no w sumie mozna to rozgraniczac na wiele sposobów, zapytałam Was co o tym myslicie bo się zaczełam zastanawiac co się dzieje u mnie, niby nie myslę ze cos się nie uda bo bardzo chce zeby się udało ale nic nie wychodzi ;/
staram sobie tłumaczyc ze wszystko dzieje sie po cos ale chyba ostatnio cos za duzo tego wiec myslę ze to po prostu pech nie wiem jak to nazwac...
od nowego roku fatalnie sie czułam mialam troche kłopotów ze zdrowiem, rozpadł sie mój długoletni zwiazek, pozniej próbowałam stworzyc nowy, facet z dnia na dzien mnie zostawił nie widziec czemu, nie moge znalezc pracy jednym słowem masakra ale pocieszam się ze zawsze moze byc gorzej 