Sprawa wygląda następująco: Od jakiś 15 mniej więcej lat ja, mąż jego dwóch braci i żona jednego z braci spędzaliśmy dużo czasu ze sobą i byliśmy dość zgraną rodziną. Mieszkamy niedaleko, każde wakacje razem, wyjazdy na narty, wspólne kolację, sylwestry Andrzejki, ostatki, weekendy majowe itd. Jakieś tarcia się czasami zdarzały ale jak w każdej rodzinie.
Pół roku temu jeden z braci - wieczny kawaler (lat 38) znalazł sobie dziewczynę, która to już po 4 miesiącach została jego żoną. Dziewczynę - to najodpowiedniejsze słowo , nazwijmy ją X, ma lat 24, figurę modelki, duży biust i ciągły apetyt na seks. Poza tym jest raczej spoko. Zarówno ja jak i ta wcześniejsza szwagierka jesteśmy starsze od naszych mężów. Mój mąż ma 39 lat ja dwa lata więcej, z kolei brat męża ma 36 lat a jego żona 40 (tak się dziwnie poskładało i nikomu to nie przeszkadzało). Do czasu. Brat męża wieczny kawaler imponuje naszym mężom że wziął sobie młódkę i w ogóle. Panna X jak już wspominałam bardzo lubi seks, o czym stale nam przypominają w mało elegancki sposób. Pojechaliśmy na wczasy to potrafili 5 razy dziennie iść do pokoju w wiadomym celu nie hamując się z krzykami. Jest wspólna kolacja, potrafi zaciągnąć brata męża w trakcie do toalety (jakbyśmy byli idiotami w wiadomym celu. A u nas wiadomo, jak w małżeństwie z 15 letnim stażem, zarówno u mnie jak i drugiej szwagierki seks nigdy nie był najważniejszy, a po tylu latach tymbardziej, na tym tle zresztą tez bywały spory zarówno w moim jak i szwagierki małżęństwie. . Jest jeszcze druga rzecz. Panna X prowadzi ponoć z powodzeniem dwa zakłady fryzjerskie. Ja ze szwagierką za bardzo nie pracowałyśmy, bo nie było takiej potrzeby, pozatym pieniądze nie były dla nas najważniejsze.
Wszystko to powoduje, że zaczynamy mieć problemy z naszymi mężami, ta dziewczyna (żeby nie nazwać jej inaczej) ich bałamuci, jest otwarta i to bezwstydnie ( ,,uwielbiam seks analny", ,,lubie oglądać porno" ,,musiałam w pracy zadzwonić do Andrzejka żeby mnie przeleciał bo nie mogłam wytrzymać").
Co my mamy zrobić, z naszej sielanki życie powoli staje się koszmarem, a że zawsze byłysmy osobami cichymi (ja i szwagierka) w sensie że nie dążyłysmy nigdy do konfrontacji to sytuacja wygląda bez wyjścia. Za chwile weekend majowy i kolejny wyjazd za granice na 3 dni i już wiemy co będzie sie działo. Będziemy siedzieć w czwórkę grać w karty a tamci uprawiać głośny seks, co zapewne zirytuje naszych meżów, ale oni nie będa się złościć na nich tylko na nas. Rozdzielenie wakacji nie wchodzi w gre , bracia są strasznie zżyci i napewno sie nie zgodzą.
