Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

Temat: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Witam,

Krótko i treściwie przedstawie swoją sytuację. Poznałem bardzo fajna dziewczyne jestem juz z nią prawie rok, zaręczyliśmy sie. Pracuje w zawodzie, mam wyższe wykształcenie, mieszkam na wsi i opiekuje sie rodzicami którzy juz sa w słusznym wieku oboje prawie 70 lat. MOja miejscowość znajduje sie 15km od miasta wojewódzkiego, pracuje w małym miasteczku nieopodal mojej miejscowości (bo tam mam najlepsze zarobki możliwe do osiągniecia w mojej okolicy). Posiadam własny samochód i troche oszczędności na czarna godzine. Ostatnimi czasy z moja dziewczyną sprzeczami sie o kwestie finansowo - mieszkaniowe. Ona wyrwała sie z małej mieściny do wiekszego miasta, mieszka w małym mieszkaniu z pokojem 2 x 2 m2. Nie wiem jak wy ale dla mnie takie zycie nie podoba sie zamknięta w klicie jedynym swiatem jest komputer i siostra z która sie i tak czesto kłóci. Mówi ze miasto jest lepsze bo wszedzie jest blisko ze mozna wyjsc ze znajomymi i nie przejmować sie ze w domu bedzie zimno jak sie przyjdzie czy tez odśnieżaniem. Dla mnie troche dziwne tłumaczenie ze wszedzie blisko skoro jeśli mam być szczery to tak blisko to aż nie jest (do centrum ok.10km) ilość autobusów w godzinach nocnych znikoma a kurs taxy z centrum do jej mieszkania nie kosztuje mało. Poza tym mam płacić za klitke po 1000zł tylko za to by po pracy gapić sie w tv czy komputer. Wspominałem o tym ze moze byśmy zaczeli cos swojego stawiać "DOM" działkę mam, prąd na tej działce jest wiec problemu by nie było ze wszelkimi sprzetami. Ona upiera sie przy mieszkaniu ok (45-55mkw) gdzies na obrzeżach miasta blisko jej pracy. Ja do swojej i tak bym musiał samochodem jeżdzić. Jeśli chodzi o wspólne M to jedyna opcją jest kredyt ok. 250 000 na 30 lat z prognoza na 410 tys zł do oddania finalnie. Według moich obliczeń aby go spłacić musiałbym sprzedac wszystko to co mam na wsi. Chciałbym w przyszłości oddać cos dziecku a nie wszystko wwalić w kredyt i napchać komuś kieszeń. Drogie Panie i Panowie poradzcie coś...bo nie wiem czy iść do miasta i żyć w klitce czy miec własny kawałek ziemi bez upierdliwych sasiadów i scian działowych z papieru...Zaznaczam ze moja N. nie chce mieszkać na wsi bo nie po to wyprowadzała sie od rodziców by isć na wieś na jak to powiedziała. Przez nasze kłótnie moje uczucie do niej jak i zaufanie zmalało, widze także ze teściowa tez ma swoje zdanie na ten temat a moja N. przy jej słowie obstaje. Dziwna to sytuacja ale nie patrze juz zbyt optymistycznie na przyszłość naszego związku...Prosze poradzcie coś

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

W sumie trudno coś doradzić. To nie jest odpowiedź z cyklu ?January ma rację a Dusia się myli? smile To są różnice światopoglądowe i nie ma monopolu na ?prawdę?. Kluczowe jest moim zdaniem to, jak wyobrażacie sobie spędzać wolny czas. Przykładowo, jeśli Ona woli wyjść do knajpy, kina, na wystawę a Ty wolisz spacer z psem itp. to chyba naturalne, że Ona woli mieszkać w klitce, ale mając w zasięgu ręki to co lubi, a Ty z kolei dusiłbyś się w klitce, w spalinach itd.

3 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-12 14:08:48)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

No skoro sprawy mieszkania tak wplywaja na was zwiazek, nie umiecie zawrzec kompromisu ani pochylic sie nad oczekiwaniami drugiego to rzeczywiscie mozna miec watpliwosci co do jakosci waszego zwiazku bo sprawa mieszkania przeciez jest tylko takim papierkiem lakmusowym (mogla by nim byc kazda inna sprawa). Moze warto by sie najpierw przed rozpatrywaniem tego co bedzie pozniej, zastanowic nad samym zwiazkiem wogole. Skoro np. piszesz ze  "moje uczucie do niej jak i zaufanie zmalało" to po pierwsze jak mozna uzalezniac uczucia od kwestii roznych oczekiwan?! chyba ze czujesz ze nie daje Ci wsparcia albo jest jakas pasywna (wtedy po prostu z taka osoba nie bedziesz umial, chcial, mial mozliwosci realizacji materialnych celow zyciowych), po drugie w jaki niby sposob ona zawiodla twoje zaufanie? Klamie, zdradza? Cos mi sie tutaj wydaje ze cos mieszasz ze soba. Inna tez kwestia jest kredyt na 400tys. zl. Ja bym pod zadnym pozorem takiej decyzji nie podjal bo to jest nieodpowiedzialne (ale to moje osobiste zdanie i podejscie do kredytow). Wydaje mi sie ze w kazdej opcji w gre wchodzi kredyt, dla mnie osobiscie kazda wiec taka opcja bylaby nie do zaakceptowania. Wolabym juz mieszkac na dzialce ogrodniczej niz placic za cos co jest warte 150tys. (realne koszty budowy) 400tys. (250tys. plus odsetki). Bowiem za cos co jest warte 150 tys. moge ew. zapalcic 150-200 tys. jak zaoszczedze. W koncu to 1/2 400tys. wiec wybor jest prosty. I tutaj pytanie. Czy rozwazyles wszystkie dostepne opcje. Bo mnie sie wydaje ze poza podanymi przez Ciebie istnieje przynajmniej jeszcze 10-20 innych opcji.

4

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Szczerzę po części rozumiem Twoją dziewczynę (po części), też wyprowadziłam się z małej miejscowości od rodziców by zamieszkać w mieszkaniu w mieście. Dla takich ludzi to jest całkiem inne życie. Faktycznie wszędzie blisko, wszystko na miejscu. Ma się dostęp do wszystkiego czego nie miało się wcześniej. No ale mój chłopak ma rodzinny dom oddalony o 30 km od miasta. W małej wsi.. daleko od miasta. Mieszka z rodzicami. Żebym mogła być bliżej niego to ja się przeprowadziłam do niego. Jest to dla mnie chwilami trudne naprawdę. Daleko muszę dojeżdżać do pracy, nie ma mowy o spontanicznym : "idźmy do kina", trudno mi umówić się z koleżankami bo bywają problemy z powrotem. Mieszkam z nim 3 lata... na początku myślę bardziej się buntowałam. Straciłam to co zyskałam zamieszkując w mieście i niby wróciłam do punktu wyjścia bo znowu wieś no ale nie to jest ważne. Najważniejsze jest to, że widzę go codziennie. Wiem, że długo zastanawiałam się nad decyzją rezygnacji z miasta ale teraz nie żałuję. Musicie tak do tego podejść. Powinniście bardziej patrzeć na to jak zrobić żeby być razem a nie: ja chcę to a ja chcę to. Kredyt.. myślę że nie zależnie od wszystkich zmiennych jest to kula u nogi. I nie może być tak ze rozmowa o tym was przytłacza i zaczynacie wątpić w swoje uczucia. To tak naprawdę początek "trudnych" rozmów na które natkniecie. musicie nauczyć się ze sobą rozmawiać.. takie jest moje zdanie

