Witam przejdę odrazu do sedna,bylismy z partnerem razem na sylwestra w klubie w którym gra jest dj-em.Noc sylwestrowa sie udała,kiedy na koniec imprezy juz sie spakowalismy,poszlismy do auta zanieść żeczy,muj facet oznajmił mi że musi isc sie rozliczyć z szefem,to akurat zrozumiale,dobrze o tym wiedziałam ze będzie musiał sie wrócić,kiedy powiedzialam mu ze pójdę z nim,stanowczo powiedział ze mam wziasc do samochodu kolegi który byl naszym kierowcą.Wiec poszedł sam,czekaliśmy na niego jakieś pól godziny,postanowilam pojsc zobaczyć co sie z nim dzieje,drzwi do klubu byly juz zamkniete,kumpel czyli kierowca zadzwonił do mojego partnera,odebral telefon po czym oświadczyl koledze ze ma mnie zawieść do domu,bo on nie jedzie,zostaje.Nie moglam w to uwierzyć,złapałam za telefon ale odrzucał moje połączenia.Powiedziałam dobra jak chce to odwieź mnie do domu,i tak sie stało.Kolega odwiózł mnie do domu,po 7 bylismy na miejscu,posiedział ze mna nie całe pół godziny i pojechał do domu przed 8:00 dokładnie,o 7:47.O 13 odezwał sie muj chłopak,który zaczął mnie o wszystko wypytywać,robił dochodzenie,tak samo kolege tez wypytywał o której bylismy w domu,o której pojechał.I z tego wszystkiego według mojego faceta było tak: Marcin mnie odwiózł,ale nie pojechał do domu tylko został u mnie,i sie z nim przespałam...i teraz przechodzę piekło,ciągle tego wysłuchuje,że jestem taka i owaka...że zdradziłam go pod własnym dachem...obelgi,ubliżanie...mam juz tego dosyć nie wiem co mam robić,jak do niego przemówić żeby mi uwierzył,i przestal bezpodstawnie oskarżać.Doradźcie coś...
Mysle ze on moze szukac pretekstu do zakonczenia zwiazku ![]()
A on co robił w tym klubie jeszcze? ![]()
Mysle ze on moze szukac pretekstu do zakonczenia zwiazku
Niestety trafne spostrzeżenie. Podłożyłaś się na całej linii...
Ale w miarę nam sie układa,mamy dwójkę dzieci,jesteśmy razem 7 lat,ale po ślubie nie jesteśmy.
Samo to ze tam poszedl o tej porze i juz nie wrocil i powiedzial zeby kolega Ciebie odwiozl bez niego do domu. Zadnego porzegnania, przeprosin, kompletnie nic, nie sadzisz 01wisienka ze to jest juz samo w sobie podejzane ?
Jak twierdzi z resztą obsługi,poszli na after...
Jest to dla mnie podejrzane ale kiedy zaczynam o tym mówić,ze to moze on zdradzil,to jego odpowiedz jest taka: zrobilem to specjalnie zeby ciebie sprawdzić i sie nie pomyliłem.
Jest to dla mnie podejrzane ale kiedy zaczynam o tym mówić,ze to moze on zdradzil,to jego odpowiedz jest taka: zrobilem to specjalnie zeby ciebie sprawdzić i sie nie pomyliłem.
Na bank ma kogoś. Na bank...
Ale w miarę nam sie układa,mamy dwójkę dzieci,jesteśmy razem 7 lat,ale po ślubie nie jesteśmy.
To o niczym nie przesadza Wisienko...
Typowe. Baby to dziwki i już.Takie męskie myślenie, a często sami dają na lewo i prawa
Dziecko by sie zorientowalo ze Cie zrobil w balona.
