Moja kuzynka ma osobowość chwiejną emocjonalnie, za miesiąc przyjedzie do mnie bo nie ma gdzie mieszkać. Nie myśli już o facetach bo wie że jest kobietą bluszcz. Wygonił ją mąż który nie wytrzymał z nią teraz ma nerwicę i sam się leczy psychiatrycznie. Ona chce to zwalczyć ale czy w ogóle zaburzenie osobowości da się wyprostować oczywiście przy woli osoby która tego chce. Elle chyba jest psychologiem może pomoże jak nie ona to może inna net-kobieta. Ja ją znam jedynie z widzenia i to z dzieciństwa jest młodsza ode mnie o 2 lata. Zgodziłem się by tymczasowo u mnie zamieszkała ale chcę wiedzieć co mnie może czekać.
1 2015-01-08 23:24:29 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-08 23:26:10)
Może jasno i konkretnie zaznacz przy pierwszej lepszej okazji ,ze nie jesteś żadnym terapeuta, nie jesteś żadnym psychologiem i aby od ciebie nie oczekiwała cudów niewidów, a także nie wiem.. bezgranicznej cierpliwości i akceptacji jakiś felernych zachowań ?
Przede wszystkim ustal jej jasne granice.
4 2015-01-09 02:40:55 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2015-01-09 02:48:33)
Co prawda znawcą nie jestem, ale trochę "posiadłem" informacji na temat poruszonych zawirowań emocjonalnych i zaryzykuje stwierdzenie, ze nie ma co w chwili obecnej Kicurze tak tego demonizowac... Odnoszę wrażenie, że oczami wyobraźni już widzicie totalną masakrę emocjonalną po przekroczeniu przez bohaterke progu domu... Wątpie. Tym bardziej wątpię, że Kicur zna tą osobę zdawkowo, z widzenia i z dawnych lat. Jakie ma to znaczenie? Ano takie, ze zazwyczaj tego typu zaburzenia uzewnętrzniane są dopiero w bezpiecznym i kameralnym gronie - o ile tak nazwać jedynie towarzystwo najbliższej osoby - ofiary... Na zewnątrz, dla innych (czy obcych czy nawet rodziny) takie osoby zazwyczaj jawią sie jako miłe, wesołe, pogodne - całkiem normalnie funkcjonujące. Stąd to częste niedowierzanie, gdy pojawiają sie w związkach zgrzyty i okazuje się, że miała miejsce np. przemoc psychiczna (częsty objaw) - no bo jak to? Taka miła i usmiechnieta osoba? Niemozliwe... Tak to działa - w uproszczeniu. Podejrzewam, że Kicur będzie mieć możliwość poznania ewentualnych objawów tych zawirowań po dłuuuugim czasie, sporym zżyciu się - po oswojeniu się gościa w nowym miejscu i wybadaniu gruntu. O ile w ogóle będzie mieć mozliwość zaobserwowania czegokolwiek.
To porażające - dla ekspertów - uproszczenia, ale piszę by zawczasu uspokoić ![]()
Co do chęci "walki" - to trudna i długa droga często nigdy nie prowadząca do celu... Zależy, zależy, zależy...
Podsumowywując - Kicur, nie ma co sie stresować i oczekiwać najgorszego. Zapewniam, że z pewnoscią nie będziesz mieć w domu nastroju i scen jak z filmu "Lśnienie" z Jackem Nicholsonem ![]()
A stawianie jakichś granic, na wstępie narzucanie reguł - to tylko pogorszy samopoczucie gościa, bo sprawi wrażenie rygoru ...jakby trafiła do obozu karnego, czy ośrodka. To byłoby nawet i okrutne...
To nie będzie ...Hannibal Lecter w kobiecej wersji - zaręczam...
Myślę, że nie powinieneś jej w żaden sposób stygmatyzować. Ona ma swoje dramaty osobiste, a u Ciebie pewnie chce dojść do równowagi, uspokoić się. Może po prostu przyjmij ją jak człowieka, ugość, daj jej się uspokoić. Życzliwość przede wszystkim - zadaj sobie pytanie: chciałbyś aby ktoś się tak nastawiał przeciwko Tobie, wypisywał po forum takie topiki?
.
Ja sie wypowiem, bo ja mam bordeline.
To nie dziala tak, ze ona wejdzie do domu i ty jej powiesz co wolno, a co nie wolno w domu... Tak naprawdre, my bordeline, nie lubimy tego ze mamy takie humorki ciagle.... Np., myje sobie naczynia i mnie ku*rw*ca strzela. Ot tak poprostu. Gdy sobie myje naczynia, niby nic ale nagla taka jakas zdenerwowana jestem.
Mi pomaga to, ze po prostu odchodze na chwile i sama siedze w pokoju, az mi przejdzie. A nie, ze odreagowuje na wszystkich dookola. Podejrzewam, ze ona jest zmeczona soba i potrzebuje pomocy. Psycholog to koniecznosc, polecam tez ksiazki o bordeline, bo duzo mozna sie nauczyc. Oraz prowadzenie pamietnika jako KONIECZNOSC, gdy ja wkur*wie*ie strzeli, niech napisze tam co robila w tym momencie, i czemu jest zla/smutna i co moze z tym zrobic.
Dzięki za informację ![]()
Ja sie wypowiem, bo ja mam bordeline.
To nie dziala tak, ze ona wejdzie do domu i ty jej powiesz co wolno, a co nie wolno w domu... Tak naprawdre, my bordeline, nie lubimy tego ze mamy takie humorki ciagle.... Np., myje sobie naczynia i mnie ku*rw*ca strzela. Ot tak poprostu. Gdy sobie myje naczynia, niby nic ale nagla taka jakas zdenerwowana jestem.
