia mi, że mam kochanka. Kiedy nie mieszkaliśmy jeszcze razem przyjeżdzał do mnie w nocy by sprawdzić czy jestem w domu. Kiedy już zamieszkaliśmy razem nie pozwalał mi nigdzie wychodzić a jak już udało się go przekonać wydzwaniał co chwile by sprawdzić co robie. Przyjaciółki w końcu spasowały. Dziwiły mi się, że na to sobie pozwalam, ale ich też nie słuchałam. Wieżyłam , że się zmieni. Łudziłam się, że kiedy urodze zacznie mnie szanować ze względu na dziecko. W końcu miałam być matką jego syna. Ale po porodzie tylko się pogorszyło. Chorobliwa zazdrość się nasiliła, zaczął mnie wyzywać, popychać, szturchać, czasem nawet naciskał na sex. Ale za każdym razem przepraszał. Po za tym nie miałam nikogo kto by uwierzył. A że mieszkaliśmy z jego rodzicami on nie pokazywał jak się zachowuje. Robił to dopiero w zaciszu naszej sypialni kiedy wszycy spali. Byłam przygnębiona. Pewnie zastanawiacie się jakim cudem się pobraliśmy. No więc... w końcu się udało, a on się zmienił. A przynajmniej tak mi się wydawało. Miesiącami było dobrze. Ja, synek i on zaczeliśmy twożyć szczęśliwą rodzine. Zorganizowaliśmy więc skromny ślub i wynajeliśmy mieszkanie. Nigdy nie podjęła bym takiej decyzji gdybym wiedziała jak to się skończy. Zaczął mnie popychać, szarpać z jeszcze większą siłą, już się nie chamował Obrażąnie i poniżąnie przeszło na pożądek dzienny. Nie doceniał mnie i mojej pracy. Wszystko co robiłam było niedostateczne i za małe. Wiliczał mi czas. Z pracy nie mogę się spóźnić nawet pięć minut. Awantury stały się codzinnością. Zaczęły się groźby, poniżąnie, obwinianie o wszytko, a nawet wilicznie jedzenia. Liczy wszystko od szynki po ciasteczka, a później wmawia, że karmie kochanka za jego pieniądze. . Jestem przerażona. Tak jest aż do dziś. I jest coraz gożej. Ostatnio zabronił mi pojechać do pracy. Wmawia mi że jestem do niczego. Że nic nie osiągnęłam, a do tego jestem beznadziejną matką i żaoną. Jest kochany tylko wtedy kiedy mnie potzrebuje. A to zapewne nie wszystko bo nie jestem w stanie przypomnieć sobie wszystkich przykrości i krzywd jakich przez niego doświadczyłam. Odebrał mi już poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości i chęć do życia. Gdyby nie mój najdroższy synek... Najgorsze jest to, że boje się odejść. Po za tym wciąż go kocham. I łudze się że mogłabym mu jakoś pomóc. Namawiam na terapie kiedy ma dobry chumor. Ale trace już siły i wątpie w powodzenie tego działania. Co mam robić?:(

PS. Przepraszam za błędy.

Nie powiem Ci co masz zrobic ale napisze dwie rzeczy.

Po pierwsze niezwykle istotna jest atmosfera domowa dla rozwoju i wogole Twojego dziecka. To jest bezdyskusyjne. Dlatego powinnas sie zastanowic dlaczego i w jakim celu fundujesz dziecku taka okreslona atmosfere bo robisz to swiadomie.

Po drugie jesli chcesz uratowac milosc to wbrew pozorom powinnas wiedziec ze niezwykle wazne jest zachowanie szacunku do samego siebie. A tego nie uda sie na dluzsza mete przy pozwalaniu na rozne osobiste rany, ktorych swiadomie doswiadczasz zgadzajac sie na to. Pytanie za ile (rok, dwa, 5 lat) ta milosc umrze smiercia tragiczna w atmosferze tego domu. I to co bedziesz chciala uratowac zatracisz, tylko ze wtedy skutki beda tragiczniejsze niz dzisiaj, bo bedzie to poranienie psychiki Twoje i dziecka, dodam ze juz wtedy trwale.

Jezeli natomiast ktos dopuszcza sie przemocy to jedynym "batem" sa konsekwnecji prawne. To moim zdaniem trzeba uruchomic bo inaczej nie bedzie zmian. One nastepuja powoli ale pod wplywem strachu nastepuja, inaczej nie nastepuja wogole. Oczywiscie konsekwnecja jest odebranie tego jak ataku na siebie, z drugiej strony kazdy ma prawo do obrony.

