Mam 20 lat, znam pewną - młodszą - dziewczynę od pół roku. Miesiąc temu, jak byliśmy u mnie, trafiliśmy do łóżka i chcieliśmy zacząć uprawiać sex - i tu zaczął się problem, który trwa do dziś. W sumie nawet nie wiem czym ten problem do końca jest.
Jestem prawiczkiem, ona ma za sobą kilka lat doświadczenia. I do tego chce uprawiać sex praktycznie codziennie. Nie no, super, ale niestety jeszcze tego nie robiliśmy ani razu. Nasz każdy raz ma bardzo podobny schemat - dobra gra wstępna, jest bardzo napalona, a ja zaczynam mieć problemy z erekcją kiedy już chce w nią wejść. Problemy z erekcją występują też jak jest bez żadnej gry wstępnej.
Ok, czasem byliśmy też w łóżku całą noc. Wtedy udało mi się zrelaksować i problemy z erekcją ustąpiły, tzn. wchodziłem w nią, ale tutaj pojawia się o wiele gorszy problem. A mianowicie, ona "nie czuje że w niej jestem". Nie wiem czy to kwestia tego że BYĆ MOŻE mam niepełną erekcje, za małego *****, czy że zbyt krótko wytrzymuje (1-2 minuty :3). Nie mam pojęcia. Podczas czegoś takiego ja oczywiście dochodzę, ona nie. Ona przy naszej grze wstępnej podnieca się o wiele bardziej niż tutaj.
No i mam problem, bo kocham ją, nie chce jej stracić, a ona daje mi cały czas szanse, ale mówi że już nie wytrzymuje psychicznie, i że sama gra wstępna jej nie zaspokoi. Próbowaliśmy już tabletek na potencje (teraz kupiłem jakieś silniejsze), alkoholu...
Nie wiem co robić, już jestem tak zdesperowany chyba, że piszę tutaj. O co chodzi, w czym jest problem, i jak go można rozwiązać? Dzięki!