5 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-02-12 15:24:59)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Mi się wydaje,że wam jest razem "nie po drodze". Macie skrajnie różnie oczekiwania i ja tu nie widzę żadnego kompromisu.
Ona na wieś nie pójdzie, albo pójdzie i będzie miała cała życie o to pretensje, a Ty nie będziesz szczęśliwy idąc do miasta, skoro odpowiada ci obecna sytuacja.
Aczkolwiek jeśli ktoś już tu by miał ustąpić to raczej jednak ona, bo twoje argumenty są sensowniejsze i mniej emocjonalne. Jak się planuje zakładanie rodziny, to argument o wychodzeniu ze znajomymi jest słaby. Tak z moich obserwacji, w wieku 25-28 lat większość ludzi pracuje i jak bierze ślub zaczynają się kisić we własnym małżeńskim sosie i wyjścia ze znajomymi to raz na trzy miesiące im się zdarzają. A dojechać kilkanaście kilometrów do pracy do miasta, to żaden problem.
Może one jest za młoda po prostu na zobowiązania.

6

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Generalnie to moje zaufanie do niej zaczelo topniec w chwili gdy nasze problemy zostaly rozwiazywane po konsultacjach z tesciowa, nie naleze do osob popierajacych takie posuniecie i szczerze mi to nie odpowiada. Swoim rodzicom o problemach z N. Nawet nie wspominam. Poza tym jestem czlowiekiem ktory darzy do tego by byc kims w tym zyciu, mimo ze zarabiam okolo 2100zl dorabiam po fajrantach i czesto zostaje w pracy by miec co najmniej te 3 tys zl. Moja N. I tak ostatnio skwitowala to tym ze to i tak malo....to co mam juz zrobic? Nerke sprzedac by miec wiecej?? Malo tego ze szukam jakiejs innej pracy to i tak lepszej niz mam nie znajduje poki co. Dlatego moje zaufanie sie zmniejsza a wizja wspolnej przyszlosci staje pod znakiem zapytania, co do wsi nie wymagam od niej by robila w polu, sam od czasu do czasu w tym rodzicom pomagam i oni wiedza ze z rolnictwa malohektarowego zyc sie nie da. Wole prace w przemyslowce niz przy oborniku bo mozliwy jest awans. Zreszta nie po to studiowalem by grzebac sie w roli. Narazie jestem zwyklym fizycznym ale staram sie o podwyzke, w najblizszym czasie mysle o wyjezdzie za granice w celach zdobycia wiekszej sumy pieniedzy. Moja N. Jest za tym abym jechal, jest jej to na reke bo jak mowi bede mial wiecej kasy...

7

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
piotrek84 napisał/a:

Generalnie to moje zaufanie do niej zaczelo topniec w chwili gdy nasze problemy zostaly rozwiazywane po konsultacjach z tesciowa, nie naleze do osob popierajacych takie posuniecie i szczerze mi to nie odpowiada. Swoim rodzicom o problemach z N. Nawet nie wspominam. Poza tym jestem czlowiekiem ktory darzy do tego by byc kims w tym zyciu, mimo ze zarabiam okolo 2100zl dorabiam po fajrantach i czesto zostaje w pracy by miec co najmniej te 3 tys zl. Moja N. I tak ostatnio skwitowala to tym ze to i tak malo....to co mam juz zrobic? Nerke sprzedac by miec wiecej?? Malo tego ze szukam jakiejs innej pracy to i tak lepszej niz mam nie znajduje poki co. Dlatego moje zaufanie sie zmniejsza a wizja wspolnej przyszlosci staje pod znakiem zapytania, co do wsi nie wymagam od niej by robila w polu, sam od czasu do czasu w tym rodzicom pomagam i oni wiedza ze z rolnictwa malohektarowego zyc sie nie da. Wole prace w przemyslowce niz przy oborniku bo mozliwy jest awans. Zreszta nie po to studiowalem by grzebac sie w roli. Narazie jestem zwyklym fizycznym ale staram sie o podwyzke, w najblizszym czasie mysle o wyjezdzie za granice w celach zdobycia wiekszej sumy pieniedzy. Moja N. Jest za tym abym jechal, jest jej to na reke bo jak mowi bede mial wiecej kasy...

Chłopie, biedny chłopie. N. woli zrezygnować z Twojej obecności w imię większej ilości pieniędzy? Hmm - to kim Ty dla niej jesteś?

Jeśli chodzi o radzenie się N. mamusi to bym nie dramatyzowała - czasem dziewczyny maja taką relację z Mamami i czy nam się to podoba czy nie często kobiety są jakby bliżej swoich rodziców w życiu dorosłym w porównaniu z mężczyznami. Jeśli masz wątpliwości, czy N. podejmuje decyzje sama - to już inna para kaloszy. Być może jest niedojrzała, nie wiem. Sama przyjacielska relacja z matką jednak nie świadczy o niedojrzałości.

8

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

ja rozumiem ze kobieta musi sie czasem poradzic drugiej kobiety, no ale identycznosc zdan co do grama ze tak powiem? Ja bynajmniej mam inne zdanie niz moi rodzice jesli chodzi o niektore kwestie. No i pieniadze, az zle  mi ze mowie o takch rzeczach na tym forum ale po prostu chce o tym powiedziec. Nie wiem jakie do tej sprawy jest podejscie netkobietek ale czy zawsze mieszkanie na wsi = samotnosc a miasto = posiadanie kogos??? Dziwne ale moze jest jeszcze zakozeniony stereotyp ze mezczyzna ze wsi to taki ktory smierdzi wodka, ma braki w uzebieniu i skonczyl 3 klasy szkoly podstawowej. Ja bynajmniej mam prace,studia, staram sie modnie ubierac, bywac tu i tam, znac repertuar kin, przejsc sie do teatru, a nawet polazic po galerii by cos ciekawego sobie wychaczyc.

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Ja nie wiem, w którym miejscu ta dziewczyna jest bardzo fajna. Rozumiem,że miłość jest ślepa.
I argument,że mamusia też chce żeby jej córcia mieszkała w mieście jest zdecydowanie nie do przyjęcia. Córcia będzie imprezować w mieście ze znajomymi, a Ty będziesz zapi..rzał za granicą na jej zachcianki. Hmmmm
Mi się wydaje,że  się zauroczyłeś, a teraz zaczynasz widzieć ją bardziej realnie, stąd wątpliwości.

10

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
piotrek84 napisał/a:

ja rozumiem ze kobieta musi sie czasem poradzic drugiej kobiety, no ale identycznosc zdan co do grama ze tak powiem? Ja bynajmniej mam inne zdanie niz moi rodzice jesli chodzi o niektore kwestie. No i pieniadze, az zle  mi ze mowie o takch rzeczach na tym forum ale po prostu chce o tym powiedziec. Nie wiem jakie do tej sprawy jest podejscie netkobietek ale czy zawsze mieszkanie na wsi = samotnosc a miasto = posiadanie kogos??? Dziwne ale moze jest jeszcze zakozeniony stereotyp ze mezczyzna ze wsi to taki ktory smierdzi wodka, ma braki w uzebieniu i skonczyl 3 klasy szkoly podstawowej. Ja bynajmniej mam prace,studia, staram sie modnie ubierac, bywac tu i tam, znac repertuar kin, przejsc sie do teatru, a nawet polazic po galerii by cos ciekawego sobie wychaczyc.