Konsekwnecjami sa niebieska karta (tu nadurzyc moga uzywac urzednicy i policja - robia wywiady w srodowisku), postepowanie o przemoc (moze byc umozone), sprawa o przemoc wobec dziecka (wystarczy atmosfera) przed sadem rodzinnym (wystarczy napiac pismo do sadu) poprzedzona bedzie wizyta kuratora i umozone pod wplywem zgody rodzicow (sad nie bedzie tego rozpatrywal). Ja osobiscie wybralbym to ostatnie rozwiazanie.

7

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?
Steph<3 napisał/a:

Witajcie,

Pierwszy raz piesze na tego typu stronie. I nie wiem czy to kwestia desperacji czy po prostu czuje się samotna. Chodzi o mojego męża. Tak na prawdę jesteśmy świeżo po ślubie. Nie minęło nawet pół roku. Ale w związku jesteśmy już prawie od czterech lat. Mamy dwuletniego syna i od trzech lat mieszkamy razem. Jak same widzicie nasz związek rozwinął się bardzo szybko. I nie przeszkadzało mi to. Kiedy byłam w ciąży wciąż byłam w nim zakochana. Może dlatego nie dostrzegałam pewnych  rzeczy o których mówili mi bliscy:( Mąż miał manie kontrolowania mnie i był strasznym zazdrośnikiem. Zresztą dalej jest. Wmawia mi, że mam kochanka. Kiedy nie mieszkaliśmy jeszcze razem przyjeżdzał do mnie w nocy by sprawdzić czy jestem w domu. Kiedy już zamieszkaliśmy razem nie pozwalał mi nigdzie wychodzić a jak już udało się go przekonać wydzwaniał co chwile by sprawdzić co robie. Przyjaciółki w końcu spasowały. Dziwiły mi się, że na to sobie pozwalam, ale ich też nie słuchałam. Wieżyłam , że się zmieni. Łudziłam się, że kiedy urodze zacznie mnie szanować ze względu na dziecko. W końcu miałam być matką jego syna. Ale po porodzie tylko się pogorszyło. Chorobliwa zazdrość się nasiliła, zaczął mnie wyzywać, popychać, szturchać, czasem nawet naciskał na sex. Ale za każdym razem przepraszał. Po za tym nie miałam nikogo kto by uwierzył. A że mieszkaliśmy z jego rodzicami on nie pokazywał jak się zachowuje. Robił to dopiero w zaciszu naszej sypialni kiedy wszycy spali. Byłam przygnębiona. Pewnie zastanawiacie się jakim cudem się pobraliśmy. No więc... w końcu się udało, a on się zmienił. A przynajmniej tak mi się wydawało. Miesiącami było dobrze. Ja, synek i on zaczeliśmy twożyć szczęśliwą rodzine. Zorganizowaliśmy więc skromny ślub i wynajeliśmy mieszkanie. Nigdy nie podjęła bym takiej decyzji gdybym wiedziała jak to się skończy. Zaczął mnie popychać, szarpać z jeszcze większą siłą, już się nie chamował Obrażąnie i poniżąnie przeszło na pożądek dzienny. Nie doceniał mnie i mojej pracy. Wszystko co robiłam było niedostateczne i za małe. Wiliczał mi czas. Z pracy nie mogę się spóźnić nawet pięć minut. Awantury stały się codzinnością. Zaczęły się groźby, poniżąnie, obwinianie o wszytko, a nawet wilicznie jedzenia. Liczy wszystko od szynki po ciasteczka, a później wmawia, że karmie kochanka za jego pieniądze. . Jestem przerażona. Tak jest aż do dziś. I jest coraz gożej. Ostatnio zabronił mi pojechać do pracy. Wmawia mi że jestem do niczego. Że nic nie osiągnęłam, a do tego jestem beznadziejną matką i żaoną. Jest kochany tylko wtedy kiedy mnie potzrebuje. A to zapewne nie wszystko bo nie jestem w stanie przypomnieć sobie wszystkich przykrości i krzywd jakich przez niego doświadczyłam. Odebrał mi już poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości i chęć do życia. Gdyby nie mój najdroższy synek... Najgorsze jest to, że boje się odejść. Po za tym wciąż go kocham. I łudze się że mogłabym mu jakoś pomóc. Namawiam na terapie kiedy ma dobry chumor. Ale trace już siły i wątpie w powodzenie tego działania. Co mam robić?:(

