Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Obecnie tyle słyszymy o gwałtach i wykorzystywaniu seksualnym kobiet. Ale tak na prawdę mało osób zdaje sobie chyba sprawę z tego jak takie upokorzenie wpływa na całe życie kobiety. Ja przeżyłam coś takiego. Miałam 14 lat - on 18 był moim chłopakiem, po pewnej imprezie poszliśmy do niego do domu. Jego rodziców nie było. Myślałam ,ze skończy się na przytulaniu, ale stało się inaczej. Wbrew mojej woli - ale nikomu nie potrafiłam długo o tym powiedzieć. Cały czas wydawało mi się że to moj wina. W końcu nikt mi nie kazał z nim łazić po nocach . Byłam młoda i naiwna. Dziś często cierpię na depresję (choć minęło już 12 lat , a on dawno zniknął z mojego życia) wciąż mam obawy przed związkami z innymi mężczyznami i choć wiele razy już sobie obiecywałam ,ze o tym zapomnę to nie potrafię. To zostaje na całe życie. Dlatego jak słyszę ostatnio o tym Fritzlu z Austrii co gwałcił i więził własną córkę przez 20 lat w piwnicy to pięść mi się zaciska. Faceci to bestie.
nie wszyscy faceci to bestie, są na świecie i ci mili i opiekuńczy.... Proponuje abyś poszła do psychologa i wyleczyła te "ropiejące wrzody", owszem zostaną blizny ale z tym można żyć. Sama o tym nie zapomnisz... Jeszcze możesz w życiu być szczęśliwa, jeszcze możesz się uśmiechać:)
Offline
Dzięki Ewaq a słowa otuchy ... Wiem, są we mnie rany, być może nigdy się nie zagoją. Ale ja nie chcę o tym myśleć i wstydzę się tego co zaszło przed samą sobą. Po prostu jestem zbyt nieśmiała żeby komuś o tym opowiedzieć tak na żywo. I tak się przełamałam ,ze tutaj o tym piszę, ale jakoś tak widzę że inni znajdują tu pociechę więc się przełamałam. Po prostu , nie wiem, chciałabym zapomnieć o tym co było. Tylko tyle. Więc jeżeli znacie jakieś sposoby to będę wdzięczna.
Tego nie da się zapomnieć...to będzie tkwiło, ale można zabliźnić , można myśleć o tym inaczej... Najgorsze jest to, że ofiary przemocy seksualnej noszą w sobie poczucie winy, myślą o sobie bardzo źle itp. A to przecież ta osoba, która skrzywdziła powinna cierpieć, to ta osoba powinna być ukarana... Nie możesz się tego wstydzić, bo to co się stało to nie była Twoja wina. Moim zdaniem dobrze by było gdybyś jednak przełamała się i skorzystała z terapii - na początku może być bardzo ciężko ale uwierz potem może już być tylko lepiej. Trzymam za Ciebie kciuki ![]()
Offline
To super, że jednak mimo wszystko zdecydowałaś się ujawinić tę sprawę. Brawo za odwagę i pierwszy(najtrudniejszy) krok do przodu!
Twoje odczucia względem tej sprawy są jak najbardziej normalne: poczucie wyobcowania, wstyd, poczucie winy i odraza do mężczyzn to jest to, co każda z nas poczułaby na twoim miejscu. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Zaletą terapii osób w Twojej sytuacji jest to, że często odbywają się one w grupie, co pozwala zrozumieć, że Twoja sytuacja nie jest wyjątkowa, że inni przeżywają to samo, a czasem nawet trudniejsze chwile... być może dałloby Ci to lepsze samopoczucie, a na pewno wsparcie osób, które by Cię zrozumiały.
Jesli jednak nie ejsteś co do tej formy pomocy przekonana, to nie ma sensu robić niczego wbrew sobie i warto dac sobie czas, aby dojrzeć do tej decyzji. Pamiętaj o tym, że sama też możesz być swoim "terapeutą". Bądź wyrozumiała dla siebie i swoich uczuć, one są normalne i nie należy się za nie obwiniać!
