Nie wiem co mam zrobić. Mój ojciec jest alkoholikiem, który ma problemy z przemocą. Moi rodzice są już dawno po rozwodzie, ojciec siedział 4 lata za kratkami za znęcanie się nad mamą. Ma on zakaz zbliżania się. Problemem jest to, że mieszka w tej samej miejscowości i to niedaleko nas. Mimo, że już od ok. 12 lat u nas nie mieszka to od ok. roku przychodzi co kilka dni i się awanturuje. Upity chce się przespać lub przesiedzieć by otrzeźwieć, bo wrócić do domu w takim stanie to nie może, bo ma problemy z policją (brat ze swoją żoną chcą go eksmitować). Jeśli się go nie wpuszcza to pod drzwiami się awanturuje, próbuje wyrwać drzwi, siedzi (a raczej leży) upity pod domem. Potrafi wyzywać, wykrzykiwać o tym, że niby kiedyś moja mama go zdradzała pod jego nieobecność (co jest nieprawdą, bo zawsze się mną i moim rodzeństwem wtedy zajmowała). Ciągle twierdzi, że nie mamy prawa go wyganiać, bo mieszkamy w jego domu i wszystko co jest wewnątrz niego on kupił za swoje pieniądze. Mama zawsze próbowała załagodzić sytuację i trochę mu pomagać, bo w końcu to rodzina, ale jest trudno. Teraz znęca się nade mną brat (adoptowany), który mieszka ze mną. Robi kłótnie o byle co. Wielokrotnie byłam poobijana, potrafił mnie kopać po głowie, raz o mało mnie nie udusił. Przez nich mam uraz. Miałam problemy w szkole, popadłam w depresję i anoreksję. Wielokrotnie się okaleczałam zamknięta w swoim pokoju. Swoje dzieciństwo zapamiętałam jako obraz mamy z kolejnymi to siniakami, po raz drugi złamanym nosem i biegiem nawet bez butów do lasu by się przed nim schować. Chodziłam do psychologa, byłam też u psychiatry. Obaj specjaliści uznali, że zdolna byłabym do samobójstwa. Brałam antydepresanty, ale do szpitala nie chciałam pójść choć miałam skierowanie. Za każdym razem kiedy o nich myślę zdaję sobie sprawę, że ktoś taki jak ja nie ma prawa do szczęścia. Odtrącam ludzi, którzy byli kiedyś nazywani przeze mnie przyjaciółmi. Odtrącam chłopaków, którzy się mną interesują tylko dlatego, że boję się że będę przeżywać to co mama, a nawet jeśli ten ktoś nie byłby taki jak mój ojciec czy brat to uważam, że on nie potrzebuje kogoś takiego jak ja. Ja z tyloma problemami. Nienawidzę swojego życia. Za każdym razem, kiedy słyszę kogoś narzekającego na swoich rodziców, bo np. dali mu szlaban, bardzo mu zazdroszczę, bo wiem, że jest otoczony miłością obojga rodziców czego ja nigdy nie miałam. Ciężko mi. Chciałam tak po prostu się wyżalić. Podobno tak człowiekowi jest lepiej...
1 2014-05-05 11:14:55 Ostatnio edytowany przez JADZIA18 (2014-05-05 11:15:35)
Jedyne co mogę napisać to, to żebyś nie robiła niczego głupiego i nie odtrącała od siebie ludzi..
Ja również mam ojca alkoholika znęcającego się nad rodziną .. (już w którymś poście o tym pisałam). Również mam liczne urazy psychiczne .. bo niektórych spraw po prostu się nie zapomina.. Mam już tyle lat by zadbać o siebie ale nadal borykam się z tym problemem.. W tym czasie poznalam swojego chłopaka z którym jestem do dziś i mimo iż jestem osobą która swoich problemów nie ujawnia na światło dzienne znajomym,rodzinie .. to w nim mam wsparcie.. dlatego i Ty nie powinnaś wszystkich odtrącać a znajdzie się ktoś komu zaufasz i kto będzie Ci w stanie pomóc gdy Ty będziesz tego potrzebować ..
Pozdrawiam serdecznie i mimo wszystko głowa do góry !
No nie miałaś najlepszej przeszłości, ale nic nie mogłaś na to poradzić. Za to przyszłość już zależy w dużej mierze od Ciebie. Co było, to było, trzeba się z tym pożegnać, odłożyć wspomnienia i urazy na półkę, teraz czas zastanowić się, jakie życie chciałabyś mieć i dążyć do niego. To zrozumiałe, że mimo wszystko boisz się ludzi, ale jeśli będziesz wystarczająco ostrożna będziesz mogła nawiązywać te nowe znajomości, jak coś zacznie się psuć, to zwiejesz i spróbujesz szczęścia gdzie indziej. Nic na tym się nie traci. Sama jestem trochę nieufna, ale nie chcę być sama, więc spotykam się z różnymi ludźmi z góry zakładając, że raczej nic z tego nie wyjdzie, ale zawsze to jakaś przygoda. Zawsze można zwiać kiedy zacznie się robić nieciekawie.