Cała historia ma swój początek ok 3 lata temu. Poznaliśmy się na jednej imprezie, która nie była dla mnie udana. Byłam smutna płakałam i wtedy zjawił się on. Pocieszał mnie i przytulał.. pomimo, że obok stała jego narzeczona! Po prostu chciał mnie pocieszyć, zresztą z dobrym skutkiem. Nieco później spotkałam go znów. U wspólnej znajomej. Był sam więc zaczęliśmy rozmawiać. Przegadaliśmy wiele godzin a wieczór skończył się namiętnym pocałunkiem. Przypomniałam mu o narzeczonej ale usłyszałam, że ona się nie liczy, bo jej nie kocha i jest z nią z przyzwyczajenia. Od tamtego dnia minął znów jakiś czas. Tym razem w wyniku dziwnego zbiegu okoliczności znalazłam się u niego. Całą noc rozmawialiśmy. I tak właśnie mijały wszystkie kolejne noce... Wiele razy mówił "nie kocham jej" itp. w końcu usłyszałam, że to mnie kocha! byłam szczęśliwa jak nigdy więc nie trudno się domyślić co zaszło dalej. Nasze relacje utknęły w tym punkcie. Mimo tego, co nas połączyło wciąż był z nią. i tak trwaliśmy 4 miesiące aż nagle ona się do niego wprowadziła, więc postanowiłam się usunąć w cień, zapomnieć. Ale do dziś mi się to nie udało. Gdy go widzę serce wali jak oszalałe. Czasami nawet gdy jest ona on patrzy na mnie, potrafi nawet na jej oczach przytulić mnie, zatańczyć ze mną. Wtedy czuję, że kocha mnie ale.. nie wiem czemu nie odejdzie od niej!? Ja już nie wiem co robić. proszę pomocy
Wybacz ale twoja naiwność aż w oczy kole , jej nie kocha ale jej nie zostawi zamieszkał z nią a do ciebie się przytula pomyśl gdyby cię kochał z mety by zakończył tamtą znajomość, daj sobie z nim spokój jak zaprosi cię na swój ślub nadal będziesz twierdzić że to ciebie kocha.
3 2009-10-26 13:36:59 Ostatnio edytowany przez niki (2009-10-26 13:40:30)
myślę, że musisz z nim poważnie porozmawiać
albo jedna albo druga
skoro w tym czasie ona się do niego wprowadziła, to coś oznacza
gdyby nic ich nie łączyło, to nie decydował się na takie kroki w ich związku, nie brnąłby dalej
w ogóle dziwię się, że dziewczyna godzi się na takie zachowanie z jego strony
gdyby mój mężczyzna na moich oczach ściskałby inne, to czekałaby go niemiła niespodzianka
może nie znasz całej historii ich związku, może ona tak naprawdę jest jego żoną, może spodziewa się dziecka i zaczynają życie pod wspólnym dachem, żeby się przygotować, może on ją bardzo kocha, każdy mężczyzna w bliskich kontaktach z drugą kobietą mówi, że nie kocha żony, dziewczyny, narzeczonej.
może powiedz mu wprost co myślisz i jak się czujesz w tej całej sytuacji, niech on podejmie decyzję, nawet jeśli ona będzie dla ciebie nie najlepsza
wtedy będziesz chociaż wiedziała na czym stoisz i czy warto jest dalej w tym tkwić
Postaw ultimatum. Albo ona albo ja. Nie bawcie się w kotka i myszkę. Kocha Ciebie to dlaczego ona z nim zamieszkała? Dlaczego z nią nie skończył? Gdyby kochał tak jak mówi dawno by zakończył tamten związek. Chyba lepiej wiedzieć na czym się stoi nawet jesli to jest dla nas bardzo przykre.
Podejrzanie się gość zachowuje. Ciekawe co mówi tamtej dziewczynie? Może to samo co Tobie? Jak zawsze do lawirowania pierwszy a do podjęcia decyzji ostatni. I oto opdowiedź dlaczego kobiety musza brać sprawy w swoje ręce ![]()
A tak na marginesie:
Czasem myślę, że w polskim prawodawstwie powinno się dopuścić instytucję haremu
Na zasadzie dobrowolności - chce ktoś mieć kilka kobiet? - proszę bardzo, kobiety się na to godzą? - proszę bardzo. I może wiele dramatów byśmy uniknęli?
Jak to nie wiesz co masz robić?! Daj sobie z nim spokój!!!
Nawet, jeśli rzeczywiście nie kocha swojej dziewczyny, to nie myśl, że kocha Ciebie:((
Następny krętacz szukający naiwnych dziewczyn, bleeee.
*duska* na co Ty liczysz? Jakby Cię kochał to już dawno podjąłby męską decyzję i wybrał. A jemu po prostu jest tak wygodnie. W ogóle co to za facet, który pociesza inną dziewczynę w obecności swojej kobiety... Chyba nie miłosierny Samarytanin? Postaw się w sytuacji jego dziewczyny. Co pomyślałabyś o facecie, który się tak zachowuje. Nie warto być tą drugą. Tak jak pisze Sky, postaw mu ulitimanum, żądaj konkretów, bo będziesz wiecznie żyła w takiej niepewności.
"Ona się nagle do niego wprowadziła" - zapewne to nie było tak nagle. Po prostu ich związek rozwija się, a nie ma ku końcowi, nie widzisz tego?
Obiecaj, że spróbujesz trzeźwym okiem spoglądnąć na ta całą sytuację.
