Jeśli temat był, wybaczcie.
Moja babcia od jakiegoś czasu choruje na Alzheimera. Do tej pory choroba nie rozwijała się "zbyt szybko", z babcią można było porozmawiać, czasami tylko zapominała o jakichś szczegółach. Niestety w tej chwili dość mocno podupadła na zdrowiu, zmienił się jej wygląd a także zachowanie. Zaczyna załatwiać swoje potrzeby pod siebie, brudna łazienka staje się codziennością.
Moja mama odwiedza babcię codziennie, niestety widzę po niej, że jest znerwicowana i bardziej fuczy na babcię (swoją mamę), aniżeli ją wspiera. Oczywiście mamę rozumiem, praca, dwa domy a teraz jeszcze "ścieranie ..." w łazience.
Ja mamy za bardzo też nie wspiera, u babci bywam raz w tygodniu, pracuję na dwa etaty, nie powiem, że nie mam czasu, bo dla chcącego...
Dziś, będąc u babci, żegnając się z nią, babcia się przytuliła i rozpłakała...nie powiem, poczułam się jak ostatnia świnia musząc stamtąd wyjść i równocześnie wiedząc, że nie pojawiam się u niej zbyt często.
Powiedzcie mi, co mogę dla babci zrobić? Babcia dużo śpi, więc samo przebywanie tam też nie zawsze coś daje.
Czuję się zagubiona widząc (po raz pierwszy w życiu), jak ktoś bliski nieuchronnie odchodzi...:(