strach przed uczuciem... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » strach przed uczuciem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: strach przed uczuciem...

Jestem totalnie rozbita... łzy same lecą po policzkach, ale może zacznę od początku..

Całe życie trafiałam na złych facetów, bardzo złych. Pierwszy mąż podczas 5 letniego małżeństwa wrócił do nałogu narkotykowego, który doprowadził go do śmierci, potem po paru latach leczenia się z tej traumy trafiłam na strasznego lovelasa, zakochalam się w nim a on wykorzystał to perfidnie, zwodził, zdradzał, ranił, odchodził i wracał i tak przez 2 lata, zbierałam się po tym bardzo długo, aż trafiłam na kolejnego faceta, który sprawiał bardzo dobre wrażenie, spotykaliłsmy się parę miesięcy i skończyło się w łóżku, od razu ciąża. Wiem, mój błąd, ale był to czas w moim życiu kiedy nie myślałam logicznie, był to rodzaj depresji, było mi wszystko jedno. Piotrek sprawiał wrażenie super opiekuńczego faceta, nie kochałam go ale potrzebowałam kogoś blisko.

Już jak byłam w ciąży, Okazał się tyranem psychicznym, strasznym cholerykiem, był agresywny, robił mi wielogodzinne kazania, pił, okazał się hazardzistą, mówił mi nieustannie o tym jak bardzo jestem beznadziejna itd.. pisałam o tym tutaj jakiś czas temu. Udało mi się uwolnić od ojca mojego dziecka, już ponad rok temu. wiele mnie to kosztowało zarówno psychicznie jak i finansowo, bo zabrał mi nawet mój samochód, który wzięłam na kredyt ale zarejestrowałam na niego. To tak na marginesie... kredyt spłacam do dziś, ale przynajmniej jego nie oglądam. Długo nie chciał odpuścić, były ogromne emocje, płakał, błagał a za miesiąc było sto razy gorzej. Tylko ktoś kto to przeżył może zrozumieć jakie to wyniszczające.. ile łez się wylewa.

Teraz od ponad roku jestem na etapie względnej stabilizacji. Sama wychowuję syna, mam z nim super relacje, jest po prostu cudowny, empatyczny, słodki urwis, mam niezłą pracę, która daje mi satysfakcję, mam mieszkanie. Jestem jednak potwornie samotna... z każdym miesiącem to się pogłębia. Przyjaciół nie mam wielu, wszyscy się wykruszyli, większość mojej rodziny mieszka za granicą... Wszystkie wieczory od dawna spędzam sama. Zawsze byłam duszą towarzystwa, uwielbiałam brylować, śmiać się, tańczyć, rozmawiać do rana, zawsze wszędzie mnie było pełno, zawsze radosna  byłam, mimo wszystko,  uwielbiam ludzi, lubię im pomagać, chociaż milion razy mocno mnie zranili. Jestem typem wrażliwca, przejmuję się każdym. Niestety tacy ludzie zawsze dostają po dupie. Pewnie niektórzy z Was wiedzą o czy mówię...  Teraz jednak zostałam zupełnie sama. Syn daje mi ogromne szczęście, jednak on idzie spać o 20tej a ja każdy wieczór spędzam sama i czuję się jakbym się dusiła, mam czasmi ochotę wrzeszczeć, wypłakać się... i wtedy zdaję sobie sprawę, że nikogo to nie obejdzie i czuję taki koszmarny ucisk w sercu, dosłownie fizyczny.. że nie ma już nikogo.. że jestem zdana tylko na siebie.