Dla Ciebie i innych osób w Twojej sytuacji przytaczam MITY i stereotypy społeczne dotyczące gwałtu:
-gwałt można sprowokować określonymi zachowaniami czy strojem
-gwałcone są tylko młode, atrakcyjne seksualnie kobiety
-gwałty dokonywane są zazwyczaj w ciemnych odosobnionych miejscach
-gwałt jest rozładowaniem potrzeby seksualnej (w rzeczywistości ma z tym niewiele wspólnego- służy zaspokojeniu potrzeby dominacji, agresji i władzy nad ofiarą)
-tylko kobiety mogą byc ofiarami gwałtu
Offline
Ja też jako przyszły psycholog namawiam Cię na podjęcie się terapii. To trudna decyzja, do której trzeba dojrzeć, ale warto by było zająć się tymi dawnymi ranami. O takich sprawach zawsze chce sie zapomnieć, trudno do nich wracać, a jeszcze trudniej o nich mówić, ale one zawsze gdzieś tam w nas pozostają i tak naprawdę przepracowanie ich, omówienie z kimś pomaga zrozumieć to co się wydarzyło, pozbyć się poczucia winy, w pewnym sensie się od tego uwolnić. To paradoks, ale właśnie o takich sytuacjach trzeba mówić najgłośniej, nie trzymać ich w sobie. Przemyśl to, powodzenia, jakby co służymy pomocą.
Offline
Kontunuując wątek Martyny pomyślałam, że być może metodą na kompromis między wizyta u psychologa a nie robieniem niczego jest skorzystanie z pomocy anonimowej, takiej jak telefon zaufania dla ofiar przemocy seksualnej. Właśnie wpadł mi do głowy ten pomysł, więc na bieżąco podrzucam do przemyslenia...
Offline
Świetna myśl Joasiu.
Dal ułatwienia sprawy dla Ciebie Goyu, strona z telefonami zaufania-zależy gdzie mieszkasz:
http://prestar.pl/telefony_zaufania.htm
i ośrodkami pomagajacymi osobom, które zaznały przemocy:
LISTA ORGANIZACJI WSPIERAJĄCYCH OFIARY PRZESTĘPSTW
opracowana na podstawie informacji nadesłanych przez prezesów sądów apelacyjnych i zawierająca inne organizacje niż wymienione w Wykazie instytucji, organizacji społecznych, fundacji i stowarzyszeń, o których mowa w art. 47 i 49 kodeksu karnego, zamieszczonym w obwieszczeniu Ministra Sprawiedliwości z 4 marca 2005r. (Dz. Urz. MS Nr 2, póz. 6).