Chłopie niczego sobie ani jej nie musisz udowadniać. Może masz studia, ale błąd na błędzie ortograficznym sadzisz smile No i co z tego? Znajdziesz kogoś dla kogo będziesz wymarzony. Stawianie partnera w sytuacji, że jest wciąż "nie dość jakiś tam" jest nie fair i nie ma nic wspólnego z uczucie.

PS. Mój ex mąż jest ze wsi. Myślę, że nie ma to większego znaczenia. Zupełnie nie wiem czemu ten temat się u Was w związku przewija.

11

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

A z Twojej miejscowości można bez problemu dojechać do miasta autobusem czy pociągiem? Ja też wolę mieszkanie pod miastem, ale musieliśmy z partnerem do tego dojrzeć. Na początku mieszkaliśmy w centrum Warszawy i nie wyobrażałam sobie życia "na zadupiu" jak to wtedy myślałam. A teraz nie wyobrażam sobie życia w bloku, nawet w wielkim mieszkaniu. Młode dziewczyny często właśnie wolą miasto, bo mogą wychodzić ze znajomymi, na imprezy itp. Kwestia dojazdów jest bardzo ważna, bo jeśli autobusy kursują np. 3-4 razy w ciągu dnia, a kobieta nie ma prawa jazdy i dostępu do samochodu, to tak naprawdę jest zdana na Twoją łaskę, gdy chce gdzieś wyjść. A jeśli jest młoda i nie ma dzieci, to te częste wyjścia mogą być dla niej ważne. Potem priorytety się zmieniają, pojawiają się dzieci itp.

12

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Wszyscy pomijacie drobniutki szczegół:

piotrek84 napisał/a:

i opiekuje sie rodzicami

Dziewczyna boi się, że wdepnie...

13

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Moja dziewczyna ma prawo jazdy, autobusy (pks-u,voyager) z miasta do wsi jezdza co godzine. Ba...nawet w miejsowosci sasiednej znajduje sie ostatni przystanek linii komunikacji miejskiej wiec nie jest az tak tragicznie. Dojazd z domu do centrum samochodem zajmuje mi 20minut. Mam dwa auta wiec mysle ze bysmy jakos sobie dali rade z tymi dojazdami. Nie mieszkam gdzies pod lasem czy tez w innej gluszy tylko we wsi, do wsi od drogi wojewodzkiej pod sam dom jest normalna droga utwardzona wiec nie musze zima wstawac z rana by sobie odsniezyc droge do pracy. Widze jednak ze wedle slow mego znajomego to moj zwiazek nie ma racji bytu. hmm A to czy bede dla kogos tym wymarzonym to sam nie wiem. Zaczynam juz w to watpic, no moze bede z kims na zasadzie ''na bezrybiu i rak ryba''. Smutne ale  prawdziwe. Poza tym wspomniane bylo o checi wyjscia gdzies do znajomych czy na impreze. Strona bardziej rozrywkowa jestem JA, ona woli w domu posiedziec.

14

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Po studiach zarabiasz 500 ?.
Ja bym Ci radzil wyjechac za granice na stale... sad

15

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

to w polsce musze zarabiac minimum 1500 EURO? Mam nadzieje ze sa na tym forum jakies osoby gdzie on i ona zarabiaja najnizsza krajowa i dadza rade przezyc...

16

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

No ale tak koniec końców to kochasz ją czy nie? Czy na bezrybiu i N. ryba?

17

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

zdecydowanie nie sprzedaj swojej ziemi i nie wkładaj pieniędzy w mieszkanie. jeśli zdecydujesz się na zakup mieszkania to weźcie kredyt i wspólnie spłacajcie chociaż to różowe nie jest.
Jeśli twoja dziewczyna będzie cię namawiać do sprzedaży to powiedz jeśli ona też coś sprzeda o tej samej wartości to wtedy Ty też sprzedaż. Widać, że myślisz o przyszłości i ewentualnych dzieci.

18 Ostatnio edytowany przez piotrek84 (2015-02-12 22:08:22)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

kocham, ale nie chce by wszystko poszlo w koszta kredytowe. Ona nie ma co sprzedac bo nic na siebie nie ma...po dziadkach nieruchomosci dziedziczy tesciowa...moze nie mialem w zyciu za rozowo ale chce dziecku cos zostawic, bynajmniej chce by nie mialo tak jak mam ja .

19

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Łoo matko, a po ile wy macie lat? Poglądy tak rozbieżne, jak od sasa do lasa. Przecież widać, że masz w planach ożenek, działeczka, stabilizacja, domek na wsi, dzieci, a panna jeszcze młoda, inne priorytety (które też są zrozumiałe). Poszukaj sobie lepiej kobiety na podobnym etapie życiowym, z podobnymi poglądami i systemem wartości (bez ujmy dla twojej dziewczyny, bo ona jest też całkiem ok, ma prawo do swoich poglądów).

20 Ostatnio edytowany przez piotrek84 (2015-02-13 00:07:56)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

lifrinat...ja 30 lat, ona 29, mówisz ze widzisz wiele sprzeczności. Hmm ona zawsze chciała się związać z chłopakiem ze wsi. Po prostu mówiła, ze lubi jak facet umie to i owo w domu zrobić ze docenia jak się interesuje motoryzacją, ma swoje hobby, podkreślała ze dobrze jak by umiał gotować czy uprasować. Jeśli o mnie chodzi to umiem auto naprawić ja bynajmniej umiem nie tylko żarówke wymienić (udało mi się wstawić progi do auta i pospawać podłogę smile. Poza tym uczę się fachu budowlańca i jestem uparty w dążeniu do celu.Wcześniej moja N. była z meżczyznami którzy wychowywali się w bloku. Narzekała na to, ze sama musiała proste naprawy robić, ze tacy to tylko po robocie w CS-a grają, bądź mecze ogładajac łojąc piwo, albo fajki co piec minut. Wiec postawiła na chłopaka ze wsi. Ja jakos nie potrafie po pracy w miejscu siedziec, musze cos robic, nie wytrzymałbym siedzac i grajac w jakaś gre (choc kiedyś w NFS-a dużo grałem, teraz nie interesuje mnie to). A jeśli chodzi o wychodzenie do znajomych...to moich znajomych lubi może 2 osoby z 10 z jakimi się widuje. A swoich to raczej nie ma prócz tych z którymi pracuje. Wiec nie wiem skąd to ciśnienie by mieszkać koniecznie w mieście jak i tak do znajomych nie często chodzimy a na teatr czy kino to żal pieniędzy. Nie mówie tu, ze to mi ich żal, tylko jej ze ja je wydaje...

21

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
piotrek84 napisał/a:

czy zawsze mieszkanie na wsi = samotnosc a miasto = posiadanie kogos??? Dziwne ale moze jest jeszcze zakozeniony stereotyp ze mezczyzna ze wsi to taki ktory smierdzi wodka, ma braki w uzebieniu i skonczyl 3 klasy szkoly podstawowej. Ja bynajmniej mam prace,studia, staram sie modnie ubierac, bywac tu i tam, znac repertuar kin, przejsc sie do teatru, a nawet polazic po galerii by cos ciekawego sobie wychaczyc.