Macie rację ja juz od dawna podejrzewam ze kogoś ma,lecz wszystko obrócił przeciwko mnie,i jestem bezsilna,tlumacze mu jak bylo ale on wciąż wie lepiej,ze sie z kumplem umowilam co mamy mówić bo mamy ta sama wersje wydarzeń,a mamy bo mowimy mu prawdę.Nie dociera do niego to ze zostawil swoja kobietę ze kazał mnie odwieść do domu a sam zniknął...boli go teraz to co moglam robić z tym jego kumplem,ale mnie boli bardziej.
Witam przejdę odrazu do sedna,bylismy z partnerem razem na sylwestra w klubie w którym gra jest dj-em.Noc sylwestrowa sie udała,kiedy na koniec imprezy juz sie spakowalismy,poszlismy do auta zanieść żeczy,muj facet oznajmił mi że musi isc sie rozliczyć z szefem,to akurat zrozumiale,dobrze o tym wiedziałam ze będzie musiał sie wrócić,kiedy powiedzialam mu ze pójdę z nim,stanowczo powiedział ze mam wziasc do samochodu kolegi który byl naszym kierowcą.Wiec poszedł sam,czekaliśmy na niego jakieś pól godziny,postanowilam pojsc zobaczyć co sie z nim dzieje,drzwi do klubu byly juz zamkniete,kumpel czyli kierowca zadzwonił do mojego partnera,odebral telefon po czym oświadczyl koledze ze ma mnie zawieść do domu,bo on nie jedzie,zostaje.Nie moglam w to uwierzyć,złapałam za telefon ale odrzucał moje połączenia.Powiedziałam dobra jak chce to odwieź mnie do domu,i tak sie stało.Kolega odwiózł mnie do domu,po 7 bylismy na miejscu,posiedział ze mna nie całe pół godziny i pojechał do domu przed 8:00 dokładnie,o 7:47.O 13 odezwał sie muj chłopak,który zaczął mnie o wszystko wypytywać,robił dochodzenie,tak samo kolege tez wypytywał o której bylismy w domu,o której pojechał.I z tego wszystkiego według mojego faceta było tak: Marcin mnie odwiózł,ale nie pojechał do domu tylko został u mnie,i sie z nim przespałam...i teraz przechodzę piekło,ciągle tego wysłuchuje,że jestem taka i owaka...że zdradziłam go pod własnym dachem...obelgi,ubliżanie...mam juz tego dosyć nie wiem co mam robić,jak do niego przemówić żeby mi uwierzył,i przestal bezpodstawnie oskarżać.Doradźcie coś...
Zapytam w ten sposób:
Czy w przeszłości również był tak chorobliwie zazdrosny, bądź zdarzyło się coś, co tę zazdrość by uzasadniało?
15 2015-01-03 01:01:30 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-03 01:03:32)
Jakieś uderzenie wyprzedzające. Pytanie co ono wyprzedza?
Wcale bym sie nie zdziwl gdyby sie okazala, ze z tym kumplem to wszystko ukartowali i teraz smieja sie z Ciebie w najlepsze.
Zawsze był o mnie zazdrosny,choć nie dawałam mu do tego powodów,ciągle coś sobie wmawia,nigdzie nie wychodzę,nie jeżdżę na imprezy nawet z nim,żadko kiedy nas ktoś odwiedza,nie moge z nikim porozmawiać,spojrzeć,broń boże ktoś lub ktoryś z naszych znajomych pod jego nie obecność by mnie odwiedził.Siedze w domu i wychowuje nasze dzieci.Watpie zeby to było ukartowane,to by nie naskakiwał na mnie i na kumpla tak bardzo.Innaczej by sie zachowywał.
Zastanawiało mnie zawsze, skąd w ludziach biora sie oskarżenia. Na przykład o zdradę... I myślę sobie, że - nawet jeśli zabrzmi to dziecinnie - z ich umysłow albo na podstawie własnych czynów. Bo skąd te pomysły....