2. Biuro Rzecznika Praw Ofiar w Warszawie, ul. Okężna 57,
3. Ośrodek „Dom" dla ofiar przemocy w rodzinie prowadzony przez Stowarzyszenie Pomocy Bezdomnym w Warszawie, ul. Walecznych 59,
4. Fundacja Ośrodek Informacji Środowisk Kobiet „Ośka" w Warszawie, ul. Fałata 2/48,
5. Ośrodek Interwencji Kryzysowej Fundacji Ecce Homo w Warszawie, ul. Osowska 81,
6. Stowarzyszenie „Razem Przeciwko Przemocy" w Warszawie, ul. Białobrzeska 34/137,
7. Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia" w Warszawie, ul. Szczotkarska 48a,
8. Centrum Pomocy Rodzinie Przeciw Przemocy - Wyrównać Szansę Stowarzyszenie ASLAN w Warszawie, ul. Nowolipie 17,
9. Fundacja Dzieciom Ofiarom Przemocy w Rodzinie w Warszawie, ul. Linleya 12,
10. Fundacja Pomocy Dzieciom Ofiarom Gwałtu i Przemocy w Warszawie, ul. Wyzwolenia 11/19
11. Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. Pro f. Adama Grucy w Otwocku,
12. Stowarzyszenie „Pomocna Dłoń" na Rzecz Pomocy Potrzebującym i Zapobieganie Patologiom Społecznym w Grajniku,
17. Polskie Towarzystwo Psychologiczne Zespół ds. Wiktymologii Oddział w Bielsko -Białej,
18. Bydgoskie Centrum Wsparcia Rodziny w Bydgoszczy,
19. Stowarzyszenie „Medar" w Bydgoszczy,
33. Stowarzyszenie „ Bezpieczny Region Słupski" w Słupsku,
34. Stowarzyszenie Pomocy Ofiarom Przemocy TAMA w Słupsku, ul. Sienkiewicza 7,
35. Dom Interwencji Kryzysowej w Słupsku, ul. Wolności 3,
36. Słupskie Stowarzyszenie Pomocy Dziecku i Rodzinie w Słupku, ul. Sienkiewicza 3,
37. Polskie Towarzystwo Zapobiegania Narkomanii w Słupsku, ul. Sienkiewicza 7,
38. Stowarzyszenie „Bezpieczne Chełmno" w Chełmie,
74. Świętokrzyskie Stowarzyszenie Pomocy Ofiarom Przestępstw w Kielcach,
77. Stowarzyszenie Rodzin „Zdrowie Psychiczne" w Krakowie,
78. Stowarzyszenie Pomocy „Bądźcie z nami" w Krakowie,
81. Stowarzyszenie Pomocy „Krąg" w Nowym Mieście n. Wartą,
103.Fundacja „Non Licet" Pomoc Ofiarom Przemocy w Rodzinie, 50-312
Wrocław, ul. Żeromskiego 37/1,
104.Stowarzyszenie Inicjatyw Wobec Zagrożeń „Anan", 58-100 Świdnica, Pl.
Wojska Polskiego 4,
105.Stowarzyszenie Klub Ludzi Życzliwych, 53-125 Wrocław, ul.Ledóchowskiego 8/4,
3.Fundacja „Pomoc Kobietom", 53-676 Wrocław, ul. Zelwerowicza 16,
Offline
I jeszcze a właściwie przede wszystkim:
Telefon Zaufania dla Kobiet
http://www.federa.org.pl/telefon.htm
Offline
Jeśli tu jeszcze zaglądasz goyu to daj znać czy coś się u Ciebie zmieniło? i jak sobie radzisz?
Offline
NIedawno zostałam zgwałcona. W sumie sama nie wiem czy to był gwałt... w dużej mierze ja mu na to pozwoliłam myśląc że to mój chłopak. Stało sie to na wycieczce, wypiliśmy trochę alkoholu i poszliśmy spać,każdy do swojego pokoju. Kiedy sie obudziłam byłam już prawie naga, myślałam że to mój chłopak i na wiele mu pozwoliłam. Dopiero kiedy nie pozwoliłam mu na seks bez zabezpieczenia on stał sie brutalnya ja pomyślałam ze coś jest nie tak. Gdy siłą się odwróciłam (cały czas robił to "od tyłu") w ciemnościach zobaczyłam trwarz przyjaciela mojego chłopaka. niewiem skąd wzięłam siły, ale uciekłam. Poszłam do lekarza, ale nie uwierzył mi. Nawet mnie nie zbadał. Nie zgłosiłąm tego na policję a teraz żałuję. Nie wiem czy mam jeszcze szanse, zeby udowodnić jego winę. On cały czas utrzymuje, ze nic nie pamięta bo był pijany.
Proszę poradźcie mi czy mam dać temu spokój, czy mam jakieś szanse na to zeby został ukarany, bo jeśli zrobił to raz może zrobić drugi. I czy jedynym wyjściem jest zgłoszenie na policji gwałtu i proces?