Jeśli mieszkasz w takiej, gdzie wszyscy sąsiedzi o Sobie wiedzą (kupię nową sukienkę to sąsiadka z końca drogi już o tym wie) to dla mnie odpada, wolę już miasto (potrzebuję prywatności). Jeśli jest to bardzo mała wieś lub nie ma roznoszenia plotek drogą pantoflową to jak najbardziej, bo uwielbiam spacery po lesie smile.
To raczej indywidualna sprawa kto co lubi. Jedni nie wyobrażają Sobie usłyszeć samochód raz na 2h, a inni żyć w zgiełku miasta. Dla mnie bardziej niepokojące jest podejście Twojej narzeczonej do finansów. Jak chce dużo pieniędzy to niech je zarobi? A tak w ogóle Ona zarabia "kokosy" smile?

pitagoras napisał/a:

Wszyscy pomijacie drobniutki szczegół:

piotrek84 napisał/a:

i opiekuje sie rodzicami

Dziewczyna boi się, że wdepnie...

No właśnie, a po zamieszkaniu na wsi coś się zmieni?

22

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Może kiedyś tak było, ze na wsi jeden o drugim wiedział wszystko, dziś raczej nie każdy ma swoje...no baa moja sąsiadka dowiedziała sie dopiero ze auto kupiłem ( które mam już prawie 1.5 roku). Jeśli chodzi o częstotliwość z jaką poruszają się auta to nie powiem od czasu do czasu słychać ze ktoś przejeżdza, no ale bez przesady. Jest i las, jest i łąka, jest i rzeka, wszystko na wyciągnięcie ręki, jednak widać to i tak zbyt mało. Jeśli chodzi o finanse ona zle nie zarabia, zawsze te 2 tys zł ma w miesiącu. Ja i moje zarobki to zależnie od obrotu firmy, najmarniej dwa, najwięcej to około 3.5 tys zł.

A opieka nad rodzicami...usłyszałem ostatnio, ze to moj zas**ny obowiązek by się zająć tak jak oni zajmowali się mną kiedy byłem mały i chorowałem.

23

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
piotrek84 napisał/a:

lifrinat...ja 30 lat, ona 29, mówisz ze widzisz wiele sprzeczności. Hmm ona zawsze chciała się związać z chłopakiem ze wsi. Po prostu mówiła, ze lubi jak facet umie to i owo w domu zrobić ze docenia jak się interesuje motoryzacją, ma swoje hobby, podkreślała ze dobrze jak by umiał gotować czy uprasować. Jeśli o mnie chodzi to umiem auto naprawić ja bynajmniej umiem nie tylko żarówke wymienić (udało mi się wstawić progi do auta i pospawać podłogę smile. Poza tym uczę się fachu budowlańca i jestem uparty w dążeniu do celu.Wcześniej moja N. była z meżczyznami którzy wychowywali się w bloku. Narzekała na to, ze sama musiała proste naprawy robić, ze tacy to tylko po robocie w CS-a grają, bądź mecze ogładajac łojąc piwo, albo fajki co piec minut. Wiec postawiła na chłopaka ze wsi. Ja jakos nie potrafie po pracy w miejscu siedziec, musze cos robic, nie wytrzymałbym siedzac i grajac w jakaś gre (choc kiedyś w NFS-a dużo grałem, teraz nie interesuje mnie to). A jeśli chodzi o wychodzenie do znajomych...to moich znajomych lubi może 2 osoby z 10 z jakimi się widuje. A swoich to raczej nie ma prócz tych z którymi pracuje. Wiec nie wiem skąd to ciśnienie by mieszkać koniecznie w mieście jak i tak do znajomych nie często chodzimy a na teatr czy kino to żal pieniędzy. Nie mówie tu, ze to mi ich żal, tylko jej ze ja je wydaje...

Słuchaj, coś jest nie tak z tobą. A co to za różnica czy facet ze wsi czy z miasta? Ja mam z miasta, a potrafi wszystko zrobić, zarobić itp. Uparłeś się tej wsi jak nie wiem co. Poza tym wydajesz mi się być tak zamknięty tylko i wyłącznie na tę opcję mieszkania - że nic do ciebie już nie przemówi. Zastanów się czy to jest kwestia tylko kalkulacji kosztów i planu finansowego czy też twój światopogląd (konserwa) w ogóle.

Mówiąc wprost: mieszkanie na wsi (na stałe) jest nudne, tym bardziej, że masz 30 lat, a w domu rodziców do opieki. To nie jest twój psi obowiązek być z nimi (to zależy od ciebie - jakie poglądy wyznajesz, oni nie mogą cie do niczego zmusić). I co ta dziewczyna, która chciała się wyrwać z mniejszej miejscowości, miałaby robić na tej wsi? Z teściami mieszkać? Praca w małym miasteczku-dom-mieszkanie z teściami? W jaki sposób im ty tam pomagasz?

24

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Ona widzi to tak: miasto = możliwość rozwoju, realnego sukcesu, i co z tego, ze teraz nie jest idealnie, w mieście są , według niej, większe perspektywy i możliwość awansu większa.

wieś = spokojne, ale i nudne życie, a perspektywa poprawy swego bytu bardziej odległa.

Nie wiem ile w tym prawda , ale podejrzewam , że ona tak to widzi.

Ją ta wieś przytłacza, i tu jest ten paradoks, tak jak Ty czujesz się jak we więzieniu w małym M tak ona czuje się na wsi, bo: każdy siebie zna i każdy Twój krok będzie 5x razy przez wszystkich omowiony (bo i ludziom na wsi bardziej się nudzi, są skorzy do plotek), a w mieście? Wychodzi ze swojego mieszkanka, ale nikt nie interesuje się tym, co ona robi, każdy ma swoje sprawy na glowie i dzięki temu ona czuje się wolna. Wieś przytłacza ją właśnie tym specyficznym "monitoringiem" , no i nie oszukujmy się na wsi jest jednak mniej ludzi "inteligentnych" ( w sensie wyszktałconych , z którymi można bardziej lotnie porozmawiać), a może ona ma duszę bardziej takiej marzycielki, idealistki, imponuje jej luksusowe życie... i wtedy widok tej wsi jest dla niej koszmarem, bo ona ma poczucie "nic u nie osiągnę, nic wielkiego tu się nie wydarzy".

25

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Ja mieszkam na wsi w wielkim domu i z działką pół hektarową jestem w swoim żywiole nie wyobrażam mieszkania w klitce w bloku już to przerabiałam. Mieszkałam większość życia w bloku potem przeprowadzka do Warszawy i na koniec na wieś. Uwielbiam przyrodę rośliny zwierzęta więc nie dla mnie mieszkanie w bloku w klatce. Do miasta mam 12 km tyle samo miałam do pracy mieszkając w Wawie tyle że tam dojazd do pracy zajmował mi prawie godzinę a tutaj do miasta po E7 dojeżdżam w 15 minut. Czyli mam bliżej wszędzie niż gdy mieszkałam w Warszawie. Mam ochotę np na kebaba to nie ma problemu jedziemy z chłopakiem do miasta. Nie przesadzajmy w tych czasach mieszkanie na wsi to nie jakieś zacofanie. Nie zauważyliście ile ludzi się buduje poza miastem.
Nie wyobrażam sobie też żeby nasze sprawy mój chłopak konsultował ze swoją matką twoja luba jest jakaś dziwna. Wydaje mi się, że lepiej się rozstać bo jak ona tak lubi decydować o was ze swoją starą to będziecie mieć same zamęty w związku.