PS. Przepraszam za błędy.

witam cie serdecznie.Jestes w chorym ,przemocoeym zwiazku.Twoj maz ma profil sprawcy przemocy i jako taki ,nigdy sie nie zmieni.Przemocy nie da sie zatrzymac-staje sie coraz wieksza.To,jak pisalas,ze przez jakis czas byl grzeczny-jest typowym elementem takiego zwiazku.W zwiazkach przemocowych wystepuje tzw "cyklicznosc"-najpierw jest faza miodowa(sprawca przemocy jest wtedy uroczy,dba o ta druga osobe,jest czuly etc),potem jest faza napiecia(zaczyna sie czepiac,gotuje sie w nim,jest niemily),potem nastepuje wybuch(wyzwie Cie,uderzy,popchnie),a potem znow jest okres miodowy_sprawca obiecuje poprawe,bombarduje czuloscia,jest kochany-ale to jest falszywe ,sztuczne.Robi to po to,zebys nie uciekla.A potem znow jest przemoc-i tak w kolko.Z czasem okresy miodowe beda coraz krotsze,a przemocy coraz wiecej.I od tego nie ma odwrotu-to jest jak labirynt.Ofiara uzaleznia sie od oprawcy i marzy,ze sie zmieni.A zmienic moze go tylko terapia,na ktora on na pewno nie pojdzie(takie osoby nie czuja sie winne).Jezeli nie odejdziesz,bedzie coraz gorzej.jedyne wyjscie z tego,to jest UCIECZKA.Pzdr.

8

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Dziękuje wszystkim za rady. Nie sądziłam że ktokolwiek odpowie... Na pewno wezmę sobie wszytkie do serca. A szczególnie tą z pomysłem pujścia do psychologa. Do odejścia musze chyba dopiero dojżeć, a psycholog z całą pewnością mi w tym pomoże.

9

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

niebieska karta-ale sie wstydzisz pewnie.
idz do psychologa.
bron siebie.przed nim.

10

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

"wierzyłam, że się zmieni" - jakie to typowe.
Nie, nie zmieni się, taka jest odpowiedź.

11

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Zdecydowane kroki - nie ma na co czekać, już jest źle a będzie gorzej  jeśli nie będziesz działać.
Natychmiast coś z tym zrób - nie czekaj, działaj.
Mów o tym do bliskich co się dzieje, nie ukrywaj - idź na policję gdy stosuje przemoc, idź do psychologa aby nauczyć się chronić siebie, wyprowadź się i zapewnij dziecku spokój, walcz o niezależność.

12

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Oczekiwanie na to ze on sie zmieni jest wielkim totalnym nieporozumieniem .On ma ogromny problem z ktorym na pewno nic nie zrobi bo wedlug niego to ty jestes powodem wszelkich problemow.On jest dobry,dba ociebie i synka ,zapewnia byt rodzinie ,troszczy sie o wasze dobro i nie rozumie o co tobie chodzi.Nigdy nie zrozumie.Stracilam wiele lat w takim zwiazku liczac na to ze cos ulegnie zmianie.Nie uleglo tylko ja z dnia na dzien tracilam chec do zycia .Mysle ze powinnas ratowac siebie i dziecko .Pamietaj ze dziecko zyjace w tak napietej atmosferze nie ma szczesliwego dziecinstwa.Po prostu skoncz to .Na pewno sobie poradzisz .Jestes twarda skoro tyle lat radzisz sobie z tak potwornym stresem .

13

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

To przemocowiec, człowiek z wielkimi problemami psychicznymi- nie pomoże NIC, żadna terapia, zadne rozmowy z nim, żadne sposoby i sposobiki. Zaburzeniec funkcjonuje w sposób cykliczny- raz podsuwa ofierze marchewkę pod nos, a gdy ta się na nią napali i odczyta intencje popaprańca jako dobre, wtedy zaburzeniec zabiera marchewkę sprzed nosa ofiary- okresy miodowego miesiąca i przemocy, tak na zmianę. Miodowy miesiąc nie oznacza, że czas dobroci dla zwierząt trwa miesiąc- to określenie umowne, miodowy miesiąc może trwać tydzień, jeden dzień albo kilka tygodni- to zależy od tego na ile pewnie a na ile niepewnie czuje się w danym okresie zaburzony. Z czasem dochodzi do coraz większej eskalacji przemocy np. zaczyna się od popychania, jeśli ofiara i przez to przejdzie i nie spierniczy, wtedy zaburzony pozwala sobie na coraz więcej, robi się coraz bardzoej chamski i bezczelny. Uciekaj dziewczyno od czuba, jesli zalezy Ci na własnym życiu zdrowiu psychicznym i na dobru dziecka.

