Pytanie trochę z innej beczki. Moja córka ma 6 lat. Nigdy nie sprawiała nam problemów co nas bardzo cieszyło. Zawsze grzeczna,opanowana, ostrożna, nigdy nie rozrabiała , nie robiła scen. Od kiedy skończyła 3 lata ciągle mówiła , że chce zostać lekarzem ale my z uśmiechem patrzyliśmy na siebie ( rodzina ) i mówiliśmy " dziecięce marzenia " jednak córka nigdy nie bała się szpitali, na pobraniu krwi zachowuje się jak osoba dorosła - siada i wyciąga rączkę. Jako, że ja jestem osobą , która choruje i czasem muszę coś załatwić to zabierałam ją ze sobą. Córka jest bardzo opiekuńczą osobą ( nikt na niej nie wymuszał tego ) kiedy ktoś jest zaziębiony czy chory ona okrywa go kołdrą, robi kanapki, głaszcze, chce pomagać. Na początku bardzo nas to cieszyło, że jest tak troskliwą osobą, ale wszystko się zmieniło kiedy musiałam iść na RTG i zabrałam ją ze sobą. Musiałam zostawić ją w poczekalni ze straszą Panią. Wychodzę po 2 minutach i co widzę ? Ona rozmawia z pacjentem z wypadku, który miał uraz głowy. Stoi koło niego i mówi " będzie dobrze niech pan się uśmiechnie " nie jest wrażliwa na widok krwi , a wręcz biegnie po plaster czy papier i owija komuś ranę. W stosunku do najbliższych jest naszym lekiem na całe zło. Zawsze ściska , całuje, mówi że kocha, uśmiech nie schodzi jej z twarzy, jest wielkim pieszczochem natomiast nie potrafi się dogadać z rówieśnikami. Dogaduje się z dziećmi , ale tylko starszymi. U stomatologa grzecznie siedzi i też nie boi się borowania.... ja nie wiem czy to jest NORMALNE ponad to ona jak tylko widzi jakiś film czy serial o szpitalu czy nawet takie (TVNowskie ) chce oglądać. Co ja mam z nią zrobić ?
Witaj,ja nie wytrzymuję nawet takiej sceny w telewizji, kiedy pokazują zastrzyk. Nie mówiąc już o widoku krwi,albo o ranach. Więc kiedy do naszej rodziny weszła młoda Pani Doktor zapytałam ją, jak to się stało,że została lekarzem? A Ona odpowiedziała mi, że jak była mała,to już wtedy kroiła żaby,żeby zobaczyć co jest w środku i to wszystko ją interesowało. Nie była prymusem, a mimo to dostała się na medycynę bez problemu,bo od zawsze mówiła,że zostanie lekarzem:) I jest- w Szczecinie. Świetnym lekarzem ![]()
(...)Co ja mam z nią zrobić ?
Zamiast do psychologa, chodzić z nią w miejsca, w których będzie miała zapewniony kontakt z dziećmi w jej wieku. Umiejętności kontaktu z rówieśnikami można nauczyć się tylko w jeden sposób: praktycznie, w trakcie 'ćwiczeń', najlepiej codziennych.
Przejrzałam Twe posty, pełno w nich o chorobach, złym samopoczuciu, lekarzach, szpitalach, lekarstwach. Nic dziwnego, że ten świat dla Twej córki jest normalnym i zwyczajnym.
Do psychologa?Z jakiego powodu?Dziecko jest nad wiek rozwinięte i rozmowa z innymi dziećmi pewnie ją nudzi.
Jeżeli chce oglądać filmy o lekarzach i ogólnie interesuje się medycyną to bardzo dobrze.
Trzeba to u niej rozwijać,kupić jakiś atlas anatomii i niech sobie czyta do woli.
Być może faktycznie te zainteresowania nie miną jej z czasem i w wieku dorosłym zostanie lekarką.
Tylko się cieszyć z tak mądrej córeczki.
Nie chciałabym jej zrobić krzywdy. Znajomi zaczynają się pytać czy wszystko z nią wporządku ? Ona uwielbia chodzić do szkoły ( teraz 1 klasa) mam kilka znajomych, które mają młodsze dzieci dość mocno rozrabiające co mi osobiście nie przeszkadza, ale przy spotkaniu z nimi nie mija 30 min jak córka dopytuje się kiedy wracamy. Czasem jest tak, że ona nie chce się bawić z tymi dziećmi , więc już jej nie zabieram jak chcę kogoś odwiedzić. Lepiej dogaduje się z chłopcami o dziwo. Też myślałam o tym, że rozwijać jej "zainteresowanie " tylko nie mam pomysłu jak żeby ją to ciekawiło może atlas faktycznie nie będzie złym pomysłem.
