Pół roku temu rozpadł się mój siedmioletni związek. Wczoraj miał być nasz ślub. Nie rozstaliśmy się w gniewie, czasami widywaliśmy się itd., ale nie o tym chciałam.
Chcę zapytać, czy ktoś z Was doświadczył presji ze strony rodziny?? Ja od pół roku co trochę słyszę, że mam już tyle lat (24) i miałam ślub brać a teraz to pewnie długo minie zanim ślub wezmę. Dziś nawet mi powiedziano,że powinnam kogoś sobie znaleźć ( nie chcę, bo nie będę nikogo oszukiwać, skoro nadal kocham swojego byłego, a poza tym nasza sytuacja nie jest jeszcze klarowna). Wczoraj natomiast ciągle mi wspominano, że miałabym wesele w tym czasie itd. Dodatkowo mama opowiada o swoich koleżankach, których córki wyszły już za mąż i mają wnuki. Do tej pory broniła się nogami i rękami, żebym jeszcze dziecka nie miała, bo "jest za młoda na bycie babcią i ma pracę", a teraz - gdy nie mam nawet z kim, to mi o tym napomina.
Jak sobie poradzić? Nie ukrywam, że jest mi przykro i boli, gdy słyszę takie przytyki...