Dlaczego przyjaźnie kończą się w czasie założenia rodziny.miałam kiedyś przyjaciółkę z którą zaprzysieglismy sobie przyjaźń do grobowej deski.lecz gdy założyłam rodzinę,kontakty się urwały i teraz widzimy się raz na pół roku, nawet jak rozmawiamy , temat jakoś się nie klei .ona jest jeszcze singielka.ja mam już męża i dwójkę dzieci.czasami myślę że prawdziwa przyjaźń nie istnieje? a już jak jest to tylko w serialach,taka udawana.
Jesteście na dwóch kompletnie różnych etapach życia, różnica w myśleniu młodej matki i mężatki a singielki jest kolosalna. Może po prostu jest tak, że Ty ją zamęczasz opowieściami o swoich dzieciach, o kupkach, kaszkach, pierwszych kroczkach itd., a ona Ciebie irytuje opowiadaniem o kolejnych podbojach i weekendowych rozrywkach, na które Ty nie masz czasu? Strzelam, ale to częste problemy, które stają na drodze udanej komunikacji między przyjaciółkami.
Być może tak jest? Czyli czeka mnie życie bez przyjacielskiej ręki.?mam męża ale o babkich sprawach z nim nie pogadam bo i tak nie zrozumie. Przykre :-(
tekla, proponuję, byś szczerze porozmawiała z przyjaciółką o tym, co się między wami zmieniło. Być może uda wam się dojść do porozumienia i np. umówić się, że postaracie się nie "zanudzać" drugiej strony kwestiami, które jej nie interesują, a oprócz tego nadal będziecie się wspierać rozmową i wzajemnie pomagać sobie w trudnych chwilach.
A jeśli to nie wypali, spróbuj nawiązać wartościową znajomość z inną dzieciatą mężatką
Na pewno kobieta będąca w takiej samej sytuacji lepiej Cię zrozumie, a Ty ją.
Próbowałam zaprzyjaźnić się z mezatkami z dziećmi. na początku dużo tematów ale po miesiącu już nawet nie było o czym gadać.może we mnie leży problem. Jestemosobą z niska samooceną.czasami nie potrafię rozmawiać z ludźmi i zaczynam się jakac.
6 2014-03-19 21:37:48 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-03-19 21:40:24)
hej dzisiaj przezywalam moja ostatnia stracona przyjazn-mezatka, matka dziecka.
wiesz próbowała mi mieszac w głowie i buntować przeciwko polityce domowej, jest jak jest, ja sie pogodzilam, złością i buntem nie dam rady, bo mąz jest uparty. mi odpowiada to, ze wychodzimy razem albo wcale.przez 13lat balowalam co sobota i piątek.ile mozna? w koncu nie wytrzymalam i powiedzialam tak jak to ja potrafię.
a nie byłam grzeczna.
chodzilo o łażenie po knajpach. mąz nie chcial sie zgodzic na moje wypady, ja tez nie mialam ochoty na nie.ciagle sluchalam ze to, ze tamto. kurde czy jak mam kolezanke ktora nie chce chodzic do kosciola to mam ją tam na chama ciągnąc, bo ja jestem wierząca?
prawda jest taka, ze raczej nie szukam kontaktów.a tam. zawsze trafiam na charakterne, które probuja ustawiac.
Różnorodność życia jaką prowadzicie ma chyba największy wpływ. Ja z moją przyjaciółką niemal się wychowałyśmy razem. Do 21 roku życia niemal wszystko robiłyśmy razem. I nagle mi się posypało życie, a ona zaczęła sobie je układać.. I teraz rzeczywiście jest inaczej, wręcz wszystko się pozmieniało. Choć nie wiem czy to nie jest kwestia dorosłości... Mama mi zawsze powtarzała, że w dorosłym życiu, nie da się tak przyjaźnić jak w młodości. Ciężko mi to zaakceptować.. ale.. może tak jest?
Tak. Moja przyjaciółka (była) dzwoniła.wczoraj do mnie w celu urządzenia w.moim domu imprezy.wiem jaka jest i nie skończyłoby się na 2-3osoby tylko 5-6 i to samych chłopaków. ja już podziekowalam za taka przyjaźń.ja mam dzieci a z domu nie będę robić burdel za przeproszeniem.prawdziwa przyjaźń nie istnieje a taka na rok czy dwa jest do du.. .nie warto się starać bo można się zawieść.