26

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
viola_vip_693 napisał/a:

Ona widzi to tak: miasto = możliwość rozwoju, realnego sukcesu, i co z tego, ze teraz nie jest idealnie, w mieście są , według niej, większe perspektywy i możliwość awansu większa.

wieś = spokojne, ale i nudne życie, a perspektywa poprawy swego bytu bardziej odległa.

Nie wiem ile w tym prawda , ale podejrzewam , że ona tak to widzi.

Ją ta wieś przytłacza, i tu jest ten paradoks, tak jak Ty czujesz się jak we więzieniu w małym M tak ona czuje się na wsi, bo: każdy siebie zna i każdy Twój krok będzie 5x razy przez wszystkich omowiony (bo i ludziom na wsi bardziej się nudzi, są skorzy do plotek), a w mieście? Wychodzi ze swojego mieszkanka, ale nikt nie interesuje się tym, co ona robi, każdy ma swoje sprawy na glowie i dzięki temu ona czuje się wolna. Wieś przytłacza ją właśnie tym specyficznym "monitoringiem" , no i nie oszukujmy się na wsi jest jednak mniej ludzi "inteligentnych" ( w sensie wyszktałconych , z którymi można bardziej lotnie porozmawiać), a może ona ma duszę bardziej takiej marzycielki, idealistki, imponuje jej luksusowe życie... i wtedy widok tej wsi jest dla niej koszmarem, bo ona ma poczucie "nic u nie osiągnę, nic wielkiego tu się nie wydarzy".

Z tym, że większość ludzi mieszkających na wsi z dawien dawna to tępaki to się zgodzę ciemnogród i zacofanie. Jednak można mieć przecież znajomych mieszkających trochę dalej, albo znaleźć sobie jakiś bardziej wartościowych na wsi. Teraz tyle ludzi młodych się buduje. Ja np mam siostrę mieszkającą 4 km ode mnie więc blisko to jest moja najlepsza przyjaciółka. Innych znajomych mam trochę dalej ale nie ma problemu by dojechać. Nasza wspólna dobra koleżanka mieszka 50 km od nas i widujemy się nawet dwa razy w tygodniu.

27

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
Nektarynka53 napisał/a:
piotrek84 napisał/a:

czy zawsze mieszkanie na wsi = samotnosc a miasto = posiadanie kogos??? Dziwne ale moze jest jeszcze zakozeniony stereotyp ze mezczyzna ze wsi to taki ktory smierdzi wodka, ma braki w uzebieniu i skonczyl 3 klasy szkoly podstawowej. Ja bynajmniej mam prace,studia, staram sie modnie ubierac, bywac tu i tam, znac repertuar kin, przejsc sie do teatru, a nawet polazic po galerii by cos ciekawego sobie wychaczyc.

Jeśli mieszkasz w takiej, gdzie wszyscy sąsiedzi o Sobie wiedzą (kupię nową sukienkę to sąsiadka z końca drogi już o tym wie) to dla mnie odpada, wolę już miasto (potrzebuję prywatności). Jeśli jest to bardzo mała wieś lub nie ma roznoszenia plotek drogą pantoflową to jak najbardziej, bo uwielbiam spacery po lesie smile.
To raczej indywidualna sprawa kto co lubi. Jedni nie wyobrażają Sobie usłyszeć samochód raz na 2h, a inni żyć w zgiełku miasta. Dla mnie bardziej niepokojące jest podejście Twojej narzeczonej do finansów. Jak chce dużo pieniędzy to niech je zarobi? A tak w ogóle Ona zarabia "kokosy" smile?

pitagoras napisał/a:

Wszyscy pomijacie drobniutki szczegół:

piotrek84 napisał/a:

i opiekuje sie rodzicami

Dziewczyna boi się, że wdepnie...

No właśnie, a po zamieszkaniu na wsi coś się zmieni?

Nie rozumiem przecież nie musisz z tymi ludźmi utrzymywać kontaktu więc jak by się mieli dowiedzieć o twoich sprawach, ja np nie mieszkam bezpośrednio obok sąsiadów mój dom jest na końcu wsi i od ostatniej sąsiadki dzieli mnie pasek łąki. Mam prywatność swobodę działkę obrośniętą drzewami mogę robić co chcę. Sorry kto do kina chodzi codziennie co to za problem pojechać do kina  mieszkając na wsi??? Niektórzy myślą, że jak ktoś mieszka na wsi to jest zacofany??? Chyba nie widzieliście jakie chaty na wsi ludzie stawiają i jacy są bogaci.

28 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-02-13 12:19:47)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Piotrze z jednej strony Cie popieram jeśli chodzi o zamieszkanie na wsi.
Cisza , spokój, kawałek ogrodu dla dzieci , większy metraż domu niż mieszkanie w mieście.
Tez mieszkam niedaleko dużego miasta i z dojazdami do kina , teatru itp nie ma problemu. Posiadasz 2 auta wiec tym bardziej jestescie niezależni od komunikacji.  Spotkania ze znajomymi jednak odbywają sie u nas. Oni mieszkający w blokach ciągnął mimo wszystko na łono natury. 

Natomiast mam inne pytanie odnośnie budowy domy.
Działkę już posiadasz ale w jaki sposób widzisz sfinansowanie całej budowy domu i wyposażenia. Gotówka - to taka budowa potrwa dobrych kilka lat ( mimo ze dorobisz za granicą ) czy jednak kredyt ?? Koszty mimo wszystko są podobne ale warunki zamieszkania inne.

Mam wrażenie ze u was to jest takie przeciąganie liny na swoja stronę . Kazdy upiera sie przy swoim ale nie ma w tym wszystkim " Was "

Jej argumenty do mnie nie przemawiają.

Chce mieszkać w mieście bo spotkania ze znajomymi - natomiast to Ty jesteś bardziej towarzyski ona lubi towarzystwo komputera . 
Dom trzeba ogrzewać - technika tak poszła do przodu ze nie trzeba sie tym praktycznie martwic.

Ona ma do centrum miasta 10km i kiepska komunikacje a wasz dom byłby 15-20km do centrum.

Ja osobiście nie wyobrażam sobie mieszkać na 55m2 z mężem i dziećmi . Oczywiście ludzie tak żyją bo nie maja wyboru ale jeśli wy macie taki wybór ????


Znacie sie dopiero rok.Ty już masz wątpliwości co do zaufania do niej i do Twoich uczuć . Skup sie może bardziej nad waszym związkiem ( czy on ma sens)  a nie lokalizacji waszego miejsca zamieszkania.

29 Ostatnio edytowany przez piotrek84 (2015-02-13 13:19:03)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
lifrinat napisał/a:

Słuchaj, coś jest nie tak z tobą. A co to za różnica czy facet ze wsi czy z miasta? Ja mam z miasta, a potrafi wszystko zrobić, zarobić itp. Uparłeś się tej wsi jak nie wiem co. Poza tym wydajesz mi się być tak zamknięty tylko i wyłącznie na tę opcję mieszkania - że nic do ciebie już nie przemówi. Zastanów się czy to jest kwestia tylko kalkulacji kosztów i planu finansowego czy też twój światopogląd (konserwa) w ogóle.

