Zniszczone klatki schodowe, drzwi wejściowe, zepsuty domofon, wulgaryzmy na ścianach, zasikane windy. Myślę, że wiele z nas ma taki problem. Dzieciaki pozostawione bez należytej opieki rodziców z nudów piją na klatkach schodowych, a później na tej samej klatce załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne i pozostawiają swoje "autografy". W naszym bloku ostatnio pomazali farbą drzwi wejściowe do mieszkan. Czy naprawdę nic z tym nie mozna zrobić? Wezwanie policji nic nie dało. Funkcjonariusz, który przyjął zgłoszenie szczerze powiedział, że sprawa jest do umorzenia, bo nie ma żadnych świadków. I co teraz? Pozwolić na to, by małolaty dalej robiły to samo? Czy naprawde nie ma żadnego sposobu na smarkaczy?
Wandalizm zawsze był i będzie WSZĘDZIE...
Cięzko z nim cokolwiek zrobic ![]()
Nie byłoby problemu gdyby w końcu niektórzy rodzice wzięli się za wychowywanie własnych dzieci.
No właśnie..Ale wiesz,ze wiekszosc takich dzieci to patologia...:/
Za wychowanie niektórych rodziców też ktoś musi się wziąć :-/ Gdyby mnie matka zobaczyła w wieku 13 lat z fajkiem, to by mi nogi z d... powyrywała, a moje małoletnie sąsiadki fajczą przed drzwiami własnego mieszkania i nic... Eeeeh, szkoda gadać.
Jak nie możesz z czymś wygrać to się przyłącz
Chyba trzeba będzie się wziąć za sprayowanie - wtedy nikt Ci drzwi już nie usmaruje ![]()
Don Pedro
Chyba troche za stara jestem na takie rzeczy, a poza tym jakoś nigdy mnie nie bawiło niszczenie, mazanie, sprayowanie itd. Znam ciekawsze rozrywki.;-P
Z biegiem czasu i lat jest coraz gorzej, co będzie za kilkanaście lat........? az strach pomysleć
to było od zawsze.. Nie man a to sposobu. Ci co teraz to robią wyrosną a potem Ci młodsi robią to samo. To jest normalne...
Hmmm....kiedyś sama przebywałam w takim towarzystwie i przez glupie ,,nudzenie się'' paru moich kolegów wylądowało w wiezieniach rujnując sobie de facto życie. Zresztą często tak własnie się dzieje z wieloma młodymi osobami. Coś przeskrobią, policja.....kłopoty przez całe życie i plakietka ,,przegranego''
Dziś uważam, ze wiele takich osób da się uratować, a nie ratuje przez...IGNORANCJE. Łatwiej wezwać policję raz drugi trzeci, niż np dowiedzieć się czyj to syn i osobiście porozmawiać z rodzicem o sytuacji i tym samym bardzo pomóc. Nawet jeśli spotkamy w progu patologicznego rodzica to i tak możemy jakoś wpłynąć. Może również spotkać całkiem normalną osobę, która nie wie, co z dzieckiem się dzieje i którą możemy przywołać do porzadku sygnalizując, że za mało najwyraźniej poswieca dziecku uwagii