Poznałam kiedyś Wiktora (na domowej imprezce u kolegi), który się we mnie zauroczył. Namawiał mnie na spotkanie, więc postanowiłam wyjść. Z negatywnym nastawieniem.. jakoś nie zaskoczył mnie niczym od początku. Pierwsze spotkanie- klapa. On chciał mnie lepiej poznać, ja totalnie olewałam go, w sumie nie wiem po co się spotykaliśmy... z czasem polubiłam go.. graliśmy w kotka i myszkę. Raz mnie denerwował tak bardzo a raz mialam ochote tulić! Sami nie wiedzieliśmy czego od siebie oczekujemy, w sumie niezobowiazujace spotkania były. Ciągle uświadamiałam go, że nie szukam nikogo- i dlatego. Poznawaliśmy się cały czas. Coraz bardziej lubiłam jego towrzystwo, potrafiliśmy spędzać godziny razem, gadając o niczym. Czułam w nim przyjaciela. Wiedziałam, że o wszystkim możemy porozmawiać. I odlatywałam przy pocałunkach... tak mijały miesiące.. i pół roku zleciało na spotkaniach. Z czasem pare nieporozumień i cisza...
Później poznałam ułożonego faceta z którym szybko się związałam, zaurocznie.. pewnie tak. Samym nim, jego wygladem też. rozmowy hmm były ok, jednak jest on spokojnym facetem, raczej to ja prowadziłam te rozmowy, zarzucałam tematy itp. itd. byłam dominująca i jestem cały czas.. niestety na poczatku wszystko nam zasłaniało zauroczenie.. wiecie ciagle pocałunki itp. itd. Po prostu niezbyt mielismy czas zeby rozmawiać o czymkolwiek... Teraz moge nazwać, że trochę nudny.... Zbyt ułożony, powaznie myslacy o wszystkim. Bardzo czuły kochający.. jednak bez własnego zdania. rodzice go polubili, przyjaciele też.
Było w porządku.. do czasu gdy nie postanowiłam odezwać się do Wiktora. Jakos pomimo tego, że czasami miałam ochotę go zabić wciąż lubiłam jego nastawienie. Przy nim czułam się taka... taka szczęśliwa. Pełna życia. Przy Michale tego nie czuję.
Zapytal sie czy sie spotkamy i tak pierwszy raz drugi... Tak, zaczelam umawiac sie w tajemnicy przed Michałem. Wiem, że to niestosowne, że zachowałam się nie fair w stosunku do niego. Tylko raz mu powiedziałam ze wychodzę z kolegą.
Teraz znowu to powróciło, w sumie to juz sama jestem mega zakrecona w tym wszystkim. Tak bardzo chcę być szczęśliwa i tak bardzo nie chcę ranić nikogo. Nie wiem co powinnam robić .Rodzice są w szoku jak im powiedziałam co sądze o Michale. Stwiedzili ze nigdzie nie znajde takiego ułożonego faceta. Że taki to skarb.
Jednak oni nie beda za mnie decydować.
Odsunelam sie od Michała. A z Wiktorem trzymam dystans- jako znajomi.
Widze jak bardzo Michał się stara, chce zeby bylo miedzy nami jak najlepiej i zrobiłby wszystko żeby tak było. Jednak mimo to nie jest z nim tak jak jest z Wiktorem gdy jesteśmy razem. Chodzi o te rozmowy, żarty itp.itd.