Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Hej Dziewczyny
Jestem tu nowa chociaż forum obserwuje od pary miesięcy smile
Narescie odwazyłam sie napisać i poprosic o dobra rade badz pomoc.
Mam 20 lat jestem młodą energiczną dziewczyna moj facet jest ode Mnie starszy o 7 lat , spotykamy sie od 3 lat. Gdy sie poznalismy nie wierzyłam w to , ze bede w stanie kogos pokochac (przyznac sie i tak Wam musze byłam straszna nie dbałam o uczucie nikogo kto staral sie o moje względy) Na poczatku znajomosci czesto chodzilismy na miasto i piliśmy wtedy nie zdawałam sobie sprawy , ze spotykam sie z psychopatycznym bezuczuciowym alkoholikiem ktory patrzy tylko na swoj tylek! Mam duży problem ktorego nie potrafie rozwiazac od 2 lat wiem , ze czlowiek ktoremu oddaje najlepsze lata swojej mlodosci wogole mnie nie szanuje. Dla niego zaczelam siedziec w domu, wracajac ze szkoly wrecz bieglam zrobic do siebie obiad dla mojego 'ksiecia' przestalam patrzec na swoje potrzeby na sile chciałam być porzadna i przykladna dziewczyna pomimo mlodych lat.
Zacznijmy od tego , ze jego kumple wogole mnie nie toleruja chociaz mnie nie znaja. Nie wychodzimy juz praktycznie nigdzie on w kółko powtarza 'ze ma prace i musi odpoczywac' jedyne kiedy zauwaza we mnie milosc to wtedy gdy chce sie kochac (wtedy potrafi przyjsc i mowic jak to bardzo jestem dla niego wazna) gotuje mu obiad o ktore prosi a na ktore nie chce mu sie przychodzic EFEKT KONCOWY OBIAD W SMIECIACH ... Ogólnie olewa mnie po całej linii potrafii nie odbierac tel i nie dawac znakow zycia nawet przez tydzien albo 2. Pozniej przychodzi i pierze mi mozg mowiac, ze
bardzo mnie kocha ale musi jeszcze wyszalec sie z kolegami - swiat do ktorego ja oczywiscie nie mam wstepu. Jak wpadnie w cug alkoholowy jest okropny wyzywa sie na mnie wyzywa mnie od najgorszych a ja jak glupia placze i obiecuje sobie ze to ostatni raz kiedy dalam sie ponizyc komus komu daje serce a on tylko bierze. Jednak gdy nie mam z nim kontaktu nawet 1 dzien mam jakies autodestrukcyjne zachowania wyzywam sie na kazdej napotkanej osobie lub nie mam siły na nic oprocz lezenia i plakania w lozku ... Czemu on nie potrafi dać mi chociaz troche milosci??? Wiem , ze mnie kocha ale nie rozumiem milosci polegajacej na wylacznym braniu i ranieniu 2 połowy. Rodzina i znajomi mowia mi , ze powinnam go olac bo za bardzo sie zaangazowalam a on mnie tylko wykorzystuje. Nie wspominajac o tym ,ze gdy przebaluje calą swoa wyplate a nie zarabia zle jestem w stanie za swoje ostatnie 50 zl zrobic mu zakupy do domu i codziennie gotowac obiad tylko zeby nie byl glodny. Wiem to chore ale on dziala na mnie jak narkotyk Z NIM ZLE BEZ NIEGO JESZCZE GORZEJ ... Mam dość bycia 'szmata' on wszystkie negatywne emocje kieruje w moja strone wyzywa mnie od szmat , zdarza mu sie mnie uderzyć a jego wiecznym tlumaczeniem jest to 'ze go prowokuje a on ma nerwice i problemy' Nie wyobrazam sobie zycia bezniego ale co to za zwiazek jak widzimy sie tylko kiedy on czegos chce?! jednak gdy pare razy probowalam z nim zerwac to przez pare dni mydlil mi oczy a pozniej znowu wracal do 'jestes dziwka nie ufam Ci' albo to sorry za wulgaryzm ale to Mnie ostatnio rozjebało 'wiesz Magda ja mógłbym ruchać inne dziewczyny odkad z toba jestem bo nieraz mialem okazje ale jakos tak sobie mysle ze smutno by ci bylo' itd no jak ja mam sie z tym wszystkim czuc to dla mnie chore. Wiem ,ze to pogmatwany post ale jezeli nawiazemy rozmowe mam nadzieje , ze wytloumacze to mniej chaotycznie. DZIEWCZYNY POMOZCIE MI BO DLA MNIE TO CHORE ZEBY TAK MLODA OSOBA MIALA NERWICE STANY DEPRESYJNE I AUTODESTRUKCYJNE Z POWODU PIOTRUSIA PANA AKA NARCYZA ! P.s nie jestem jakas modelka ale zawsze miałam jakas tam samoocene od kad z nim jestem czuje sie brzdka i nieatrakcyjna poniewaz potrafi on do mnie palnąc poprostu 'naprawde jestes brzydka' 'wygladasz jak wiedzma' moze dlatego nie chce ze mna chodzic do kolegow. Dla mnie jego towarzystwo to normalne patusy ktore zamiast zakladac rodziny zachowuja sie jak szczyle co nieraz mu powiedzialam. To jest chore i niepojete ale ile mozna tak zyc?!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Jakiej pomocy oczekujesz? Bo to że tak sie nie da żyć to juz wiesz. Zaniża Ci wartość, ale dlatego że Ty mu na to pozwalasz. Masz toksyna vel drania i nie chcesz zostać sama. Jego nie zmienisz, za to swoje zycie mozesz.

