chłopak, którego znam jest typem można powiedzieć pracoholika od poniedziałku do piątku. hehe. a w weekendy czas spedza z kumplami wiadomo jak- w barze, na imprezach itp. ![]()
teraz wiem, że on naprawdę nie ma czasu na jakieś smsy, więc z reguły to ja się odzywam. jak dzwonię do niego to on zawsze ze mną porozmawia, ale ten pierwszy krok powiedzmy muszę zrobić ja, bo on z inicjatywą nie wyjdzie. czasem nawet pracy go odwiedzę i tam gadamy. i moje pytanie. tylko z góry nie piszcie - odpuść sobie go itp. bo on też odpuści, on ma nawał pracy także na razie ja nie będę na jego liście najważniejsza i nie rzuci pracy dla mnie, żeby popisać czy spotkać się. na to nie mam co liczyć... więc jak z takim chłopakiem postępować? odwiedzać go w tej pracy, interesować się tym co on lubi, wypytywać się o jego pracę, dzwonić, pytać co u niego? czy jak byście postępowały.
wiem, że to on powinien się starać, ale mi to jakoś nie uwłacza, że to ja się staram. to raczej ja jestem z tych pewnych siebie, a on bardziej ten nieśmiały...
Zaproponuj mu spotkanie w weekend, a w tygodniu może aż tak go nie nachodź skoro ma bardzo dużo pracy. Wystarczy, że zadzwonisz do niego raz czy dwa razy w tygodniu z zapytaniem "Co u Ciebie?" i będzie wystarczająco. Myślę, że się zgodzi na takie miłe spędzenie czasu wolnego od pracy ![]()
Zaproponuj mu spotkanie w weekend, a w tygodniu może aż tak go nie nachodź skoro ma bardzo dużo pracy. Wystarczy, że zadzwonisz do niego raz czy dwa razy w tygodniu z zapytaniem "Co u Ciebie?" i będzie wystarczająco. Myślę, że się zgodzi na takie miłe spędzenie czasu wolnego od pracy
szczerze, Ci powiem , że tez myslałam żeby go "porwać" od pracy. tak na dobry początek.
z nim muszę bardzo małymi kroczkami postępować, może kiedyś poczuje chociaż maleńką pustkę z powodu braku mojej obecności, ale na to potrzeba czasu i mojej cierpliwości, ale chyba pasuje mi to zdobywanie ![]()
Po przeczytaniu tego postu od razu mam na mysli Książkę Grega Behrend'a "Nie zależy mu na Tobie"
Twoje zachowanie jest czystym przykładem usprawiedliwiania tego faceta. Jeżeli on nie wykazuje odrobiny inicjatywy to znaczy, że nie masz co liczyć, że będzie to Twój wybranek życia. Nie chcesz, żeby Ci pisać, żebyś sobie odpuściła, więc ok. Nie napiszę Ci tego, chociaż miałam taki zamiar. To w męskiej naturze zakodowane jest, aby zdobywać, więc jeśli uniemożliwisz to temu facetowi, bynajmniej nie będzie Cię traktował poważnie. Ale oczywiście nie życzę Ci (Wam?) źle, dlatego ostateczna decyzja (co z tym fantem zrobić?) i tak należy do Ciebie ![]()
Po przeczytaniu tego postu od razu mam na mysli Książkę Grega Behrend'a "Nie zależy mu na Tobie"
Twoje zachowanie jest czystym przykładem usprawiedliwiania tego faceta. Jeżeli on nie wykazuje odrobiny inicjatywy to znaczy, że nie masz co liczyć, że będzie to Twój wybranek życia. Nie chcesz, żeby Ci pisać, żebyś sobie odpuściła, więc ok. Nie napiszę Ci tego, chociaż miałam taki zamiar. To w męskiej naturze zakodowane jest, aby zdobywać, więc jeśli uniemożliwisz to temu facetowi, bynajmniej nie będzie Cię traktował poważnie. Ale oczywiście nie życzę Ci (Wam?) źle, dlatego ostateczna decyzja (co z tym fantem zrobić?) i tak należy do Ciebie
yyyy, no niby każdy tak mówi, że to do nich nalezy instynkt zdobywcy, ale na nic nie ma reguły. po prostu będę starała się do niego zbliżyć, żeby pokazywał mi swoje "zabawki" chełpił się wręcz nimi (mam na mysli samochody) i może to jakoś przyczyni się, żeby się role odwróciły. może to naiwne myślenie, ale na razie jedyne i o jedynym ![]()
ja wiem, że kiedyś też nadejdzie taki moment, że odpuszczę, bo ile można się starać bez jakiejkolwiek inicjatywy z jego strony. będę się starała i stwierdzę czy warto było, czy to lepiej jak facet będzie od zdobywania. może przełamie stereotypy
haha ![]()