Mam problem z mężem. Mam 27 lat 3miesięcy kłócimy się wzywamy się obrażamy się.jesteśmy małżeństwem 8 lat nie mamy dzieci.Mieszkamy sami ale przez ten czas każdy szedł w swoją stronę pm pracy mąż czas spędzał tylko przy komputerze jak gdzieś chciałam wyjść to kazał mi samej.Wiec ja z powodu że nie ma do kogo się odezwać w domu zostawałam dłużej pracy.pisałam ze znajomym SMS o pracy najczęściej mąż się dowiedział i teraz nagle chce dziecko bo mówi ze dorósł .ale wcześniej powiedziałam mu ze odejdę .wszystko musiałam robić jak on chce. Mam dość takiego życia chce żebym się zwolniła z pracy chciałaym odejść od niego ale mnie straszy że sobie coś zrobi straszy szefa mojego .wyzywa moja koleżankę z pracy przychodzi pod zakład ze temu mojemu koledze coś zrobi ja się go boje juz nie daje rady codziennie krzyczy otwiera drzwi i mnie wyrzuca z domu albo rzeczy.Pomóżcie co zrobić w takiej sytuacji gdzie to zgłosić.
Chce mieć dziecko, bo uważa, że to cię do niego przywiąże. Jeśli ty nie chcesz być matką, albo po prostu uważasz, że nie chcesz mieć dzieci z tym konkretnym facetem, to się zabezpieczaj. Niechciane macierzyństwo skomplikuje ci tylko życie.
To co robi twój jeszcze mąż to klasyczny szantaż emocjonalny. Jaśnie pan obudził się po 8 latach i widzi, że może cię stracić, to zamiast zacząć się starać i naprawiać, ratować małżeństwo on po prostu cię zastrasza. Musisz mu pokazać, że się go nie boisz. To toksyczny typ, który żeruje na twoich lękach, przechodziłam to samo kilka lat temu, też żyłam pod dyktando faceta, a kiedy chciałam odejść to groził, że się zabije albo zabije moich rodziców i mnie. Przyjeżdżał pod moją pracę, krzyczał na mnie, szarpał mnie na przystanku przy ludziach... Po prostu spakowałam się i wyprowadziłam od niego, nie zgłaszałam nigdzie przemocy, zniknęłam, zwolniłam się z pracy i zamieszkałam w innym mieście w wynajętym pokoju. Jeśli wiesz, że poradzisz sobie sama, to zrób tak jak ja. Przemoc i zastraszanie możesz zgłosić na policję, typ nie może czuć się bezkarny, jeśli poczuje, że się nie boisz, że jesteś silna to odpuści.
Trochę źle zrobiłaś, że pozwoliłaś sobie na pisanie z kimś, bo on to może wykorzystać podczas rozwodu. Musiałabyś mieć zeznania świadków na temat tego, jak cię traktował, musiałabyś udowodnić, że to pisanie to było tylko koleżeństwo. Czy twój kolega mógłby ewentualnie zeznawać w sądzie?
Dziękuję Emilia.
Nie wiem co będzie dalej ale cały czas jest tak samo. Kutnie krzyki wiem ze jak się wyprowadzenie z domu to nie da mi spokoju i znajomym w pracy.nie chciałabym zmienić pracy przez niego. Założyłam osobne konto w banku to go szlak trafia i robi awantury ze jak się nie zgodzę na jedno konto tak jak było to się żegnamy ale znów wchodzi szantaż ze zobaczę co się będzie dziac.ja juz ledwo żyję tylko strach i lęk jak dzwoni telefon to już zamieram i zle się czuje .Teściowej rada zwolnij się i załóż cie rodzinę bo tak to się nigdy te kłótnie nie skończą bo to wszystko moja wina że pisałam z kolega
Nie słuchaj teściowej, bo ona nie myśli o tobie, tylko o swoim synku. Jego dobro jest dla niej najważniejsze. Urodzisz dziecko i NIC się nie zmieni. Może być tylko gorzej, a małe będzie widzieć jak tatusiek traktuje matkę i może dorosnąć na poranionego psychicznie i emocjonalnie dorosłego, niezdolnego do stworzenia głębokiej relacji z drugim człowiekiem, opartej na szacunku.
Jedyne, co możesz zrobić w tej chwili to spakować się i odejść lub wyrzucić męża z mieszkania, jeśli jest ono na ciebie. Może moja rada brzmi brutalnie, ale jest to jedyna rzecz, którą możesz zrobić, by ratować samą siebie. Ten facet to typowy toksyk skoncentrowany wyłącznie na sobie, nie kocha cię, nie szanuje, co więcej - o miłości nie ma pojęcia. Nigdy się nie zmieni, bo tacy ludzie się nie zmieniają. Zbierz siły i zwalcz o siebie, znajdź miejsce, w którym poczujesz się bezpiecznie i wyrzuć go ze swojego życia.
Dał mi czas z dzieckiem do 6 grudnia ja niby przytaknelam ale wcale nie czuje zeby to tak bylo nie umiem sie do niego zblizyc po tym wszystkim co się działo. Juz się zbliża 6 i mi już mówi ze jeszcze tydzień i czas mija .dziś siedzieliśmy u moich rodziców popili troche i znow klotnia.bylam na urlopie bo tak chcial w soboty mi zabrania chodzić do pracy jak moja zmiana pracuje to jest jeden wielki koszmar nie wiem co znów będzie się dziać jak od poniedziałku idę do pracy zamiast iść wypoczęty to idę wykończona psychicznie nie potrafię się przeciwstawić jestem za słaba mi już siada psychika on mi mówi ze jestem chora psychicznie i nerwowa ale to przez niego już nie daje rady.wiem może byłam dla niego nie miła źle się do niego odnosiła m ale inaczej nie potrafię przez to chyba co robił przez dłuższy czas. Za długo to już trwa mam dosc
Dał mi czas z dzieckiem do 6 grudnia ja niby przytaknelam ale wcale nie czuje zeby to tak bylo nie umiem sie do niego zblizyc po tym wszystkim co się działo. Juz się zbliża 6 i mi już mówi ze jeszcze tydzień i czas mija .dziś siedzieliśmy u moich rodziców popili troche i znow klotnia.bylam na urlopie bo tak chcial w soboty mi zabrania chodzić do pracy jak moja zmiana pracuje to jest jeden wielki koszmar nie wiem co znów będzie się dziać jak od poniedziałku idę do pracy zamiast iść wypoczęty to idę wykończona psychicznie nie potrafię się przeciwstawić jestem za słaba mi już siada psychika on mi mówi ze jestem chora psychicznie i nerwowa ale to przez niego już nie daje rady.wiem może byłam dla niego nie miła źle się do niego odnosiła m ale inaczej nie potrafię przez to chyba co robił przez dłuższy czas. Za długo to już trwa mam dosc
Nieźle jesteś zastraszona Dziewczyno... Odejdź od niego jak najszybciej. Nie czekaj aż...
