Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Jak u Was to wygląda? Czy często przychodzą? Czy długo siedzą? Czy męczą Was a może sprawia Wam to przyjemność? Czy częstujecie ich np. obiadem?Czy Wasze dzieci są zadowolone z wizyt? I czy czynią rewizyty?

U mnie jest tak,że przychodzą do córki najczęściej dzieciaki,z których rodzicami jestem zaprzyjaźniona lub zaznajomiona.Córce przypominam by zaproponowała coś do picia,kiedy coś jemy częstujemy oczywiście także dziecko.Najczęściej jest tak,że rewizyty są tych samych zasadach.

Od trzech lat córka ma koleżankę ze szkoły muzycznej trzy lata od niej starszą,która mieszka bardzo blisko.Bywały takie sytuacje,że proponowałam rodzicom podwózkę córki do muzycznej i odwózke wtedy gdy dziewczyny były w tej samej grupie- więc raz w tygodniu.
Kilka razy tato dziewuszki też nas odwiózł do domu.Dziewczynka przychodzi także po lekcje gdy jest nieobecna.
Odkąd mamy psa dziewczyny w weekendy umawiają się na wyprowdzanie swoich pupili razem.
Czasem dziewczynka wpadnie do nas zbyt wcześnie- ale zawsze przeprasza jak widzi nas w piżamach i czeka z psem aż córka się ubierze i wychodzą razem na spacery.
Wczoraj dziewczynka wpadła do nas i siedziała- bagatela- osiem godzin.Dziewczyny robiły lemoniadę,potem zaproponowałam późny obiadek i deser.Zaczęłam się trochę martwić gdy dochodziła 21 a rodzice nie jej nie szukali.
Kiedy poszła do domu córka powiedziała,że jej mama dzwoniła i jak dowiedziała się,że jest u nas to nie kazała jej wracać.
Dziś mieliśmy jechać do mojej przyjaciółki więc córka nie umawiała się z koleżanką.Ale okazało się,że oboje z mężem jesteśmy przeziębieni i zostaliśmy w domu.
Córka poszła z psem po swoją koleżankę.
Powiedziała,że jej mama nie pozwoliła jej poczekać w domu i kazała czekać na dworze.Trochę było jej przykro a ja nie wiedziałam jej to tłumaczyć.Córka chciała zobaczyć jak mieszka jej koleżanka bo nigdy u niej nie była.To normalne u dzieciaków przecież.
Od razu chcę uprzedzić przypuszczenia: nie są biedni,nie mają czego wstydzić,mają mieszkanie większe od naszego i mieszkają w nim we czworo.
Nie wiem czy może powinnam coś powiedzieć tej mamie bo na dziecku nie chcę się odgrywać.
Jak reagujecie na takie sytuacje gdy Wasze dziecko jest źle traktowane przez rodziców jego kolegi czy koleżanki podczas gdy Wy kolegę traktujecie dobrze i tego spodziewacie się po jego rodzicach?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Ja bym nad tym przeszła do porządku dziennego. W różnych rodzinach panują różne obyczaje i nie pozostaje nic innego jak je uszanować. Poza tym mogło chodzić o coś konkretnego - może nie posprzątali po libacji dzień wcześniej? Może ojciec wrócił nad ranem i się zataczał? Może mają notoryczny bajzel w mieszkaniu i zapraszają gości jedynie kiedy posprzątają? Wszystko jedno - nie ma o co kopii kruszyć. Jedyne, co można zrobić w tej sytuacji, żeby pragnienia Twojej córki zostały zaspokojone to porozmawiać z rodzicami tamtej dziewczynki (nie nawiązując do sytuacji) i na luzie zapytać czy mogliby zaprosić Twoją córkę do siebie na jakieś popołudnie.