Zgadzam się w 100% z Wielokropek .
Dla mnie to nie jest dziwne,że córka nie chce się bawić z gromadą jakichś rozpuszczonych i rozwrzeszczanych do tego młodszych od niej dzieciaków.A jak tam jej kontakty z dziećmi z klasy?Trzyma się na uboczu,czy ma jakichś kolegów?
Jeżeli tak to wszystko jest w porządku,a znajomymi nie ma co się za bardzo przejmować.Niech zajmą się wychowaniem własnych dzieci,a nie cudzych.
Cały rok szkolny bawiła się z chłopakami i jedną dziewczynką zresztą niechętnie utrzymywała kontakt za to z chłopakami podobno najlepiej się dogadywała bo oni mieli 1000 pomysłów na minutę ![]()
9 2014-07-05 13:59:46 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-07-05 14:02:46)
A ja bym się zastanowiła nad psychologiem.
Piszesz, że masz kłopoty ze zdrowiem - dzieci często ogromnie przeżywają choroby rodziców, czują się winne, że nie mogą pomóc i potem się to poczucie winy za nimi ciągnie i kładzie cieniem na całe życie.
Empatia jest dobra, ale trzeba się też umieć godzić z tym, że nie każdemu da się pomóc. Że czasem można nie umieć, nie mieć siły, nie zdążyć.
Wartoby sprawdzić czy twoja córka potrafi sobie radzić ze stresem związanym z twoją chorobą, że interesuje się medycyną, bo ją to ciekawi, a nie dlatego, że chce ciebie wyleczyć.
Bo co (oczywiście życzę ci jak najlepiej, ale wiadomo, że różnie może być) jeżeli pomimo tego, że postanowi zostać lekarzem, że stanie się to jej celem życia nie uda się jej ciebie uratować? Czy nie będzie się wtedy czuła winna? Czy rozumie, że nawet jeżeli nie będzie chciała poświęcić się medycynie nadal będzie dobrą córką?
Czy rozumie, że tego od niej nie WYMAGASZ?
Prawdziwe lęki i pobudki mogą być ukryte bardzo głęboko...
Nie bez powodu w wielu szpitalach rodzinom osób chorych oferuje się pomoc psychologiczną.
Nigdy nie wymagałam od niej opieki tylko tak właśnie się zastanawiałam czy to się nie odbije na niej. Ja zawsze opiekowałam się moją mamą. Jej problemy były moimi no i mamy to co mamy...
Sprawa jest skomplikowana bo na pierwszy rzut oka to zwyczajna dziewczynka,która lubi szkołę , zajęcia dodatkowe a z drugiej strony bardzo dba o nas wszystkich. Mój mąż ma wysokie stanowisko i czasem pracuje po 16 godzin nawet, więc jak jest zmęczony i chce się przespać ona go głaszcze po głowie i przytula żeby zasnął... taka właśnie jest.
Ty chora, mąż zmęczony. Hm... ktoś w domu musi być dorosłym.
Napisałam , że czasem pracuje tyle godzin to nie znaczy , że dzień w dzień i to był przykład. Nie leże 24/7 odłogiem. Jak mam gorsze dni zawsze po nią przyjeżdża któraś z babć lub dziadek. Nie oczekuję zrozumienia i nie chodzi mi o wychowanie bo są dzieci i dzieci. Jedne ruchliwe, drugie mniej jedne wrzeszczą bo chcą zabawkę inne mają to gdzieś. Pytałam się tylko czy warto iść do psychologa.
Moim zdaniem warto. Warto żeby ktoś spojrzał obiektywnym okiem i bez emocji na zachowanie dziewczynli, wasze relacje itp.
W "najgorszym" wypadku dowiesz się, że wszystko jest ok.
ja odradzam psychologa. dziecko wtedy moze poczuć się samo chore, ze coś z nim nie jest tak, jak być powinno. Zamiast psychologa, moze po prostu daj jej kilka nowych opcji do wybory, zaproponuj kilka potencjalnych hobby. Np.. obejrzyj z nia jakiś film biograficzny o piosenkarzu/ malarzu, akrobatce. Może ja to zainteresuje i tez będzie chciała spróbować. Może zapytaj sie czy nie chciałaby iść na zajęcia karate, czy rysunku. Nie chodzi o zasypanie jej nowymi aktywnościami, tylko o zaproponowanie, moze coś jej się dodatkowo spodoba. Ogólnie uważa, ze takie dziecko to skarb i nie masz się czym przejmować.