Nie czekaj aż weźmie sobie siłą. Bo to będzie przeżycie dla Ciebie nie do wymazania z pamięci przez długi okres czasu.
Jak cię facet nie szanuje, to się po prostu rezejdź. Małżeństwo to opiera się na szacunku, miłości , wierności itd. A nie na nieposzanowaniu osoby. Naprawdę dziwię się ludziom, którzy są w takich związkach, gdzie się kłucą, wyzywają a później idą wspólnie spać ze sobą.
Jak kobieta by się tak zachowywała do mnie, to spakowałbym się i powiedział "Pa kochanie, poznam inną, która będzie mnie szanować"
A ona, może nawet mieć tabun facetów, nie chciałbym jej znać.
Złość rodzi przemoc, przemoc rodzi tragedie życiowe.
Uciekaj od niego. Wynajmij mieszkanie, pokój, cokolwiek, byle się od niego uwolnić. Ten człowiek nawet nie jest toksyczny, tylko po prostu chory na głowę. To jakiś socjopata, musisz się od niego uwolnić i to jak najszybciej, zanim tak cię zniszczy, że będziesz chciała sobie życie odebrać.
10 2014-11-30 19:00:02 Ostatnio edytowany przez edi787 (2014-11-30 19:04:02)
Dziś wyszedł w południe a ja siedzę myślę .chciałam jechać na zakupy ale on ma kartę do bankomatu. Pojechałam do baru tam siedzi nie jest pijany chciałam żeby mi dał kasę albo kartę to mi powiedział jedz sobie do kolegi Tak przy wszystkich a wiecie jak jest na wsi zaraz będą plotkowac .nie wiem co będzie jak wróci a jak pojedziemy do domu znów się zacznie wynos się z tego domu do zakładu albo do kolegi juz się boje co mnie znów czeka. Jutro mam iść do pracy ciekawe co znów zacznie mi robić I mówić grozić pewnie będzie.
Emilia a orientujesz się może jak może wyglądać rozprawa sądowa może sąd prosić od sieci biling rozmów i treści sms mogą to udostępnić w czasie rozwodu
Jeśli te sms-y były niewinne, takie sobie zwykłe koleżeńskie pogaduchy to się nie masz czego obawiać. Znajdź świadków, ewentualnie nagrania jeśli masz (możesz nagrać na komórce, każda ma dyktafon) tego, jak twój mąż cię traktuje, jak krzyczy, jak cię obraża, jak się nad tobą znęca psychicznie. Wtedy to ty będziesz w sądzie górą. Sędzia raczej nie poprosi o bilingi. Chyba że twój mąż będzie starał się udowodnić zdradę, ale czy do niej doszło, to już sama wiesz. Przecież nie spałaś z tamtym kolegą.
Zrób coś w końcu ze swoim życiem.
edi...
Ty nie myśl o tych sms ach.. tylko o swoim życiu
Składaj pozew i zrób coś sensownego w końcu...
A sms y przy tym Twoim uwikłaniu w chore relacje to nic nie znaczące bzdety nawet jak byś tam seksy odprawiała , a swoją drogą może i rozwód byłby szybszy
(żart oczywiście, ale próbuję Ci troszkę otworzyć oczy, jak i inne kobitki)
Też mieszkam na wsi, też byłam w chorym małżeństwie, też sytuacja w pracy i wiele innych...
Adi to nie kłopoty małżeńskie tylko chore, nienormalne relacje międzyludzkie, bardzo chore...
Jak długo tak chcesz jeszcze pożyć, na takiej huśtawce i poniżeniu?
Może właśnie tak miało być, że nie macie dzieci? Może to szansa dla Ciebie, by się z tego wydostać i zacząć na nowo?
Przeciez to uklad a nie malzenstwo. Chcecie malzenstwa to trzeba sie na powrot odnalezc. Albo pozstawic sprawe na ostrzu noza np. wyrzucic komputer przez okno - doslownie. Pragniesz takiej atmosfery dla dziecka? Zeby bylo zgaszone, nerwowe? Wlasciwie to jest dobry moment zeby sie nad swoim zyciem zastanowic. Zalecalbym formalna separacje i zamieszkanie oddzielnie, zastanowienie sie co dalej, czy mozna sie spotykac, poznac na nowo, odbudowac. Ale potrzebne sa przyklady zycia malzenskiego, wspolne spedzanie czasu, rozmowy, wzajemna troska. A szantaze dobre sa dla malych dzieci albo dla mafii (jak ktos ma cos na sumieniu).
Dziś wyszedł w południe a ja siedzę myślę .chciałam jechać na zakupy ale on ma kartę do bankomatu. Pojechałam do baru tam siedzi nie jest pijany chciałam żeby mi dał kasę albo kartę to mi powiedział jedz sobie do kolegi Tak przy wszystkich a wiecie jak jest na wsi zaraz będą plotkowac .nie wiem co będzie jak wróci a jak pojedziemy do domu znów się zacznie wynos się z tego domu do zakładu albo do kolegi juz się boje co mnie znów czeka. Jutro mam iść do pracy ciekawe co znów zacznie mi robić I mówić grozić pewnie będzie.
dziewczyno ,czy ja dobrze widzę,maz ma kartę do bankomatu??? A gdzie są twoje pieniądze,pracujesz przecież? to jest wspolne konto czy o co chodzi,bo jeśli tak idz zaloz rachunek i podaj w pracy by ci na nie przelewano wyplate
z kim ty masz chciec mieć dziecko? Ze schizolem,który daje ci termin do 6 grudnia?