9 2014-03-21 23:07:14 Ostatnio edytowany przez Madleina24 (2014-03-21 23:08:01)
Sama to 'przyżyłam', mimo, że moja sytuacja jest nieco inna. Ty piszesz, że jesteś mężatką etc., a Twoja przyjaciółka nie. Wyrosły między Wami różnice, może ona zazdrości Tobie, a może i Ty jej też. Zamiast się wzajemnie drażnić może czasem lepiej 'odpuścić'?
W moim przypadku przyjaźń umarła bo postanowiłam sama zamieszkać (wcześniej mieszkałymy razem, jak to studentki). Mieszkam nadal w tym samym mieście, tylko parę ulic dalej. Na poczatku odwiedzałyśmy się wzajemnie, pisałyśmy i dzwoniłyśmy. Potem słyszałam wymówki, brak czasu, obowiązki. W styczniu dostałam ostatnią wiadomość od niej treści: "już powoli się ogarniam z sesją, jutro mam już ostatni egzamin i odezwę się i zaproszę Cie na herbatke, pogadamy". Mamy 21 marca a ona po postu się nie odzywa. Czemu? Co ja jej zrobiłam? Nie wiem, nie rozumiem. Skoro tak chce, to mogę to tylko przyjąć do wiadomości. Szkoda, bo uważałam ją za osobę, za którą można sobie rękę uciąć.
10 2015-12-26 02:57:31 Ostatnio edytowany przez FallenAngle (2015-12-26 03:03:48)
przepraszam za długi post ale może miał ktoś podobny problem z przyjaciółką. A widzę że właśnie o tym mowa, różnorodność życia...
10 lat temu wyjechałam za granicę. Nie mialam dostepu do skypa, były tylko telefony komórkowe. Nasza klasa czy facebook nie istniały więc piałam listy, dzwoniłam dość często jak by to była moja rodzina. Pierwszy urlop : prezent, winko, gnałam na spotkanie, zapraszałam na pizzę.
Miałam faceta kótrgo poznałam w Anglii. Ale mimo to pamiętałam by przyjechać do niej na noc. Zawsze co urlop jeździłam do niej. Ja zarabiałam kasę, ona studiowała, dobrze się bawiła. Ja miałam pracę i dom przez co łapałam doły że nie mogę korzystać z życia. Zawsze mnie pocieszała, była przy mnie. Wydawałam kasę na budkę telefoniczną, od czasu do czasu posłałam jej prezent urodzinowy. Tak sama od siebie, kartkę na święta, kartkę z wakacji. Nie co roku ale zdarzyło się.
Przyjaciółka ? hmmm... nie bardzo zrobiła jakiś odwet. Ale nie tego spodziewałam się po ponad 10 latach przyjaźni. Kiedy wyjechała ona z kraju nie całe 2 lata temu. Też wysłałam kartkę na święta zapytałam o adres, ona o moj nigdy, no raz pocztówkę mi wysłała ale ją o to poprosiłam że zbieram magnesy czy może mi wysłać jak jedzie na wakacje. Magnesu sie nie doczekalam pocztówka doszła.
A na reakcję kartka świąteczna powiedziała że ona nawet nie ma czasu iść na pocztę. Chciała bym jej powiedziała co chcę na urodziny. Nie lubię mówić co chcę bo dla kogoś może to być za drogie ale wspomniałam o kosmetyku pewnym. Do dzisiaj nie mam, tyle że się nagadała że teraz majac taką kasę może wszystko i ją stać by mi coś kupić. Wiem że nie przelicza się przyjaźni ale tyle tego się nazbierało żalu !!! kiedy robiłam remament szafy myślalam o przyjaciołce dostała nieraz z 2 worki ciuchów ... tego roku w letnim sezonie wakacyjnym chcialam pożyczyć od niej pewną sukienkę. Bardzo mi się spodobała.
Odwet : nie pożyczam ,hahha, to moja ulubiona sukienka nie ma mowy o jej pożyczaniu ! / zrobiło się mi bardzo przykro ale udałam że szanuję...
wrzesień 2015 - obie w tym samym czasie miałyśmy urlop. Mijał mi powoli 1 tydzień i zero telefonu od przyajciółki. W końcu piszę smsa do Aliny czy nasza koleżanka ma nowy numer że co się dzieje ? Okazało się że ma nowy numer. 10 lat przyjazni i ja nawet nie wiedzialam ze ma nowy polski numer telefonu. Kiedy się pożaliłam że jest mi przykro że tylko 20 min pod moim blokiem sie spotkałysmy ONA: świat nie kręci się wokół ciebie co ty myślisz że ja nie miałam co robić na tym urlopie, muszę się przeprowadzać.