W mojej pracy jest pewien mężczyzna który o paru miesięcy tak bardzo mnie intryguje... serce mi przyspiesza jak tylkko jest w pobliżu. Wydaje mi się, że jest moją bratnią duszą. Jest ode mnie kilkanaście lat starszy...bardzo tajemniczy, pracuje w fabryce. Nie ma chyba minuty abym o nim nie myślała.  Wiem, że też jest bardzo samotny, wiem, że robi wszystko abym zwróciła na niego uwagę, że czeka na mnie po parę godzin czasami ... że używa byle pretekstu, aby się zbliżyć, aby chociaż o coś zapytać, na jego twarzy maluje się straszna samotność i być może bardzzo trudna przeszłość. Mimo, że zamieniliśmy ze sobą przez ostatnie pół roku zaledwie kilka zdań, to widzimy się codziennie, obserwujemy w różnych sytuacjach. Bardzo mnie do niego ciągnie... niesamowicie... czuję jakby to było przeznaczenie. Jednak kiedy on już się przełamuje i podchodzi do mnie o coś zapytać... widzę, że dużo go to kosztuje to ja jestem jak sparaliżowana.. nie potrafię z nim logicznie rozmawiać.  Mówię głupoty i chcę zapaść się pod ziemię a na koniec irracjonalnie odchodzę np. w połowie zdania. Nie wiem skąd we mnie ten potworny strach przed nim? Dlaczego tak bardzo się boję?
Dlaczego potem mam ochotę walnąć głową w ścianę  ze sto razy dla rozumu albo schować się na końcu świata za swoje zachowanie? Nie wiem dlaczego on nadal próbuje się zbliżyć .. skoro ja się zachowuję jak idiotka... Dlaczego we mnie tyle emocji... Czy to jest jakaś nerwica? Czy ja nie jestem zdolna już do okazywania uczuc? Dlaczego tak strasznie się boję, że się mylę i że on mnie zwodzi? Może to wszystko siedzi w mojej głowie?

taka sytuacja sprzed paru miesięcy:

On podchodzi do mnie po pracy i lekko się uśmiecha, patrząc mi wymownie w oczy, pyta się czy mogę podrzucić go do miasta.. .ja wiem, że to nie przypadek, wiem, że czekał, ręce mi się trzęsą... on nie przestaje patrzeć mi w oczy,zaczynam do niego mówić, że jasne, że podrzucę go, ale jak będzie korek to pojadę inną drogą, on się waha, czuje, że przeszkadza, zaczyna się stresować, ja nie reaguję, mówię, że go podrzucę, a on już speszony wsiada do samochodu, pyta jakie mam plany na weekend,  a ja na to, że zawsze coś fajnego wyskoczy przecież... pewnie znajomi przyjadą i ogólnie, że mam dużo pracy w domu, a poza tym te korki.. on wysiada, i życzy miłego weekendu a ja siedzę sama jak palec cały weekend bo syn u babci był i płaczę.. że znowu spanikowałam.
Wiem, ze jego to też bardzo dużo kosztuje, czuję to... wiem to po prostu.

Dlaczego zachowuję się jak kretynka? Na co dzień zawodowo jestem kierownikiem, mam sporo ludzi pod sobą, ogólnie lubiana i szanowana... w pełni profesjonalna podobno.  Potrafię być w pracy twarda, konkretna a jak opuszczam firmę, to maleję to rozmiarów robaka i takk też się czuję.

co robić, aby się przełamać.. ten strach przed odrzuceniem jest po prostu nie do zwalczenia... To mnie niszczy w środku. Strach przed uczuciem, odrzuceniem i zranieniem. Chociaż postępując tak jestem regularnie raniona sama przez siebie. Ja nie wiem czy wytrzymam kolejny zawód miłosny.. tym bardziej, że teraz tak bardzo mi zależy.




Teraz

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: strach przed uczuciem...