wez spakuj tobołki i to spiesznie i nie myśl o tych swoich smsach,w doopie to miej, niech se je w buty wsadzi
16 2014-12-01 17:27:01 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-12-01 17:27:28)
Facet tyran. Zamyka Cię jak w klatce. Pomijam fakt, że skoro zarabiasz kasę a macie wspólne konto to powinnaś mieć do niego dostęp. Dziecko chce mieć, żeby Cię jeszcze bardziej uzależnić od siebie. Chory układ. Uciekaj od tego typa jak najdalej i nie przejmuj się opinią innych. Martw się o siebie dziewczyno
Facet tyran. Zamyka Cię jak w klatce. Pomijam fakt, że skoro zarabiasz kasę a macie wspólne konto to powinnaś mieć do niego dostęp. Dziecko chce mieć, żeby Cię jeszcze bardziej uzależnić od siebie. Chory układ. Uciekaj od tego typa jak najdalej i nie przejmuj się opinią innych. Martw się o siebie dziewczyno
pierwsze co bym zrobiła to założyła oddzielne konto i tam wpłacała wypłatę. a skoro to konto wspólne, to poproś o duplikat karty do bankomatu.
Nie daj się szantażować, zgłoszenie na policję chyba niewiele Ci pomoże, bo dopóki mąż nie podejmie działań fizycznych, nic masz czego zgłaszać. Najlepiej byłoby się wyprowadzić. i unikaj sms-ów, tylko rozwścieczą męża - lepiej nie miej nic na piśmie. jak chcesz z kimś porozmawiać to osobiście a nie sms-ami. dopóki nie zdecydujesz się co chcesz zrobić, stwarzaj pozory, żebyś w domu czuła się bezpiecznie. jeśli boisz się ciąży - zabezpieczaj się tabletkami, ale trzymaj je w pracy, nie w domu - albo przełóż je do opakowania po np. kwasie foliowym, który bierze się jeśli ktoś w ciążę chce zajść - wtedy unikniesz podejrzeń:-)
Odważyłam się odejść. Wczoraj po pracy czekal na mnie i znów była kłótnia, zabrał mi klucze od auta i poszłam na nogach do domu. Zaszłam spakowałam sie i tata pomnie miał przyjechac myślał że to żart. Sprzatał sobie pokój Jak usłyszał telefon że pomnie jada to zadzwonił po mamusie.wszyscy się zeszli kłótnia na całego ze to ja zniszczyła wszystko pisząc z innym facetem ze jak tak mogłam,A ja powiedziałam ze gdzie był przez 8 lat jak coś chciałam w mieszkaniach zrobić łazienkę ogrzewanie już powinny być luksusy a on mówił ze mu nie potrzebne.tracil kasę na telefony komputer y .miałam parę nagrań ale wszystko mi skasował .jak wychodziłam to położył się na łóżku i ryczal.zablokowal konto.nawet nie pisze i nie dzwoni.jestem u rodziców ale jutro musze iść do pracy i nie wiem co znów będzie się dzialo dziś nie poszłam bo nie miałam siły. Wiem że on mi nie da spokoju.Boje się co mu będzie odwalac
Odważyłam się odejść. Wczoraj po pracy czekal na mnie i znów była kłótnia, zabrał mi klucze od auta i poszłam na nogach do domu. Zaszłam spakowałam sie i tata pomnie miał przyjechac myślał że to żart. Sprzatał sobie pokój Jak usłyszał telefon że pomnie jada to zadzwonił po mamusie.wszyscy się zeszli kłótnia na całego ze to ja zniszczyła wszystko pisząc z innym facetem ze jak tak mogłam,A ja powiedziałam ze gdzie był przez 8 lat jak coś chciałam w mieszkaniach zrobić łazienkę ogrzewanie już powinny być luksusy a on mówił ze mu nie potrzebne.tracil kasę na telefony komputer y .miałam parę nagrań ale wszystko mi skasował .jak wychodziłam to położył się na łóżku i ryczal.zablokowal konto.nawet nie pisze i nie dzwoni.jestem u rodziców ale jutro musze iść do pracy i nie wiem co znów będzie się dzialo dziś nie poszłam bo nie miałam siły. Wiem że on mi nie da spokoju.Boje się co mu będzie odwalac
Pierwszy, najtrudniejszy krok masz za sobą. Teraz nie zwracaj uwagi na niego, a na samą siebie.
Zanim ochłoniesz, spręż się i złóż pozew o rozwód i podział majątku.
Rozważyłbym również złożenie zawiadomienia o psychicznym znęcaniu się męża nad Tobą.
Co to znaczy zabral mi samochod? Na kogo jest zarejestrowany?
21 2014-12-09 12:25:11 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-09 12:26:21)
Co to znaczy zabral mi samochod? Na kogo jest zarejestrowany?
przy takich akcjach to chyba nie warto się szarpać jeszcze o materialne sprawy
zabrał, wymusił,
ktoś musi być mądrzejszy, stosuje jakąś śmieszną technikę, zastraszania
jak gówniarz, a zabiorę Ci "zabawki" a co
jeśli zdecyduje się autorka na kroki poważniejsze, to będzie jednym z dowodów
gość sam siebie swoim zachowaniem może pogrzebać
nie ma co brać siły "ciosu" na siebie, wystarczy wykorzystać siłę tego ciosu przeciwko osobie która go stworzyła
nie patrz na to co kto myśli, lub powie, myśl o sobie
i nie wyczekuj jego pisania czy dzwonienia tylko zajmij się sobą, chyba że całe życie tak chcesz spędzić
co do tego czyj jest samochód to w sądzie chyba najlepiej, nie prywatnie pod wpływem emocji
Odważyłam się odejść. Wczoraj po pracy czekal na mnie i znów była kłótnia, zabrał mi klucze od auta i poszłam na nogach do domu. Zaszłam spakowałam sie i tata pomnie miał przyjechac myślał że to żart. Sprzatał sobie pokój Jak usłyszał telefon że pomnie jada to zadzwonił po mamusie.wszyscy się zeszli kłótnia na całego ze to ja zniszczyła wszystko pisząc z innym facetem ze jak tak mogłam,A ja powiedziałam ze gdzie był przez 8 lat jak coś chciałam w mieszkaniach zrobić łazienkę ogrzewanie już powinny być luksusy a on mówił ze mu nie potrzebne.tracil kasę na telefony komputer y .miałam parę nagrań ale wszystko mi skasował .jak wychodziłam to położył się na łóżku i ryczal.zablokowal konto.nawet nie pisze i nie dzwoni.jestem u rodziców ale jutro musze iść do pracy i nie wiem co znów będzie się dzialo dziś nie poszłam bo nie miałam siły. Wiem że on mi nie da spokoju.Boje się co mu będzie odwalac
Idź do tej pracy. Nie daj się wmanewrować w te sms-y. Nic złego nie robiłaś, pisać można z każdym. I powtarzaj to sobie i wszystkim wokół jeśli zapytają. On teraz będzie zrzucał winę na ciebie, bo tak mu wygodnie. Ja to przerobiłam na własnej skórze. Musisz być silna, bo nie będzie łatwo. Na pewno będzie robił różne cyrki, ale bądź nieugięta i trzymaj się tego, że nie chcesz z nim być.
