Problem. Niedziela. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem. Niedziela.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez apollina3 (2014-11-15 10:31:07)

Temat: Problem. Niedziela.

Witam.
Byliśmy razem prawie całe nasze dorosłe życie. Dodam, że jesteśmy przed 30. Na początku intensywne uczucia, zgranie, bardzo długa faza zakochania (1,5 roku). Był dla mnie wszystkim, planowaliśmy przyszłość, On zawssze chciał stworzyć rodzinę, starałam się być dla Niego ideałem, wynagrodzić mu to, jakim jest cudownym człowiekiem, partnerem. Goniliśmy ciągle za Jego marzeniami znacznie się zadłużając po drodze. Niestety nie osiągnie się nic bez wkładu.
W zewszłym roku popsuło się. Zaczęliśmy się rozmijać, ciągłe problemy z jego "marzeniami" powodowały kłótnie, Jego nerwowość. Mieliśmy problemy w związku, których On nie widział. Do mnie powoli docierało, że mam prawie 30 lat, chciałam iść już dalej w związku: wyjść za mąż, mieć dzieci. We wrześniu ostatni raz spytałam się o oświadczyny, to mnie w żartach wyśmiał, ale wtedy coś we mnie pękło. Uświadomiłam sobie, że moje ostatnie lata były totalnie bezproduktywne, że marnuje już czas. Zaczęłam się oddalać, zajmować się sobą, co powodowało kolejne kłótnie. W listopadzie poznałam Tamtego, w grudniu się zakochałam drugi raz w życiu. Doszłam do wniosku, że skoro potrafię się zakochać w ten sposób w kimś innym, to związek z Nim już całkiem nie ma sensu. Pod koniec stycznia zakończyłam związek, później się wyprowadziłam i skoncentrowałam na nowej miłości. Niestety byłam tylko epizodem w życiu Tamtego, czego od razu nie zauważyłam albo raczej nie chciałam zauważyć. Przez cały czas On chciał wrócić, żebyśmy sobie dali znowu szanse. Bardzo długo się starał i poświęcił/porzucił Swoje marzenia i znajomych dla mnie. Po tym nieszczęśliwym zakochaniu, w którym w gre wchodziły tylko emocje, zaczęłam kierować się rozumem. Nie mogłam zapomnieć o Tamtym ale On był cudownym człowiekiem, bardzo ważnym dla mnie mimo wszystko. W maju dałam nam szanse, był wniebowzięty ale zaborczy. Nie potrafił zrozumieć i pogodzić się z tym jak się zmieniłam, że stawiam przede wszystkim na Siebie.
Dochodzę do sedna. Próbuje odnaleźć moje uczucia do Niego takie jakie były kiedyś. Cały czas staram się w związku. Wiem jednak, że póki nie zapomnę o Tamtym, to mi się nie uda. On chce czuć się i być kochanym, założyć rodzinę. Ja nie czuje tego co kiedyś, czekam na rozwój sytuacji. Przez to wszystko On też się zmienił, jest nerwowy, cały czas mnie obwinia o brak zainteresowanie, okazywania uczuć. Jest człowiekiem marudą, czarnowidzem. Nie doceniam go, traktuje go jak kogoś niezaradnego życiowo. Jesteśmy teraz w związku na odległość, a rozmowy z nim kojarzą mi się tylko z kłótniami i pretensjami. Nie mamy o czym rozmawiać. Chciałabym żeby był taki jak kiedyś.
NIEDZIELA Ma do mnie zadzwonić po namyśle, mamy porozmawiać co z Naszym związkiem. Nie wiem co dalej robić, czekać aż mi przejdzie z Tamtym i cały czas starać się zakochać na nowo? Nie chce tak łatwo znowu tak łatwo tego skreślać.

Dodam jeszcze, że ON chciałby usłyszeć, że go kocham i chce spędzić z Nim resztę życia. Ma dość czekania i marnowania czasu.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problem. Niedziela.

Wydaje mi się, że unieszczęśliwiasz siebie i jego, robisz mu złudne na dzieje. Nie odkochałaś się od ex, powinaś pobyć sama i z czasem określić waszą dalszą relacje, nic na siłe.Może uczucia wrócą, lub nie. Nikt nikogo nie zmusi do miłości i małżenstwa, to powinna być pewna decyzja, bez żadnych wątpliwości  i nacisków ze strony partnera.

3

Odp: Problem. Niedziela.