Ja dopiero jestem na początkującym etapie życia towarzyskiego mojego dziecka, ale z własnych doświadczeń pamiętam, że bywało różnie u różnych koleżanek. Czasem super gościnność, czasem traktowanie zupełnie neutralne. Jako dziecko nie przywiązywałam do tego wagi - ważna była możliwość zabawy z koleżanką - jej rodzice niewiele mnie interesowali smile

3

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Też myslę że nie ma co zwracać uwagi na innych bo w różnych rodzinach panują różne zasady. Czym to jest spowodowane? nie wiem, być może jest to kwestia wychowania jakie rodzice wynieśli z domu? Jeżeli dziewczynka jest waszym zdaniem odpowiednią osobą z którą Wasze dziecko może się kolegować to myślę że trzeba robić swoje i tyle... nie zwracać uwagi na kogoś... córce można to po prostu wytłumaczyć  i na pewno zrozumie że u koleżanki w domu po prostu gości się nie przyjmuje i tyle... U mnie w domu drzwi dla mich znajomych zawsze były otwarte pod warunkiem że ktos z dorosłych był w tym czase obecny(do pewnego wieku oczywiście) moim koleżankom wydawało się to dziwne bo u nich był luz blus ale dziś z perspektywy dorosłego widzę że to jednak jakiś tam sens miało smile

4

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...
gojka102 napisał/a:

Córka poszła z psem po swoją koleżankę.

Może nie chcieli w swoim domu psa? Nie każdy lubi.

5

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

u mnie w domu koledzy,koleżanki dzieci sa mile widziane
tyle że pierwsza zasada mogą przyjść jak ktoś dorosły jest w domu,
mój syn też chodzi do znajomych ,jest zawsze wpuszczany do domu i mile traktowany

6 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-03-10 09:01:33)

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Vinnga- raz spotkałyśmy się z mamą dziewczynki na koncercie w szkole muzycznej.Nie wygląda mi na imprezującą- zresztą akurat wtedy gdy przyszła moja córka ta zbierała się do kościoła.
Magda.Lena- w domu był jeszcze tato,zdaje się,że spał.
Luc- nie przeczytałaś chyba co napisałam.Oni też MAJĄ PSA:).Ich psina jest ciężko doświadczona,więc nie raz nie dają sobie z nią rady ale nasza jest bardzo spokojna i grzecznie czeka.Nigdy nie pozwalam córce przychodzić z psem do kogoś kto sobie tego nie życzy.Każę najpierw zapytać o to rodziców kolegi/koleżanki.

Zastanawia mnie czy inni rodzice chcieliby by ich dziecko było tak traktowane czy raczej woleliby,żeby się nim trochę zająć,napoić,nakarmić.Jeśli tak to dlaczego nie pomyślą,że ja też bym chciała żeby moje dziecko mogło się chwilkę u koleżanki np. pobawić czy dostać coś do picia...

7

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

no tak gojka masz rację,
jak do nas przychodzą znajomi syna zawsze proponuje coś do picia ,jakieś przekąski,nie ważne czy przychodzą na pół godziny czy na trzy
nigdy też nie pozwalam na to aby jakieś czekało na dworze,kiedyś przychodziła właśnie kolezanka z pieskiem,wpuszczałam ale fakt to mały piesek
bo gdyby przyszła np z owczarkiem niemieckim no niestety albo czekałaby z nim na dworze,albo musiałaby go gdzieś chyba uwiązać big_smile

mój syn ma kolezankę,którą jak była mała nikt nie pilnował,jak przyszła o 13 tak o 21 jeszcze dziecka nikt nie szukał,kilka razy tak było,w koncu powiedziałąm że co 2 godziny ma chodzić się w domu pokazywać matce

8

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...
gojka102 napisał/a:

...
Zastanawia mnie czy inni rodzice chcieliby by ich dziecko było tak traktowane czy raczej woleliby,żeby się nim trochę zająć,napoić,nakarmić.Jeśli tak to dlaczego nie pomyślą,że ja też bym chciała żeby moje dziecko mogło się chwilkę u koleżanki np. pobawić czy dostać coś do picia...

A mnie zastanawia skąd taki skrót myślowy: dziecko ma chwilę poczekać PRZED wyjściem na spacer z psem = "się nim trochę zająć,napoić,nakarmić..." Z domu dziecko przyszło, to chyba nie głodne ni spragnione?
ZAMIAST wyjaśnić co Ci się nie podoba z osobami do których masz pretensje, bo WIDAĆ, że masz - snujesz jakieś teorie. Po co? Porozmawiaj z nimi... może w ogóle nie odnotowali tego faktu w kategoriach TAK olbrzymiego NIETAKTU?
A dlaczego "nie pomyślą" (w sposób jaki Ty byś sobie życzyła)?
Ano może, dla tego samego, dla którego Ty nie pomyślałaś BY TO co Ci nie pasi wyjaśnić sobie bezpośrednio z nimi... zamiast  NADAWAĆ temu rangę na forum smile