Wponiedziałek się wyprowadziła a we wtorek Pojechałam po resztę rzeczy żeby sobie zabrać jak on był w pracy ale oczywiście pan już zamek wymienił i nie weszlam do mieszkanie.w środę pojechalam z mama ciosią ibrat ale on był u mamusi pojechalam tam gadaliśmy ze on chce wszystko od nowa zacząć zmieni się nasze życie już tak nie będzie. Żebym wróciła bo nie ma w małżeństwie takiego czegoś jak czas żeby być oddzielnie a ja swoje ze narazie nie wroce ze moze to trwac tydzien miesiac albo dluzej.a on ze tego nie zniesie nie wytrzyma dluzej kocha mnie i jego placz.wyszlam i czekalam zeby przyszedl mi otworzyc mieszkanie ale powiedzial przez telefon ze bedzie gorzej jak zabiore reszte rzeczy nie da sobie rady i sobie cis zrobi wiec pojechalam do domu .Wydzwania do mnie żeby się spotkać sam na sam i spokljnie pogadać a ja nie chce gadać z nim wczoraj przyszedł pod zakład juz spokojny ze chce rozmawiać a ja wsiadłem z koleżanką w auto i pojechalam do domu .dzwonił ale nie odbierała nie umiem z nim rozmawiać całe życie nie rozmawialiśmy a teraz by chciał gadać jak nie chce z nim być nie mogę mu tak od razu powiedzieć ze nie wrócę juz ze składam sprawę o rozwód .najgorsze to ze nie mam świadków ze mnie tak traktował. Sąsiady pewnie pójdą za nim bo się będą bać a przed praca co była awantura to tez dziewczyny nie chcą iść za świadka bo się boją i w sumie zostałam sama sobie. Wczoraj powiedział przez telefon ze złoży o rozwód z mojej winy boje się co to będzie dalej. Nie wiem czy dobrze robie że nie odbieram od niego telefonu i ze nie chce się z nim spotkac
Padalec do kwadratu !!!. Jak najdalej od typa, jak będzie Cię nachodził, straszył, szantażował to zgłoś to na policję. Dziecko z takim gnojkiem ?, hahaha, dobre sobie. Bo coś sobie zrobi ?, a niech robi, pies mu mordę lizał. Szkoda życia dziewczyno, zbyt krótkie jest aby marnować go z takim gnojkiem.
Pozdrawiam
edi ![]()
cieszę się, że walczysz...trzymam za Ciebie mocno kciuki...
po pierwsze nie masz żadnego obowiązku odbierać telefonu jak nie chcesz...(niby takie oczywiste, a człowiek w nerwach zastanawia się, czy jeszcze żyje, czy mu się wydaje
)
(koleżanka właśnie niedawno złożyła pozew o rozwód ... ma podobne jazdy jak Ty....albo ją lży, albo straszy..że się zabije, ją zabije...a za chwilę mówi, że kocha ..płacze rzewnymi łzami...a za jakiś czas znowu agresja i szał... oczywiście wmawia jej kochanków, śledzi ją... Ona też walczy o normalność po latach ...)
po drugie nie ma prawa wymienić zamka i nie dopuścić Cię do Twoich rzeczy i miejsca, gdzie jesteś zameldowana...) jeśli chcesz możesz iść z tym na policję (pewnie wiesz:)), byłby to w sądzie dowód w jaki sposób Cię traktuje...
Wiem, że to tak prosto brzmi, a wcale takim nie jest...ale musisz się zebrać w kupę...nagrywać wszystko co tylko się da (ja mam ikonkę z dyktafonem na wyświetlaczu telefonu, by w razie czego było szybciej), zapisuj sobie też kiedy i jak się zachowywał...daty...pozwoli Ci to później zebrać wszystko w całość jak będziesz miała mówić na rozprawie...
zbieraj i siebie i dowody... i zawalcz o swoje życie.
Da się to zrobić..uwierz.
Jestem cały czas u rodziców trochę miałam spokoju. Wczoraj dzwonił płakał ze się zmieniło wszystko ze zrozumiał ze robił źle ze wszystko jest juz inaczej żebym wróciła do domu .bo są święta on nie przeżyje świat beze mnie kocha mnie .A ja nie potrafię do niego wrócić i nie chce .Nie wiem co powinnam zrobić przeczekać jeszcze trochę i dopiero złożyć pozew o rozwód żeby było pół roku bez współżycia. Nie mam żadnych świadków nikt nie chce być za świadka ale może dostane rozwód bo nie mamy dzieci. Nie wiem co dalej będzie boje się tego wszystkiego
Jestem cały czas u rodziców trochę miałam spokoju. Wczoraj dzwonił płakał ze się zmieniło wszystko ze zrozumiał ze robił źle ze wszystko jest juz inaczej żebym wróciła do domu .bo są święta on nie przeżyje świat beze mnie kocha mnie .A ja nie potrafię do niego wrócić i nie chce .Nie wiem co powinnam zrobić przeczekać jeszcze trochę i dopiero złożyć pozew o rozwód żeby było pół roku bez współżycia. Nie mam żadnych świadków nikt nie chce być za świadka ale może dostane rozwód bo nie mamy dzieci. Nie wiem co dalej będzie boje się tego wszystkiego
Ależ oczywiście, że przeżyje święta. Te i wiele następnych. To zwykły szantaż emocjonalny i tyle. Nie daj się nabrać na te sztuczki. Poza tym dojrzały emocjonalnie facet nie płacze i skamle i nie upiera się, że się zmienił. Mój eks też tak popiskiwał do telefonu, a jak byłam zimna i nieugięta to od kur... wyzywał. i groził, że mnie zabije
. Także ten.