14

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Witam.Ja też mam męża, który mnie wykańcza psychicznie juz nie mam siły z tym żyć.Ciagle mnie poniza nic mi nie wolno jestem dla niego niewolnica powiedział mi ze jestem tu tylko dla seksu albo jak ja spojrze Bogu w oczy ze żyje z jedna baba.Bardzo bolą mnie te slowa. Mamy syna ma 9 lat i nienawidzi swojego taty mowi mi żebym go zostawila nigdy tak zle się nie czulam jak po tych słowach serce mi pęka i nie wiem co robic .Mój mąż ma problemy z alkoholem jak zalapie to tydzień albo i dłużej jak go puszcza to jest najgorszy wyzywa poniza krzyczy wiecznie mu zle takie rzeczy jak on wyląduje to ludziom się nie snily co robic mamy wspolny kredyt na mieszkanie.A najgorsze jest to że ja jestem winna zgania wszystko na mnie wyzywa mnie od alkoholiczki no tak bo od jakiegoś czasu co weekend wypijam drinka i jestem nie masakra ale nie pomysli Dlaczego

15

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Wiem opiszę wam moją historię związaną z moim mężem tyranem. Jesteśmy 5 lat po ślubie mamy 3 dzieci a oprócz tego mam 3 dzieci z poprzedniego związku mój mąż zaczął się znęcać nad demnną w 2013 roku bił poniżał bił też moje dzieci w końcu zgłosiłam sprawę na policję przesiedział 8 miesięcy po czym dostał wyrok zawieszeniu i kuratora gdy wyszedł wrócił do domu mówił że zrozumiał że źle zrobił i żebym mu wybaczyła dała szansę. Uwierzyłam w to i dałam mu szansę. Pięknie było przez rok czasu był idealny po czym po roku znów się zaczęło wyzwiska bicie kontrolowanie mówienie że jestem debil nigdzie nie mogę wychodzić z domu nawet do rodziców bo odrazu jest awantura że się puszczam i nic w domu nie robię do tego stanu doszło że zmuszał mnie na trójkąty żebym z nim szła nie daje na płatności na jedzenie nie interesuje go to czy dzieci jedzą czy nie czy dzieci mają w czym chodzić czy nie czy najmłodszy syn który ma 2 latka ma pampersy czy nie gdyby nie moja rodzina to bym nie miała co dać dzieciam jeść mam 37 lat a ważę 34 kilo. Powiem swojego doświadczenia taki człowiek nigdy się nie zmieni jak zacznie być tyranem w domu to zawsze nim będzie nie wierzcie że się zmieni bo nigdy się nie zmieni tacy tyranie maskują się na chwilę a potem są coraz gorsi. Ja powiedziałam dość wniosłam o alimenty na dzieci umówiłam się na rozmowę z jego kuratorem żeby mu przedstawić całą sytuację co się dzieje w domu aby mu odwiesić wyrok za znęcanie się nad demnną i dziećmi wyprowadzam się do rodziców. Więc powiem wam tak nie bójcie się tylko działajcie bo to oni są źli a nie my kobiety a tym bardziej jak są dzieci to patrzycie na dobro dzieci a nie żyjcie w toksycznym związku bo kiedyś to dzieci będą miały pretensje do was że wy im takie życie daliście bez miłości i katusze domowe.pozdrawiam

16

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Kinga, czy ja dobrze rozumiem, że w wieku 37 lat masz sześcioro dzieci? W jakim są wieku?
Czy wszystkie dzieci są z tobą?
Dlaczego nie jesteś z ojcem pierwszych dzieci? Mieliście ślub?

17

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Powiem krótko, uciekaj dziewczyno od niego, nic sie nie zmieni. Będzie tylko gorzej sad

18

Odp: Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Wniosek jest tylko jeden i zresztą powtarzający się tu kilkukrotnie. To toksyk, który się nie zmieni. NIGDY. Żeby iść na terapię trzeba zauważyć swój problem, a jemu to raczej nie grozi. UCIEKAJ, póki masz siłę i zanim zniszczy Cię doszczętnie

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mąż tyran czy to ze mną jest coś nie tak?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024