3

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Ja boje się samotności boje sie tez o jego zdrowie bo jezeli ja sie tym wszystkim nie zajme watpie zeby kogos sobie znalazl na dluzej niz tydzien bo do zycia z nim trzeba miec starszna cierpliwosc ... i boje sie jeszcze bardziej , ze bez niego zwariuje i zrobie cos naprawde bardzo glupiego ... Duzo czytalam i dowiadywałam sie na ten temat mam syndrom 'kobiety które kochaja za mocno' a to podobno slad z dziecinstwa. Z dziecinstwa z ktorym nie moge pogodzic sie do dzisiaj , moze i nie mialam jakiej patologii biedy itd. to do dzisiaj czuje straszny chłód do rodziny wogóle do matki najwiekszy zal za to ze nie reagowala na mojego agresywnego ojca kiedy robil krzywde mi i rodzenstwu ... gdy ostatnio powaznie z nia porozmwaialam jak zawsze wykrecala sie ze moj ojciec jest DDA i nic na to nie poradzi ale czemu nigdy nie probowala zmienic jego zachowania. Uwierzcie wychowywac sie w rodzinie bez milosci i braku zrozumienia i czas to jest hardcore. Ale to zupelnie inna bajka. Moze ktoras z was/waszych kolzeanek miała ten sam problem z facetem i go rozwiazala. POTRZEBUJE WSPARCIA I WSKAZANIA DROGI ,BO TO SMUTNE ALE W DOMU TEGO NIGDY NIE UZYSKAM INAWET NIE CHCE ...

4 Ostatnio edytowany przez prekvapenie (2014-05-18 16:22:10)

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

To po co z nim jesteś? On się przecież nigdy nie zmieni, a na razie ma niezłą zabawę z młodziutką dziewczyną która koło niego skacze.

> Ja boje się samotności boje sie tez o jego zdrowie

Ale on jest dorosłym człowiekiem, nie jest Twoim dzieckiem. Jego życie jego sprawa. Cokolwiek byś nie robiła, on Ciebie przecież nie szanuje. Tak chcesz żyć?

Jedyne szczęśliwe rozwiązanie to pogonić drania. Chyba że chcesz tutaj za jakiś czas napisać o ojcu swojego dziecka który się Wami nie interesuje?