To widać, ze Cię okłamuje. Z tamtą dziewczyną nie jest nawet żonaty, a już się rozgląda za innymi - mimo tego nadal z nią jest. Z nią, nie z Tobą! Niech to da Ci coś do myślenia i "do diabła" z naiwnością! Wiedziałaś, że ma dziewczynę, ale i tak dałaś się zwodzić. ![]()
Cała ich sytuacje znam dobrze i to nie dlatego, że on mi mówił tylko od wspólnych znajomych. Ona nie jest w ciąży, bo nie może mieć dzieci. Nie mają też ślubu bo to on nie chce. Wprowadziła się tylko dlatego, żeby myślała, że jest ok i nie nalegała na ślub. I faktycznie tak jest. Ona o nic go nie podejrzewa a on dalej potrafił ją zdradzać. Tzn nie podejrzewała do tej pory ale ostatnio jak mnie widzi to takim dzikim wzrokiem mnie obserwuje. od wspólnych znajomych też o mnie nie chce w ogóle słyszeć.. czyżby juz wiedziała?
może ona tylko udaje, że nie wie bo wtedy musiałaby przecież zareagować jakoś na zdradę partnera... zapewne nie chce od niego odchodzić więc siedzi cicho i myśli, że tak jest lepiej.. Duska a Ty? Szczerze nie wiem co Ty widzisz w tym facecie? Przecież on okłamuje ja jak tylko może... myślisz, że byłby uczciwy wobec ciebie? Lepiej nie mieszaj się w to.. im wcześniej tym lepiej dla Ciebie..
A jak tłumaczy sytuację bycia z nią dalej, a nawet wspólne zamieszkanie? Siłą go trzyma czy jest z nią z litości? No bo jak można być z osobą którą się nie kocha, zwłaszcza że niby kocha Ciebie...
Współczuje mu...jaki on ma dylemat - być z osobą, którą nie kocha lub z osobą, którą kocha? Hmm...nie uważasz, że coś tu nie gra?
Od takich cwanych kłamców jak najdalej! W życiu bym mu nie zaufała!
jak czytam, to śmiać mi się chce
zamieszkał z nią, żeby myślała, że jest ok i nie nalegała na ślub????? do ślubu chyba już bliżej niz dalej...
chyba powinnaś jednak dać sobie spokój, bo inaczej on będzie to ciągnął dalej. Potem powie Ci, że bierze z nią ślub, żeby myślała, że jest ok, zapewne uprawia z nią sex, żeby myslała, że jest ok
chłopak prowadzi sobie dwa życia, bo ma na to przyzwolenie
ja osobiście bym go zostawiła i cieszyłabym się bardzo, gdyby ta druga też od niego odeszła.
może przejrzałby na oczy, warto, żebyś ty też przejrzał, dopóki nie zaszło to za daleko
Dokładnie podzielam zdanie dziewczyn powyżej... UCIEKAJ GDZIE PIEPRZ ROŚNIE !!!!!
Powiem więcej, nawet jak ją zostawi to jest bardzo prawdopodobne, że z Tobą za długo nie będzie, bo do niej wróci..
Urok długoletnich związków, starej miłości, przyzwyczajenia i uzależnienia.. ON JEJ NIE ZOSTAWI !!!
Zapytaj go dlaczego mu tak zależy na tym żeby ta dziewczyna myślała, że jest ok??? A co będzie jak się dowie???
Jak jej nie kocha to co go to obchodzi, co ona myśli i czuje ???
Kochana to krętacz, szkoda mi tamtej dziewczyny, bo jak Ty odejdziesz znajdzie sobie inną na twoje miejsce to taki TYP!!!
Duska jak mogłaś pakować się w taki układ? Bo to jest układ. Nie zastanawiałaś się, że możesz zniszczyć całkowicie życie tamtej dziewczynie? On miał NARZECZONĄ. A Ty wpakowałaś się z butami w ich życie. On oczywiście też nie zasługuje na choćby cień zainteresowania. Jeśli swojej narzeczonej takie numery wywija, to przypuszczalnie z Tobą byłoby to samo. Przepraszam, że to pisze, ale taka jest prawda.
Nie zastanawiałaś się, że możesz zniszczyć całkowicie życie tamtej dziewczynie? On miał NARZECZONĄ. A Ty wpakowałaś się z butami w ich życie.
Po pierwsze to nie patrz na ta całą narzeczoną od siedmiu boleści... tylko na siebie. On sam zaprzecza temu co Ci mówi! Jak jej nie kocha to po co z nia jest? Po co zgodził sie zeby tam zamieszkała? Wydaje mi sie, że z nia jest mu poprostu wygodnie, dlatego od niej nie odejdzie.... dlaczego nazwałam ja narzeczona od siedmiu bolesci? Bo jest według mnie lekko głupia.... skoro nie są po ślubie czyli sa na etapie udawadniania ze to jest to to jak ona moze sobie pozwalac żeby on ja tak traktował.... na jej oczach.... dlatego mu taki układ odpowiada przy niej może robic co chce to mu pasuje a z Toba mu dobrze tak... tyle. Zareczyny to nie ślub, jakby Cie kochał to by je poprostu zerwał. Zastanów sie, chyba nie chcesz pokochac takiego drania.... i pamietaj nie patrz na innych tylko patrz na siebie, abyś żyła w zgodzie z sobą i była szczęśliwa.
No dobrze Majorka, może masz racje z ta narzeczoną. Ale ona jest. A wchodzić z butami w czyjeś życie to według Ciebie jest w porządku? Chciałabyś, aby ktoś zachował się tak w stosunku do Ciebie? Zgadzam się z Tobą, że ten facet to drań i nie zasługuje na Duske, ale jakimiś zasadami w życiu kierować się trzeba.