Bardzo mnie dobija to, że kobiety mają z tym bardzo duże problemy. Często nic nie mówią, myślą że same są winne. Przykro mi jest jak o tym piszę, bo staram się to zrozumieć. W śród moich znajomych parę razy zdarzyła się podobna sytuacja i społeczeństwo "chłopskie" zajęło się delikwentem. Jestem zwolennikiem takich rozwiąza, ponieważ wiem, że dostaną oni za swoje. Dlatego nie miałbym ani chwili zawachania żeby takiemu "człowiekowi" coś zrobić. Sprawiedliwość musi być.
Ostatnio edytowany przez Krzyś (2008-10-04 09:23:36)
Offline
A ja się z Krzysiem nie zgadzam. Widocznie w Twoim towarzystwie jest tak, że koledzy się skrzykną. A poza tym, dla kobiety to jest na tyle upokarzające, że ciężko z kolegami sobie o tym porozmawiać, zwłaszcza krótko po. Żadna nie chce, by patrzono na nią przez pryzmat ofiary Chce być kobietą, pełnowartościową, jedyna w swym rodzaju, uroczą! A z tego ją właśnie jakiś sk*$%**yn obdarł!
Mnie zgwałcono jak miałam 15 lat, ot tak wracałam z Sylwestra (z przystanku do domu - 50 metrów przy głównej ulicy). Wyglądałam seksownie - spodnie narciarskie, niemiecka wojskowa kurtka z demobilu - sam czar. Szal na twarz, pistolet przy głowie i co? Wyrywać się? Byłam na policji, byłam u psychologa. Jakoś tak to wszystko po mnie spłynęło. Większości znajomych nie mówiłam bo po co? Ciekawość ludzka nie zna granic, informacje zawsze się rozniosą, aż znajdzie się ktoś, co się spyta? "Ale jak? Od tyłu?". Uważam, że to nie ja się powinnam wstydzić, ale z drugiej strony po co kogoś tym wszystkim obarczać? Raz, jak poszłam do pani ginekolog, to pod nosem bąkała "najpierw się jak dziwki ubierają, to potem maja.." - kobieca wyrozumiałość, he he.
Nawiązując do policji, to zostało przestępstwo zgłoszone, ale na rozprawę się nie zgodziłam. Niestety polskie prawodawstwo było tak skonstruowane (to był 2001r.), że ofiara gwałtu występuje w charakterze świadka - a to sporo zmienia. Znając podejście naszych władz do tego typu spraw, nic się nie zmieniło, bo nikt w takich nieprzyjemnych sprawach nie chce się grzebać. U psychologa byłam parę razy, stwierdziłam, że nic mi nie jest, więc olałam terapię. Ale problem wypłynął z trzy lata temu, kiedy mojego męża poznałam. Wyszło, że wszystko fajnie, ale seks jako penetracja jest zły, zły i koniec. Wszystkie inne zabawy są fajne, radosne i miłe. Ale dojdzie do konkretów, to flashback, odwracanie się na drugi bok i łzy. Mimo zapewnień S., że to nieistotne, pojawiła się depresja (przecież jaka ze mnie kobieta?), wszelkie huśtawki nastrojów i wrogość. Po jakimś czasie stwierdziłam ( za jego namową), że warto się u seksuologa pojawić (ślub za pół roku!) i wyszło, że problem jest na tyle poważny, że teraz, po tłumieniu wszelkich emocji przez kilka lat, pojawiły się stany lękowe (tak, tak, sama o 21 nie wyjdę), nieufność wobec innych, totalne przewrażliwienie na punkcie przemocy wobec kobiet, a dodatkowo wydobywanie teraz tego wszystkiego po tylu latach jest o wiele trudniejsze. Jestem miesiąc po ślubie, jeszcze w zupełności nie współżyjemy, ale co ważne, znam swoją tożsamość, spełniam się jako kobieta i widzę jakieś pozytywne wyjście z tej sytuacji. Nigdy tym nie zapomnę, ale coraz bardziej wypracowuję sobie postrzeganie świata nie poprzez krzywdę jaką mi wyrządzono. Nie mam problemu z mówieniem przyjaciołom o moich problemach, przez to, że o nich mówię, demony zasypiają. Może kiedyś znikną?