No to jak Masz babcie i dziadka w pobliżu , to po co z dzieckiem jeżdzisz do Swoich lekarzy ?
No to jak Masz babcie i dziadka w pobliżu , to po co z dzieckiem jeżdzisz do Swoich lekarzy ?
To chyba Ty potrzebujesz psychologa , a nie córka sześcioletnia .
Jak mam gorszy dzień proszę ich o pomoc nie jest to często.
Tak moja córka to skarb - chodziła na lekcje tańca i od września znowu idzie bo to też bardzo lubi. Chciałaby mieć psa , ale ja uważam że pies w bloku to kiepski pomysł zwłaszcza , że ona lubi duże psy za to często jeździmy do jej kuzyna który ma 3 psy i tam cały dzień jest pełen " błota, piachu i kurzu " ![]()
18 2014-07-05 14:37:22 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-07-05 14:48:14)
Ale dlaczego chore? Psycholog dziecięcy to nie jest pan w kitlu i ze stetoskopem na szyi. To już bardziej ze szkołą i nauczycielem możnaby kojarzyć.
Wydaje mi się, że strasznie demonizujecie tego psychologa.
Jak mam wątpliwości, czy moje dziecko na pewno ma zdrowe zęby to umawiam się do dentysty, jak zastanawiam się, czy jej stopy są prawidłowo wysklepione, czy może jednak za bardzo, to proszę o skierowanie do ortopedy. I nikt nie robi ze mnie nadwrażliwej i nadopiekuńczej mamuśki - babcia, znajomi czy sąsiadka nie oceni faktycznego stanu - dlatego wybieram się do SPECJALISTY .
Nikt mi też nigdy nie sugerował, żebym sama zamiast dziecka poszła do tego lekarza.
Ludzie, co jest z wami? Kobieta ma wątpliwości i chce zasięgnąć fachowej porady, nie róbcie z niej wariatki!
To nie dziecko ma problem, tylko jego matka. ![]()
Proponuję, byś zaczęła, autorko, od swojego spotkania z psychologiem. Podczas tego spotkania (które zwykle trwa około godziny, a dziecko niepotrzebnie nudziłoby się i denerwowało) opowiesz o swoich obawach, warunkach życia całej rodziny i wspólnie z psychologiem ustalisz, czy jego spotkanie z dzieckiem jest potrzebne. Jeśli tak, to dziecko 'z marszu' wparuje do pokoju psychologa, nie czekając w poczekalni.
Ale dlaczego chore? Psycholog dziecięcy to nie jest pan w kitlu i ze stetoskopem na szyi. To już bardziej ze szkołą i nauczycielem można by kojarzyć
Po prostu nie szukałabym sensacji tam gdzie jej nie ma. Jak widać z ostatniego posta, dziecko nie siedzi cały czas w szpitalu, nie myśli non stop o byciu lekarzem, ma inne zainteresowania i inny aktywności. A to, ze jest dojrzała ponad swój wiek jest jak najbardziej normalne. Tzn. to taka norma + bonus.
Ja też sie nudziłam z rówieśnikami, wolałam rozmawiać z dorosłymi, dzieci są po prostu nudne, szczególnie dziewczynki. Też się lepiej dogadywałam z chłopcami bo z nimi było co robić, a nie tylko ględzenie o pierdółkach.
Masz mądre dziecko, które jest po prostu bardziej dojrzałe niż rówieśnicy, ma różne zainteresowania i po prostu jedno wiodące. PRzecież w stanach są dzieci, które w wieku kilkunastu lat idą na studia i jakos nikomu nie przeszkadza to. Twoja córka moze być bardzo dobrym lekarzem w przyszłości, a może byc też tak, ze za 2, czy 3 lata dojdzie do wniosku, ze to jednak ten taniec lepszy ![]()
Nie panikuj wszystko jest ok.
Dziękuję za te pozytywne odpowiedzi jak i te " demonizujące " przy moim spotkaniu z psychologiem zapytam się o to czy aby na pewno wszystko jest tak jak powinno ![]()
Dla jasności - chodzę do psychologa i się tego nie wstydzę.