Masz rację smutna88, że nie chciałabym aby ktoś mnie traktował w ten sposób ani żeby właził z butami w moje życie.. różnica polega na tym, że ja starałam się traktować go jak kumpla... i to on nalegał na spotkania, wyznawał uczucia.. aż zabrnęliśmy zbyt daleko:( aż się zakochałam! i teraz nie umiem odnaleźć się.. bo namącił w moim życiu ale swoje pozostawił bez zmian....
Duska spróbuj zapomnieć o nim.Nie zasługuje na żadną z Was. Ani na swoją narzeczoną, ani na Ciebie. Wiem, że to boli. Wiem, bo zawody miłosne zawsze bolą. Ale to jest chyba jedyne wyjście, które będzie najlepsze dla Ciebie. Ten facet jest zapatrzony tylko i wyłącznie w siebie. Tacy jak on się nie zmieniają. Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za zbyt ostre słowa.
duska.....ja zyje w takim trojkacie...jestem żoną....kilka miesiecy temu odeszłam bo nie miałam siły walczyć z nim i o niego....przez kilka lat tolerowałam takie zachowania moj maż jest dj.na dyskotekach...wciaz twierdzil ze musi byc miły dla panienek bo to jego praca...rozumiem ale sa pewne granice ktorych sie nie przekracza!!!w maju odkryłam jego kolejny romans i odeszłam razem z dziecmi!!!mam 27 lat w tamtym roku w wakacje tez mnie zdradził cierpiałam!!!poznałam jego laske powiedziała mi ze on twierdził ze my nie jestesmy razem ale mieszkamy ze soba zewzgledu na dzieci,ze mnie nie kocha ze go nie rozumiem....to co usłyszałam otworzylo mi oczy!!!zrozumiałam ze nie moge go zmusic do milosci!!!on oczywiscie wyparł sie wszystkiego;nie uwierzyłam mu ale zostałam....do maja tego roku!!!do kolejnej naiwnej która uwierzyła w jego bajki!!kocham go bardzo pomimo tego ze nie raz mnie zranił!!!!!!!!!!!!!...................wczoraj były jego 30 urodzinki wysłałam mu zyczenia..oddzwonil i prosił o jeszcze jedna szanse...mówił,ze kocha ,teskni i żałuje ze zranił mnie i dzieci.....pierwszy raz od kilku lat powiedział mi prawde!!!!przyznał sie do zwiazku z ta dziewczyna stwierdził ze był nia bardzo oczarowany ze myslał ze sie zakochał!!!ale po kilku miesiacach czar prysł i zrozumiał ze to mnie kocha i nie wyobraza sobie zycia bezemnie!!!!!!!!!!!!czy mu wierze????serce-tak a rozum-nie!!!cierpie i moje dzieci tez!!!!mam dosc bycia ta druga...pierwsza...chce byc ta jedyną!!!!!!
pamiętaj!!!!!!!!!!!!!kazda z nas ma prawo do szcześcia!!!!nie mam żalu do tej dziewczyny...może on znow nagadal jej bzdur na moj temat..nie wiem???nie wnikam!!!wiem jedno nie potrafie go znienawidziec,zapomniec....żyć dalej...jest mi ciezko ale nie pokazuje tego po sobie,wole cicho plakać w poduszke tak by dzieci nie slyszaly...dla nich jest najlepszym tatusiem na świecie i niech tak zostanie...............
duska.....ja zyje w takim trojkacie...jestem żoną....kilka miesiecy temu odeszłam bo nie miałam siły walczyć z nim i o niego....przez kilka lat tolerowałam takie zachowania moj maż jest dj.na dyskotekach...wciaz twierdzil ze musi byc miły dla panienek bo to jego praca...rozumiem ale sa pewne granice ktorych sie nie przekracza!!!w maju odkryłam jego kolejny romans i odeszłam razem z dziecmi!!!mam 27 lat w tamtym roku w wakacje tez mnie zdradził cierpiałam!!!poznałam jego laske powiedziała mi ze on twierdził ze my nie jestesmy razem ale mieszkamy ze soba zewzgledu na dzieci,ze mnie nie kocha ze go nie rozumiem....to co usłyszałam otworzylo mi oczy!!!zrozumiałam ze nie moge go zmusic do milosci!!!on oczywiscie wyparł sie wszystkiego;nie uwierzyłam mu ale zostałam....do maja tego roku!!!do kolejnej naiwnej która uwierzyła w jego bajki!!kocham go bardzo pomimo tego ze nie raz mnie zranił!!!!!!!!!!!!!...................wczoraj były jego 30 urodzinki wysłałam mu zyczenia..oddzwonil i prosił o jeszcze jedna szanse...mówił,ze kocha ,teskni i żałuje ze zranił mnie i dzieci.....pierwszy raz od kilku lat powiedział mi prawde!!!!przyznał sie do zwiazku z ta dziewczyna stwierdził ze był nia bardzo oczarowany ze myslał ze sie zakochał!!!ale po kilku miesiacach czar prysł i zrozumiał ze to mnie kocha i nie wyobraza sobie zycia bezemnie!!!!!!!!!!!!czy mu wierze????serce-tak a rozum-nie!!!cierpie i moje dzieci tez!!!!mam dosc bycia ta druga...pierwsza...chce byc ta jedyną!!!!!!
narin jestem dokładnie w takiej samej sytuacji jak ty i mam tyle samo lat,cóż za zbieg okoliczności ![]()
Mój mąż też zaczął mnie zdradzać,najpierw była jedna kochanka,póżniej druga.Nie wytrzymałam kazałam się wyprowadzić,bo nie mogłam sobie poradzić z tą całą sytuacją.Miałam być tą jedyną,niestety nie byłam!!!!!!Cholernie tęsknię bo nadal kocham tego drania,ale cóż nie daję po sobie poznać
Cóż 9 lat spędziliśmy razem,mamy dwójkę dzieci i na dzień dzisiejszy to one przytrzymują mnie przy życiu.Od naszego rozstania minęło ponad dwa tygodnie.A on zamieszkał razem ze swoją kochanką,tłumacząc się tym,że nie stać go na to,żeby samemu wynajmować mieszkanie i to jeszcze bardziej boli!!!!