Witam przejdę odrazu do sedna,bylismy z partnerem razem na sylwestra w klubie w którym gra jest dj-em.Noc sylwestrowa sie udała,kiedy na koniec imprezy juz sie spakowalismy,poszlismy do auta zanieść żeczy,muj facet oznajmił mi że musi isc sie rozliczyć z szefem,to akurat zrozumiale,dobrze o tym wiedziałam ze będzie musiał sie wrócić,kiedy powiedzialam mu ze pójdę z nim,stanowczo powiedział ze mam wziasc do samochodu kolegi który byl naszym kierowcą.Wiec poszedł sam,czekaliśmy na niego jakieś pól godziny,postanowilam pojsc zobaczyć co sie z nim dzieje,drzwi do klubu byly juz zamkniete,kumpel czyli kierowca zadzwonił do mojego partnera,odebral telefon po czym oświadczyl koledze ze ma mnie zawieść do domu,bo on nie jedzie,zostaje.Nie moglam w to uwierzyć,złapałam za telefon ale odrzucał moje połączenia.Powiedziałam dobra jak chce to odwieź mnie do domu,i tak sie stało.Kolega odwiózł mnie do domu,po 7 bylismy na miejscu,posiedział ze mna nie całe pół godziny i pojechał do domu przed 8:00 dokładnie,o 7:47.O 13 odezwał sie muj chłopak,który zaczął mnie o wszystko wypytywać,robił dochodzenie,tak samo kolege tez wypytywał o której bylismy w domu,o której pojechał.I z tego wszystkiego według mojego faceta było tak: Marcin mnie odwiózł,ale nie pojechał do domu tylko został u mnie,i sie z nim przespałam...i teraz przechodzę piekło,ciągle tego wysłuchuje,że jestem taka i owaka...że zdradziłam go pod własnym dachem...obelgi,ubliżanie...mam juz tego dosyć nie wiem co mam robić,jak do niego przemówić żeby mi uwierzył,i przestal bezpodstawnie oskarżać.Doradźcie coś...
To psychiczna przemoc, facet albo ma coś na sumieniu albo jest chory.
20 2015-01-03 11:21:48 Ostatnio edytowany przez Nektaryna (2015-01-03 11:22:13)
e...mam juz tego dosyć nie wiem co mam robić,jak do niego przemówić żeby mi uwierzył,i przestal bezpodstawnie oskarżać.Doradźcie coś...
Nie przekonuj go, przecież jestes niewinna. I właśnie - bezpodstawne oskarżenie - niech to on da podstawę i dowód, że go zdradziłaś, a nie Ty, że tak się nie stało!
Niewykluczone, ze on wie ze Ty tego nie zrobilas, a sam Cie chce wepchnac w poczjcie winy, wiec tlumaczenie mu nic nie da.
Facet odwrocil sytuacje. Oczywiście jedyna opcja jest nie podejmowanei dyskusji z Nim i wręcz odwrocenei sytuacji oskarzajac go o to co robil przez cala noc w klubie! Znajac zycie mogę się tylko domyslac ze w ramach rozliczenia z szefem mogly w gre wchodzić jakies dziwki. To ze pojechalas do domu, uspilas swoja czujność to był blad ale blad strategiczny a na strategii nie musisz się znac. Z reguly po prostu mądrzejsi inaczej wykorzystują tak osoby bardziej naiwne. Nie poddawaj się wiec nieprawdzie, oszustwu i manipulacji a jednocześnie daz do ujawnienia prawdy z tego co się dzialo potem w klubie. To przed Toba chce ukryc "twój" facet i to tłumaczy jego zachowanie. Psychologia jest tutaj jednoznaczna. Oskarza Cie o cos co sam zrobil. Nie ma innej opcji. Natomiast Ty jesteś na 100% czysta. Zrobilas co Ci kazal i bylas wierna, nie dalas powodow do niczego. Zostalas wkrecona w jakas dziwna sytuacje. Wytlumaczenie jest jedno. To manipulacja "twojego" chłopaka w celu ukrycia prawdy. Dowiedz się co się za tym kryje, co robil, wtedy dowiesz się dlaczego. Nie poddawaj się!