5

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Długa droga przed Tobą, bo jak dostaniesz zdrowego faceta, ktory Ci ten drogowskaz pokaże - to będzie dla Ciebie nudny. Tym sie "musisz" zajmować, wiec masz cel. Celem jest też jego zmiana - ale tej zmiany nie będzie i na pewno nie dzięki Tobie.

6 Ostatnio edytowany przez prekvapenie (2014-05-18 16:32:39)

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK
thepass napisał/a:

Długa droga przed Tobą, bo jak dostaniesz zdrowego faceta, ktory Ci ten drogowskaz pokaże - to będzie dla Ciebie nudny. Tym sie "musisz" zajmować, wiec masz cel. Celem jest też jego zmiana - ale tej zmiany nie będzie i na pewno nie dzięki Tobie.

Dokładnie, te emocje, wezwany ambulans bo się zachlał... czekanie całą noc na pogotowiu... bo umrze beze mnie... potrzebuje mnie! Facet który takich emocji nie dostarcza będzie nudziarzem. No i chcę go zmienić aby był dobrym człowiekiem, aby już nie pił i mnie kochał, szanował, nie wyzywał od szmat. Jakie to piękne i romantyczne.

> Wiem , ze mnie kocha

To jest bardzo ciekawe, na czym polega ta jego miłość? Na tym że jak mu przyjdzie ochota na Ciebie to wskakuje z Tobą do łózka? Do tego myślę że bez problemu znajdziesz faceta który w dodatku będzie Cię o wiele lepiej traktował.

7

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

W takim razie czemu jak probowalam zrewac z tym czlowiekiem stawal na glowie przylazil do mnie do domu i czekalcale noce w moim lozku?
Wiem ze alkoholizm to straszna choroba czemu jak potrafil niepic 2 miesiace ( bo to jego najdluzsza przerwa od kad go znam) z lzami w oczach prosil zebym nie odchodzila bo jedne co jeszcze ma to Ja... Wiem mam straszna sieke w mozgu przez niego Siostra namawia mnie na terapie na ktora sama chodzila poniewaz jej psycholog powiedzial ze ma syndrom kochacej za bardzo ( ma 2 dzieci z DDA i naprawde jej przeboje a moje to dopiero tragedia ) P.S nie mam dzieci to byloapropo mojej sytuacji w rodzinie

8

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Poczucie winy, nic więcej. Nie jesteś jego matką, zrozum. Zle Cie traktuje, wiec wymagasz zmian. Nie ma zmian, wiec odchodzisz. Tak robia zdrowi i wartosciowi ludzie. Ale tak, nie czujesz sie wartosciowa. Zgadnij przez kogo i zgadnij czy w dluzszej perspektywie z nim bedziesz sie czuła lepsza, czy jeszcze gorszą? Bo ja odpowiedź znam.

9

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

> W takim razie czemu jak probowalam zrewac z tym czlowiekiem stawal na glowie przylazil do mnie do domu i czekalcale noce w moim lozku?

W łóżku, no właśnie, do tego Cię potrzebuje na pewno.

> jedne co jeszcze ma to Ja

A za chwilę mówi o Tobie "szmata" - tak się mówi o "jedynym"? Nie odzywa się przez 2 tygodnie? Też byś tak zrobiła swojemu jedynemu?

Miłość to szacunek, przepływ dobra i troska o drugą osobę aby była szczęśliwa. Tak, myślę że "syndrom kochającej za bardzo" to dobry trop, desperacko go kochasz jakby nie było innych mężczyzn na świecie a chwila samotności = spalenie na stosie.

10

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

W łóżku, no właśnie, do tego Cię potrzebuje na pewno.
No dziwne akurat miałam problemy z jajnikami byl okres 6 miesiecy ktore sie nie kochaliśmy i wiem ze mowil mi prawde , ze czuje szczescie jak tuli mnie i moze spac ze mna tak o bez seksu.