No cóż mam wam dziewczynki powiedzieć,zdrada to zdrada już nigdy nie będzie tak jak dawniej ![]()
A my potrzebujemy tego ciepła,poczucia bezpieczeństwa,miłości i stabilizacji,nie da się naprawić zdrady,więc chyba najlepszym rozwiązaniem jest układanie sobie życia na nowo,by poczuć to ciepło.Kocham swojego męża mimo wyrządzonych krzywd,ale człowiek musi wiedzieć kiedy ma powiedzieć właśnie dość!!!!!!Życzę powodzenia ![]()
czy facet jak zdradzi raz, bedzie zdradzal pozniej tez,jak trafi sie okazja?to pytanie zadaje sobie od ponad roku,kiedy doszlam do tego ze, jestem zdradzana.sprawa wyszla na jaw,kiedy dotarlam do emaili w NK.okazalo sie,ze to byla jego z dawnych lat kolezanka.poczulam sie strasznie i bylo wiele z tego tytulu przykrych sytuacji,awantur.teraz,kiedy ta sprawa troche ucichla,boje sie za kazdym razem kiedy on gdzies na dluzej wyjezdza.tlumacze sobie,ze nie mozna miec obsesji na punkcie zdrady i byc chorobliwie podejrzliwa,ale to wszystko przez to,ze on jak wyjezdza,to mamy ze soba maly kontakt.nie dzwoni czesto,rzadko pisze smsy itd.nie podoba mi sie to i mam wtedy koszmarne mysli i wyobraznie.czytam sporo ksiazek psychologicznych i staram sie walczyc z tymi natretnymi myslami...uspokajam sie, ale tylko na jakis czas,ogolnie to mam mentlik w glowie.teraz tez wyjechal i jestem zla,bo to byla nagla propozycja wyjazdu bez wlasciwie mojej zgody,doszlo do klotni ale i tak pojechal..prosze,moze ktos ma podobny problem i odpisze mi.
No dobrze Majorka, może masz racje z ta narzeczoną. Ale ona jest. A wchodzić z butami w czyjeś życie to według Ciebie jest w porządku? Chciałabyś, aby ktoś zachował się tak w stosunku do Ciebie? Zgadzam się z Tobą, że ten facet to drań i nie zasługuje na Duske, ale jakimiś zasadami w życiu kierować się trzeba.
Wchodzenie w czyjes życie nie jest w porzadku to prawda.. napisałam to w takim sensie, że patrząc na kogokolwiek powinna patrzyc pierwsze na siebie. Ten idiota nie zasługuje ani na jedna ani na druga tym bardziej, ze obie wiedza jak to wygląda..... no ale która naiwna i lubiąca pod górke to przy nim zostanie....
duska.....ja zyje w takim trojkacie...jestem żoną....kilka miesiecy temu odeszłam bo nie miałam siły walczyć z nim i o niego....przez kilka lat tolerowałam takie zachowania moj maż jest dj.na dyskotekach...wciaz twierdzil ze musi byc miły dla panienek bo to jego praca...rozumiem ale sa pewne granice ktorych sie nie przekracza!!!w maju odkryłam jego kolejny romans i odeszłam razem z dziecmi!!!mam 27 lat w tamtym roku w wakacje tez mnie zdradził cierpiałam!!!poznałam jego laske powiedziała mi ze on twierdził ze my nie jestesmy razem ale mieszkamy ze soba zewzgledu na dzieci,ze mnie nie kocha ze go nie rozumiem....to co usłyszałam otworzylo mi oczy!!!zrozumiałam ze nie moge go zmusic do milosci!!!on oczywiscie wyparł sie wszystkiego;nie uwierzyłam mu ale zostałam....do maja tego roku!!!do kolejnej naiwnej która uwierzyła w jego bajki!!kocham go bardzo pomimo tego ze nie raz mnie zranił!!!!!!!!!!!!!...................wczoraj były jego 30 urodzinki wysłałam mu zyczenia..oddzwonil i prosił o jeszcze jedna szanse...mówił,ze kocha ,teskni i żałuje ze zranił mnie i dzieci.....pierwszy raz od kilku lat powiedział mi prawde!!!!przyznał sie do zwiazku z ta dziewczyna stwierdził ze był nia bardzo oczarowany ze myslał ze sie zakochał!!!ale po kilku miesiacach czar prysł i zrozumiał ze to mnie kocha i nie wyobraza sobie zycia bezemnie!!!!!!!!!!!!czy mu wierze????serce-tak a rozum-nie!!!cierpie i moje dzieci tez!!!!mam dosc bycia ta druga...pierwsza...chce byc ta jedyną!!!!!!
Narin a Tobie strasznie współczuje.....
mam nadzieje, że naprawde to zrozumiał a nie mówilł to wszystko z checi poprostu stabilizacji (bo przy żonie najwygodniej) po takich rozczarowaniach napewno ciezko wywnioskowac czy mówi prawde, czy sie zmienił i przede wszystkim zaufać.... życze Ci naprawde duzo siłi i szczęścia na które każda z Nas zasługuje!!
