Witam,
popełniłam dużą głupotę. Koleżanka podała hasło na swojego facebooka, nie dokładnie do mnie, ale w moim otoczeniu. Głupota polega na tym, że wchodziłam na jej konto i czytałam rozmowy. Nic nie zmieniałam, nic nie usuwałam, nie pisałam. Koleżanka ma moje IP potwierdzające logowania oraz rozmowę, w której nie mówię wprost, że to zrobiłam, ale między słowiami da się to wyczytać.
Jak duża karę mogę za to dostać, jako osoba nigdy wcześniej nie karana z dobrą opinią w środowisku?
Jezeli nic nie pisalas zlego nie wyzywalas ani nie ublizalas nikomu to rozejdzie sie to po kosciach szczegolnie ze policja ma wazniejsze i bardziej powazne sprawy na glowie.
3 2014-07-17 16:41:06 Ostatnio edytowany przez nin00a (2014-07-17 17:11:24)
Na szczęście nic nie robiłam ![]()
Szczerze mówiąc strasznie żałuję, taka głupota w tym wieku.
W rozmowie pisała mi, że zgłosi to po to żeby nabruździć mi w papierach, ponieważ z sądowym wyrokiem nie dostanę pracy umysłowej tak łatwo.
Znaczy się jej włamałaś na konto?
Nic Ci nie zrobią, a koleżanka tylko się ośmieszy. Policja zada pytanie, skąd miałaś hasło, a ona powie: "oj, tak sobie radośnie je podałam w grupie znajomych, na dodatek tak głośno, że słyszano mnie w promieniu 2 km" ![]()
I jeszcze Ci wygraża PISEMNIE, co za matoł ![]()
6 2014-07-17 17:04:00 Ostatnio edytowany przez nin00a (2014-07-17 17:08:32)
Wchodziłam bez jej wiedzy, ale znając hasło, które ona podała. Nie bezpośrednio mnie. Trudno mi powiedzieć czy to podchodzi pod włamanie się, ale zapewne tak.
Mogę dodać, że jest osoba która potwierdzi tą sytuację, przy czym ta dziewczynę napędza jej koleżanka. Ona również wtedy była (w 4 świętowałyśmy narodziny dzidziusia jednej) i na pewno mówiłaby inaczej, więc to taka przepychanka słowa by wynikła dwie by mówiły, że było dwie, że nie było.
Chodzi mi głownie o konsekwencje z powodu wchodzenia, ponieważ nic nie robiłam, mogłaby mówić, ze przeglądałam wiadomości, ale to trudno udowodnić.
7 2014-07-17 17:05:39 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-07-17 17:06:47)
Wydaje mi się, że jako czyn o małej szkodliwości społecznej, faktycznie rozejdzie się to po kościach bez żadnego wyroku sądu. ![]()
Gdyby każdy nastolatek za włamanie się na fb kolegi, koleżanki dostawał wyrok sądowy, to niewiele młodych ludzi miało by możliwość podjęcia "pracy umysłowej". ![]()
Masz za to nauczkę na przyszłość, że trzeba najpierw myśleć a potem dopiero robić.
Nie na odwrót...
Niestety nie mam naście lat, tylko nie co więcej, niewiele xD
Ale nauczkę mam na całe życie.
Nie mogę uwierzyć że ktoś na trzeźwo podaje swoje hasła.
Nie mogę uwierzyć że ktoś na trzeźwo podaje swoje hasła.
Nikt nie pił, ponieważ jedna osoba nie mogła ze względów zdrowotnych, a to właśnie u tej osoby byłyśmy.
Może uznała, że nikt nie usłyszał poza tą która się logowała, ale siedziałyśmy na jednej kanapie, więc musiałybyśmy mieć zatkane uszy żeby nie usłyszeć.
11 2014-07-20 21:53:45 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-07-20 22:03:34)
Zgłosić to se koleżanka może, ale...
W sumie nic wielkiego się nie stało, nie przekazywałaś dalej treści korespondencji, nie włamałaś się, a wpisałaś hasło, które koleżanka publicznie podała, więc ewentualnie możesz być narażona na grzywnę lub jakieś zadośćuczynienie. Po czymś takim znajdziesz pracę, gdzie będziesz chciała, więc groźbami twojej głupiej koleżanki bym się nie przejmowała. Poza tym moim zdaniem gra nie jest warta świeczki - dziewczyna musiałaby napisać pozew, złożyć go, zapłacić adwokatowi, zapłacić koszta sądowe, zabezpieczyć dowody (czyli to IP - musi udowodnić, że to twoje, a to nie jest tanie i proste). Za dużo kasy, a za mało można zyskać, nie będzie się chciała w to bawić. Nic się nie bój, a jak coś, to śmigaj do prawnika i koniecznie zabezpiecz słowa koleżanek, które potwierdzają, że tamta podała publicznie hasło (mail, sms, nagranie itp.).
W kodeksie wygląda tak:
Art. 267.
§ 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej,
otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej
lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub
inne szczególne jej zabezpieczenie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
do lat 2.
"Kto bez uprawnienia" - można się zastanawiać, czy faktu publicznego podania hasła jest daniem uprawnień, czy nie. Myślę, że koleżanka nie będzie kłamać w sądzie, że nie podawała, bo każdy sędzia po prostu zobaczy, że ona kłamie, to można poznać po mowie ciała.