Kobieto, ty idź na terapię. Nie ma czegoś takiego, że trafiasz na określony typ faceta. Ty ich podświadomie wybierasz, a ten najnowszy, bardzo tajemniczy jak to ujęłaś prawdopodobnie okaże się właśnie takim kolesiem z problemami. Uderzyło mnie to, że jak piszesz być może ma za sobą trudną przeszłość. A wyobrażasz sobie, co by było, gdybyś spotkała faceta z normalną przeszłością? Przeciętnego, dobrego, pozytywnie nastawionego gościa, który nie ma nic do ukrycia? Czy twoje serce zabiłoby równie mocno?
Jesteś bardzo emocjonalna i masz zdolność do przenoszenia swoich odczuć na innych ludzi. Piszesz, że widzisz, co się maluje na twarzy tego faceta z pracy, widzisz, ile go to kosztuje. A co się maluje na twojej? A ile ciebie to kosztuje? Myślisz, że to przeznaczenie? Nie ma czegoś takiego i jako duża dziewczynka po przejściach powinnaś to doskonale wiedzieć. Po prostu jest chemia albo podświadomość, która wciąga nas w schematy, w których sobie potrafimy radzić, bo... Właśnie, jak tam twoje dzieciństwo? Szczęśliwe dziecko, otoczone bezgraniczną miłością i akceptacją rodziców? Czy może alkoholizm, wieczny lęk, tułanie się z kluczem na szyi i branie odpowiedzialności za mamę i tatę, i za rodzeństwo?

3

Odp: strach przed uczuciem...
Emilia napisał/a:

Kobieto, ty idź na terapię. Nie ma czegoś takiego, że trafiasz na określony typ faceta. Ty ich podświadomie wybierasz, a ten najnowszy, bardzo tajemniczy jak to ujęłaś prawdopodobnie okaże się właśnie takim kolesiem z problemami. Uderzyło mnie to, że jak piszesz być może ma za sobą trudną przeszłość. A wyobrażasz sobie, co by było, gdybyś spotkała faceta z normalną przeszłością? Przeciętnego, dobrego, pozytywnie nastawionego gościa, który nie ma nic do ukrycia? Czy twoje serce zabiłoby równie mocno?
Jesteś bardzo emocjonalna i masz zdolność do przenoszenia swoich odczuć na innych ludzi. Piszesz, że widzisz, co się maluje na twarzy tego faceta z pracy, widzisz, ile go to kosztuje. A co się maluje na twojej? A ile ciebie to kosztuje? Myślisz, że to przeznaczenie? Nie ma czegoś takiego i jako duża dziewczynka po przejściach powinnaś to doskonale wiedzieć. Po prostu jest chemia albo podświadomość, która wciąga nas w schematy, w których sobie potrafimy radzić, bo... Właśnie, jak tam twoje dzieciństwo? Szczęśliwe dziecko, otoczone bezgraniczną miłością i akceptacją rodziców? Czy może alkoholizm, wieczny lęk, tułanie się z kluczem na szyi i branie odpowiedzialności za mamę i tatę, i za rodzeństwo?

Rodzina... moja? Bardzo wymagająca.. katolicka, mama histeryczka, obwiniająca mnie za całe zło w jej życiu. Bardzo dużo mi dała, bardzo pomagała ale to było przeplatane histeriami i wyciąganiem brudów w każdej codziennej sytuacji.. nigdy nie byłam dla rodziców wystarczająco dobra, wystarczająco ładna, zawsze byłam porównywana do lepszych sióstr, rówieśników. To zupełnie inna historia.

pytasz co by było gdybym trafiła na normalnego kochającego faceta? Chyba to właśnie ten.  Nigdy wcześniej nie trafiłam na lepszego cżłówieka. Pisząc o jego przeszłości miałam na myśli na przeszłość podobną do mojej. Czuję,że był zraniony, że jest dobrym człowiekiem.. który nie radzi sobie z okrucieństwem tego świata... Mam nadzieję, że intuicja mnie nie zwodzi...  po prostu czuję, żę jest dobrym i doświadczonym przez życie człowiekiem, który nie szuka imprezy.. zabawy a poważnie mysli o życiu.

4

Odp: strach przed uczuciem...

