witam!
mam okolo 20 lat. zaczynajac od poczatku - od prawie 3lat mam mlodszego od siebe chłopaka rolnika posiadajacego dosyc spore gospodarstwo rolne ( glownie ziemia). moj partner mimo mlodego wieku jest nadzwyzaje dojzaly .od zawsze byl pracoholikiem kochającym swoja prace, jednoczesnie uczacym sie w technikum, uprawiającym sport. ja jestem typowa dziewczyna z miasta dla ktorej rozpoczęcie zwiazku z kims takim bylo zupelnie nowym/innym doświadczeniem. spotkania polegaja na przyjezdzaniu do Niego i pomagamiu mu w pracy, rzadko gdzies razem wychodzimy ( impreza, znajomi, zwykly spacer itp.) - przeszkadza mi to ale on tlumaczy sie ze nie ma czasu albo jest zmeczony. lubie z nim jezdzic na polu, pomagac mu czy jego mamie ale rozmawiajac o wspolnej przyszlosci umawialismy sie ze kazdy zajmie sie swoja praca i ja nie bede sie wtracac do jego gospodarstwa.
glowny problem ktory mi ciazy w tym momencie to ostatnia z nim rozmowa przez telefon. mianowicie - nie widzielismy sie prawie tydzien, przez fakt iz byl chory ( oslabienie organizmu. odwodnienie - praca, praca, praca !), poiformowal mnie ze czuje sie lepiej, ze caly dzien sial na polu. gdy spytalam kiedy sie zobaczymy, a on odpowiedzial mi pytaniem na pytanie: czy przyjade do niego pomoc mu przy ziemniakach! a jak powiedzialam ze nie to sie wsciekl i powiedzial ze jestem leniwa i sie rozlaczyl ! po chwili napisal mi smsa ze on chce byc z kims kto bedzie mu pomagal ! nie wiem co myslec ... ;p
A co masz myśleć? On wyraźnie się określił, że chce dziewczynę ze wsi, której nie jest obca praca w polu i gospodarstwie, bo z tym wiąże swoją przyszłość. Niestety, nie nadajesz się dla niego i nie widzę sensu planowania wspólnej przyszłości, bo Wasze priorytety są zupełnie różne.
on chyba inaczej niż ty zrozumiał deklarację, że każdy będzie się zajmować swoją pracą. Dla niego to pewnie znaczyło że w godzinach pracy zajmujesz się swoją pracą a po godzinach chomąto na szyję i orzesz pole
Zdystansuj się i zastanów na spokojnie, czy odpowiada ci ten człowiek, czy wasze wyobrażenia o związku się pokrywają. On jest chłopakiem ze wsi, ty dziewczyną z miasta, macie wpojone zupełnie różne modele życia, więc wasze bycie razem będzie wymagało wielu ustępstw i kompromisów, czy jesteście na to gotowi? Przemyśl to i porozmawiajcie, czy na pewno wam razem po drodze
Powiem tak: życie z pracoholikiem jest bardzo ciężkie. Praca zawsze na pierwszym miejscu. A u was dodatkowo dochodzi fakt kompletnie innych światopoglądów. Podejrzewam, że ty chcesz się kształcić, rozwijać. Jemu zależy na tym, byś siedziała 24/7 w jego gospodarstwie i nie miała swojej przestrzeni. Wydaje mi się, że miłość nie powinna ograniczać. Ty wiele razy wspierałaś go w tym co jest dla niego ważne (gospodarstwo). Czy on również wspiera twoje plany? Do tego dochodzi kwestia obrażania się i szantażu emocjonalnego. We mnie budzi to tylko niesmak. Wyraźnie nie przewidział sytuacji, że możesz nie chcieć pomóc mu przy ziemniakach i się zagotował.
Coś mi tu zalatuje prowokacją, ale jeśli to jest serio, to powinnaś spojrzeć na sprawę z jasnej strony; na przykład ciąganie pługa z pewnością ujędrni Ci pośladki.
Około.20 latka.mająca 3 lata młodszego faceta z WŁASNYM gospodarstwem ???????
Chyba rodziców
Bo mi to ni w ząb nie.pasuje
Apropo - sie nie.podoba to odejdz lub z nim pogadaj o ile JEST co ratować
Odpuść typa typowy farmer dla niego liczy się tyko ziemia maszyny zwierzęta..
znam osobiście typa który ma gospodarstwo warte z 10 miliow z czego praktycznie połwoa kredytu ale żyje jak dziad i ostatnia świnia każdy złotówka idze w maszyny ziemnie cielaki itp. mieszka w domu z cegły a jego samochód zwiększa wartość 3 krotnie po zatankowaniu do pełna ale na podwórku nowy john deer i obora jak ta lala jego ojciec miał tak samo... jego matka nie wytrzymałą i popełniła samobójstwo jak postawił kolejna chlewnie bo miała dość roboty od rana do nocy. na szczęście go kobiety mija z daleko. jest z tych który po wyjsciu z obory myje ew ręce i szyje i jedzie na miasto załatwiać sprawy