Uważam, że każdy może popełnić błąd i zbłądzić. Każdy ma także prawo na drugą szansę (o ile przebaczający sobie z tym poradzi), ale tylko 1 raz!!! Jeśli nie wykorzystał, to nie ma co liczyć, że wykorzysta za 2,3,4... razem:((
Trzymajcie się, pozdrawiam.
26 2009-11-01 13:23:56 Ostatnio edytowany przez Karina (2009-11-01 13:25:54)
narin napisał/a:duska.....ja zyje w takim trojkacie...jestem żoną....kilka miesiecy temu odeszłam bo nie miałam siły walczyć z nim i o niego....przez kilka lat tolerowałam takie zachowania moj maż jest dj.na dyskotekach...wciaz twierdzil ze musi byc miły dla panienek bo to jego praca...rozumiem ale sa pewne granice ktorych sie nie przekracza!!!w maju odkryłam jego kolejny romans i odeszłam razem z dziecmi!!!mam 27 lat w tamtym roku w wakacje tez mnie zdradził cierpiałam!!!poznałam jego laske powiedziała mi ze on twierdził ze my nie jestesmy razem ale mieszkamy ze soba zewzgledu na dzieci,ze mnie nie kocha ze go nie rozumiem....to co usłyszałam otworzylo mi oczy!!!zrozumiałam ze nie moge go zmusic do milosci!!!on oczywiscie wyparł sie wszystkiego;nie uwierzyłam mu ale zostałam....do maja tego roku!!!do kolejnej naiwnej która uwierzyła w jego bajki!!kocham go bardzo pomimo tego ze nie raz mnie zranił!!!!!!!!!!!!!...................wczoraj były jego 30 urodzinki wysłałam mu zyczenia..oddzwonil i prosił o jeszcze jedna szanse...mówił,ze kocha ,teskni i żałuje ze zranił mnie i dzieci.....pierwszy raz od kilku lat powiedział mi prawde!!!!przyznał sie do zwiazku z ta dziewczyna stwierdził ze był nia bardzo oczarowany ze myslał ze sie zakochał!!!ale po kilku miesiacach czar prysł i zrozumiał ze to mnie kocha i nie wyobraza sobie zycia bezemnie!!!!!!!!!!!!czy mu wierze????serce-tak a rozum-nie!!!cierpie i moje dzieci tez!!!!mam dosc bycia ta druga...pierwsza...chce byc ta jedyną!!!!!!
Narin a Tobie strasznie współczuje.....
mam nadzieje, że naprawde to zrozumiał a nie mówilł to wszystko z checi poprostu stabilizacji (bo przy żonie najwygodniej) po takich rozczarowaniach napewno ciezko wywnioskowac czy mówi prawde, czy sie zmienił i przede wszystkim zaufać.... życze Ci naprawde duzo siłi i szczęścia na które każda z Nas zasługuje!!
Majorka, masz niezły tupet! Powiedz mi czy tej żonie z której mężem się potajemnie spotykasz, którego jesteś kochanką , także współczujesz ? Boże, widzisz i nie grzmisz. Niewiarygodne jak można być tak obłudną osobą.
Majorka, masz niezły tupet! Powiedz mi czy tej żonie z której mężem się potajemnie spotykasz, którego jesteś kochanką , także współczujesz ? Boże, widzisz i nie grzmisz. Niewiarygodne jak można być tak obłudną osobą.
Ja nie mówie teraz o sobie.. JAKBYS DOBRZE POCZYTAŁA : "wczoraj były jego 30 urodzinki wysłałam mu zyczenia..oddzwonil i prosił o jeszcze jedna szanse...mówił,ze kocha ,teskni i żałuje ze zranił mnie i dzieci.....pierwszy raz od kilku lat powiedział mi prawde!!!!przyznał sie do zwiazku z ta dziewczyna stwierdził ze był nia bardzo oczarowany ze myslał ze sie zakochał!!!ale po kilku miesiacach czar prysł i zrozumiał ze to mnie kocha i nie wyobraza sobie zycia bezemnie!!!!!!!!!!!!czy mu wierze????serce-tak a rozum-nie!!!cierpie i moje dzieci tez!!!!mam dosc bycia ta druga...pierwsza...chce byc ta jedyną!!!!!!" TA SYTUACJA JEST TROCHE INNA... Oni maja dzieci, mąż zdradzał ja na okrągło, aż w koncu zrozumiał i przyznał sie do wszystkiego a co najwazniejsze chce wszystko odbudowac.. sytuacja jest zupełnie inna !!!! A czy tamtej zonie współczuje po raz kolejny mówie nie, nie znam jej i niewiem co ma za skóra, może tez go zdradza, może nawet nie żyja ze soba....natomiast w tej sytuacji poznałam historie od strony zony, dobrej matki jak i żony której mąż sie przyznał, zrozumiał że bardzo kocha i chce wszystko odbudowac wiec sytuacja wyglada zupełanie inaczej a wszystkich jedna miara nie mozna mierzyc wiec mi tu nie wyskakuj z obłuda....
Karina napisał/a:Majorka, masz niezły tupet! Powiedz mi czy tej żonie z której mężem się potajemnie spotykasz, którego jesteś kochanką , także współczujesz ? Boże, widzisz i nie grzmisz. Niewiarygodne jak można być tak obłudną osobą.