Moja opinia jest taka:
-po pierwsze musisz opanować strach( sama wiesz, że w życiu wiele razy już musiałaś działać po raz pierwszy gdzieś, czegoś się bać ale najczęściej zaciska się zęby i idzie do przodu..). Sam fakt, że  zajmujesz kierownicze stanowisko świadczy o tym ,że dałaś radę.
-po drugie : pozwól się adorować, adorować i adorować i o wszystkim decyduj tak jakbyś była osłem z "Kubusia Puchatka" tzn. flegmatycznie. Nie śpiesz się do niczego więcej, bądź twarda - zbytni pośpiech powoduje, że idziemy z kimś do łóżka w ogóle go nie znając...
- po trzecie , musisz iść chociażby  do psychologa, bo kochana z tego co piszesz - kochasz zbyt mocno...a to czasami problem. Ktoś musi Cię wesprzeć, żebyś w miłości też umiała wymagać od następnego faceta. Ponieważ masz synka- warto to zrobić chociażby dla niego.
Pozdrawiam i wierzę, że Ci się uda:-)))

5

Odp: strach przed uczuciem...

Po pierwsze z pewnością na kilometr widać, że masz w środku czarną dziurę, nie wiem czy sama ją zniwelujesz czy potrzebna jest pomoc z zewnątrz.
Po drugie faceta już sobie wyidealizowałaś, więc dyskusję na ten temat można sobie darować.
Po trzecie, jaki typ człowieka w obecnym stanie możesz do siebie przyciągnąć? ...tu nie byłbym taki pewny tego, że gość jest taki jak Ci się wydaje, obym się mylił...

6

Odp: strach przed uczuciem...

Dzisiaj obudziłam się o 3 w nocy z uczuciem potwornego strachu, serce mi biło bardzo szybko, było mi duszno.. czułam jakąś dziwną rozpacz, niezależną ode mnie.. .ogarnęły mnie złe przeczucia, cała drżałam. W takim stanie przeleżałam do 8 rano.. pewnie bym nie była w stanie w ogóle wyjść z łóżka, gdyby nie synek, który obudził się we wspaniałym humorze. NIe byłam jednak w stanie się nim zająć, czułam się tak bardzo źle psychicznie, tak dziwnie, jak nigdy dotąd. Nie chciałam aby mnie widział tak roztrzęsioną.

Wysłałam go do babci na tydzień, aby trochę podreperować swoją psychikę.. pojechałam później do rodziców pomóc im w remoncie, chciałam za wszelką cenę zwalczyć to dziwne okropne uczucie... bałam się być sama. PIerwszy raz coś takiego mnie spotkało. Cały dzień zajęłam się ciężką pracą bo podobno to pomaga, i nawet trochę pomogło bo po paru godzinach czarne chmury zaczęły powoli znikać..


Jednak teraz czuję, że  te demony znowu wracają ze zdwojoną mocą.  Nie panuję nad tym... serce znowu mocno mi bije, tak dziwnie... mam takie dziwne poczucie beznadziei.. nawet płakać już nie potrafię. Moja mama od dawna zmaga się z depresją..napadami rozpaczy, nie wiedzie się im najlepiej, zawsze jest u nich taki straszny smutek, tata w ogóle się nie odzywa,  a jak już coś powie to jest to przykre. Mają bardzo dużo problemów, długi, wielki dom na utrzymaniu... nie mam nawet jak im pomóc poza pomocą fizyczną od czasu do czasu...nie mogę też w żaden sposób liczyć na nich jako na wsparcie psychiczne. Oni całe życie bardzo ciężko pracowali, ponad siły po 10-12 godzin na dobę. Zawsze byli tym sfrustrowani, zmęczeni i nie było w nich radości życia. Często obwiniali też o to mnie i moje siostry.. że gdyby nie zdecydowali się tak szybko na dzieci to osiągnęli by coś w życiu. Obydwoje są bardzo wykształceni, jednak trójka dzieci uniemożliwiła im podobno rozwój w wymarzonych kierunkach. Bardzo często o tym wspominają...czuję się za to odpowiedzialna, od dziecka mnie to przytłacza...

