ewka3 napisał/a:A czy nie jest tak, że wyznanie stanowią wierni? Bez wiernych nie ma kościoła. Wydaje mi się, że tylko ludzie mogą zmienić coś w strukturze władzy, która jest ich przedstawicielem.
A co przecietny Kowalski moze zmienic w strukturach KK na przyklad?
Robia to, co moga - czyli krytykuja, odwracaja się od kosciola i tlumacza, zwykle z emocjami, dlaczego i inni powinni przejrzec na oczy.
A taki Nowak znowu tlumaczy Kowalskiemu, ze Kosciol to nie Bog i tworza go tylko ludzie, i biskup też czlowiek, i zgrzeszyc moze... I się tworzy bledne kolo.
_______
Z drugiej strony nie mozna zamykac oczu na to, ze wiele wojen i konfliktow dzieje się na tle religijnym. Choc przeciez religie monoteistyczne sa z zalozenia religiami pokoju!
Ja nie wierze w wiare ludzi, ktorzy nakrecaja te spirale. Kazdy, kto siedzi w jakims kosciele, ktory z zasady nie zabrania sluzby w armii dla mnie jest hipokryta. Szanowac wiare mogę takiego Amisza, ktory za swoja wiare gotow jest oddac zycie, ale tylko SWOJE (ewentualnie swojej rodziny) ale w imieniu tej wiary nie ZABIJA! I woli isc do wiezienia niż do armii wstapic - to jest cos! To jest jakis przyklad, a nie jakies filozoficzno-teologiczne pitolenie przy filizance herbatki.
Do takich ludzi czuje ogromny szacunek, bo oni naprawdę WIERZA, nawet jeżeli fundament ich wiary wydaje mi się rownie realny jak jednorozce.
Ale jak mozna mowic o religii, wierze, Bogu w kontekscie np Palestyny?
Przeciez to jest kpina z wiary w Boga!
I NIC się od 2 TYSIECY lat nie zmienia!
Wiec, prosze panstwa, owszem, ponosza mnie nerwy, kiedy temat schodzi na wiare... Bo to jeden wielki pic na wode
Pozdrawiam ateistow 