Witam!
Mam pewne spostrzeżenia dotyczące wypoczynku, i plaży. Otóż np ja mimo, że mam dorosłe dzieci (córkę i syna) nie lubię dzieci, nie potrafię się nimi zajmować, nie zachwycam się nimi, generalnie większość dzieci sowim zachowaniem doprowadza mnie do szału.
Opisze Wam wakacje we Władysławowie. Pojechaliśmy na II urlop na początku sierpnia. Było fajnie, miło, romantycznie. Ale zachowania na plaży niektórych dzieci, psuły wszystko. My mamy dzieci dorosłe, byliśmy sami. Więc nie musimy rozumieć innych którzy maja małe dzieci i muszą się z nimi uganiać tak jak oni nie rozumieją nas.
1 sytuacja plaża pełno małych dzieci, ja tam się przyszłam opalać, leżeć sobie, myśleć wyciszyć się, a nie wysłuchiwać darcia dzieci. A tu obok mały chłopiec ma coś w stylu ,,bunt dwulatka'', szczerze szybko pobiegłam pływać w zimnym Bałtyku, bo wolę zamarznąć w wodzie niż ogłuchnąć, i zwariować.
2. Ja mój facet i jego kolega z psem dobermanem, pies na smyczy, w kagańcu siedzi grzecznie, jakiś 5 latek lata obok sypie piachem drze japę, i prowokuje psa, bo specjalnie lata obok niego, w końcu się doigrał pies się wściekł zaczął szczekać, warczeć, ale pies nic mu nie zrobił a jego mamusia już przybiegła i się drze, że psa nie wolno na plaży, że mamy iść bo ona zadzwoni na policję. Słucham??? Pies zachowywał się lepiej od jej dziecka, panowie zaczęli się z nią przekomarzać,wyśmiewać aż się poryczała i poszła. No bo to ich wina była. Dlaczego oni z rozdartym dzieckiem mogą siedzieć na plaży a my z psem nie?!
3 sytuacja: jedziemy pociągiem Władysławowo-Hel godzina drogi, tłok, gorąco, nie ma miejsc, Małżeństwo z dwojgiem małych dzieci dziewczynka 4 lata i chłopiec ok 3lata. Chłopiec????!!!!! Nie, Mały nieznośny gówniarz. Nie pozwolił swojej matce siąść bo siedział sam, rozpychał się, wył o wszytko, o książeczkę, o picie, o zabawki, zabierał siostrze zabawki, bil kopał matkę siostrę, jego ojciec starła się nie pozwolić ale jego żona wręcz broniła małego nie wiem czemu. Siedzieliśmy obok ale dzieciak skutecznie zepsuł cała podróż bo ile można się drzeć 10min, 15, a tu całą drogę W-H doliczając przystanki. Mnie wyprowadził całkiem z równowagi, bo ja potrzebuje ciszy i spokoju, mój misiek aż przeklinał pod nosem i wrogo patrzył w kierunku tamtych. Przystanek Hel byle do wyjścia, jeszcze na stacji słyszałam tego wyjca. Szczerze mówić mnie zdenerwował, przez godz ja podziwiam jego matkę kobieta miała anielska cierpliwość, ja dawno bym oszalała. Poza tym chciałam zauważyć, ze pociąg jest pojazdem użytku publicznego i obowiązuje tam regulamin o zachowaniu ciszy podczas podróży. Który obowiązuje KAŻDEGO. Ja uważam, ze Ci ludzie powinni wysiać co najmniej w Juracie. Bo przeszkadzali innym. Łamali regulamin. Jakoś konduktor się szybko przewinął bo powinien ich upomnieć. Cóż ich dziecko ich sprawa, widzieli że nie umie się zachować powinni samochodem jechać. Wszyscy ludzie że byli wkurzeni, z pobłażaniem patrzyli tylko Ci który mieli dzieci w podobnym wieku.
Reasumując: Ludzie którzy maja dzieci nie są tolerancyjni, nie rozumieją tych którzy nie maja dzieci. Zachowują się tak jakby dzieciom można było wszystko. Mało kto się liczy z tym z są osoby które nie lubią dzieci. Naprawdę w te wakacje we Władku to miałam wrażenie ze jest zlot ,, małych wyjców''. Na plaży wyjec, w knajpie wyjec, wszędzie się mamuśki wózkami przepychają. Nie mam nic przeciw dzieciom i rodzinom. Ale uważam, że ludzie bez dzieci na wakacjach są dyskryminowani.
Moim zdaniem powinno powstać coś takiego jak ,,plaża dla rodzin z dziećmi'' ,,plaża dla 18+, dzieciom wstęp wzbroniony'' wtedy to byłby prawdziwy odpoczynek. Co o tym myślicie?