Zawsze ja miałam jeden dzień wolnego czasu dla niej. zawsze myślałam by się spotkać.
Od kiedy wyjechała za granicę poróżniłyśmy się.
Ja wiem jak wygląda życie za granicą bez języka szału nie zrobi, żadne studia jej w tym ni pomogą. Jest fizjoterapeutką. Jak tylko wyjechała nagadała się o szkole językowej ,jest ponad rok czasu i do szkoły nie poszła. Pierwsza praca nie mogła bo całymi dniami pracowała. Nie było kiedy, teraz jak ma szansę też nie idzie. I tylko gada. Na wakacje wyjeżdżała z 10 razy a to z mamą na Cypr a to z kuzynką na wyspy kanaryjskie itp. Nie pojechała nigdzie. - wkurza mnie takie puste gadanie może dlatego jestem dla niej wredna że plecie nie mysląc czy nawet plan dotrze do skutku. ( urlop w tym samym czasie co pisałam wyżej: dzwoni telefon , może chcecie jechać z nami do Pragi, na weekend chyba sie wybieramy ja i mój Przemek. . odmówiłam bo my na drugi dzień jakoś wylatywalismy ja i mój partner a przed weekendem mielismy dużo rzeczy do zrobienia jak to urlop. Kupilismy mieszkanie i musielismy jeszcze zrobić opłaty)
Okazało się że ona i jej Przemek też nie pojechali. Co jak sie dowiedzialam trochę mnie podminowało ! bo po cholerę dzwoniła. ona z tą Pragą wyskoczyła z dnia na dzień. Po czym sami nie pojechali ( już w ostatczności pomyslałam że mam byc paliwowym ogniwem do tej wyprawy i sypnąc kasą na tą podróż)
Dotyczy to też ciązy ciagle slysze ze sie stara juz 3 facet i nic nie wychodzi i puste gadanie na oslep: JA WIEM ZE NIE MOGE ZAJSC W CIAZE JA TO JUZ WIEM I NIK MI NI POWIE ZE JEST IANCZEJ ( wkurzyłąm sie na nia bardzo bo jestem po przejsciach w tej sprawie, ze tak wyaduje ) a w cale sie nie zdziwie jak bierze tabltki a tak tylko gada. Badała się u lekarzy i jest wszystko w porządku. Nic jej nie jest. Kiedy obie miałyśmy problemy z facetami i sie nie układało żyło się nam lepiej. Jai mój partenr sobie poukładaliśmy życie, moja przyjaciółka dostała kopa w dupę. Pierwszy związek rozpadł się obopulnie. Drugi związek zakochała się na maksa. Trochę jej zazdrościłam bo naprawdę była szczęśliwa, te początki, fajerwerki. Ale nic ją pierwszy związek nie nauczył. To samo co było w pierwszym kłotnie o byle gówno to samo i z tym drugim związkiem. W końcu jej nagadałam,że też źle robi.
Przed samymi świętami bożego narodzenia, zaczęła się czepiać że ja i mój facet nie mamy studii wiec ciezko nam bedzie w Pl. ( chcemy wrócić z partnerem po 10 latach bycia za granicą) Sama wyjchała mając mgr pracować na mopie. Tak dokładnie jej pocisnełam. Zaczęła pisać hahha hahha i takie tam ... w końcu poszło z grubej rury. Wywaliłam wszystko co miałam na wątrobie. Dość ostro nie ładnie ale zaczęłyśmy się mega różnić. W ciągu 10 lat pokłóciłysmy się z 3 razy może 5 o jakieś bzdety. A teraz w ciągu ostatnigo roku z 10 razy ?
Czegoś mi tutaj zabrakło. Nawet kiedy odwoziła mnie do domu brała za każdym razem kasę na paliwo ,kiedy proponowała obiad w pizzeri każda płaciła osobno za siebie nie było zapraszam cię na lody, na pizzę . A ja nadawałam jej tyle rzeczy, mogła sama sobie sortować co chce, pocztówki ,upominki. A ona co do grosza rozliczała się ze mną za rachunek w sklepie. Nie było ; JAK JA CI SIE ODWDZIĘCZĘ ?