Nie napisałam tu żeby dostać po dupie albo złośliwe teksty , bo takich w 'realu' już nasłuchałam sie od bliskich. Powtarzam szukam tropu żeby nareście odnaleść szczeście smile bo pomimo tego że nie jestem sama czuje sie okropnie samotno dlatego wylałam wam swoje żale na forum nie potrzebuje tu nadetych wymadrzałych kometarzy

11 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-18 18:22:30)

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Ale czy tu są inni ludzie niż "w realu"? Każdy stara sie obiektywnie spojrzeć na sprawę, a to oznacza zawsze zdanie na przekór niż Twoje. Nie ma rozwiązania takich sytuacji oprócz uświadomienia sobie kim jesteś, czemu wiążesz sie z kimś takim i czego Ty w ogóle oczekujesz. Bo to że on nie spełnia oczekiwan wiesz bardzo dobrze i wiesz, że nie powinnas z nim byc. Inaczej będziesz szmatą nadal. Jego nie zmienisz i powie Ci to każdy kto nie buja w obłokach, a zna troche życie, czy ludzi.

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Chyba jednak żadna z tego nauczka dla Ciebie autorko...

13

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK
madzia2605 napisał/a:

W łóżku, no właśnie, do tego Cię potrzebuje na pewno.
No dziwne akurat miałam problemy z jajnikami byl okres 6 miesiecy ktore sie nie kochaliśmy i wiem ze mowil mi prawde , ze czuje szczescie jak tuli mnie i moze spac ze mna tak o bez seksu.

Nie napisałam tu żeby dostać po dupie albo złośliwe teksty , bo takich w 'realu' już nasłuchałam sie od bliskich. Powtarzam szukam tropu żeby nareście odnaleść szczeście smile bo pomimo tego że nie jestem sama czuje sie okropnie samotno dlatego wylałam wam swoje żale na forum nie potrzebuje tu nadetych wymadrzałych kometarzy

No to szukaj z nim szczęścia smile Wierz że się zmieni, poprawi i stworzycie piękną, wspaniałą rodzinę. Wiadomo, nie ma takich związków w których od razu jest dobrze. To by było wręcz nienormalne i chore! Trzeba bardzo dużo wycierpieć, zwłaszcza na samym początku. Im więcej, tym bardziej się jest później szczęśliwym. Dlatego warto sobie szukać faceta który poniża, wyzywa, nie ma uczuć, tygodniami się nie odzywa i zalewa się w trupa. To i tylko to jest gwarancją udanego związku. Każda kobieta która coś przeżyła to potwierdzi! Po paru latach ze słowa szmata zrobi się skarb, a z butelki wódki butelka wody. Brak uczuć zamieni się w niespotykaną namiętność, szacunek i szaloną miłość. Cierpliwości, to się samo dzieje bez żadnego wkładu z jego strony. Wystarczy że Ty będziesz nadal taka jak jesteś. On się sam zmieni pod wpływem Twojej bezgranicznej miłości.

To chciałaś przeczytać? Skoro już wszystko wiesz to po co pytasz o rady obcych ludzi? Musisz się liczyć z tym że ktoś napisze coś nie po Twojej myśli.

14

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Autorka za swego czasu pewnie nie raz w okropny sposób spuściła na drzewo niejednego "fajnego, dobrego, wartościowego, wrażliwego" itp.(puste zdania kobiet nt. porządnych facetów) chłopaka, zwłaszcza takiego który świata poza nią nie widział.
A potem związała się właśnie z takim... zresztą widać z kim.

Wasze rady są daremne - ona z nim z pewnością nie zerwie, a nawet jeśli(bardziej jak on ją wywali) to ilekroć tamten kiwnie palcem to zaraz z powrotem do niego wróci. Dopiero na stałe się rozstaną wtedy, gdy ona zajdzie w nieplanowaną ciążę - wtedy dopiero na wieść o tym, jej "książę" w cudowny i niewytłumaczalny przez naukowców sposób nagle zdematerializuje się na stałe wink

Skoro ona tak naprawdę nie może i nie chce(bo tak to wygląda) się z nim rozstawać to należy ją zostawić tak, jak jest.
I może to i lepiej - bo gdyby potem spotkała jakiegoś porządnego, dobrego i wrażliwego faceta, to z pewnością by go emocjonalnie skrzywdziła. To jest właśnie typ kobiet które "im gorzej je traktujesz, tym trudniej jej jest od ciebie odejść".