Ja nie mówie teraz o sobie.. JAKBYS DOBRZE POCZYTAŁA : "wczoraj były jego 30 urodzinki wysłałam mu zyczenia..oddzwonil i prosił o jeszcze jedna szanse...mówił,ze kocha ,teskni i żałuje ze zranił mnie i dzieci.....pierwszy raz od kilku lat powiedział mi prawde!!!!przyznał sie do zwiazku z ta dziewczyna stwierdził ze był nia bardzo oczarowany ze myslał ze sie zakochał!!!ale po kilku miesiacach czar prysł i zrozumiał ze to mnie kocha i nie wyobraza sobie zycia bezemnie!!!!!!!!!!!!czy mu wierze????serce-tak a rozum-nie!!!cierpie i moje dzieci tez!!!!mam dosc bycia ta druga...pierwsza...chce byc ta jedyną!!!!!!" TA SYTUACJA JEST TROCHE INNA... Oni maja dzieci, mąż zdradzał ja na okrągło, aż w koncu zrozumiał i przyznał sie do wszystkiego a co najwazniejsze chce wszystko odbudowac.. sytuacja jest zupełnie inna !!!! A czy tamtej zonie współczuje po raz kolejny mówie nie, nie znam jej i niewiem co ma za skóra, może tez go zdradza, może nawet nie żyja ze soba....natomiast w tej sytuacji poznałam historie od strony zony, dobrej matki jak i żony której mąż sie przyznał, zrozumiał że bardzo kocha i chce wszystko odbudowac wiec sytuacja wyglada zupełanie inaczej a wszystkich jedna miara nie mozna mierzyc wiec mi tu nie wyskakuj z obłuda....
Nie ma "trochę innej sytuacji" w przypadku zdrady.Nie wybielaj się. Zdrada to zdrada i nie ważne jaki jest staż małżeński osób które zdradzają.Nieważne w jakich okolicznościach do niej doszło jak i czy zdradzający mają dzieci.Zawsze by do niej doszło potrzeba dwóch nikczemnych osób.O pomstę do Boga woła postępowanie jakiego się dopuszczasz. Jesteś kochanką mężczyzny który zdradza żonę , krzywdzi ją z twoją pomocą. Ty jakby nigdy nic, wchodzisz sobie na wątki zdradzonych żon i śmiesz zamieszczać pełne obłudy słowa w których piszesz jak bardzo im współczujesz. Litości.Brak nawet słów by określić taka postawę. A jutro zapewne na swoim wątku opiszesz kolejną schadzkę ze swoim żonatym kochankiem który właśnie z tobą takie kobiety krzywdzi, żony którym tu dziś współczujesz, tak ? Chciałoby się powiedzieć "kończ waść wstydu oszczędź" ale wątpię by było w tobie takie uczucie jak uczucie wstydu.
Nie ma "trochę innej sytuacji" w przypadku zdrady.Nie wybielaj się. Zdrada to zdrada i nie ważne jaki jest staż małżeński osób które zdradzają.Nieważne w jakich okolicznościach do niej doszło jak i czy zdradzający mają dzieci.Zawsze by do niej doszło potrzeba dwóch nikczemnych osób.O pomstę do Boga woła postępowanie jakiego się dopuszczasz. Jesteś kochanką mężczyzny który zdradza żonę , krzywdzi ją z twoją pomocą. Ty jakby nigdy nic, wchodzisz sobie na wątki zdradzonych żon i śmiesz zamieszczać pełne obłudy słowa w których piszesz jak bardzo im współczujesz. Litości.Brak nawet słów by określić taka postawę. A jutro zapewne na swoim wątku opiszesz kolejną schadzkę ze swoim żonatym kochankiem który właśnie z tobą takie kobiety krzywdzi, żony którym tu dziś współczujesz, tak ? Chciałoby się powiedzieć "kończ waść wstydu oszczędź" ale wątpię by było w tobie takie uczucie jak uczucie wstydu.
Po pierwsze nie wybielam sie!! Zdrada to zdrada owszem ale ja nie dyskutuje na ten temat.. Robie ze swoim życiem co robie i to moja sprawa ale to nie znaczy, że nie moge wypowiadac sie tutaj w tej kwestii, nie podoba ci sie, ze wypowiadam sie w tych tematach to poprostu tego nie czytaj.
nie mam żalu do kochanek mojego męża!!!!wiecie dlaczego????może to śmieszne ale za każdym razem starałam się je poznac!!!ciekawość wygrywała!!!!najczesciej były to małolaty 17-19 lat....zauroczone...moj mąz jest rozrywkwym człowiekiem i rozrzutnym.........nie spotykalam sie z nimi po to by prosic je aby zostawiły go w spokoju..to jego życie i jest świadomy co z nim robi...chciałam tylko wiedziec czy maja pojecie o moim istnieniu i dzieciach które z powietrza sie nie wzieły-wiedziały o mnie ale znały inną wersje trochę ubarwioną....zła,nie czuła ,zapatrzona w siebie żona i on biedny zapracowany,odtrącony,mówił to co chciały usłyszeć i wierzyły!!!!!!do czego zmierzam-facet to dziwna i skomplikowana istota która potrafi sie dopasować do danej WYGODNEJ sytuacji!!!pomimo tego ze strasnie mnie skrzywdził nadal bardzo go kocham!!!!ale dorosłam do tego by zacząć się szanować....kochanka czekała na niego kiedy wyrwie sie z domu,pracy ...A Ja czekałam nocami na niego płaczac cicho w poduszke lub wypatrujac go w oknie ...ona słuchała bzdur na moj temat a ja słuchałam jego opowiesci o ciezkiej pracy.....wybaczyłam mu wszystko bo bardzo go kocham bo bardzo pragnełam miec rodzine...dom...wybaczyłam ale nie zapomniałam wiem ze przed nami jeszcze długa droga.....czy wróce do niego????bardzo tego pragnę!!!ale strach i lek przed kolejnym ciosem jest wiekszy!!!!
wybaczyłam mu wszystko bo bardzo go kocham bo bardzo pragnełam miec rodzine...dom...wybaczyłam ale nie zapomniałam wiem ze przed nami jeszcze długa droga.....czy wróce do niego????bardzo tego pragnę!!!ale strach i lek przed kolejnym ciosem jest wiekszy!!!!
