chciałabym opisać swoją sytuację. Jestem jeszcze mężatką ale nie wiem jak długo. Trzy tygodnie temu wyprowadziłam się od męża,po prawie codziennych kłótniach nie wytrzymałam spakowałam walizki i uciekłam razem z dziećmi do mamy. Myślałam, że dam czas na przemyślenia, że dojdzie do jakigoś konsensusu. A wszystko poszlo w drugim kierunku, wczoraj dowiedziałam się że sprowadza jakąś kobietę do naszego domu. Ze mną ani razu nie rozmawiał przez te trzy tygodnie, kontakt z dziećmi ma. Jest mi tak ciężko, że nie wiem co mam ze sobą zrobić. nie potrafię normalnie już z nikim rozmawaiać, przychodzą mi głupie myśli. Bardzo tęsknie za swoim domem ale nie wyobrażam sobie jak to będzie dalej. Nadmienie,że sześć lat temu też miał kochankę, obecywał że to się nigdy nie powtórzy. Proszę doradźcie mi coś bo oszaleje.
Poczytaj sobie historie anniki - tez kiedyś odeszła z domu z dziećmi do rodziców. Potem jednak wróciła, nieważne z jakiego powodu, i teraz słusznie twierdzi, że przecież tam jest też JEJ dom, z którego nie da sie wykurzyć. Jej i dzieci. Niech on ucieka, skoro kogoś ma.
Chyba nie dasz obcej babie panoszyć sie w twoim domu??
ok, masz racje tam jest mój dom, ale jak żyć w ciągłym stresie, awanturach a on się nie wyprowadzi. Chciałam spokoju dla dzieci a teraz on się cieszy
myśl o sobie i dzieciach, nie o nim
wracaj do domu i walcz o swoje
może pomysl o tym, żeby samej wrócić? porozmawiaj z mama i dziećmi, czy mogliby chociaż jakiś krótki czas zostać z nią, bo ty musisz uporządkować sprawy w domu?
wróć i od razu przegoń ta kobiete na pierwszym miejscu, a mężowi powiedz otwarcie, że jak chce sobie mieszkać z kochanką, to niech z nia idzie.
nie daj sobą rządzić, najwazniejsze są dzieci i ich dobro.
powiedz mężowi, żeby się wyprowadził on dla ich dobra, spróbuj w jakiś sposób wpłynąć na jego decyzję, albo uprzykrzaj mu życie na każdym kroku, żeby sam zrezygnował.
tylko nie rób niczego takiego przy dzieciach, bo one będą to strasznie przeżywać
może coś z tego podziała
nie rezygnuj z domu, tym bardziej, że masz ze sobą dzieci, to jest też ich dom, ich wspomnienia, przeżycia.
wiem, że może wymyśliłam straszne sposoby, ale nie powinnaś rezygnować ze względu na dzieci
ja bym wróciła do domu a jemu wystawiła walizki na zewnątrz..
od się przejął Twój mąż.............miał wyciągnąc wnioski a tu co????? poczuł wolność???jak powiedziały przedmówczynie to też jest Twój dom!!! niech sobie nie myśli że będziesz się temu spokojnie przyglądać, jest ojcem a sam zachowuje się jak dziecko, no chociaż odrobiną odpowiedzialnosci mógłby sie wykazać!! Nie daj się !
Poczytaj sobie historie anniki - tez kiedyś odeszła z domu z dziećmi do rodziców. Potem jednak wróciła, nieważne z jakiego powodu, i teraz słusznie twierdzi, że przecież tam jest też JEJ dom, z którego nie da sie wykurzyć. Jej i dzieci. Niech on ucieka, skoro kogoś ma.
Chyba nie dasz obcej babie panoszyć sie w twoim domu??