Ty go po prostu już nie kochasz, bo przebrał miarę. Jeśli jesteś pewna, że uczucie nie wróci i że nie ma czego odbudowywać, to nie wahaj się i składaj pozew o rozwód. Ja nie miałam żadnych świadków, więc jeśli chcesz rozwodu bez orzekania, to wystarczy dobrze skonstruować pozew, trzymać się tego, co w nim napiszesz i nie dać się rozmiękczyć. Nic się nie bój, wiele kobiet już to przechodziło. Rozwód to zawsze duża trauma, ale i nowy początek, wolność.
Słuchaj, idź tam do niego ze świadkiem, który ewentualnie będzie zeznawał. To może być przyjaciółka. Jeśli klucz nie będzie pasował do zamka, to wezwij policję. Będziesz miała dowód na to, że jeszcze mąż zmienił zamki w waszym wspólnym mieszkaniu, w którym jesteś zameldowana.
Zabierz z mieszkania wszystkie swoje cenne rzeczy, żeby potem nie było, że coś ci ukradnie.
Każdą rozmowę przez telefon nagrywaj. Nie daj się wyprowadzić z równowagi.
Najlepiej, jeśli zasięgniesz porady prawnika w kwestii terminu złożenia pozwu i jego treści.
Mieszkam dalej u rodziców święta spędziłam sama z rodziną. Pan przyjechał w drugi dzień świąt żeby się pogodzić ale ja mu mowie i tłumacze że to wszystko już nie ma sensu do niego nie dociera że to koniec ja nic do niego nie czuje juz on swoje a ja swoj. Następnego dnia pojechał do domu i cały czas mnie straszył dalej ze mnie wymelduje i różne rzeczy wymyślił pojechalam po resztę rzeczy z domu zabrać i znów awantura ale zabrałam i wyszłam.caly czas do mnie Wydzwania. Na sylwestra pojechalam z ciocia i jej rodzina do mojej siostry do Łodzi. On nie dowierzal ze pojechalam i przyjechał do moich rodziców i został aż piątku Wydzwania do mnie co chwile przez te dni aleja wcale nie odbierała od niego telefonu i się zezloscil i pojechał do domu i jak narazie mam ciszę i spokój. Dzisiaj napisałam pozew o rozwód jutro zamierzam go zanieść do sądu oczywiście bez orzekania o winie dla świętego spokoju ale czy to się tak spokojnie skończy to nie wiem jak otrzyma pismo z sądu. Boje się ale niech się dzieje juz co chce gorzej może nie będzie. Mam teraz trochę wsparcia u siostry i cioci. Co ma być to będzie. Pozdrawiam.
Trzymam kciuki kochana abyś nigdy juz mu w niczym nie uległa. Byłam w podobnej sytuacji, przez pol roku facet mnie zastraszał. Na początku ślepo wierzyłam, ze sir ułoży. Potem, gdy chciałam odejsc było jak u ciebie. Nachodzenie, wydzwanianie, dręczenie psychiczne. Znajomi namawiali mnie bym poszła na policje, jednak ja długo sie bałam i było mi głupio donosić na własnego faceta. Jednak pewnego dnia przegiął, niszcząc prezenty które dostał ode i.... Tego dnia uwolnilam sie od niego, idąc na policje. Spokoj od pol roku, sprawa w sadzie. Nie widziałam go od tamtej pory. Wiec pamiętaj - jeszcze jakas dziwna akcja i dzwon po policje, zeby zrobili mu małe pouczenie. No i pozew składaj jak najszybciej.
Złożyłam pozew do sądu i teraz czekam na sprawę on nie wie że złożyłam jak się dowie to nie wiem co się będzie działo. Było trochę spokoju dziś napisał mi sms ze mnie Kocha i nie odpuści ze to ze teraz milczy nie dzwoni i nie pisze to nie znaczy że odpuścił. On wpadnie w szał jak otrzyma pismo z sądu. Znów tylko się źle poczułam jak zobaczyłam ze to sms od niego ale niech się dzieje co chce może przeżyje ten koszmar gorzej jak sprawa w sądzie nie będzie tylko jedna tylko on będzie sąd przekonywać jak mnie bardzo kocha a ja mu nie chce dać szansy ale ja go już nie kocham .
A niech sobie wpada w szał, nic ci przecież nie może zrobić.
Sms-y z wyznaniami miłości może sobie schować. SMS to nie walka o związek. SMS to nie dowód, że cię kocha. To sposób na dręczenie ciebie.
Słuchaj, sądem nie musisz sobie zaprzątać głowy. Mój eks najpierw gadał na rozprawie, że kocha, a potem się przyznał do kochanki, agresji, zaborczości i mnóstwa innych rzeczy. Sędziowie mają sposoby na przyciśnięcie takich typów, a poza tym mają również praktykę, nie jedno widzieli i słyszeli, na pewno nie dadzą wiary twemu jm.
A jakich pytań mogę się spodziewać w sądzie co do takiej sprawy rozwojowej? Pozew napisałam sama nie biorę żadnego prawnika zobaczę co będzie na pierwszej rozprawie. A czy mąż po otrzymaniu pisma z sądu musi najpierw na niego odpowiedzieć do sądu czy to obrazu Just wezwanie na rozprawę?Napiszcie jakieś szczegóły jak przeszliscie taka sytuacja proszę i z góry dzięki. Pozdrawiam
33 2015-01-11 19:40:45 Ostatnio edytowany przez Emilia (2015-01-11 19:42:10)
Mąż otrzyma kopię pozwu pocztą. Będzie musiał się ustosunkować do jego treści pisemnie. Może to odesłać na adres sądu, a może przynieść na rozprawę. Potem dostaniecie termin rozprawy.
