Od jakiegoś czasu rozważam bardzo wazna zyciowa decyzje - niestety nie mam kogos kto neutralnie moglby mi doradzić.
Mam 22 lata od pol roku pracuje za granica.
W Polsce mieszkam w bardzo starym i już rozpadającym się domu z siostra.
Niestety nasze kontakty sa fatalne - nie rozmawiamy , jest miedzy nami wiele przykrych spraw .
Wszystkie rachunki place ja !
Ona mieszka z swoim konkubentem i dzieckiem , obydwoje trochę popracują i tyle. Zbyt bardzo lubia długo pospać żeby wytrzymać w normalnej pracy.
Nie przejmują się niczym.
Tato pracuje od lat w Niemczech. Mama zmarla kilka lat temu.
Mam dość tego ze mieszkam w domu którego stan jest opłakany , do tego place rachunki za nich a w dodatku bardzo często gina mi moje rzeczy , gdy tylko siostra ma okazje grzebie mi w pokoju , bierze co tylko chce i gdy zwroce jej uwagę - tylko się smieje.
Mecze się psychicznie...
Mam możliwość zakupu domku. Jest to maly , skromny nowy domek w naprawdę dobrej cenie - co więcej wlasciciel rozumie fakt ze pracuje za granica , jak ciężko o kredyt i stwierdził ze możemy dogadać się miedzy sobą na zasadzie - co miesiąc wpłacam mu 10 tys zl.
Wszystko oczywiście notarialnie ustalone.
Pracuje 'na czarno' u miesięcznie na czysto do odlozenia mam 13 tys zl.
Nie wiem co robic , chociaż bardzo marze o tym aby odejść i być na swoim ! gdzie place rachunki za siebie , gdzie mam mój prywatny kat.
będzie tam tez miejsce gdzie na przyszlosc na pewno tato ze mna i pod moja opieka zamieszka.
On zadeklarpowal ze jeśli otrzyma prace o która teraz walczy również pomoze mi i będzie się dokladac co miesiąc.
Do tego jest narzeczony - dość ciężko nam się zyje w moim trybie pracy za granica - ale już przywykliśmy i nauczyliśmy się jak się sobą cieszyc.
Wydaje mi się ze to naprawdę dobra szansa kiedy inni ludzie biora kredyty , splacaja bank a w tym wypadku placilabym wprost właścicielowi.
Wyliczylam ze 4 lata i dom będzie w pełni spłacony.
Co zrobilybyscie na moim miejscu?