Mówiąc wprost: mieszkanie na wsi (na stałe) jest nudne, tym bardziej, że masz 30 lat, a w domu rodziców do opieki. To nie jest twój psi obowiązek być z nimi (to zależy od ciebie - jakie poglądy wyznajesz, oni nie mogą cie do niczego zmusić). I co ta dziewczyna, która chciała się wyrwać z mniejszej miejscowości, miałaby robić na tej wsi? Z teściami mieszkać? Praca w małym miasteczku-dom-mieszkanie z teściami? W jaki sposób im ty tam pomagasz?

Nie mówie, ze każdy facet z miasta to niedorajda, nie mówie ze ty taki jesteś. Ona bynajmniej na takich trafiała. Cóż życie...Mój światopogląd opiera się na tym by mieć własny kawałek swiata, by zostawić coś dziecku, by miec pieniadze a nie wwalić wszystko w kredyt. I jeszcze przy tym płacić daninę spółdzielni, nie przeczytałeś dokładnie nie chodzi o mieszkanie z teściami, nie w jednym pomieszczeniu. Chodzi o własny dom, oddzielną konstrukcję na innej działce...
A czy ja pisałem ze mamy siedziec 24/7 siedziec w domu. Niedaleko jest miasto, zawsze można do miasta podjechać, z autami nie ma problemu sa dwa (jeszcze motor) wiec nikt nie mowi ze ktos na wsi ma kogoś na łańcuchu trzymać. jesteśmy jeszcze młodzi to chyba możemy sie rozerwać od czasu do czasu.

30

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Może po prostu warto z kimś innym te marzenia o domu spełnić. Jeśli nie masz do niej zaufania.

31

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
piotrek84 napisał/a:
lifrinat napisał/a:

Słuchaj, coś jest nie tak z tobą. A co to za różnica czy facet ze wsi czy z miasta? Ja mam z miasta, a potrafi wszystko zrobić, zarobić itp. Uparłeś się tej wsi jak nie wiem co. Poza tym wydajesz mi się być tak zamknięty tylko i wyłącznie na tę opcję mieszkania - że nic do ciebie już nie przemówi. Zastanów się czy to jest kwestia tylko kalkulacji kosztów i planu finansowego czy też twój światopogląd (konserwa) w ogóle.

Mówiąc wprost: mieszkanie na wsi (na stałe) jest nudne, tym bardziej, że masz 30 lat, a w domu rodziców do opieki. To nie jest twój psi obowiązek być z nimi (to zależy od ciebie - jakie poglądy wyznajesz, oni nie mogą cie do niczego zmusić). I co ta dziewczyna, która chciała się wyrwać z mniejszej miejscowości, miałaby robić na tej wsi? Z teściami mieszkać? Praca w małym miasteczku-dom-mieszkanie z teściami? W jaki sposób im ty tam pomagasz?

Nie mówie, ze każdy facet z miasta to niedorajda, nie mówie ze ty taki jesteś. Ona bynajmniej na takich trafiała. Cóż życie...Mój światopogląd opiera się na tym by mieć własny kawałek swiata, by zostawić coś dziecku, by miec pieniadze a nie wwalić wszystko w kredyt. I jeszcze przy tym płacić daninę spółdzielni, nie przeczytałeś dokładnie nie chodzi o mieszkanie z teściami, nie w jednym pomieszczeniu. Chodzi o własny dom, oddzielną konstrukcję na innej działce...
A czy ja pisałem ze mamy siedziec 24/7 siedziec w domu. Niedaleko jest miasto, zawsze można do miasta podjechać, z autami nie ma problemu sa dwa (jeszcze motor) wiec nikt nie mowi ze ktos na wsi ma kogoś na łańcuchu trzymać. jesteśmy jeszcze młodzi to chyba możemy sie rozerwać od czasu do czasu.

A masz konkretne pieniądze na budowę i wykończenie domu? To potrwa trochę. A co z tą opieką rodziców? w jakim zakresie ty musisz się nimi zajmować? I dlaczego ona miałaby w tym uczestniczyć?

32

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Może ona woli po pracy usiąść przed tym telewizorem i nic nie robić. A jak się ma dom, to jednak ciągle jest coś do zrobienia, sprzątania też więcej.

33

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
viola_vip_693 napisał/a:

no i nie oszukujmy się na wsi jest jednak mniej ludzi "inteligentnych" ( w sensie wyszktałconych , z którymi można bardziej lotnie porozmawiać), a może ona ma duszę bardziej takiej marzycielki, idealistki, imponuje jej luksusowe życie... i wtedy widok tej wsi jest dla niej koszmarem, bo ona ma poczucie "nic u nie osiągnę, nic wielkiego tu się nie wydarzy".

jeżeli w mieście mają być tacy ,,inteligentni,, ludzie jak pani viola to ja wole mieszkac na wsi, gdzie jest więcej ,,tępaków,,

34

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

No prawda jest taka, że inteligentni i bogaci ludzie osiedlają się teraz właśnie pod miastami i nie gniotą w blokach. Jeśli ktoś chce zobaczyć prawdziwy luksus, to niech jedzie na wioski obok miast. I to nie tylko o Warszawie myślę, bo moi rodzice mieszkają w dużo mniejszym mieście i tam też tak jest. A ludzie na wsi normalnie studiują i mają taki sam poziom intelektualny, bo to kwestia konkretnego człowieka. A nawet jeśli nie studiują, to też można z nimi normalnie porozmawiać i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, bo inteligencja to nie kwestia wykształcenia.

35 Ostatnio edytowany przez piotrek84 (2015-02-13 17:35:51)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Z opieka nad rodzicami, raz dziennie przyjść do nich, porozmawiać zapytać czego potrzebują i tyle. Zazbyt wymagający nie są, oboje normalnie sie poruszają, prowadza jeszcze gospodarstwo rolne, ale juz sami powoli z tego rezygnuja (zmniejszają liczbę pogłowia).

Na dom są konkretne pieniadze, oszczedności moja i ich razem około 30 tys zł, plus jeszcze działki, jedna z nich jesli sprzedamy dostane coś około 100tys zł. Myśle ze mały kredyt musze wziąć, na jakies 100tys zł, chce go spłacić w miare szybko. MOja luba też by mogła miec pieniażki możliwe ze cos koło 50 tys zł, ale widać ze jej na tej mojej wizji wspólnego zycia nie zależy. Działam aktywnie we wsi i gminie w której mieszkam, kandyduje na sołtysa (poparcie mam wsród ludzi), dalszym moim planem jest wizja pracy w Urzędzie Gminy. No cóz moze ktoś powie ze starata czasu, ze moge zarobić wiecej, ze wyjechać Bóg wie gdzie i nie widziec rodziny przez rok, lecz wolę być na swoim a przy okazji coś zrobić by nie być zacofany i nic nie wiedzacym wieśniakiem. Fakt faktem nie odrzucam wizji krótkotrwałego wyjazdu ale podkreślam krótkotrwałego a nie siedzenia za granicą tylko po to by spłacić prowizję banku.