Sędzia zadaje pytania dotyczące treści pozwu i wszelkie inne, które uzna za stosowne. Mnie pytał, czy kocham męża, kiedy ustały więzi, kiedy się ostatnio spotkaliśmy, czy widzę cień szansy na pojednanie, czy się z kimś obecnie spotykam - powiedziałam, że tak i sędzia zapytała o charakter tych spotkań (powiedziałam, że myślę o tej osobie poważnie i zamierzamy założyć rodzinę tak szybko, jak to będzie możliwe), zapytała, czy spotykałam się z nim podczas trwania małżeństwa (to próbował kłamliwie imputować eks), odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie. Pytań może być dowolna ilość, w zależności od długości pozwu i zawartych w nim informacji. Mogą one dotyczyć również wspólnego majątku, czy coś posiadacie, czy coś was łączy (firma, praca, uczucie, wspomnienia, konto w banku). Sędzia może pytać, jak się poznaliście, dlaczego się pobraliście, mi kazała podać przykłady negatywnych zachowań męża (nie miałam dowodów, wystarczyły moje słowa), typu agresja, krzyki, przytoczyłam szczegółowo wyzwiska.
Podczas rozprawy musisz mówić spokojnie, stworzyć wrażenie silnej i pewnej siebie osoby. Absolutnie nie podnoś głosu i nie ulegaj emocjom. Z twoich oczu nie może spłynąć ani jedna łza. Na kłamstwa nie reaguj, ewentualnie znacząco unieś brew (ja tak robiłam i było to błyskawicznie wychwytywane przez sędzię).
Musisz sędzię przekonać, że nie kochasz męża, nie wyobrażasz sobie życia z nim, nic was nie łączy, że czułaś się przedmiotowo traktowana, opuszczona przez męża, że zajmował się wyłącznie sobą, a kiedy zagroziłaś że odejdziesz, to zamiast walczyć o związek zaczął nalegać na dziecko. Powiedz dokładnie wszystko to, co napisałaś nam tutaj na forum. Tylko bez zbędnych emocji, chłodno, poważnie i przekonywująco. Moim zdaniem rozwód dostaniesz od ręki.
Dzięki Emilia bardzo mnie wspierasz i pomagasz. Najgorsze to będzie to żebym nie puściła łzy z oka bo z tym mi jest najtrudniej sobie poradzić jestem miękka nie wiem czy dam rade żeby się nie poryczec. Czy dam rade odpowiedzieć na te pytania bo ja po prostu mam chyba nerwice i depresję ja nie pamiętam czasem co robię i co gdzie położę to wszystko przez strach i lęk po prostu boje się ze nie będę mogła słowa powiedzieć ze mnie nerwy i lęk po prostu zatka. Ale muszę to jakoś przezwyciężyć nie wiem jeszcze jak jakieś leki może mi w tym pomogą .
Dzięki Emilia bardzo mnie wspierasz i pomagasz. Najgorsze to będzie to żebym nie puściła łzy z oka bo z tym mi jest najtrudniej sobie poradzić jestem miękka nie wiem czy dam rade żeby się nie poryczec. Czy dam rade odpowiedzieć na te pytania bo ja po prostu mam chyba nerwice i depresję ja nie pamiętam czasem co robię i co gdzie położę to wszystko przez strach i lęk po prostu boje się ze nie będę mogła słowa powiedzieć ze mnie nerwy i lęk po prostu zatka. Ale muszę to jakoś przezwyciężyć nie wiem jeszcze jak jakieś leki może mi w tym pomogą .
Dzięki Emilia bardzo mnie wspierasz i pomagasz. Najgorsze to będzie to żebym nie puściła łzy z oka bo z tym mi jest najtrudniej sobie poradzić jestem miękka nie wiem czy dam rade żeby się nie poryczec. Czy dam rade odpowiedzieć na te pytania bo ja po prostu mam chyba nerwice i depresję ja nie pamiętam czasem co robię i co gdzie położę to wszystko przez strach i lęk po prostu boje się ze nie będę mogła słowa powiedzieć ze mnie nerwy i lęk po prostu zatka. Ale muszę to jakoś przezwyciężyć nie wiem jeszcze jak jakieś leki może mi w tym pomogą .
Nie ma sprawy, przechodziłam przez to samo i zawsze staram się pomóc, kiedy widzę podobne sprawy.
Po prostu musisz być silna, wierzyć głęboko, że rozwód to nie jest porażka, to uwolnienie
, to twój sukces, że to tylko nowy początek jeszcze lepszego życia. Ja tak właśnie myślałam. Nakręciłam się bardzo mocno pozytywnie. Powtarzałam odpowiedzi na ewentualne pytania, aż w końcu nauczyłam się pozwu na pamięć. Rozwód był czymś, co odczytuję jako zwycięstwo. Po prostu małżeństwo tak mnie umęczyło psychicznie, że jego formalne zakończenie oblewałam potem ze znajomymi. Spróbuj zacząć myśleć w ten sposób, że to będzie najlepsza rzecz, jaka cię spotka. Bo będziesz wolna, bo zaczniesz nowe, spokojne życie bez toksyka, bo za jakiś czas poznasz wspaniałego faceta, z którym ułożysz sobie życie. Ja po rozwodzie rozkwitłam, zaczęłam realizować marzenia, wspinać się, podróżować, pojechałam w Alpy, w Dolomity, gdzie nigdy wcześniej o tym nie marzyłam nawet, bo wiedziałam, że z eks nigdzie nie pojadę, ew. połazić po Krakowie po rynku
. Zrób sobie listę rzeczy, które zrobisz po. Listę marzeń. I trzymaj się jej, myśl o niej przed rozprawą. Pomyśl, co zawsze chciałaś zrobić, ale on cię hamował.
Co do leków... ja chorowałam na depresję. Przez eks i dzięki eks byłam w totalnej psychicznej ruinie. Nie chciało mi się wstawać z łóżka, nie widziałam przed sobą przyszłości, beczałam bez przerwy. Brałam antydepresanty przez pół roku, odstawiłam na dwa tygodnie przed rozwodem. Miały działać jeszcze miesiąc, więc na rozprawę szłam z lekami we krwi. Na pewno było mi dzięki temu łatwiej. Dlatego jeśli masz tak silne objawy nerwicy lub depresji, to nie zwlekaj, tylko idź do lekarza. Dziś antydepresanty może przepisać nawet rodzinny, ale lepiej iść prywatnie do specjalisty - mniej śladów po takim epizodzie zostaje. Ziołowych uspokajających przed rozprawą nie bierz, będziesz zaspana, a lepiej mieć sprawny umysł. Zresztą teraz jest duży wybór różnych leków, różnie działających. Mogą np. wyłączać zdolność odczuwania negatywnych emocji bez wprowadzania w stan euforii. Jest się po nich skupionym i poważnym, ale nie smutnym i nerwowym.
też się bałam reakcji byłego męża na pozew..do tego stopnia, że zabrałam dzieci i uciekłam z nimi do rodziców... dzisiaj wydaje mi się to niewiarygodne....jak bardzo się bałam...Jak szybko to się może zmienić...jestem inną osobą...ale to trochę trwa ![]()
Trzymam kciuki...