A takich kobiet jak ona to nie brakuje.

15

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

hej madzia2605 . jak tam się potoczyły Twoje losy.jak się odezwiesz to dam Ci radę życia.....

16

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Kochana ja mam 19 lat i bardzo podobną sytuację, z tym, że mój "chłopak" jest rok młodszy. Nie mieszkamy jeszcze razem, puki co się uczymy i ja szukam pracy, bo ja uczę się zaocznie, on dziennie. Jeszcze do niedawna coś takiego nie miało miejsca, ale od pewnego czasu zaczął strasznie naciskać, żebym nie pozwalała sobie na imprezy, tylko szukała pracy i skończyła szkołę BO PRZECIEŻ MYŚLIMY POWAŻNIE ŻEBY SIĘ WYPROWADZIĆ I USAMODZIELNIĆ. Sam oczywiście sobie pozwala, ale tak jak Twój - nie ze mną. W zeszłym roku byliśmy też razem i było znacznie lepiej, rozstaliśmy się w sylwestra. Po 4miesiącach wrócił. Jako ćpun. Bawił się z każdym tylko nie ze mną, wolał iść ćpać, niż spędzić czas ze mną. Teraz już nie ćpa, ale nie robimy nic razem oprócz kłócenia się. Mi mówi, że ma odrzucenie od alko i nie pije w ogóle, więc nie pójdzie ze mną na impreze (oczywiście później wypomni, jak się dowie, że jacyś kolesie do mnie bajerowali), a potem opowiada że wpadł do kolegi na melanż. Nawet imprezować razem nie możemy - to już nawet nie jest lubienie, co tu mówić o miłości. Ja już jestem przygotowana tylko na najgorsze rzeczy, mam wrażenie, że nic dobrego mnie już nie spotka. Być może również mm ten syndrom o którym mówisz. Ja chyba żyję już tylko wspomnieniami o miłości. Jeżeli chciałabyś pogadać, to odezwij się, może być na początek na maila: asiakacz@poczta.onet.eu . Może spróbujemy z tego wyjść razem wink

17 Ostatnio edytowany przez Oporanku (2014-09-11 09:06:36)

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Madzia,
odpowiedz sobie na pytania:
1) czego potrzebujesz od zwiazku, jak chcesz zyc, jaki chcialabys zeby byl twoj zwiazek?
i drugie:
2) czy taki wlasnie jest Twoj obecny zwiazek, czy obecny partner tworzy z Toba wlasnie taki zwiazek, jakiego chcesz? I tylko nie mow co on "moglBY" zrobic, tylko odpowiadaj sobie, co zrobil i robi.

Jestes juz dostatecznie dlugo z nim, zeby uznac, ze go znasz, wiesz, jaki jest, wiesz, jaki zwiazek tworzy, jakie ma podejscie do zycia, jakie ma podejscie do Ciebie, innych ludzi, spraw. To juz wiesz.

Ty zyjesz wyobrazeniami, marzeniami, o przyszlosci, ktora w Twoich marzeniach bedzie lepsza od dzisiejszej rzeczywistosci. Rzeczywistosc dzis jest jaka jest (a jest taka jak odpowiedz na drugie pytanie powyzej). Nie potrafisz odejsc od niego bo wciaz uczepilas sie swoich marzen, ze on sie zmieni, i ze jakos stanie sie tak, ze w przyszlosci bedziecie szczesliwa para, szanujaca sie nawzajem, kochajaca, z gromadka dzieci, gdzie Ty bedziesz gotowala, a on podziekuje Ci za Twoj trud wlozony w to gotowanie, ze bedzie mowil, ze kocha Cie nad zycie i bedzie to okazywal kazdego dnia poprzez SZACUNEK do Ciebie, gesty, milosc, zrozumienie.

