Wiecie co, ja muszę się pochwalić. To co dużo osób na tym forum mi radziło, odciąć się nie kontaktować to działa. Jest mi lepiej, mija 6 miesięcy od rozstania. Zaczynam chyba przestawać być trupem:)
Nadal kocham buraka, ale zaczynam powoli dochodzić do wniosków, że wyjdzie mi to na dobre. Ba nawet mam wrażenie, że nie pobiegłabym jak pies na jedno skinienie kapryśnego pana.
Ten czas kiedy myślałam jak go odzyskać, pozwolił mi dojść do wniosku, że nie chce kogoś kto pozwolił mi tak cierpieć.
Faktem jest, że osiągnęłam totalne dno. Chyba już bliskie depresji. Od ostatniego spotkania miesiąc temu, nie miałam siły jeść i wychodzić z domu. Ale własnie miesiąc temu podjęłam decyzję, za sprawą rad na tym forum, że koniec k...wa tego
koniec poniewierania, wykorzystywania, wahania.
Swojemu byłemu lubemu, który nie chciał już ze mną być, ale sypiać czemu nie, powiedziałam, że poznałam kogoś i przez chwilę się z nim spotykałam. Powiedziałam to tylko dlatego, że chciałam, żeby ostatni raz go zabolało, żeby pokazał czy coś tam jeszcze w nim jest. Jego reakcja powiedziała mi wiele, co prawda przez chwile miałam wrażenie, że lekko go to ukuło ale nie na tyle, żeby się łudzić. Wtedy we mnie wszystko pękło. WSZYSTKO.
Od tamtej pory sie nie odzywam, poza jedną koniecznością spotkania po odbiór dokumentu do auta. Byłam na tyle dzielna, że nie spytałam nawet co u niego. Nie chce wiedzieć. Nie chce słuchać o jego podbojach, jaki to był pokrzywdzony przez byłą żonę. G..WNO mnie to obchodzi.
Wczoraj nadszedł przełom, pierwszy raz od wielu miesiecy szczerze się ubawiłam, coś zaczeło sprawiać mi przyjemność, to tylko wyjście do kina z bratem, bratową i mama. Ale czuje przełom. Ja już wiem, że będzie dobrze. I wiem, że nie zasłużyłam sobie na takie cierpienie:)
Chce Wam tylko powiedzieć, że osoby które powodują wasze cierpienie, z premedytacją drapiąc w waszej ranie, wiedząc że Wy jeszcze nie jesteście wyleczeni, są niegodne żeby czyścić Wam buty.
Dodatkowo, jeżeli ktoś tak po prostu odpuszcza i odwraca się od Was chwilę wcześniej deklarując wielką i dozgonną miłość, był oszustem.
Walczcie o siebie. Gdzieś tam czeka na Was osoba, która będzie kochać Was takimi jacy jesteście, a nie takich jak oni by chcieli żebyście byli:)
Jedno jest istotne, to Wy powinniście czuć swoją własną wartość i nigdy nie dać sobie wmówić, że jesteście gorsi.