"wybaczenie nie oznacza akceptacji krzywdy jakiej doznalaś, ale uwolnienia sie od gniewu który nosisz w sercu" myslę, że Ty jeszcze nie wybaczyłaś.... ale widze równiez że bardzo chcesz to zrobić i odbudowac to wszystko co Was łączy.... potrzeba duzo pracy, checi i siły do tego. a przede wszystkim żebyscie Ty i Twój mąż bardzo tego chcieli. Przyznał się więc napewno dużo to znaczy i jest na dorej drodze. Teraz duzo zalezy od niego... on musi bardzo dużo odbudowac... przede wszystkim zaufanie.... macie dla kogo to robic, nie tylko dla siebie ale równiez i zwłaszcza dla dziecka. Miejmy nadzieje, że naprawde zrozumiał co mógł stracic -Ciebie, dziecko, dom... i pójdzie własciwa droga...
Karina napisał/a:Nie ma "trochę innej sytuacji" w przypadku zdrady.Nie wybielaj się. Zdrada to zdrada i nie ważne jaki jest staż małżeński osób które zdradzają.Nieważne w jakich okolicznościach do niej doszło jak i czy zdradzający mają dzieci.Zawsze by do niej doszło potrzeba dwóch nikczemnych osób.O pomstę do Boga woła postępowanie jakiego się dopuszczasz. Jesteś kochanką mężczyzny który zdradza żonę , krzywdzi ją z twoją pomocą. Ty jakby nigdy nic, wchodzisz sobie na wątki zdradzonych żon i śmiesz zamieszczać pełne obłudy słowa w których piszesz jak bardzo im współczujesz. Litości.Brak nawet słów by określić taka postawę. A jutro zapewne na swoim wątku opiszesz kolejną schadzkę ze swoim żonatym kochankiem który właśnie z tobą takie kobiety krzywdzi, żony którym tu dziś współczujesz, tak ? Chciałoby się powiedzieć "kończ waść wstydu oszczędź" ale wątpię by było w tobie takie uczucie jak uczucie wstydu.
Robie ze swoim życiem co robie i to moja sprawa
Odkąd żonaty facet zdradza z tobą swoją żonę nie jest to już tylko twoja sprawa, zrozum to wreszcie obłudna nikczemna egoistko!!!
Niszczysz życie innej kobiety, a tutaj próbujesz zgrywać pocieszycielkę takiej zdradzanej żony??
Ile warte jest więc twoje współczucie ?? Tyle ile krokodyle łzy.
Myślisz , ze w ten sposób nazbierasz plusów u Boga za te wszystkie krzywdy jakie innym wyrządzasz ?
Jeśli ktoś kiedykolwiek nie rozumiał znaczenia słowa obłuda, to studiując twój przypadek, nie będzie miał już z tym kłopotu.
Miejmy nadzieje, że naprawde zrozumiał co mógł stracic -Ciebie, dziecko, dom... i pójdzie własciwa droga...
miejmy nadzieję, że twój kochanek też w końcu przejrzy i zrozumie, co może stracić i pójdzie właściwą drogą
jest żonaty i jego miejsce jest przy żonie, a ty tylko próbujesz rozbić ten związek
gdyby jej nie kochał, to by z nią nie był
pomysl o uczuciach innych, nie jesteś na tym świecie sama
ten post dotyczy narin przypominam a to forum jest publiczne i bede sie wypowiadac gdzie bede miała ochote
dlaczego on mnie tak rani????......fakt pierwszy raz w życiu przyznał się że mnie zdradził-zawsze sie wypierał pomimo dowodów jakie mu pokazywałam-musiało go to dużo kosztować!!!!ale to co usłyszałam od niego to ...nie ja nie wierze to jest jakies chore albo z nim cos jest nie tak..................powiedział;tamta kobieta dużo dla mnie znaczy,rozstalismy sie ale zawsze jesli tylko zadzwoni spotkam sie z nia!!!!wiec do czego ja mu jestem potrzebna????po co chce bc znow zemna skoro bedzie na zawołanie kochanki????a i jeszcze najwazniejsze....:ona jest chora pozostał jej rok życia-szczerze ja w to nie wierze!!!!!!ktos komu pozostał rok zycia ...wykorzystuje go jak najlepiej korzysta z zycia a nie rozbija małzenstwo !!!!!zreszta sama niewiem.....mam juz dosc to wszystko mnie przerasta nie daje juz sobie rady ....kazdy dzien jest gorszy od poprzedniego.....gdzie popełniłam bład ze zycie tak mnie karze!!!!!nie zycze nikomu takiego hororu jaki ja przechodze!!!!!!!!dlaczego nie potrafie go znienawidziec????dlaczego wciaz go kocham????
"ktos komu pozostał rok zycia ...wykorzystuje go jak najlepiej korzysta z zycia a nie rozbija małzenstwo !!!!!" - a moze ona wlasnie w ten sposob korzysta z zycia (?) To, ze teoretycznie umiera (bo nie wiemy czy to prawda) nie musi oznaczac, ze w tym momencie zacznie byc swieta. Moze wlasnie to jest ten moment kiedy szaleje i nie zastanawia sie nad tym co robi. Przepraszam, ze to tak nazwe, ale w tym momencie ma w nosie Ciebie i to co bedzie z waszym malzenstwem.