Hmm, psioczycie na tą wieś ale tam też mieszkają ludzie. Mają własne firmy, rodziny i jakoś żyją. Ba.... rozmawiałem z człowiekiem co jest optykiem i mówił ze gdyby mu ktoś dawał milion złoty i kazał mieszkac w bloku za nic by tam nie poszedł. W mojej okolicy w przeciągu 10 lat pojawiło się około 15 domów "przyjezdnych" młodzi i starzy, najczęściej to wykształceni ludzie z pracą, obyci. Aż sie dziwiłem dlaczego wybrali wieś, sam myślałem jeszcze jakiś czas temu, co ja tu będe robił, tu nie ma gdzie wyjść, czym dojechać. Hmm teraz wiem co innego. I możecie mi mówić,ze miasto jest takie super ze teatry, kina, galerie, ale kto zabroni temu człowiekowi co jest ze wsi, w tym by tam mógł być?

36

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Słuchaj jesteś wielkim fanem wsi. Ktoś może jednak być wielkim fanem miasta. To jest tak jakbyś argumentował, że granatowy to jest właśnie najładniejszy kolor i przekonywał wszystkich do tej swojej prawdy.

Masz swoją, dość skonkretyzowaną wizję życia, dom, sołectwo, praca w urzędzie. Myślę, że znajdziesz osobę, która się doskonale odnajdzie w tej wizji z Tobą. Jednak zrozum, że inna wizja to nie jest zła lub głupia wizja.

Masz kompleks wsi i to ogromny. Myślę, że całkiem niepotrzebnie, życzę Ci byś jakoś się z tym kompleksem uporał.

37 Ostatnio edytowany przez piotrek84 (2015-02-13 19:54:54)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
marmolada1984 napisał/a:

Słuchaj jesteś wielkim fanem wsi. Ktoś może jednak być wielkim fanem miasta. To jest tak jakbyś argumentował, że granatowy to jest właśnie najładniejszy kolor i przekonywał wszystkich do tej swojej prawdy.

Masz swoją, dość skonkretyzowaną wizję życia, dom, sołectwo, praca w urzędzie. Myślę, że znajdziesz osobę, która się doskonale odnajdzie w tej wizji z Tobą. Jednak zrozum, że inna wizja to nie jest zła lub głupia wizja.

Masz kompleks wsi i to ogromny. Myślę, że całkiem niepotrzebnie, życzę Ci byś jakoś się z tym kompleksem uporał.

marmolada1984 nie mówie ze wieś jest najlepsza, nie wiesz nawet o tym ze mieszkałem w mieście 5 lat wiec nie oceniaj mnie zbyt pochopnie. Znajdź w mojej wypowiedzi gdzieś słowo "Ze moim zdaniem każdy powinien mieszkać na wsi", nie wpieram nikomu tego zdania, fajnie ze po raz drugi mnie krytykujesz. Ja ciebie nie skrytykowałem, ani razu. A mógłbym...nie zrobiłem tego. Nie miło mi słuchać tego, no ale mam nadzieje, ze nie posiadasz żadnych kompleksów. A krytykę...hmm to akurat narzędzie zostawiłbym tym którzy są idealni, no moze nawet i nie sa, ale ich zycie moze stanowić wzór. Jednakże takie osoby czesto stać na bardziej wysmakowaną i delikatniejszą krytykę.

Ostatnie zdanie o tym kompleksie pokazało mi poziom i sens merytoryczny twojej wypowiedzi. I zapytam się czy komuś kompleksy są potrzebne smile tak z ciekawości...

38

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
piotrek84 napisał/a:

marmolada1984 nie mówie ze wieś jest najlepsza, nie wiesz nawet o tym ze mieszkałem w mieście 5 lat wiec nie oceniaj mnie zbyt pochopnie. Znajdź w mojej wypowiedzi gdzieś słowo "Ze moim zdaniem każdy powinien mieszkać na wsi", nie wpieram nikomu tego zdania, fajnie ze poraz drugi mnie krytykujesz. Ja ciebie nie skrytykowałem, ani razu. A mógłbym...nie zrobiłem tego. Nie miło mi słuchać tego, no ale mam nadzieje, ze nie posiadasz żadnych kompleksów. A krytykę...hmm to akurat narzędzie zostawiłbym tym którzy są idealni, no moze nawet i nie sa, ale ich zycie moze stanowić wzór. Jednakże takie osoby czesto stać na bardziej wysmakowaną i delikatniejszą krytykę.

Ostatnie zdanie o tym kompleksie pokazało mi poziom i sens merytoryczny twojej wypowiedzi. I zapytam się czy komuś kompleksy są potrzebne smile tak z ciekawości...

Ojej - nie chciałam żebyś odebrał moje słowa jako krytykę. Nie ma zdania, że każdy powinien mieszkać na wsi, ale jest zachwalanie wsi, przytaczanie rozmowy z optykiem, który chce mieszkać na wsi a nie z innym optykiem który nie chce itd.. Pisałam, że to jest ok, bo wieś ma swoje plusy.

Życzę Ci dobrze a Ty mnie teraz atakujesz. No trudno. Powodzenia!

39

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Więc o co Ci Piotrze chodzi w tym wątku?
Wszyscy mają stanąć w rządku i na dwa głosy śpiewać jaka Twoja dziewczyna zła/głupia/niewdzięczna, a Ty wspaniały, cudowny?
Masz kompleks wsi, to widać na kilometr.I nie chodzi o krytykę, tylko zrozumienie stanu rzeczy.
  Jak się przefiltruje to co piszesz, przez pryzmat subiektywizmu Twoich wypowiedzi, to wyłania się dość jasny obraz Twojej dziewczyny.
Dziewczyny, która zapewne słusznie obawia się, że mieszkanie z Tobą na tej ukochane wsi- po okresie szumnych zapowiedzi- okaże się niejasną wspólnotą z teściami- sławetnym 'tymczasem pomieszkamy u rodziców'.
Z drugiej strony widać w Twoich wpisach chęć narzucania swoich filozofii innym.Delikatnie, grzecznie, ale zapewne upierdliwie.Po Twojemu kilkunastominutowe dojeżdżanie do miasta autem jest spoko i super.Dla Dziewczyny nie jest.I zamiast przyjąć to do wiadomości, że JEJ TO NIE PASUJE, rozpisujesz się argumentacją wszelkiej maści.A na upodobania argumentów nie ma.
Są jakie są i koniec.
Akurat Wasze koncepcje są odległe od siebie o kilkanaście km,więc spokojnie można nawet pomieszkiwać osobno-ona własna kawalerka, Ty ten dom, czy coś w ten deseń.
Konkluzja jest jedna- jeśli związek ma się rozpaść przez to, że ktoś chce mieszkać tam, a inny sram, to do dupy z takim związkiem.