Offline
przeczytałam wasz historie i powiem że im wiecej jest takich rzypadków tym częśliej myśle że karą za takie rzeczy powinna byc kastracja. Bo o ile sprawcy odpowiedzą za to co zrobili to wyjdą i będą dalej to robic a na dodatek przez rok państwo czyli również ofiray będą ich utrzymywac to jest chore.
Offline
Również uważam, że kastracja to dobry pomysł. Jednak nawet jakby wprowadzono karę, to uległo by jej może parę procent zboczeńców i ludzi niewyżytych seksualnie. Ja jestem za "karą ludu" i tyle. Taki 'człowiek' powinien cierpieć. Wyobrażam sobie co kobieta może czuć podczas gwałtu, ale i długo po. Ja tam na władzę nigdy bym nie liczył, a delikwenta za jaja i na latarnie.
Offline
Wiesz, najbardziej boli bezsilność. A co do 'kar ludu' - wszystko ma swoje konsekwencje, co mi z tego, że mój facet tego kolesia wykastruje, powiesi? Znęcanie się czy pobicie łatwiej udowodnić niż gwałt. Osobiście to sama popieram wszelkie inicjatywy 'oddolne' uprzykrzające życie gwałcicielom, ale tylko w jasnych sytuacjach,ale jako obywatel nie przeszłabym do porządku dziennego nad linczem. Nie po to z drzew zeszliśmy! (pomijając wszelkie aspekty nieudolności władzy..). Samosądy prowadzą do chaosu, bo w końcu jakaś panna się znajdzie, co stwierdzi, że ją kolega zgwałcił (a wyjdzie, że jej nie chciał, więc się mści). W sądzie nie udowodnią, opinia zostanie. Wierzyć, nie wierzyć? Może faktycznie się napił i wyszło jak w sytuacji 'zagubionej'. Niestety czasem wystarczy bodziec by się w bestię zamienić, bo zła interpretacja sygnałów wysyłanych przez kobietę to jakaś bzdura!
Offline
Huhu jak takis bojowy, to noz kupuj i po krzakach zacznij w nocy chodzic, by potencjalnych gwalciecieli 'uspokajac'! Wiesz, sama jestem ofiarą, a po pierwsze winna się nie czuję, a po drugie zdrowy rozsądek zachowałam, nie wszystko jest takie proste. Widzisz, czasem policja jest naprawdę bezradna, sladow nie ma, świadków też i co? Widzisz, a'propos cierpien, znasz jakas naprawde bliska osobe po gwalcie?
Offline
Drodzy Forumowicze,
proponuje założyć odrębny temat dotyczący kar dla gwałcicieli i tam przedstawiajcie swoje poglądy na temat sposobów karania, czy jak to wygląda w innych krajach itp, itd.
Natomiast tutaj KRZYSIU i inni jest poruszany temat przez kobiety ZGWAŁCONE i dla nich hasła w stylu kastracja, czy inne formy nie jest odpowiedzią na ból.
Bardzo dużym wysiłkiem dla nich było napisanie tego i powrót do tych wydarzeń. One raczej nie chcą słuchać czy Ty masz ochotę wysłuchiwać żalów czy nie. Nie chcesz to po co zabierasz głos, który jest off topic i mało tego obraża POKRZYWDZONE.
Bardzo proszę o trzymanie się tematu i wsparcie dla pokrzywdzonych kobiet....
Ode mnie w tym wątku zostały napisane ośrodki, które mogą pomóc i koniecznie zwrócić się z tym do policji i psychologów w ośrodkach pomocy kobietom przeciw przemocy.
Offline
myślę, że każdy facet najchętniej zabiły by tego, kto zrobil krzywdę jego kobiecie.
ja uważam, że kastrafcja to jedyne wyjście. najlepsze.
