Hej, jestem po 20stce. mam brata młodszego o kilka lat. ma jeszcze te naście, ale już niedługo. na początku roku związał się z laską X. byli tak sobie chyba z pół roku. na samym początku, gdy ją poznałam nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. od takie neutralne... nie chciałam jakoś się wpieprzać w jego sprawy. czasem jednak o coś spytałam, jak tam im. co jak co, ale to jego pierwsza dziewczyna i dziwnie mi bylo z myślą, że mój młodszy braciszek kogoś przyprowadza do domu. nie, nie jestem jakąś pseudo- mamuśką
ciężko pogodzić mi się z tym, że jest jednak starym koniem, hehe. mimo kłótni i wyzwisk, które są do tej pory, kocham go. w końcu to rodzina.
sprawa wygląda tak, że ta laska strasznie zszarpała mu nerwy. nie przychodziła często do nas, bo ubzdurała sobie, że dziwnie się u nas czuje (wtf?). no ok, nie moja sprawa. po pewnym czasie wszyscy zauwazylismy, że brat zacząl być co raz bardziej nerwowy. wszystko oczywiście przełożyło się na oceny, odzywki w stosunku do nas. tłumaczylismy sobie to buntem. gówno prawda... powodem jest ta laseczka. okazała się ona straszną księżniczką, niedojrzałą. widzieliśmy jak mój brat lata do niej. na każdą próbę rozmowy, by zaczął myślec też o rodzinie, szkole reagował awanturą, agresją (nie fizyczną). no po prostu zmienił się w konia z klapkami na oczach. idzie do X i ma wszystko w dupie. przez jakiś czas to rozumiałam, bo w jego wieku mialam podobnie z chłopakami. w końcu pierwsze związki, ktoś na mnie zwrócił uwagę, wow. ale z czasem to się, aż zaczęło wymykać spod kontroli. tańczył jak ona mu zagrała. raz był happy, raz potwornie smutny. raz czy dwa udało mi się porozmawiać z nim o tej całej sytuacji. wyrzucił z siebie żale, że zrywali kilka razy, że ona po rozstaniu robiła mu awantury o jakies koleżanki, a on nie miał prawa nic powiedzieć, gdy ona łaziła z jakimiś koleszkami. paranoja... typowy szczeniacki związek, każdy chyba taki musi przeżyć. mimo wszystko widziałam, że mój brat zakochał się bardzo. mimo chamskich zachowań w stosunku do rodziny jest cieplym chłopakiem, który baaardzo szanuje kobietę. ona to widocznie wykorzystała. jest typową manipulantką, ktora potrzebuje ciągłego adorowania ze strony facetów.
wszystko skończyło się między nimi chyba ponad miesiąc temu. od tego czasu brat jest jeszcze bardziej zamkniety w sobie. cały czas przesiaduje z telefonem przed nosem. z mamą dowiedziałyśmy się, że ona go poblokowała na fb, darła na niego ciągle ryja, traktowała prawie jak śmiecia. on mimo to wyłudził ode mnie kasę i poszedł wywołać dla niej ich wspólne fotki... by miała o nim dobre wspomnienia po rozstaniu, a wcale nie chciał do niej wracać (taaa, jasne...).
ciągle go blokowała, odblokowywała, rozmawiali, darła ryja, godzili się, darla ryja i tak w kółko. możecie sobie wyobrazić jak z mamą jej nienawidzimy teraz. brat lekko zaczął się ogarniac i zdał na szczęście do kolejnej klasy... ale uwierzcie mi, było ciężko. nawet jego przyjaciele brata nie znoszą X i uważają, że laska nie zasluguje na niego. ale on przed nimi jednak gra twardego, a gdy ona się odezwie to leci jak na skrzydłach.
gdy ostatnio u niej nocował, byłam w szoku. kolejnego dnia ponownie zablokowała go na fb... jak można się domyśleć, przez kilka ostatnich dni łazi struty, nigdzie nie chce mu sie wychodzić, ma przy sobie telefon i siedzi w nim. zero uśmiechu. na pytania o X wymiguje się i denerwuje.
zrobiłam coś okropnego dzisiaj... przejrzałam jego telefony. wiem, że to obrzydliwe. on nie zrobił mi tego nigdy, a ja sama denerwowałam się na mame, gdy jako nastolatka miałam przetrzepane rozmowy. jednak czułam potrzebę dowiedzenia się o co w końcu chodzi, bo nie mogę już patrzeć na jego smutek. ze starego telefonu, z ich rozmów z początku roku biło od nich uczucie. obrażalska była, ale były to typowe rozmówki o wszystkim i o niczym.
gdy przejrzałam jego obecny telefon, zobaczyłam, że przez ostatnie tygodnie od tylko do niej pisał. i to jakie rzeczy... naprawdę ma do niej szacunek. zadnej "kurwy", żadnego podnoszenia głosu. ciągle chciał sie z nią skontaktować, oczywiście był olewany. nie reagowała na wyznania typu "na nikim mi tak nie zależało", "mimo, że ja Ciebie kochałem szczerą miłością, Ty od początku miałaś zamiar mnie rzucić", "jesteś najwspanialsza"... no różowe okulary. pisał znajomym, ze boi się iśc do niej i rozmawiać z nią. ciągle chciał rozmawiać, wyjaśnić wszystko. laska oczywiście raz czy dwa zgodziła sie tylko na konwersację. tak to go olewała. znajomi mówili mu, by otworzył oczy, on jednak wciąż jej bronił. koniec końców ma go w dupie.