Nigdy ojciec nie chciał ze mną rozmawiać, chyba że coś zbroiłam to słuchałam wielogodzinnych kazań o tym jak bardzo jestem zła i jak bardzo krzywdzę jego i matkę. Zawsze za wszelką cenę pragnęłam czuć się kochana i akceptowana taka jaką jestem. Od dziecka mam kompleks braku uczucia. Od dziecka czuję się gorsza i mam niskie poczucie własnej wartości... może właśnie dlatego ten obcy człowiek stał mi się tak bliski? Prawdopodobnie na prawdę go idealizuję, jest dla mnie synonimem ojca, partnera, wsparcia.. Mam tak ogromną potrzebę, aby ktoś mnie kochał i przytulił... tak po prostu. Kiedy on jest w pobliżu bardzo mocno to przeżywam, panikuję... tak bardzo boję się odrzucenia. NIe wiem czy kiedykolwiek będę jeszcze szczęśliwa..

Ja wiem, że mój problem polega na bardzo niskim poczuciu własnej wartości, na początkach depresji, na lęku przed uczuciem, którego jednocześnie tak bardzo pragnę.. na rozczarowaniu ludźmi i na przeszłości którą nadal żyję i nie mogę się z nią uporać.  Chodziłam do psychologa.. jednak to tylko pogorszyło sprawę. Byłam też u psychiatry jednak zalecił on psychotropy, stwiedził nerwicę lękową i depresję,  a nie mogę sobie na to pozwolić aby brać psychotropy przy dziecku, pomijając fakt, że jestem finansistką i muszę być w stu procentach skoncentrowana.

Dla mojego syna codziennie gram.. gram szczęśliwą matkę, dla niego uśmiecham się, wygłupiam, tańczę, wariuję, zabieram go do ZOO, cyrku, na mecz... spacer, basen, wygłupiamy się razem w śniegu, obrzucamy liśćmi ... robimy ognisko. Chcę, aby miał cudowne dzieciństwo, bajkowe, aby był pewny siebie, czuł się kochany, akceptowany, nazywam go moim bohaterem i on wtedy jest tak dumny. Mówi potem dzieciom, że jest bohaterem swojej mamy. A co dzieje się we mnie? We mnie jest tak niesamowita rozpacz, że czasami muszę wyjść do łazienki, aby nie widział, że płaczę bawiąc się z nim...gdyby nie on to już chyba mnie też by nie było. Nie podoba mi się życie, nie lubię żyć.. boję się ludzi, tego wyścigu szczurów, tego okrucieństwa.. zdrad, nałogów, gwałtów, wojen. Ale najbardziej boję się własnych przyjaciół bo to oni zranili mnie najmocniej. Czuję, że tu nie pasuję.. że to nie mój świat. W głowie mi się nie mieści jak można kogoś tak po prostu olać.. nie odpisywać na smsy, nie oddzwonić po 15 latach przyjaźni a po miesiącu odezwać się jakby nigdy nic i wymagać pomocy... to tylko przypadek z dnia dzisiejszego. MOja przyjaciółka wieloletnia nie odpisała na kilka smsów sprzed paru miesięcy kiedy napisałam , że bardzo jej potrzebuję, bo wszystko mi się sypie.. a dzisiaj tak po prostu zadzwoniła, bo się stęskniła i mówi, sorry ... wiem, że jestem okropna, że nie odpisywałam, ale sama rozumiesz, wakacje, urlop itd...  A ja co? Oczywiście obiecałam jej pomoc Bo ja jestem najbardziej naiwną osobą na tej planecie.

7

Odp: strach przed uczuciem...

A ja znam  co najmniej jedna osobę, która zajmuje wysokie stanowisko i bierze regularnie leki na depresje itp.. i jakoś jej to w niczym nie przeszkadza! A jak boisz się to powinnaś wziąć urlop i wypróbować działanie tych leków. A poza tym: psycholog be, psychiatra be, koleżanka be, rodzice jak piszesz faktycznie be....A może jednak powinnaś dać szansę jakiemuś psychiatrze? W taki sposób jak teraz to się wykończysz, a to co dzieje się w nocy z Tobą to typowy objaw nerwicy...