Mi pomaga to, ze po prostu odchodze na chwile i sama siedze w pokoju, az mi przejdzie. A nie, ze odreagowuje na wszystkich dookola. Podejrzewam, ze ona jest zmeczona soba i potrzebuje pomocy. Psycholog to koniecznosc, polecam tez ksiazki o bordeline, bo duzo mozna sie nauczyc. Oraz prowadzenie pamietnika jako KONIECZNOSC, gdy ja wkur*wie*ie strzeli, niech napisze tam co robila w tym momencie, i czemu jest zla/smutna i co moze z tym zrobic.
Dokładnie, dopada znienacka, przyznaję, że u mnie w niektórych sytuacjach odbije się na kimś zanim się uspokoję. U mnie środkiem zaradczym jest odwrotnie niż u Prosiaczka: spory wysiłek fizyczny, czyli np. orbitrek i słuchawki z muzą na full, długi spacer z psem, albo szybka jazda na moto. Może w rozmowie Wam wyjdzie.
Moja rada, pokaż że jesteś pewnym siebie, nie dającym sobie "wejść na głowę człowiekiem". Oczywiście, nie na zasadzie "ja tu rządzę", choć we własnym domu masz prawo, po prostu u siebie zauważyłam, że wyładowanie złości pada zawsze na tych słabszych, spolegliwych; do silnej osobowości rzadko startuję z pretensjami, o ile oczywiście dojdzie do nich.
Kosmiczny nick i tsukuru mają rację, nie ma co demonizować czy obawiać się. Normalny, troszkę bardziej chwiejny, emocjonalny człowiek.
Łagodna stanowczość jest kluczem.
Miałem zaszczyt bujać się z niewiastą będącą skrajnym przypadkiem tej subkultury.Wbrew pozorom egzystencja z borderlajnką może być sielankowa, tylko musisz być kamiennie stabilny emocjonalnie.
Łagodna stanowczość jest kluczem.
Miałem zaszczyt bujać się z niewiastą będącą skrajnym przypadkiem tej subkultury.Wbrew pozorom egzystencja z borderlajnką może być sielankowa, tylko musisz być kamiennie stabilny emocjonalnie.
Sielanka? :-) Chyba dla masochisty...Z ogromnej palety "zalet" cenię sobie temperament i brak zahamowań ;-) No i trudno o nudę. Związek z borderką to straszna orka na ugorze, wytrzymanie samej siebie zresztą też.
Znacie jakaś dobrą książkę o bordenline ?
Ja również mam zdiagnozowaną bordeline ale nie bardzo wiem do końca co to jest.. Czytam i aż tak do mnie to nie pasuje.
13 2015-01-13 17:49:58 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-01-13 17:53:44)
Nie znam książek o bordeline, cenię sobie polskiego terapeute Jacka Santorskiego, ale czytałam tylko publikacje traktujące ogólnie o zaburzeniach. Wszelką wiedzę o chorobie, poza lekarzem, uzyskałam z internetu. Jest naprawdę sporo informacji, od czysto medycznych do praktycznych, z życia wziętych. Polecam także nieco kontrowersyjny portal Jarka Kefira, porusza masę zagadnień, między innymi osobowość bordeline. Nie powiem, by jego bojowe podejście do tej choroby podobało mi się, ale przedstawia ją obrazowo i humorystycznie.
Ja również mam zdiagnozowaną bordeline ale nie bardzo wiem do końca co to jest.. Czytam i aż tak do mnie to nie pasuje.
Z opowieści lekarzy wynika, że niektórzy terapeuci nadużywaja diagnozy bordeline wobec pacjentów niejednoznacznych. Zawsze chyba możesz poprosić o konsultacje innego lekarza.
Objawy chyba bywają różne. Może opiszę bliską mi osobę, która nie została nigdy zdiagnozowana , ale według lekarza pasowałaby. Agresja, stosowanie przemocy słownej i fizycznej, zwłaszcza wobec partnera, ale i dzieci, nałogi, w tym alkoholizm, próba samobójcza ( nieudana), totalny egoizm, nagłe zmiany nastrojów, z focha do wrzaskow i odwrotnie. Życie z nią to był horror, tym bardziej, że zawsze wina była otoczenia, racjonalne tłumaczenie nie miało sensu. Teraz, w wieku 60 lat, to anioł :-), tyle, że wobec zachowań z przeszłości zastosowała pewnego rodzaju wyparcie, zaprzecza, jakoby kiedykolwiek była tak nieznośna.
U mnie nie było tak źle, choć mój mężczyzna naprawdę zasłużył na niebo za lata ze mną spędzone :-) Częste, skrajne zmiany nastrojów i nagłe , niekontrolowane wybuchy gniewu, skłonność do ryzyka, wieczne pretensje o brak czasu dla nas, w sumie niezależny od niego; zaborczosc na zmianę z potrzebą wolności. Z wiekiem i dojrzewaniem jest dużo lepiej, bywają gorsze momenty, ale dzięki uświadomieniu problemu są łatwiejsze do zniesienia i opanowania.
Znacie jakaś dobrą książkę o bordenline ?
Po angielsku znam wiele. Wystarczy, ze w piszesz na Ebay'u i masz mnostwo.
Moja ulubiona: I hate you, don't leave me.
Po polsku znalazlam JEDNA ksiazke (zostawie to bez komentarza), wiec wybor maly. W empiku mozesz kupic, nie pamietam tytulu, ale wpisz w wyszukiwarce bordeline to Ci znajdzie. Koszt ok 35zl.