Powiem Ci szczerze, ze ja tez nie wierze w to jej "umieranie". Chociazby dlatego, ze gdyby faktycznie tak bylo, to po co Twoj maz narazalby Wasze malzenstwo i szczescie rodziny dla osoby, ktora tak naprawde ma policzone dni (?) Co jak co, ale az tak "wspanialych" mezczyzn nie ma duzo.
Wedlug mnie powinas stanowczo postawic sprawe - albo Ty, albo kochanka! Zrywa z nia kontakt, albo przestaje zatrowac Ci zycie...
masz racje!!!!ja nie wierze w jej chorobe!!!jutro mam sie z nim spotkac....musi dokonac wyboru...dieci sa teraz u niego ja nie jestem wstanie sie nimi zajmowac...jestem w totalnej rozsypce....myslałam ze z czasem bedzie lepiej ale niestety moj stan psychiczny sie pogarsza a przeciez to juz kilka miesiecy jak wyprowadzilam sie z domu!!!musi podjac decyzje on nie ja!!!!nie potrafie przestac go kochac!!!chcialabym poznac ta kobiete zobaczyc porozmawiac-ciekawa jestem co ona ma takiego w sobie a czgo mi brakuje!!!!ale czy to ma sens????sama nie wiem!!!!
zastanawiam sie czy on mnie kocha!!!!???dlaczego zdradza???okłamuje???co robie zle????niczego nam nie brakowało-piekny dom ,sliczne córeczki,tesciowa lepsza niz moja matka!!!sielanka!!!!a pomimo tego on wciaz szuka wrazeń!!!dlaczego???rozumiem gdybym nie zajmowala sie domem ,zle prowadziła zdradzala go ok!!!ale ja poswiecałam sie rodzinie zyłam dla niego!!!o co w tym wszystkim chodzi?????/
Narin
Przezylam cos podobnego ,nie wierz w jej chorobe widocznie w taki sposub gra o niego,nie utozsamial sie z ta kobieta ,coz to za osoba ,ktora w taki sposub wzbudza litosc milosc? hhmmm nie obraz sie ,ale Twoj maz tez dziwny jak mogl Cie takz ranic bo ten ktos ma raka .Czlowiek z rakiem raczej nie ma sily na romanse i szarpanie nerwow niszczeniem czyjegos zwiazku.Przemysl to!
Pozdrawiam
niczego nam nie brakowało-piekny dom ,sliczne córeczki,tesciowa lepsza niz moja matka!!!sielanka!!!!a pomimo tego on wciaz szuka wrazeń!!!dlaczego???
narin,
dlaczego chcesz żeby wrócił?
On wyraźnie powiedział, że będzie się spotykał z innymi .. chcesz tego? chcesz abyś Ty i Twoje dzieci patrzyły na te schadzki, przeżywać samotnie wieczory i święta, słyszeć jak szepcze przez telefon, czuć od niego zapach ich perfum.. eh? Jeśli mu na to pozwolisz - stracisz szacunek do samej siebie, on również nie będzie Cię szanował (bo niby po co) a z czasem i dzieci.. szkoda Twojego czasu i nerwów.
Zastanawia mnie też "za co" go dziś kochasz? bo mam wrażenie, że kochasz kogoś kim On już nie jest. Żyjesz przeszłością, czasami gdy byliście szczęśliwi... rozejrzyj się wokół i dobrze przemyśl jak chcesz by wyglądała teraźniejszość i przyszłość Twoja i dziewczynek.
Jeśli pozwolisz mu wrócić, to Ty masz prawo stawiać warunki - nie On.
Wtedy czuję, że kocha mnie ale.. nie wiem czemu nie odejdzie od niej!? Ja już nie wiem co robić. proszę pomocy
Wyobrażam sobie, że chciałabyś być teraz na jej miejscu... Mieszkać z nim, być szczęśliwą, planować ślub. Ufać tak mocno, że nawet takie przyjacielskie przytulanki z koleżankami nie byłyby w stanie was rozdzielić.. Taki facet zawsze znajdzie kogoś trzeciego. Jest sprytny, zaradny.. tylko nie jest zbytnio wierny, ot i taki mały defekt.. taki drobiazg zapewne i tak nie wpłynie na Twoją decyzję budowania wspólnego związku.
Zbyt wiele faktow mowi ze to lalus sprawdzajacy swoje mozliwosci albo chce wyczuc na ile pozwoli mu jego dziewczyna.I trafil na podatny grunt.
Nie jest zonaty nie ma zadnych obciazen wiazacych go z jego narzeczona takich ktore utrudnialyby podjecie decyzji.To nie 40 latek zzarty zyciem potrzebujacy pewnej sytuacji.Nie obiecuj sobie wiele tylko dlatego ze spojrzal powiedzial.A nawet jesli to nie warto z takim ktory ciagnie dwie mlode sroki za ogon, nie rokuje dobrze na przyszlosc.
Dziewczyny w zyciu licza sie konkrety a nie spojrzal powiedzial chcialby a co Ty z tego masz ze chcialby?Jego dziewczyne ktora ma go na codzien?
Zapros go w sobotni wieczor na piwo to zobaczysz co odpowie.
Kobieto uciekaj jak najpredzej nietrac nawet godziny ze swojego zycia na takiego drania ja kiedys to przyplacilam depresja.