9

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Anhedonio, z powodów, które opisałaś ja bym w ogóle nie poruszała tej konkretnej sytuacji z rodzicami dziewczynki. Bo to właśnie była chwila oczekiwania przed zaplanowanym wyjściem z psem. W planach było wyjście, więc rodzice dopasowali się do realizacji konkretnego planu. Ja tego również nie odebrałabym jako nietakt, nie pomyślałabym też o nietakcie gdybym w ten sposób postąpiła w stosunku do koleżanki mojej córki. To takie dość odruchowe myślenie - dziecko w kurtce i z psem powinno poczekać na dworze aż drugie dziecko tę kurtkę założy.

Gojko, mieszasz dwie kwestie - to nieszczęsne "czekanie na dworze" i pragnienie Twojej córki, żeby odwiedzić koleżankę w jej domu. Myślę, że to drugie da się spokojnie załatwić rozmową z rodzicami koleżanki - wystarczy im chęć tych odwiedzin zgłosić smile tyle, że należy rozmawiać o odwiedzinach i wspólnej zabawie - bo intencji "przy okazji spaceru z psem odwiedzić koleżankę" inni mogą po prostu nie odczytać.

10 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-03-10 10:06:54)

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...
Anhedonia napisał/a:
gojka102 napisał/a:

...
Zastanawia mnie czy inni rodzice chcieliby by ich dziecko było tak traktowane czy raczej woleliby,żeby się nim trochę zająć,napoić,nakarmić.Jeśli tak to dlaczego nie pomyślą,że ja też bym chciała żeby moje dziecko mogło się chwilkę u koleżanki np. pobawić czy dostać coś do picia...

A mnie zastanawia skąd taki skrót myślowy: dziecko ma chwilę poczekać PRZED wyjściem na spacer z psem = "się nim trochę zająć,napoić,nakarmić..." Z domu dziecko przyszło, to chyba nie głodne ni spragnione?
ZAMIAST wyjaśnić co Ci się nie podoba z osobami do których masz pretensje, bo WIDAĆ, że masz - snujesz jakieś teorie. Po co? Porozmawiaj z nimi... może w ogóle nie odnotowali tego faktu w kategoriach TAK olbrzymiego NIETAKTU?
A dlaczego "nie pomyślą" (w sposób jaki Ty byś sobie życzyła)?
Ano może, dla tego samego, dla którego Ty nie pomyślałaś BY TO co Ci nie pasi wyjaśnić sobie bezpośrednio z nimi... zamiast  NADAWAĆ temu rangę na forum smile

Ja nie piszę o tej sytuacji,kiedy moja córka czeka na ubranie się koleżanki by ta z nią wyszła.Nie chodzi mi o to by ją karmiono i pojono.Choć nie raz zdarzało się,że koleżanka córki przychodziła po nią,czekała aż moja się ubierze i pytałam czy chce coś do picia.Zawsze jak pytałam to chciała.
Ten skrót myślowy to Twoje dzieło- zapytaj się siebie skąd się wziął.:)
Nie wiem czy czytasz i rozumiesz ale ja nigdzie nie napisałam,że moją córką trzeba się jakoś specjalnie zajmować gdy przyjdzie po koleżankę.Chodziło mi raczej o to by była tak potraktowana jak ja traktuję jej koleżanki.
Ty piszesz swoje istotne rzeczy na forum a ja swoje.Ja pytam- bo nie wiem- może to jest norma- jak jest u Was.Jeśli wszyscy napisaliby mi,że dzieciaki mają bawić się na dworze a nie łazić po domach i że kolegów dzieci nie wpuszczacie do swoich domów to sądzę,że tematu z mamą dziewczynki bym nie podejmowała.
Sugerujesz,że rodzice dziewczynki przeczytali temat,utożsamili się i nie będą chcieli ze mną rozmawiać?:)No weź...:)

Vinngo,Anhedonio- to nie JA uznałam to za nietakt.Uznała  moja córka bo w ten sposób mi to zrelacjonowała.Nie wiem,może ta mama jakoś niegrzecznie się do niej zwróciła.