A nie możesz mu tak po prostu, powiedzieć tego co tu piszesz. Że w "tamtym związku" czułaś się na drugim planie, że w tej chwili zależy Ci na nim, ale potrzebujesz czasu, aby zapomnieć o poprzednim związku. Sądzę, że jeśli w tej chwili będziecie próbowali do siebie wrócić, to nic Wam nie wyjdzie. Tamtego już nie ma, Ty jesteś inna, on też się zmienił. Jeszcze macie czas (jeśli tak ma być oczywiście, a tego nie wiemy) aby zobaczyć czy pasujecie do siebie na tyle, aby założyć rodzinę i wziąć ślub. Nie wchodźcie teraz w związek. Jak dorośli ludzie, odczekajcie.

4

Odp: Problem. Niedziela.

Dla Niego nie ma nic pośredniego- albo się kocha albo nie, albo się chce się z kimś dzielić życie albo nie, albo jesteśmy w związku albo nie. Nie istnieje dla Niego coś takiego jak przerwa na zebranie myśli. Ja po porażce uczuciowej chciałam być sama, nie chciałam się wiązać, chciałam dojść do siebie, ogarnąć się psychicznie, odkochać, przestać myśleć i wtedy dopiero myśleć o uczuciach do Niego. Zawsze był dla mnie ważny, za dużo razem przeszliśmy, byliśmy dla siebie kiedyś wszystkim. Uważa moje wcześniejsze zakochanie w Tamtym za złudzenie, coś czego nigdy nie było, nie mogło być. Chciał być ze mną, dążył do tego, zmienił się bardzo na lepsze, znowu zaczał mnie słuchać, doceniać i osiągnął swój cel, pomimo tego że chciałam czasu, przerwy, odpoczynku od emocji. Teraz wychodzi, że przez to wszystko bardzo się zmieniliśmy. Kiedyś koncentrowałam się przede wszystkim na Nim. Dzisiaj wiem, że to było złe, może stałam się trochę egoistką, bo wyznaczyłam sobie cele i dąże do ich realizacji bez względu na wszystko. Dla Niego też jest miejsce w moim życiu. On widzi mnie jaką byłam w przeszłości i nie potrafi się pogodzić z tym co jest teraz. Staram się organizować czas dla siebie, na swój rozwój, namawiam Go na wyjście do ludzi, żeby się rozerwał, zajął sobą oraz czas dla Nas. Widzi, że jest źle i nie daje mi spokoju z tym, jest zazdrosny/zaborczy o mój czas.

5 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-11-15 14:46:07)

Odp: Problem. Niedziela.
apollina3 napisał/a:

Ja nie czuje tego co kiedyś, czekam na rozwój sytuacji. Przez to wszystko On też się zmienił, jest nerwowy, cały czas mnie obwinia o brak zainteresowanie, okazywania uczuć. Jest człowiekiem marudą, czarnowidzem. Nie doceniam go, traktuje go jak kogoś niezaradnego życiowo. Jesteśmy teraz w związku na odległość, a rozmowy z nim kojarzą mi się tylko z kłótniami i pretensjami. Nie mamy o czym rozmawiać. Chciałabym żeby był taki jak kiedyś.

Apollino, jak czytam takie słowa, to jedyne co mi się nasuwa na myśl to... "z tej mąki chleba nie będzie".
Żeby związek był taki jak powinien, nie wystarczy aby druga osoba była dla nas "ważna". Dla mnie ważni są moi znajomi, przyjaciele z którymi spędziłam wiele czasu w swoim życiu, jednak nie znaczy to że z którymkolwiek byłabym w stanie stworzyć związek. Tu potrzebna jest chemia, zaufanie, wspólna wizja na dalsze życie, wspólne tematy itd.
Jeśli Ty nie czujesz już tego co kiedyś, widzisz go jako marudę, czarnowidza, kogoś kogo obecność jedynie Cię wkurza i prowadzi do kłótni, to na czym chcesz budować wasz związek?
Natomiast stwierdzenie, że "chciałabyś aby był taki jak kiedyś", niestety jest jedynie pobożnym życzeniem. Możliwe że nigdy nie będzie taki jak kiedyś, możliwe że będzie taki jak teraz albo i gorszy. Skoro wciąż jest zaborczy, zazdrosny, nie znosi kompromisów.
Przepraszam Cię bardzo ale "czekanie az ci przejdzie z tamtym", "czekanie aż ten stanie się taki jak kiedyś", to moim zdaniem marny pomysł.
Jednak skoro miałabyś żałować że nie spróbowałaś, to spróbuj. Tylko pamiętaj... nie miej jedynie nadzieii i nie czekaj aż coś samo się zmieni. Ty postaw swoje warunki, on niech postawi swoje. Jeśli się dogadacie, to można wtedy mieć nadzieję. Oby nie żyć nią wiecznie i nie czekać na coś co nigdy się nie wydarzy.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem. Niedziela.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024