Nawet jej proponował mże kupię jej bilet w jedną stronę do mnie do UK ale nie mogłyśmy sie zgrać żeby przyjechała. Ja nie chciałam wybierać się do niej bo ciągle to ja wydaję kasę w naszą przyjaźń.
Może to ja jestem okropna. ( owszem była przy mnie kiedy miałam doła, wyciągała z opresji, kiedy kłóciłam się z facetem)
Juża sama nie wiem a może to ja przeliczam naszą przyjaźń a po prostu powinno sobie to koleżeństwo trwać ? A może ja chcę więcej niż dobrego koleżeństwa ? takiej prawdziwej przyjaźni , prawdziwej ,prawdziwej szczerej do bólu By mi też czasami wygrneła a nie odbijała piłeczkę w moją stronę że to co myślę na jej temat to dotyczy mnie albo że mam niską samoocenę pisząc jej to wszystko. Nie wiem a może nie umiem jej po prostu powiedzieć o co mi chodzi tak naprawdę.
( może filmów się naoglądałam za dużo, gdzie dziewczyny robią sobie wspólny wypad, dobrze się bawią upijając butelką wina i po latach spotykają na wyjeździe w Paryżu)
Nie tego spodziewałam się po 10 latach przyjaźni że mi powie: jesteś pewna że chcesz wyjść za swojego faceta, że to ten jedyny ( wiele razem przeszliśmy aż za wiele)
Hmm... raczej bym napisała : fajnie że się układa wam, że jest po wielkiej burzy która między wami była.
Kiedy usłyszła o planach weselnych i tym że jestem wybredna ze nie mogę sie zdecydować co bym chciała , jej odp: znam bardziej wybredne od ciebie hahah hahha. Kurczę po tylu latach zwiazku wiadome że nie chcę mieć byle jakiego wesela i byle jak.
Kiedy pisała o swoim szczęsciu pisałam do nij : cieszę się że w końcu się układa, że zwiedzasz ze tak powinno być.
A może kiedy widzę że ja się zmieniłam oczekuję tego samego od niej ? ... chciałabym by spoważniała ,że widzę jak ja sama kiedyś postępowałam.
Co o tym wszystkim myślicie ? Czy jest to przyjaźń w jedną stronę.? Poznałyśmy się w liceum ,nigdy nie miałam bliskiej mi koleżanki, ona jest moją jedyną a teraz tak się poróżniłśmy. Zawsze mówiłam że będzie chrzestną dla moich dzieci, że świadkową na ślubie. A kiedy zapytałam czy zostanie jedną z moich druhen, odp: yhy
I tyle. Żadnych fajerwerek ,doradztwa w motywie przewodnim itp. Jak by moje wesele ją nie obchodziło.
Dość mocno jej pocisnęłam teraz żałuję że wylałam z siebie te złe emocje.
Napisłam jej : uważasz się za intligentke co drugie słowo w odpowiedzi to hah hahaha, niski poziom konwersacji jak na nasz wiek nie sądzisz ? zazdrosna czy co że przed 30stką mam poukładane życie ze moge wrócić do kraju a ty zapieprzasz na mopie ! O co ci chodzi z tym wykształceniem ,teraz kasa sie liczy sama wyjechałas pracować na szamtę. 10 razy wyjżdzłaś już na wakacj ciągle tylko gadasz, zrealizuj w końcu plan. Mam dosyć pustego gadania z twojej strony. Do szkoły języka czemu nie idziesz ? Tak się nagadałaś a ciągle coś ci nie pasuje
( pamiętam jak mi dogryzła kiedyś że po tylu latach a mieszkanie mam na kredyt i to takie małe kawalerkę, że tak mało odłożyłam kasy) Tyle się tego nabierało że wywaliłam wszystko co myślę o tym jej wyjeździe całym za granicę
traktuję ją jak wroga, sama nie wiem dlaczego miałam jej przyjemność dokopać.
Że spotkała sie ze na 20 min pod blokiem ze mną , czy że ni pożyczyła sukienki ,że nie zaprosiła nigdzie na pizzę , nie odwdzięczyła się ... ?
Może ktoś tą zagadkę rozgryzie o co tutaj chodzi. A może ja prowadzę już nie co inne życie wiem że skakanie z kwiatka na kwiatek nic nie da, że czasami trzeba przejśc przez wielką burzę by wiedzieć czy naprawdę się kogoś kocha. I próbuję jej w to jakiś sposób wytłumaczyć.