11 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-03-10 10:31:08)

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...
gojka102 napisał/a:

...
Ja nie piszę o tej sytuacji,kiedy moja córka czeka na ubranie się koleżanki by ta z nią wyszła.Nie chodzi mi o to by ją karmiono i pojono.Choć nie raz zdarzało się,że koleżanka córki przychodziła po nią,czekała aż moja się ubierze i pytałam czy chce coś do picia.Zawsze jak pytałam to chciała.
...
Vinngo,Anhedonio- to nie JA uznałam to za nietakt.Uznała  moja córka bo w ten sposób mi to zrelacjonowała.Nie wiem,może ta mama jakoś niegrzecznie się do niej zwróciła.

Więc JAKO osoba dorosła wytłumacz to dziecku... najlepiej tak jak to wytłumaczyła Vinnga Tobie smile
Można przyjąć mądre tłumaczenie w sposób dojrzały lub się wykłócać "dla zasady"...
Chcesz by Twoja córkę traktowano tak jak ty traktujesz jej koleżanki - SKĄD rodzice koleżanki MAJĄ WIEDZIEĆ jak Ty to robisz? Masz pretensje, że SĄ MAŁO domyślni? smile

12 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-03-10 10:42:52)

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

A skąd pomysł, że ja dziecku nie wytłumaczyłam? Napisałam to gdzieś czy po prostu ponosi Cię fantazja? Tak jak z faktem, że każę się rodzicom opiekować moim dzieckiem, napoić i nakarmić gdy to przychodzi tylko na chwilę po koleżankę?
Nie wykłócam się o nic, pytam jak jest u Was w domach.
Wydawało mi się, że normą jest w świecie dorosłych, że traktują oni w sposób uprzejmy nie tylko innych dorosłych ale także i dzieci.
Dziwi Cię to? Czego tu się trzeba domyślać?
I w większości wypadków tak  właśnie- uprzejmie - jest traktowana moja córka. Może dlatego zrobiło się jej przykro, że tym razem została potraktowana inaczej?

13

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Spojrzmy na to jak na doroslych
Przychodzi do mnie kolezanka chyba logiczne jest ze poponuje jej cos do picia,
Jak przychodzi a mamy gdzies wyjsc razem to prosze zeby weszla i chwile poczekala,nie zamykam jej drzwi przed nosem
Wiec taka kultura powinna byc tez chyba w zyciu dzieci
Napisalam ogolnie nie dotyczy to sprawy Gojki

14

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

OK.
A swoje oczekiwania POWINNO SIĘ jasno precyzować...
Nikt nie ma obowiązku się domyślać co drugiemu się "wydaje"... dziecko poczuło się "urażone"... do tego mama mówi sama: "CHYBA" (poczuła się urażona). Bym się upewniła zanim bym wysnuła kolejna teorię.

A dopuszczacie możliwość, że TAMTA mama w momencie, gdy owo dziecko zadzwoniło, była zaaferowana CZYMŚ zupełnie innym? Nigdy wam się nie zdarzyło by NIE W PORĘ się pojawił? Mnie się to zdarza nagminnie... Pół biedy jeśli to tylko telefon/domofon a nie ktoś "u drzwi twych stoi" ;D

15

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Gojko, po prostu podejdź do tego tak, że inni ludzie nie muszą myśleć i postępować tak jak Ty postępujesz ani nawet nie muszą wiedzieć czego byś oczekiwała. W ważnych sprawach o oczekiwaniach należy mówić zainteresowanym, w błahych (jak ta) po prostu się dostosować.
Tu nic nie pomoże fakt, ze większość forumowiczów koleżanki dzieci zaprasza do środka i gości jak królowe. Przecież może się zdarzyć pojedynczy przypadek, który tego nie robi i akurat na taki przypadek mogła trafić Twoja córka. Na pewno z powodu niegościnności rodziców (być może zupełnie epizodycznej i przypadkowej) nie należy psuć relacji córki z koleżanką. Jeśli zaczniesz z nimi poruszać temat tej konkretnej sytuacji - mogą Cię odebrać jako jakąś nadwrażliwą mamuśkę, obdarzyć niechęcią i ową niechęć przenieść nieświadomie na Twoją córkę.
Na Tobie, jako matce, leży odpowiedzialność za przystosowanie dziecka do życia w społeczeństwie. Nie na ochronie jej przed wszelkimi przykrościami, ale na tym, żeby przykrości nauczyła się akceptować i sobie z nimi radzić. To fajny przykład na to, żeby uświadomić dziecku, że systemy zachowań w waszej rodzinie nie są jedynymi słusznymi i że w innych rodzinach bywa inaczej.