Tylko, Madzia, to sa Twoje marzenia, wyobrazenia....Ty oderwij sie od nich, i spojrz na to co JEST (a to masz w odpowiedzi na pytanie 2 oraz we wszystkich Twoich tu postach).

Madzia, jak ludzie sie spotykaja, zaczynaja cos miedzy soba, to sie poznaja, krok po kroku. I po jakims czasie poznaja swoje zachowania, reakcje, podejscie do zycia i ludzi, STOSUNEK DO SIEBIE, dowiaduja sie czy sa dla drugiej osoby WAZNI, czy sa dla drugiej osoby WARTOSCIOWI, czy druga osoba ich SZANUJE za to kim sa, za to na przyklad, ze sa wrazliwa osoba, ktora zawsze zadba o obiad.

Czasem jest tak, ze ludzie sie poznaja, i okazuje sie po czasie, ze tego wszystkiego nie ma, ze nie pasuja do siebie, ze on nie potrafi szanowac kobiety, ze jego wartosci w zyciu ograniczaja sie do butelki piwa albo wodki i szemranych kumpli, czasem jest tak, ze po prostu, on prowadzi inne zycie od Twojego, oparte na innych wartosciach. I nie da sie tego pogodzic.

I wtedy trzeba podjac decyzje. Bo dlaczego masz sie meczyc cale zycie. Masz 20 lat, wiec wyobraz sobie , jeszcze co najmniej 60 przed Toba. I co...w takim czyms??

Boisz sie samotnosci, bo masz zanizona samoocene, byc moze jeszze z dziecinstwa, a ten obecny partner doklada do tego.

Gdy ja zerwalam kiedys z typem, ktory non stop mnie pouczal i wprost dawal do zrozumienia, ze wszystko co robie, robie gorzej od niego, to....wiesz co poczulam? ULGE. 

Na Twoim miejscu poszukalabym w okolicy kogos takiego jak trener rozwoju osobistego, albo psychoterapeuta, Ci ludzie pomoga Ci stanac na WLASNE nogi, bo Ty MASZ wlasne nogi, nie musisz podpierac sie w zyciu o swojego partnera. Czasem wystarczy kilka sesji zeby zobaczyc, ze same sie zaplatalysmy we wlasne strachy i nie odrozniamy marzen od rzeczywistosci, nie potrafimy rozpoznac czego naprawde potrzebujemy, a co dostajemy. 

Zycze powodzenia! Szkoda zycia na zwiazek z kims kto ma Cie za nic. Warto skonczyc ten etap, wyciagnac wnioski, posluchac siebie wewnatrz, zadbac znow o fryzure etc (czy co tam lubisz), i cieszyc sie kazdym dniem!A wtedy, bedac w zgodzie z sama soba, ze swoim wewnetrznym ja, dopiero wtedy bedziesz umiala poznac kogos z kim stworzysz szczesliwy zwiazek.

18

Odp: Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Niestety tacy juz jestesmy, trzeba sie przejechac kilka razy na kims zeby zrozumiec a I to nie zawsze skutkuje.
Lekarstwo jest proste INNY CZLOWIEK, INNY FACET  ktory wystarczy ze troszeczke doceni cie jako czlowieka do zycia a nie kogos kto byl jest i bedzie bo tak pasuje I odpowiada.
Wiekszosc przechodzila ten etap albo wkrotce bedzie czego nie zycze, jedno powiem Ci z wlasnego doswiadczenia szczescie albo jego odrobina jest w zasiegu reki musisz  tylko wyjsc na przeciw niemu I zostawic w tyle cos co zrujnuje ci zycie a latka leca I im dluzej tym gorzej.

Sam bylem na dnie a wystarczylo ze ktos dal delikatny znak zebym w kilka dni poczul sie jak ktos kim nigdy nie bylem I wkoncu wyrwalem sie z wplywow drugiej osoby

Powodzenia

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ja daje mu miłość ... a on mi nauczke CZYLI TOKSYCZNY ZWIAZEK

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024