SLUCHAJ KOMY/sory za duze litery ale moglabys przeoczyc/,to naprawde madra zyciowo kobieta
ja bym wróciła do domu a jemu wystawiła walizki na zewnątrz..
tak jest ,a jak sie bedziie stawial wezwij policje i powiedz ze na oczach dzieci dzieja sie niemoralne sceny z pania ktora nie jest u was w domu zameldowana i nie ma prawa tam byc,ja bym sie nie piórala
ok, masz racje tam jest mój dom, ale jak żyć w ciągłym stresie, awanturach a on się nie wyprowadzi. Chciałam spokoju dla dzieci a teraz on się cieszy
jak wyzej napisalam ,jak sa awantury itp dzwon na policje zaloza mu niebieskie karty to szybko spusci z tonu
dziękuję wam wszystkim, ale jakby to było takie proste. Dać się znowu poniżać, słuchać wszystkich wizwisk pod moim adresem.Wrócę ale jeszcze nie teraz, muszę go przetrzymać. Niebieską kartę w policji ma już założoną, mi chodzi o dobro i spokój moich dzieci
dziękuję wam wszystkim, ale jakby to było takie proste. Dać się znowu poniżać, słuchać wszystkich wizwisk pod moim adresem.Wrócę ale jeszcze nie teraz, muszę go przetrzymać. Niebieską kartę w policji ma już założoną, mi chodzi o dobro i spokój moich dzieci
no to nieciekawie jest niestety ,mozesz tylko sie rozwiesc i odsadzic od niego co sie tylko da,posc go w jednych gaciach ,przynajmniej tyle za te udreki ci sie od niego nalezy,jeszcze ulozysz sobie zycie,po co dzieci maja patrzec na taka udreke,faktycznie jak byly wyzwiska ,nerwowka to juz i tak nie ma czego ratowac
Dlaczego Ty masz sie dusic z dzieciaczkami po domach?Dlaczego im masz dezorganizować życie?Wasz dom,niech szuka sobie on nowego miłosnego gniazdka.Zdradził cie któryś raz-jakie szanse na jego zmiane -żadne .Buziak w czółko ,alimenty i żyj dalej.Facet Cie lekceważy i okazuje Ci to w najbardziej brutalny sposób-do waszego łóżka sprowadza sobie lafiryndę.
nie daj sie, będziesz miała święty spokój, jak sie go pozbędziesz
teraz twoje dzieci nie maja spokoju, mieszkając poza swoim domem i patrząc, jak mama nadal myśli, co zrobić i się pogrąża
walcz i nie czekaj, bo potem bedziesz miała gorszy problem z pozbyciem się intruza. nie czekaj, aż pani pomyśli, zeby się zameldować w twoim domu i uznać za swój
dziękuję wam wszystkim, ale jakby to było takie proste. Dać się znowu poniżać, słuchać wszystkich wizwisk pod moim adresem.Wrócę ale jeszcze nie teraz, muszę go przetrzymać. Niebieską kartę w policji ma już założoną, mi chodzi o dobro i spokój moich dzieci
Nikt nie powiedział, że to jest proste- bo niejest napewno. "muszę go przetrzymać" - ?????? po co? dlaczego?
Skoro chodzi Ci o dobro i spokój Twoich dzieci tak jak napisałaś to tym bardziej pozbądź się drani!!! Przy nim i w takiej atmosferze dzieci nigdy nie będą dorastac w spokoju.
Popieram moje wszytskie przedmówczynie... fionaszreka wracaj do domu z dziećmi i wystaw jego walizki za drzwi..!! Nie jest Ciebie wart, a napewno nie zasługują na to Wasze bogu ducha winne dzieci.. 3maj się i nie daj!
chciałabym opisać swoją sytuację. Jestem jeszcze mężatką ale nie wiem jak długo. Trzy tygodnie temu wyprowadziłam się od męża,po prawie codziennych kłótniach nie wytrzymałam spakowałam walizki i uciekłam razem z dziećmi do mamy. Myślałam, że dam czas na przemyślenia, że dojdzie do jakigoś konsensusu. A wszystko poszlo w drugim kierunku, wczoraj dowiedziałam się że sprowadza jakąś kobietę do naszego domu. Ze mną ani razu nie rozmawiał przez te trzy tygodnie, kontakt z dziećmi ma. Jest mi tak ciężko, że nie wiem co mam ze sobą zrobić. nie potrafię normalnie już z nikim rozmawaiać, przychodzą mi głupie myśli. Bardzo tęsknie za swoim domem ale nie wyobrażam sobie jak to będzie dalej. Nadmienie,że sześć lat temu też miał kochankę, obecywał że to się nigdy nie powtórzy. Proszę doradźcie mi coś bo oszaleje.