Moja córka ma należytą opiekę ( dla zdziwionych jak można brać dziecko do lekarza ) u mnie wszyscy pracują , więc jak mam wizytę na którą czeka się pół roku i nie ma kto z nią zostać MUSZĘ ją zabrać bo nie mogę przekładać takich wizyt. Tak samo było z RTG nie sądziłam , że akurat przywiozą kogoś bo w tym szpitalu są podziały na ważne przypadki i dla takich ludzi z ulicy którzy chcą zrobić RTG. Być może tam mieli zapchane i dlatego przywieźli na to piętro.
Nie biorę jej na oddziały neurologiczne, onkologiczne itp.
Badania - typu pobranie krwi musi mieć często bo ma takie inne problemy.
Nie leżę 24/7 jak już pisałam spędzamy czas jak większość normalnych rodzin, rower, spacer, plac zabaw, wycieczki chodziło mi tylko o to, że ja nie ruszają takie "straszne" rzeczy.
Chodzenie do psychologa , to żaden wstyd i dziwi Mnie , źe tutaj pytasz , a nie zapytałaś JUŻ psychologa o Twoją córkę . Czytałam Twoje poprzednie posty i wcale się nie dziwie , źe córka chce zostać lekarzem , to nabyte , a nie wrodzone .
Sama z sobą zrób porządek i od siebie zacznij a nie w dziecku się jakiś problemów doszukujesz, które na dobrą sprawę chyba najbardziej jest dojrzale z was wszystkich
Nie.Nie iść bo i nie ma po co.Twoja córka jest po prostu dojrzalsza od równieśników.
Ja choruję na cukrzycę i moja córka od małego oswajana była z chorobą.Widziała nie raz i nie dwa jak tracę przytomność,jak się przewracam,widziała mnie w sytuacjach gdy nie było ze mną kontaktu.Oczywiście strałam się i bardzo się staram by nie widziałaa takich rzeczy.Kiedyś bardzo się tego bała i za każdym wyjściem było pytanie: mamo jaki masz poziom cukru?Jak się czujesz? Masz słodycze w torebce?
Dla niej inne problemy są ważne niż dzieciaków w jej wieku.Ale tak już będzie do końca bo jest naznaczona moją chorobą.
Teraz ma dziewięć lat i nieraz już w swoim życiu mnie uratowała.
Ona jednak lekarzem nie chce być,boi się krwi i wpada w panikę gdy chodzimy na badania.
Co do psa- osłabia mnie ten stereotyp,że pies w bloku to kiepski pomysł.Sądzisz,że pies w domu z ogrodem to lepszy pomysł?
Pies to dobry pomysł pod warunkiem,że ma się dla niego czas.Mam sporo znajomych zajmujacych się szukaniem domów dla bezdomnych psów i wiem,że argument9często koronny) w postaci domu z ogrodem od razu skreślą tą osobę listy potencjalnych właścicieli.
Skoro Twoja córka jest taką opiekuńczą i empatyczną osóbką z pewnością przydałoby się Wam jakieś zwierzątko.
Fajnie, że są osoby które rozumieją
co do zwierzaka może faktycznie przemyślę temat bo wiem , że ona byłaby prze szczęśliwa ![]()
gratuluje mądrej córki, niepotrzebnie się martwisz
a jak najwięcej organizuj spotkań z dziećmi w jej wieku i młodszymi tez
W poprzednim życiu była lekarzem. Niech rozwija się w tym kierunku.
W poprzednim życiu była lekarzem. Niech rozwija się w tym kierunku.
Zaprzeczasz sobie.Reinkarnacja to wcielanie się w nowy- uwaga- gotowy byt.Po co więc miałaby się rozwijać w tym kierunku skoro już według Twej teorii jest rozwinięta?
Gary napisał/a:W poprzednim życiu była lekarzem. Niech rozwija się w tym kierunku.
Zaprzeczasz sobie.Reinkarnacja to wcielanie się w nowy- uwaga- gotowy byt.Po co więc miałaby się rozwijać w tym kierunku skoro już według Twej teorii jest rozwinięta?
Nie znam definicji reinkarnacji.
Wierzę jednak, że dusza po śmierci przestaje odczuwać emocje, ocenia swoje życie, potem znowu wchodzi w ciało i żyje. Z całym balastem karmy (??? czyli uczuć jakie musi przeżyć) z poprzedniego życia, z balastem szczęścia lub nieszczęścia. Jeśli doszła dusza do doskonałości, to nie musi już się wcielać.
Ale co tam gojka! To tylko wiara... Każdy sobie wierzy w "co tam chce"
![]()