Napisz prosze jak z pozwem dalej i jak sobie radzisz....
Ja na rozprawie miałam moment z płaczem...ale zebrałam się..... nie martw się proszę na zapas... ![]()
Może wcale nie będziesz musiała za dużo mówić...oczywiste rzeczy widać ![]()
Cześć od pewnego czasu do mnie nie wydzwania to mam święty spokój. Jestem spokojniejsza mniej nerwowa .Tak wogole to zastanawiałam się nad dalszym życiem i sama nie wiem co dalej boje się nowych znajomości bo jak znów trafię na takiego typa ze na początku będzie słodko i kolorowo a później koszmar.Wiem życia się nie da przewidzieć co nas czeka.Pozdrawiam
Po pierwsze, teraz będziesz już rozważniejsza. Będziesz się dłużej przyglądać. I przy pierwszych symptomach, że coś jest nie tak uciekniesz. Nie będziesz się bardzo angażować od początku. Wiem po sobie. Trzymałam następnego na dystans, zaufałam dopiero, gdy okazał się tego zaufania godzien.
Po drugie, co z tym rozwodem? Jest już termin, jesteś jeszcze przed rozprawą?
Cały czas czekam na termin rozprawy jeszcze nic nie otrzymałam z sądu. Nie wiem czy tak dlugo się oczekuje na pismo z terminem rozprawy?czy to pismo przychodzi przed rozprawa?
Ja złożyłam pozew w czerwcu, razem z prośbą o zwolnienie z kosztów. Nie zgodzili się na to, odwołałam się, potem przyszło pismo, że jednak mam zapłacić. Wpłaciłam od razu, miałam bodaj siedem dni na to. No i na początku października dostałam list z wyznaczonym terminem na koniec tego miesiąca. Miasto Katowice, więc duże i wojewódzkie. Rozpraw też sporo, od rana do wieczora. My mieliśmy na 13-tą, po rozprawie było o 14, a na korytarzu czekał już niezły tłumek. Myślę, że we wszystkich sądach jest podobnie. Gdybym zapłaciła od razu to czekałabym na termin cztery miesiące.
Pismo z odpowiedzią na pozew w ogóle do mnie nie przyszło (mam na myśli to, które napisał eks). Zapoznałam się z nim dopiero na rozprawie. Było śmieszne, pełne kłamstw i bajek wyssanych z palca. Przynajmniej miałam na chwilę ubaw.
Przypomniało mi się jeszcze, że była sędzia i dwie ławniczki, jedna z nich to znajoma moich rodziców, a stenotypistka była z kolei koleżanką eks z jego wiochy. Mam nadzieję, że rozplotkowała wszystko, co usłyszała na rozprawie. Taki mały zabawny akcent
.
Hej. Dostałam pismo z sądu z odpowiedzią oj sądu i jego adwokat ki która ma go prezentować na sprawie i oczywiście pan wniósł z mojej winy i chce mnie pozbawić praw do mieszkania .Jutro idę do prawnika. Nie wiem kogo lepiej wziąść adwokata czy prawnika? I znów wystąpiły nerwy
Jak to pozbawić praw do mieszkania? Jak to z twojej winy? Musi mieć dowody, świadków, na pewno będzie ściemniał, kłamał i mataczył. Co za wredny, podły typ. Mam nadzieję, że sędzia go rozpracuje i orzeknie jego winę, a nie twoją.
Najlepiej weź adwokata i to specjalizującego się w rozwodach, lepiej kobietę niż faceta. Niby prawnik to prawnik i nie ma męskiej solidarności, ale mi koleżanka radziła wziąć jeśli się zdecyduję babkę, bo kobita podświadomie chociażby będzie po mojej stronie.
A co on w ogóle napisał w tej odpowiedzi? Jeśli nie chcesz, to oczywiście nie pisz.
Kiedy masz rozprawę, wiesz już?
Uspokój się. Myśl pozytywnie. Wszystko będzie dobrze, sprawiedliwość jest po twojej stronie, a sędziowie są zazwyczaj kuci na cztery kopyta i nie z takimi padalcami jak twój jm mieli do czynienia.
45 2015-02-16 23:38:35 Ostatnio edytowany przez edi787 (2015-02-16 23:41:31)
Że to z mojej winy bo pisałam z facetem. Ze on chciał założyć rodzinę a ja nie ze się wyprowadziłam bo i wtedy odkrył ze juz kogoś mam .jemu i tak już na mnie nie zależy tylko na tych mieszkaniach. A terminu nie ma bo musze odpowiedzieć na to pismo i wtedy przyjdzie dopiero chyba termin sprawy. A na świadków wziął mamusie i siostre.
46 2015-02-17 00:43:30 Ostatnio edytowany przez Emilia (2015-02-17 00:46:14)
Pytałam właśnie mojego partnera, jest prawnikiem. Mówi, że sędzia ma swobodną ocenę dowodów, czyli jeśli mamuśka i siostra będą zeznawać i będzie ryzyko, że kłamią, to sędzia może w ogóle nie wziąć pod uwagę ich zeznań. Jednakowoż gdyby twój prawnik wykazał, że one ściemniały podczas składania zeznać, to mogą nawet dwa lata odsiadki dostać (choć w praktyce to raczej grzywnę). Także nie powinnaś się specjalnie martwić tymi dwiema babami. Poza tym jak ktoś kłamie, to przybiera specyficzną mowę ciała, ucieka wzrokiem, patrzy wszędzie, tylko nie w oczy słuchającego. Sędzia na pewno to zauważy. I za pewnie w ogóle nie weźmie pod uwagę takich zeznań. Podsuń ten pomysł swojemu adwokatowi.