Offline
Ja równiez zostałam zgwałcona, jako 14-latka, przez niby "mojego chłopaka". Przez 30 lat milczałam. Jako dziecko byłam równiez ofiarą molestowania. Cały ten obszar wyparłam, usunęłam z pamięci tak dokładnie jak się dało. No i narastały rózne coraz gorsze stany i symptomy. Z tym, że wtedy było bardzo trudno o dobrą pomoc. Wtedy nikt nie zadbał o pomoc psychologiczna dla mnie. Moja matka nie stanęła na wysokości zadania. W zasadzie potraktowała to tak jakbym ja była winna, jakbym cos "przeskrobała". To okropne. Przez wiele lat niosłam tę winę, i za gwałt i za molestowanie w dzieciństwie, gdy miałam 4-5 lat. Przed kilku laty dopiero udało mi się wejść w porządną terapię. Przepracowanie seksualnej traumy uwalnia od wielu symptomów, od stanów depresyjnych, lęków, itd.
W Polsce jest już pierwsze stowarzyszenie Koniec Milczenia, na stronach którego można znaleźc sporo informacji na temat traumy, leczenia i na temat ogólnoświatowego zakłamywania tematu.
Offline
To było prawie dwa lata temu... Mój "chłopak" zaprosił mnie do siebie. Nie widziałam w tym nic złego, w końcu często do siebie jeździliśmy. Siedzieliśmy u niego w pokoju, gadaliśmy, przytulaliśmy się. Zaczął mnie dotykać, mówiłam żeby przestał. Przestał. Przeprosił... Znów gadaliśmy. Nagle podszedł do mnie, zaczął całować, dotykać...rozbierać...zrobił "to". Chciałam żeby przestał. Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Byłam w szoku. Chciałam krzyczeć, a on tylko głupkowato się uśmiechał...Znienawidziłam go z całych sił.
Później jakby nigdy nic odwiózł mnie do domu. Od razu poszłam do łazienki. Brałam prysznic chyba przez godzinę. I płakałam... Cały czas płakałam... Dobrze że nie było nikogo w domu. Całą noc nie mogłam zasnąć... Myślałam o tym co się stało, o tym, że nie powinnam do niego jechać, że go sprowokowałam, że to moja wina... Do dziś udaję że nic się nie stało, że nadal jestem tą radosną osobą, że sama sobie ze wszystkim radzę... Ale ja wcale sobie z tym nie radzę;(. Nikomu o tym nie mówiłam.
Cały czas tłumię w sobie poczucie winy i obrzydzenie... Nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka, nawet przez przypadek. Ostatnio poznałam miłego faceta. Fajnie nam się rozmawia, mamy ze sobą wiele wspólnego. Ale gdy chciał mnie pocałować, albo wziąć za rękę, odepchnęłam go. Nie chcę żeby ktokolwiek mnie dotykał... Wiem że go skrzywdziłam, w końcu nie jest niczemu winien i o niczym nie wie. Nikt nie wie...
Musiałam to z siebie wyrzucić. Dlatego właśnie piszę o tym na forum...
Proszę, pomóżcie mi...
Ostatnio edytowany przez moNniaaaa (2009-08-31 11:43:11)
Offline
Nikt nie wie na temat gwałtu tyle ile kobieta, która została zgwałcona. Przeczytałem ten wątek z dużym skupieniem. Łatwo jest rzucać rewolucyjne pomysły co zrobić z takimi zwyrodnialcami. Gardzę takimi sukinsynami, jak i tymi, którzy w stosunku do kobiet i dzieci stosują przemoc. Wstyd mi, że faceci nadużywają swojej siły i pozycji do takich zachowań.
Im więcej czytam takich wpisów tym bardziej czuję Wasz ból. I naprawdę trudno mi powiedzieć: głowa do góry, nie wszyscy to świnie. Ale cóż innego pozostaje?