40

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Starczy przeczytać ze zrozumieniem i można dopatrzeć się krytyki. No cóż, ja tam nie chce by ktoś sie na mnie obrażał. Krytykować nie zamierzam marmolada1984, nie chciałem cie urazić, jeśli to zrobiłem to przepraszam Cię. Widzisz zdanie zdaniem, niektórzy widać w swych postanowieniach są niezmienni, ja kiedyś byłem fanem miasta, no bo wszedzie blisko zawsze mozna podjechać autobusem i być, teraz troche to sie zmieniło, wtedy nie potrzebne mi były lasy, krajobrazy i jakiś kawałek ziemi. Teraz to myśle inaczej, nie bede przecież całe zycie imprezować, wychodzić codziennie do znajomych, chodzić do kina i po galeriach, bede miał rodzine to ten czas, który mi został chce poświęcić im, swoim pasjom czy też innym zajeciom. Nie wyobrażam sobie powrotu do klitki gdzie słychać jak sąsiad z góry odkurza, a z boku sąsiadki dzieci sie modlą. Nie spotkałem sie jeszcze z osobą, która po zamieszkaniu we własnym domu wróciła do bloku, uwierz smile No chyba ze to byłby to strasznie leniwy człowiek, któremu by tylko po pracy wchodziły do głowy mysli by sie zdrzemnać na kanapie z pilotem w ręku. Poza tym nie mówie ze koło domu to non stop jest cos do zrobienia, czasem wracam do domu i nie robie nic bo akurat jestem zbyt zmeczony by co kolwiek robic bo 12h w pracy wykańczają wiadomo, ale czasem aż sie nogi rwą by coś porobić, pomajsterkować big_smile od taka odskocznia od pracowniczego kieratu.

41

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

pitagoras....

Mieszkałem kiedyś w mieście i wsi nie narzucam. Ba każdy ma inne pojęcie prywatności. Jednak wytłumacz mi co z tej prywatności jeśli z rana słysze jak sąsiedzi ( dwojka struszków) rozmawia  przy kawie? Czy też słychać jak woda na kawe gotuje sie w mieszkaniu obok? Chcą nie chcąc przygotowujac kanapki do pracy słyszałem o czym rozmawia to starsze małżeństwo smile Czy ja mówiłem ze nie mam wad, ze ja taki wspaniały jestem, niee jestem uparty a przez to ze uparty to konsekwetnie realizuje zamierzone plany. Moze i wada jak i zaleta, cóz na dwoje babka wróżyła, ale czy sie wypowiadam czym czego nie wiem, czy nie mieszkałem w bloku? Sami oceńcie skoro wiem jak jest...hmm odpowiedz widze jest juz jasna, to jak przeciaganie liny, jeśli siły są takie same to jedna strona jak i druga sie napoci a rezultat i tak bedzie zerowy....:/smutne ale widać prawdziwe. I nie rozważam możliwości zamieszkamy z teściami tylko na teraz, idziemy na swoje a nie do kogoś. Nie po to chce brać kredyt by jeszcze moja N. meczyła sie z teściami. A ja nie chce płacić grube pieniadze za klite z papieru...

42 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-02-13 21:05:24)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

No widzisz, ja Cię rozumiem, bo szlag mnie trafiał, kiedy mieszkałam w różnych studenckich mieszkaniach i słyszałam każde słowo sąsiadów. Nie mogłabym tak żyć i to dosłownie. Po prostu bym zwariowała. Później mieszkałam w naszym mieszkaniu i tam jest rzeczywiście cisza, a ściany porządne. Takie mieszkanie w bloku było dla mnie zupełnie ok, no ale to nie jest standardowy blok. Tylko widzisz, że sporej części ludzi te hałasy w ogóle nie przeszkadzają i oni tak na to nie patrzą. Może to dlatego, że ja się nie wychowałam w bloku, a np. moje koleżanki tak i one po prostu nie zwracały na to uwagi, gdy z nimi mieszkałam. Dla nich to był taki sam rodzaj hałasu, jak dla mnie dźwięk przejeżdżających samochodów za oknem, który mi w ogóle nie przeszkadza i dobrze mi się przy nim śpi. Dlatego to nie jest tak naprawdę żaden argument. Po prostu znajdź sobie kobietę, która chce tego, co Ty.

43

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie
piotrek84 napisał/a:

I nie rozważam możliwości zamieszkamy z teściami tylko na teraz, idziemy na swoje a nie do kogoś. Nie po to chce brać kredyt by jeszcze moja N. meczyła sie z teściami. A ja nie chce płacić grube pieniadze za klite z papieru...

Przepraszam, ale czy ta wypowiedź:

piotrek84 napisał/a:

Na dom są konkretne pieniadze, oszczedności moja i ich razem około 30 tys zł, plus jeszcze działki, jedna z nich jesli sprzedamy dostane coś około 100tys zł. Myśle ze mały kredyt musze wziąć, na jakies 100tys zł, chce go spłacić w miare szybko. MOja luba też by mogła miec pieniażki możliwe ze cos koło 50 tys zł, ale widać ze jej na tej mojej wizji wspólnego zycia nie zależy.

nie świadczy, że TWOI RODZICE dokładaliby się do budowy domu (pieniądze, działka - spadek jest po śmierci rodziców, jak na razie jest Ich?), a tym samym to nie byłby w 100% Wasz dom? Mnie to by odstraszyło. W życiu niestety jest tak, że czasami niektórzy "kochani" rodzice podczas kłótni lubią takie rzeczy wykorzystywać smile.
Omówiliście tą kwestię. Bo ja wolałbym już mieszkać w kartonie z papieru, niż z "dofinansowaniem" rodziny. Bo nigdy nic nie wiadomo, niestety. Nie mówię, że to źle, ALE każdy ma własne podejście do tego typu spraw.

44 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2015-02-13 21:58:28)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Piotrek, zacznijmy od tego, że demonizujesz te straszliwe bloki.
Blok blokowi nierówny.Te współcześnie budowane, w średnim standardzie są pięknie wygłuszone.
Parę dni temu byłem w Poznaniu w nowych blokach, nie jakichś milionerskich.Zwykłych, ale nowych.
Wysokość bodaj 2.60.Korytrze przestronne.Kuchnia to kuchnia a nie kiszka.Okna dźwiękoszczelne w standardzie.Obok dworzec PKP i linia tramwajowa, a w środku cicho i spokojnie.
Możesz sobie nie chcieć mieszkać w mieście- Twoje święte prawo.Ale daruj sobie te apokaliptyczne wizje miastowe bo są naprawdę słabe.

A za +/- 250 tyś to sobie akurat wybudujesz dom....W takim standardzie, że jak Ci dzieciak walnie łbem w ścianę, to wyląduje w drugim pokoju.

45

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

tak czy siak mlodzi ludzie to nie maja od razu pieniazkow, malo kto je ma, nikt nie mowi ze buduje sie za kase rodzicow. A to czy mam miec i chce miec dom to zalezy ode mnie i od mego uporu. A mowienie ze to nie mozliwe jest podobnym do stwierdzen ze zycie i tak konczy sie smiercia. Litosci....

46 Ostatnio edytowany przez Cleopatra (2015-02-27 15:07:55)

Odp: Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Jak dla mnie jesteś poukładanym i ciekawym facetem, masz marzenia i plany. Tylko z tą dziewczyną Ci chyba nie po drodze? Jak już ktoś wcześniej napisał....

Rok to nie dużo, ale dość na poznanie i określenie swoich priorytetów.

Związek i uczucia, to jedno, ale możliwość samorealizacji jest chyba ważniejsza. Czy w mieście będziesz mógł zrealizować swoje plany i ambicje?

15-30km to żadna odległość, ta dziewczyna grymasi i chce Cię urobić, ale to tylko moje odczucie, bo ja akurat poszłam do męża na wieś, 100km od dużego miasta :-)

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja wieś,ona miasto,czyli własny kawałek ziemi vs.mieszkanie w kredycie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024