16

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...
gojka102 napisał/a:

Luc- nie przeczytałaś chyba co napisałam.Oni też MAJĄ PSA:).Ich psina jest ciężko doświadczona,więc nie raz nie dają sobie z nią rady.

Przeczytałam smile
Nawet jak ktoś ma własnego psa, to niekoniecznie przyjmuje u siebie obcego psa. Zwłaszcza jak piszesz, że ich pies sprawia kłopoty.

17

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Czy to byla (miala być) pierwsza wizyta twojej corki u tej kolezanki? Chyba tak, skoro piszesz, ze mala byla ciekawa jak kolezanka mieszka.
Czy dziewczynka zostala wczesniej zaproszona do kolezanki do domu, czy ta wizyta miala być tylko przy okazji spaceru?

Z mojego punktu widzenia wyglada to tak: twoja corka nie zostala zaproszona by przyjsc z wizyta do domu - dziewczynki mialy tylko isc na spacer - moze mama tamtej dziewczynki akurat biegala sobie po domu w samej bieliznie, albo dopiero skonczyla sprzatanie, albo miala atak migreny albo tysiac innych powodow - a tu nagle staje na progu jakies dziecko i to na dodatek z psem.  - postapila by nietaktownie kazac czekac twojej corce na deszczu czy zimnie - moze nie chciala aby psy zaczely witac się w domu, co skonczyloby sie psim tornadem w salonie?

Ja bym wytlumaczyla corce, ze nie byla zaproszona wczesniej i mama tamtej dziewczynki się jej nie spodziewala w domu a poza tym  mogla nie chciec żeby wchodzila z drugim psem do mieszkania.

18

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

No tak Vinngo- ja to wiem.Sądzisz,że np sytuację gdy np. babcia córki a moja teściowa zbeształa ją,że jest niewychowana gdy ta w święta chciała pożyczyć igłe i nitkę i uszyć coś dla swoich lalek przedstawiła córce jak okropną krzywdę i zakazała jej spotykać się z babcią? Czy sądzisz,że powiedziałam,że mama koleżanki jest chamska i tak samo pewnie wychowuje dzieci?

Nie- ja zawsze tłumaczę jakoś tych co się dziwnie zachowają.W najgorszym wypadku po prostu nie komentuję i mówię,że nie wiem czemu tak się ktoś zachował.

Moja córka na pewno tej sytuacji nie przeniosła na relacje z koleżanką bo przecież poszły razem z psami na spacer.

Luc- wydaje mi się,że nie o psa chodziło.Spotkałam tą mamę z pieskiem jakiś tydzień temu i opowiadała,że córka pokazywała jej filmik jak to się "cudownie" psiaki nasze bawią.I była zadowolona,że ich trudna suczka się socjalizuje.

Ja naprawdę nie wymagam by się ktoś domyślał czego ja oczekuję.
Ale tak jak napisałam wcześniej i jak napisała Lena- przecież to norma traktować gości naszych dzieci tak samo jak naszych gości.Gdybyśmy wywaliły na dwór koleżankę,która przyszła po nas to koleżanka by się u nas nie pokazała. Podobnie gdyby ktoś potraktował nas tak samo- pewnie już byśmy do kogoś takiego nie przyszły. No chyba, że ktoś tak lubi:)
Anhedonio- bardzo często zdarza mi się, że ktoś przychodzi nie w porę.
Ale mam domofon i w tym czasie gdy rzeczony dotrze pod moje drzwi staram się zrobić wszystko co da radę by nie wyglądało to na bardzo "nie w porę":)
Przecież dziecko chcące tylko oddać np. książkę naszemu, sąsiadka z zapytaniem czy mam ciepłą wodę, człowiek, który pomylił adresy,listonosz nie będą się wcześniej anonsować.:)

19

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Gojko, tak sobie myślę, że gdyby przyszła do mnie koleżanka, z którą umówiłam się na spacer z psem i akurat z jakiegoś powodu nie chciałabym, żeby tego dnia zaglądała mi do mieszkania (np. wielki bałagan czy śpiący jeszcze facet) to też poprosiłabym, żeby poczekała na zewnątrz. Ubrałabym się i do niej wyszła. Więc to niekoniecznie jest odmienne traktowanie dla dzieci i dla dorosłych.