Offline
Ale ja już nie mam siły udawać, że wszystko jest w porządku, że nic się nie stało... Mam dopiero 19 lat, całe życie przed sobą. Ale co to za życie, które zostało naznaczone w taki sposób...
Offline
Mój pierwszy raz wyglądał dokładnie tak samo.
Miałam wtedy 14 lat, a chłopak był ode mnie 2 lata starszy. W parę miesięcy później zaszczuł mnie tak, że bałam się wyjść sama z domu, bo nie przyjmował do swojej wiadomości, że nie chcę się z nim spotykać. Przepłaciłam swoje milczenie poważną depresją, bo nikomu nie umiałam powiedzieć o tym, co się stało.
Udało mi się zamieść pod dywan wszystko, co czułam i kiedy miałam 16-17 lat nikt by nie powiedział, że spotkało mnie kiedyś coś takiego.
W końcu poznałam chłopaka, na którym bardzo mi zależało. Nigdy przy nikim nie czułam się tak komfortowo, ale niestety, im bliższy mojemu sercu się stawał, tym bardziej nie umiałam poradzić sobie z fizyczną bliskością. Jednego dnia wszystko było w porządku, siedzieliśmy przytuleni, ale gdy pięć minut później on obejmując mnie kładł mi rękę niżej na plecach to zaczynałam płakać i dosłownie trząść się ze strachu. Nie byłam w stanie przewidzieć nawet swoich własnych reakcji, kompletnie nad tym nie panowałam.
On bardzo szybko zauważył, że coś jest nie tak. I kiedy mnie o to zapytał, poczułam, że chcę mu powiedzieć. Nigdy tego nie żałowałam. Dzięki temu, że wiedział, wszystko odbywało się w wyjątkowo zwolnionym tempie albo nie odbywało się wcale - mogłam zrobić 3 kroki do przodu i 10 do tyłu w naszej bliskości.
Kiedy wydawało mi się, że przepracowałam już swój problem i gdy przestałam mieć z tą bliskością problemy, zdecydowałam, że chcę się z nim kochać. I nagle po "właściwym" seksie z jak najbardziej właściwym mężczyzną wszystko wróciło. Wtedy właśnie dotarło do mnie, że powinnam zgłosić się do kogoś, kto profesjonalnie będzie w stanie mi pomóc.
Poszłam - za namową tamtego partnera zresztą - do seksuologa. Zaczęłam terapię.
Dziś mam 25 lat. Nie mam najmniejszego kłopotu - ani zakamuflowanego ani widocznego - z seksem i relacjami damsko-męskimi. Jestem pewną siebie i swojego ciała kobietą, lubię seks, a co najważniejsze pozbyłam się poczucia winy. Zawdzięczam to terapii i tamtemu partnerowi, który przeszedł ze mną przez tą całą gehennę leczenia.
Piszę Ci o tym wszystkim, żebyś Ty - i być może inne dziewczyny/kobiety, które przez to przeszły - wiedziały, że można z tego wyjść. Że warto zwrócić się o pomoc, nawet, kiedy nie chce się zgłaszać sprawy na policję, że żaden psychoterapeuta nie podejmie takiej decyzji za Was, że nikt nie będzie do tego namawiał, że nikt nie będzie nawiązywał kontaktu z Waszą rodziną. Że to może wyjść Wam tylko na dobre i można żyć po gwałcie. Nie udawajcie, że nic się nie stało, ten ciężar łatwiej jest nieść, gdy ktoś niesie go wraz z Wami. I jeśli nie czujecie się na siłach, by podjąć terapię, poszukajcie choć jednej zaufanej osoby w Waszym otoczeniu. Dajcie sobie szansę na wyzdrowienie.
Offline
Łatwiej pisać o tym na forum, gdzie jest się anonimowym, niż mówić to komuś prosto w oczy. Mówić o swoim upokorzeniu, wstydzie...
Offline