On Cie po prostu nie kocha, potrzebna mu była kobieta do spania i gotowania, wybacz, ale skoro już po 3 tygodniach sprowadza Panienkę to coś z nim nie tak. Kobieto nie daj się!
cześ dziewczyny, dzięki wam wróciłam do domu, jest ciężko ale wytrzymam dla dobra dzieci. Dziękuje wam za te wszystkie słowa one dały mi bardzo dużo. nie ma co gnojowi pobłażac. Jestem u siebie i tu mo dobrze czy on jest czy go nie ma. Nie dam mu tej satysfkcji żyby sobie kogoś sprowadzał. Nie wiem jak to się wszystko zakończy ale na dzień dzisiejsz może jestem na straconej pozycji ale ten się śmieje kto się śmieje ostatni, prawda. Jeszcze raz wam bardzo ale to bardzo dziękuję. Cieplutko pozdrawiam
Fiona, teraz musisz jednak uważać - dzieci nie mogą cierpiec z powodu awantur. Jeżeli tak jednak sie dzieje i nie widzisz szans na poprawę sytuacji, rób cos, aby mąz sie wyprowadził, usuń go w jakis sposób z mieszkania. Przynajmniej sie staraj. Nie rób dzieciakom piekła w ich domu.
Koma wiem, pojechał sobie gdzieś nie pytam gdzie i z kim. Kiedyś robiłam awantury,że chodzi gdzieś na dziwki a teraz obiecałam sobie, że o nic go nie będę pytała. W poniedziałek umówina jestem z lekarzem psychiatrą, musi mi coś przepisac na wyciszynie, zobojętnienie. Muszę patrzec na dobro dzieci, niech chociaż matka da im więcej ciepła a nie patrzy na drania co robi, gdzie chodzi i z kim.
Koma wiem, pojechał sobie gdzieś nie pytam gdzie i z kim. Kiedyś robiłam awantury,że chodzi gdzieś na dziwki a teraz obiecałam sobie, że o nic go nie będę pytała. W poniedziałek umówina jestem z lekarzem psychiatrą, musi mi coś przepisac na wyciszynie, zobojętnienie. Muszę patrzec na dobro dzieci, niech chociaż matka da im więcej ciepła a nie patrzy na drania co robi, gdzie chodzi i z kim.
prawidlowo ,masz patrzec na dobro dzieci ,przede wszystkim jednak wez sie w garsc,wiem ze latwo pisac,mnie tez dziewczyny z forum doprowadzaly do pionu jak mialam zalamke,zapisz sie na terapie do psychologa,psychotropy to w twoim przypadku nie najlepszy pomysl,tak mi sie wydaje,niekoniecznie musze miec racje ,dzielna z ciebie kobitka,zrobilas krok do przodu i dobrze,nie jestes juz bierna,on i tak zrobi jak zechce ,a ty mu kochana pokazalas ze nie tak latwo toba manipulowac !
dzięki wam za wszystko nie dam się draniowi, niech wie że ze mną nie jest tak łatwo
witaj, co prawda nie wypowiadałam się wcześniej, ale śledziłam wszystkie posty. moja sytuacja z mężem też nie wygląda kolorowo, dlatego trafiłam na to forum i może dlatego nie czułam się odpowiednią osobą, żeby dawać Ci rady. wiedz, że jestem z Tobą i trzymam kciuki, żeby wszystko ułożyło się tak jak tego oczekujesz.
pozdrawiam
dziewczyny każda z nas dźwiga jakiś krzyż, ja mam dzisiaj dużo opotymizmu nie wiem jak będzie jutro ale wiem na pewno że trzeba życ zgodnie z własnym sumieniem i wiem że nie długo się ten koszmar skończy tylko jeszcze nie wiem jak. Ale jestem u siebie i nikt mnie już stąd niwe wyrzuci a ja on chce iśc do innej niech idzie niech zobaczy tamta jaki z niego słodkie ziółko, ile z nim wytrzyma
Dokładnie, ja bym jeszcze sama mu pomogła do niej dotrzeć !