Mogę jakoś mu pomóc? probowałam go na wspólne gotowanie, proponuję mu, by pokazał mi jak już nauczył się jęździć samochodem. na większość odpowiada "nie". smutno mi widząc go w takim stanie... na rozmowy reaguję dalej tekstami "przeeeestań, nie chcę o tym gadać". może jest to spowodowane tym, że czasem z mamą ponosiły nas emocje, nerwy i rzucałyśmy mu teksty typu "nie masz do siebie szacunku", "znowu do niej lecisz? no tak, ona gra a ty tańczysz", "leć, leć do tej gówniary, która ma Cię w dupie". masakra... stracił pewnie do nas zaufanie... nie dziwię się, ale czasem nerwy ponosiły, widząc jakie ma problemy przez nią.
Smutno się to czyta ![]()
Tym bardziej - że to wartościowy chłopak - a tacy często trafiają na takie baby
.
Myślę, że rozmawiać to on zabardzo nie bedzie chciał. Na pewno nie z mamą i siostrą. Musi to jakoś przeboleć sam. Przejdzie mu. W końcu to 1-miłość. Jednak fajnie by było gdyby gdzieś zacząl z domu wychodzić. Może podpytaj go czy gdzieś z kumplami dziś nie idzie itp. Bo czytałam ze kolegów ma - więc mogłoby mu to trochę radość przywrócić. A może sama masz jakiś dobry kontakt z jakimś jego kolegą i podpytałabyś by go gdzieś nie wyciągnęli?
Malinko
Powinnaś najpierw razem z mamą odzyskać zaufanie swojego kochanego braciszka by was odzyskał
Napisałaś że zaświergolił się jak diabeł w suchej wierzbie i ani trochę nie odpuszcza
Teraz w jego sercu dwa żywioły ogień i woda no i jest bardzo zagubiony i może podjąć niewłaściwe decyzje
Poproś brata aby ofiarował tobie i mamie jedną godzinę ze swojego życia bez telefonu i telewizora nawet może nic nie mówić
wcześniej się musisz razem z mamą przygotować i ustalić mama będzie buforem waszej rozmowy
Opowiedz bratu o swoim życiu i trudnościach o pierwszej miłości jak i o uczuciach które w tobie były emocje z tym związane co czułaś jak ci było ciężko możesz delikatnie co nieco ubarwić ale nie przesadzaj
najlepszym dotarciem do drugiego człowieka jest opowiedzieć o sobie( świadectwo o twojego życia) i otworzyć się przed nim powiedzieć że go bardzo kochasz i zrobisz wszystko aby był szczęśliwy i zadowolony z życia i serce wam pęka jak widzicie z mamą jego cierpienie i pragniecie mu pomóc
W twoich słowach twój brat ma czuć troskę i miłość rodziny w tle może grać cicho spokojna muzyka
Twoja mama będąc z wami też bardzo się do was przybliży i zobaczy reakcje i miłość swoich dzieci
Malinko życzę ci powodzenia z każdej nawet najcięższej sytuacji jest wyjście Zbyś
Wczoraj wzięłam go na wspólne oglądanie tv, pobylam z nim troche. Ogólnie dzis gadalam z nim i powiedziałam co sadze o wszystkim, ze ona traktuje go śmiecia. Okazało sie, ze dodatkowo braciszek leci znow do niej, by pomoc posprzątać (wtf?!) jej mamie. No chyba pogięło! Daje sie wykorzystywać. Nie mogłam juz wytrzymać i nakrzyczalam na niego, ze dla nich jest śmieciem a on i tak daje sie robic w konia.. Tak sie zdenerwowałam wszystkim, ze sie popłakałam. Tak mi go szkoda.. Ale on tez ma mózg..
Wczoraj wzięłam go na wspólne oglądanie tv, pobylam z nim troche. Ogólnie dzis gadalam z nim i powiedziałam co sadze o wszystkim, ze ona traktuje go śmiecia. Okazało sie, ze dodatkowo braciszek leci znow do niej, by pomoc posprzątać (wtf?!) jej mamie. No chyba pogięło! Daje sie wykorzystywać. Nie mogłam juz wytrzymać i nakrzyczalam na niego, ze dla nich jest śmieciem a on i tak daje sie robic w konia.. Tak sie zdenerwowałam wszystkim, ze sie popłakałam. Tak mi go szkoda.. Ale on tez ma mózg..
Zakochał się , a Tata kiedy potrzebny gdzie jest ? Tylko on może mu podpowiedzieć co zrobić. Was nie będzie słuchał.
Dziewczyna owinęła go sobie wokół palca a on zakochany , ale to że lata i pomaga w niczym mu nie przeszkodzi
Niestety będzie cierpiał jeśli ona jest taka jak opisujesz dopiero wtedy jakieś wnioski wyciągnie... Ty w niczym mu nie pomożesz , potrzebny jest facet , nie kobieta.
Tata zmarł gdy on miał 12 lat. Ojczym niestety traktuje nas prawe jak dzieci swoje, ale i tak brat go nie posłucha. Zreszta te odzywki ma do każdego z rodziny.. Ech niestety cierpienia sie nie sa uniknąć chyba ![]()
Tata zmarł gdy on miał 12 lat. Ojczym niestety traktuje nas prawe jak dzieci swoje, ale i tak brat go nie posłucha. Zreszta te odzywki ma do każdego z rodziny.. Ech niestety cierpienia sie nie sa uniknąć chyba
Współczuje , więc ojczym powinien z nim rozmawiać... Pewnie nie posłucha ale na to nie poradzisz nic czasem potrzeba by się sparzył.