U mnie było tak, że eks najpierw mi się włamał na konto, a potem podrukował wszystkie maile, jakie były i chciał to włączyć do materiału dowodowego, niby że go zdradzałam. Sędzia nie przyjęła tego dowodu, bo istniało podejrzenie, że pochodzi on z przestępstwa (włamanie, naruszenie tajemnicy korespondencji).
Jeśli twój jm wnosi o rozwód z twojej winy, to musi tę winę udowodnić. Pisanie to nie zdrada. Pisać można o wszystkim. Jeśli będzie miał podrukowane maile, to powiesz, że ty mu dostępu do konta nie dawałaś i reszta analogicznie jak u mnie. Ty męża nie zdradziłaś, twoja korespondencja nie miała podtekstu erotycznego, była to luźna wymiana myśli z kolegą, którego nie traktowałaś w żaden szczególny sposób - tak masz zeznawać.
Mąż chciał założyć rodzinę, ale ty miałaś wątpliwości, czy on jest odpowiednią osobą. Dla męża istniał tylko komputer i telefon, nie rozmawiał z tobą, nie zaspokajał twoich potrzeb emocjonalnych, miałaś wrażenie, że już go nie pociągasz, nie interesujesz. Po pewnym czasie zaczął robić ci awantury, bałaś się go, nie miałaś w nim oparcia. "Dojrzał" do założenia rodziny dopiero wtedy, gdy zadecydowałaś, że odejdziesz. Podejrzewasz, że ta jego decyzja nie była podyktowana rzeczywistą chęcią posiadania dzieci, a przywiązaniem ciebie do niego. Doszło do tego, że robił ci awantury, żebyś zgodziła się na dziecko. Wzmogło to tylko twój lęk i pewność, że z kimś tak wybuchowym i agresywnym nie chcesz wiązać przyszłości. Dziś jesteś pewna, że męża nie kochasz i nie chcesz zakładać z nim rodziny. I to jest logiczne, i trzyma się kupy. To jest dokładnie to, co napisałaś w pierwszym poście. Zsyntetyzowane i zebrane w logiczny ciąg jest bardzo przekonywujące.
Możesz powołać na świadków szefa i koleżankę, niech powiedzą, jak ich zastraszał. Wtedy sędzia zobaczy, że ma do czynienia z człowiekiem niezrównoważonym emocjonalnie.
A jak to jest z tymi mieszkaniami Czyje są? Jaki jest ich stan prawny? Macie kredyty?
47 2015-02-17 12:49:47 Ostatnio edytowany przez ksiezniczka_czardasza (2015-02-17 12:50:16)
Twój mąż Cię szantażuje, zachowuje się jak psychopata. Chce dziecka, bo wtedy mógłby robić, co chce, byłabyś przywiązana, myślałabyś o dobru dziecka i zgadzała się na wszystko.
Ciesz się, że nie masz z nim dziecka, łatwiej będzie Ci uciec. I naprawdę, szczerze polecam to wyjście.
Ona już uciekła, rozwodzi się ![]()
Edi, tak mi się jeszcze nasunęło: skoro jm twierdzi, że go zdradzałaś sms-ując z kolegą, że zniszczyłaś małżeństwo, to dlaczego chciał mieć z tobą dziecko? Najpierw te sms-y a potem jego decyzja o dziecku? To jest zupełnie niespójne, tak się nie zachowują dojrzali ludzie. Może warto to w sądzie poruszyć? No i chce uznania twojej winy, ale wtedy, gdy chciał zakładać rodzinę to nadal ciebie oskarżał, więc jego myślenie, decyzje są zupełnie bez sensu.
Praw do mieszkania moim zdaniem nie może Cie pozbawić bo to sa prawa majątkowe ale może psychicznie probowac Cie wyrzucić. Co do winy to opisując sytuacje w waszym związku można ew. uznac wine obojga ale tu nie ma zadnych podstaw do uznania winy jednostronnie. Sama możesz taki wniosek na sprawie nawet ustnie zlozyc. W sadzie z reguly ludzie się osmieszaja takimi emocjami co to nie mogą zrobić ale w kwestii winy musieliby podac konkretne powody takie jak zdrada, nie nocowanie w domu, spędzanie czasu poza domem, itp. Natomiast wazna jest jedna kwestia. Po każdej sprawie możesz isc do czytelni akt, zrobić kopie i na kazda rzecz, slowo swoje, świadka, strony pisemnie odpowiedzieć w pismie do sadu (pismo procesowe) na co masz z reguly 2 tygodnie (wysylasz 2 kopie podajac numer sprawy) co bedzie miało taka sama wage jak zeznania. Zawsze możesz reagować na pismie, odpowiadać na zarzuty i podawac swoje. Tak prowadzac sprawę raczej nie da się przypisac Tobie winy jednostronnie.
Moim zdaniem proby udowodniania winy jeśli nie ma jakiejś drastycznej sytuacji w sprawach rozwodowych nie ma sensu. Szybciej i sprawniej jest za porozumieniem stron. Oszczedza to czasu i nerwow.
Przepraszam ze się nie odzywam ale mam problem z netem.Dzieki za wszystkie rady musze siąść spokojnie wszystko sobie napisać przeanalizować Jak narazie to nie mam czasu pisze odpowiedz na to pismo bo jutro musze to odesłać w ciągu 7 dni a jutro chyba ostatni termin bo nie napisane nic czy w robotrze dni.A wiecie kto ponosi koszty jego adwokata gdybym przegrała ja czy on sam? Musze się starać o adwokata z urzędu bo nie stać mnie żeby wziąść sobie samej i żeby się tak bardzo przez niego zadluzac
Witam. To czekanie na termin sprawy jest okropne ale mam nadzieje ze szybko będzie i skończy się ten koszmar na pierwszej sprawie. Mam adwokata bo sama bym nie dała rady. Pozdrawiam.
Na poprzedniego twojego posta nie odpowiadałam, bo po prostu nie znałam odpowiedzi.
Dobrze, że masz adwokata. W sądzie na pewno pójdzie wszystko po twojej myśli, jestem tego pewna
. Musisz się tylko się przygotować, przewidzieć, jakie pytania może ci sędzia i adwokat jm zadać (od tego masz prawnika, żeby ci powiedział), a potem odpowiadać spokojnie i rzeczowo.