20

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Jeszcze jedno - czy owa matka osobiscie kazala zostac dziewczynce za drzwiami ?
Bo moglo to być zwykle nieporozumienie. Cos na zasadzie "czy mogę zobaczyc twój pokoj" "mamooooo, czy X moze zobaczyc mój pokoj?" "Nie, nie dzisiaj". "Nie mozesz, musisz poczekac tutaj" i dziewczynka zamyka drzwi.

Matka wcale nie kazala czekac dziewczynce przed drzwiami, tylko kolezanka nie wpadla na to, ze moze poczekac w domu, nawet jeżeli nie moze isc do jej pokoju.

Jeżeli to matka otworzyla drzwi i to ona zostawila dziewczynke za drzwiami, to już bardziej, powiedzmy, nieeleganckie ... tongue

21

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Ile ludzi tyle charakterów i niestety będą sie zdarzały zarówno w naszym życiu jak i życiu naszych dzieci osoby które postępują powiedzmy "inaczej" smile A skąd twierdzę że rodzice dziewczynki do takich osób należą? A no stąd że skoro moje dziecko już tyle razy było u koleżanki i siedziało(może nie za każdym razem) do 21 to mi jako matce byłoby głupio i sama powiedziłabym córce żeby ww koleżankę odprosiła  do nas...Czemu tak się nie stało? Nie wiem...Ten pojedynczy opisywany przypadek rzeczywiście mógł być spowodowany np bałaganem w domu ale ogólnego zachowania tych ludzi nie rozumiem...Mim zdaniem nie ma sensu rozmawiać z jej rodzicami bo w sumie mogłoby to popsuć relacje między dziewczynkami...Matka zawsze może odpowiedzieć że to jej dom i nic nikomu do tego kogo zaprsza a kogo nie...A może w między czasie koleżanka sama powie czemu w jej domu nie przyjmuje się gości? Może jednak jakiś tam powód jest nawet jakby miał to nyć powód że nie bo nie smile Dziewczynki same się dogadaja między sobą i myślę ze prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw

22

Odp: Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Ja jeszcze nie jestem na tym etapie, że do dziecka przychodzą koledzy i koleżanki do domu.

Ale gdyby była taka sytuacja że ktoś przychodzi po moje dziecko żeby wyjść na spacer z psem, to bym powiedziała żeby trochę poczekać na dworze, albo jak ktoś wcześniej wspominał, uwiązać gdzieś psa, to wtedy może poczekać w środku. A skoro mają się wybrać na spacer, to przypuszczam że to dziecko jest odpowiednio ubrane więc nie zmarznie czekając na zewnątrz, w końcu ile by czekało? 5 minut?
Żadnego obcego psa bym w domu nie chciała, nawet pieski znajomych nie są mile widziane.
Co innego też, gdyby to dziecko musiało długo czekać, a by było zimno, to bym zaprosiła do środka, wtedy nawet i pieska mogłabym zaprosić, o ile ten pies byłby grzeczny, heh.
W sytuacji kiedy dzieci umówiłyby się na wyjście z domu, nie widzę sensu aby częstować piciem czy jakąś przekąską.

Kiedy jednak bym wiedziała że kolega bądź koleżanka zostanie na dłużej, to od razu bym zaproponowała coś do picia dzieciom, ale jakaś przekąska, kanapka czy coś, to nieco później, gdzieś po ok godzinie.

Za moich czasów, często u kogoś się tylko czegoś napiło, rzadko kiedy się coś jadło, zresztą nie było czasu na przekąski, trzeba było się bawić, hehe. U mnie w domu podobnie, picie oczywiście, ale przekąski dopiero jak ktoś długo siedział, bądź jeśli ktoś inny coś jadł, to się proponowało. Ale jak ktoś przychodził na chwilę, żeby zaraz wyjść, to nie.

Więc ja nie widze w tym nic złego.


A to że ktoś nie zaproponował wejścia do domu z pieskiem, widocznie miał jakiś powód.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Gdy przychodzą koledzy,koleżanki naszych dzieci...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024