8

Odp: strach przed uczuciem...

No widzisz, wiesz na czym polega twój problem a nie chcesz go rozwiązać. Jara cię narzekanie? Jeśli nie, to wróć do tego psychiatry, weź leki - są różnie rodzaje leków, nie wszystkie otępiają. Niektóre wyłączają jedynie negatywne emocje. A jeśli psychoterapia ci nic nie dawała, to może warto zmienić terapeutę? Poza tym terapia zawsze jest bolesna, bo dotyka spraw, które głęboko w sobie ukrywamy, wydobywa je na światło dzienne i każe nam z nimi pracować, babrać się w nich tak długo, aż je wyprostujemy. Czasem trwa to bardzo długo, ale finalne efekty są zawsze dobre.

Dobrze, że napisałaś o rodzicach. Myślę, że twoje problemy z relacjami są spowodowane m.in. tym, jak byłaś traktowana w dzieciństwie. Nabyłaś pewne schematy i wśród mężczyzn poszukujesz takich typów, którzy będą w pewnym sensie odbiciem lustrzanym twoich rodziców. Znajdujesz facetów z problemami, dysfunkcyjnych tak samo, jak dysfunkcyjna była twoja rodzina. W tej chwili nadal czujesz się odpowiedzialna za rodziców i za swoich partnerów. Nie znajdziesz nikogo normalnego, dopóki nie przepracujesz tych schematów. Zawsze będziesz przyciągać popaprańców, ponieważ masz to zakodowane w podświadomości.
Masz silną potrzebę bycia akceptowaną i zrobisz wiele, by ją zaspokoić. Żeby dojrzeć emocjonalnie musisz nauczyć się akceptować samą siebie tak, by nie potrzebować tej akceptacji od innych.
Mężczyzna, którego obecnie tak bardzo idealizujesz prawdopodobnie okaże się być niewiele wart albo po prostu chce cię przelecieć. Jeśli poukładanemu emocjonalnie facetowi zależy na kobiecie, to działa konkretnie, robi coś, angażuje się, jest otwarty, przejmuje inicjatywę. A ten to jakaś dziamdzia, która czai się na ciebie, ale nic konkretnego nie robi.

Do tego jeszcze ta nerwica... Wykańczasz się, wiesz o tym i mimo to odrzucasz wszelkie dostępne formy pomocy. Przeczytaj może tę książkę, którą ci poleciłam w moim poprzednim poście. Poszukaj w google portalu "Kobiece serca". Jest tam kilka testów, które możesz zrobić. Dadzą ci obraz ciebie i będziesz wiedziała, jakie tematy poruszyć podczas psychoterapii.

Co do tej koleżanki, która najpierw cię olała, a teraz prosi o pomoc. To nie jest przyjaciółka. Być może nazywasz tak wszystkie osoby, które okażą ci serce, bo chcesz być lubiana i akceptowana. Zaspokoiła tę twoją dominującą potrzebę, więc włączyłaś program pt. "idealizacja". Co powinnaś zrobić? Olać ją ciepłym moczem, tak jak ona olała ciebie. Powiedzieć, że nie masz jednak czasu, bo syn, praca, zajęcia... także sorki i niech sobie szuka innego jelenia.

9

Odp: strach przed uczuciem...

Dziękuję, za odpowiedzi.. Macie wszyscy rację. Powinnam się ogarnąć, zacząć leczyć, iść na  terapię i próbować walczyć o swoje życie. Muszę nabrać dystansu do siebie i świata. Pogodzić się, że ludzie są jacy są i sama walczyć o życie.

10

Odp: strach przed uczuciem...
Claire1983 napisał/a:

Dziękuję, za odpowiedzi.. Macie wszyscy rację. Powinnam się ogarnąć, zacząć leczyć, iść na  terapię i próbować walczyć o swoje życie. Muszę nabrać dystansu do siebie i świata. Pogodzić się, że ludzie są jacy są i sama walczyć o życie.

I tak trzymaj smile.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » strach przed uczuciem...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024