Witajcie, chcialałam Was poprosić o ocenę z boku mojej sytuacji z ex.
Rozstaliśmy się rok temu. On jest rozwodnikiem z dzieckiem. Ja mu suszyłam głowę dość często o zbyt emocjonalne podejście do byłej małżonki, które czasami mnie przerastało. Oni nie byli ze sobą mniej ięcej da lata, ale ja poznałam się ze swoim byłym chwilę przed finalizacją sprawy rozwodowej. Czyli gorszy okres psychiznie dla niego. Starałam się z jednej strony go wspierać a z rugiej coraz ciężej było mi unieść romawianie o byłej i problemy np z sexem z powodu stresu na tym tle.
Ogólnie mieliśmy pare spin i któregoś dnia wystarczyło, że poszło o jakąś pierdołę i on powiedział, że dłuzej nie możemy być ze sobą i że możemy być przyjaciółmi.
Cierpiałam paskudnie, on mówi, że tez bolało (wtedy mi się wydawało, że zbyt łatwo mu to przyszło- no ale byłam często męcząca) ale tego wiedzieć nie mogę. Próbowałam tą przyjaźń utrzymać ale tyle mnie to kosztowało że poprosiłam o zaprzestanie kontaktu. Zgodził się, ale po pół roku kiedy juz trochę odżyłam i doszłam do wniosku, że tak musiało być, on znalazł pretekst żeby się do mnie odezwać. Umówiliśmy się na piwo i od tamtej pory widzimy się co dwa, trzy tygodnie jako przyjaciele. Chodzimy na imprezy, czasem po kilku drinkach konczy się na całowaniu i przytulaniu. Do niczego więcej nie dochodzi choc byłaby okazja. Uwielbiam z nim spedzac czas, świetnie się z nim bawie i lubie z nim rozmawiac. Jestem gotowa się z nim przyjaznic dla czerpania przyjemnosci z kontaktu z fajną osobą.
Ostatnio byliśmy z jego synkie na łyżwach potem na kolacji. Ja mam niedługo ślub przyjaciółki na ktorym mam być swiadkową. Nie mam z kim iść więc go poprosiłam po koleżeńsku. On w tej samej rozmowie zapytał się czy mam ochotę jechać zamiastjego ojca z nim i z synkiem na wakacje na tydzień.
Spotkania zwykle iniecjuje on, dzwoni do mnie czasem poprostu pogadać.
Traz pytanie, wiezycie w taką przyjaźń? Myslicie , że chodzi o coś więcej? Ja go bardzo lbe i nie chce z nim tracic kontaktu. W związek nie wiem czy bylabym gotowa wejsc bo boję się tego bólu ktory prerabiałam. A teraz jest dobrze, każde z nas roi swoje i nikt nie ma do nikogo pretensji. Tylko tak sie zatanawiam.. Co o tym myslicie?