Witajcie, piszę tu, bo mm nadzieję że kobietom będzie łatwiej zrozumieć co siedzi w głowie tej, którą kocham.
Wszystko po kolei.
Kilka miesięcy temu dane mi było poznać A. Ktoś ją przyprowadził na moją imprezę urodzinową w charakterze osoby towarzyszacej. W zasadzie była jedyną wolną dziewczyną, więc jak się można domyślić miała branie
. Podobno od samego początku zaimponowałem jej tym, że byłem jednym z nielicznych facetow, którzy nie probowali jej wykorzystac, a zamiast tego dbalem zeby sie dobrze bawila, zatroszczylem się. Jak to ujęła "emanowało od ciebie takie dobro. Nie próbowales sie ze mna przespac tylko spytaleś czego chcę posłuchać. A że nie miałeś tego kawałka, pobiegłeś po telefon, siadłeś obok i puściłeś go dla mnie z internetu. Może to wydaje sie głupie, ale to było takie miłe"
Po imprezie odezwała sie do mnie na fbku, zaczęlismy rozmawiac, rozmowy się strasznie kleiły. Bardzo podpasowalismy sobie pod względem humoru, charakteru, przekonań i wartości. Od samego początku było jasne że z tego coś będzie. Zaczęlismy się spotykać a po kilku randkach zgodziła się być ze mną. W międzyczasie dawała mi znać na każdy możliwy sposob, że jestem dla niej kimś niesamowicie ważnym. Powiedziała, że nie kręcą ją juz związki z przypadku, na chwile. Powiedziala, że szuka czegoś na stałe. Opowiedziała mi, że kiedy jej matka poznała ojca, jej pierwszą myślą, która pojawiła się z nikąd, gdy tylko spojrzała było "on będzie moim mężem".
Powiedziała mi, że kiedy tylko mnie zobaczyła pomyślała to samo.
Od tamtej pory zaczęliśmy spędzać dużo czasu razem, spotykac się na mieście, później jeździć do siebie, bo przed sesją trzeba się było uczyć. Postanowilismy ze będziemy to robić razem.
Jeszcze nigdy nie czułem od 2 osoby tyle miłości. Dzień przed wigilią zrobiłem jej niespodziankę. Pracowała aż do 24, więc przyjechałem w okolice, czekałem az skonczy i po polnocy, czyli w zasadzie już w wigilię zaskoczylem ją, podszedlem złożyć życzenia i dać prezent. Wyraz jej twarzy, to jak na mnie wtedy spojrzała.. To najpiękniejsze co w życiu widziałem. Widziałem jak drgają jej usta, jak przymknela powieki, zeby ze swiecących się oczu nie poleciały łzy. Powiedziała mi wtedy, że stary znajomy po zobaczeniu na fsbu związku napisal tego dnia do niej, zeby spytac jaki jestem. I odpowiedziała, że jestem najwspanialszym facetem jakiego kiedykolwiek w życiu spotkała. Cały czas mowila mi że mnie kocha, że kiedy porownuje mnie do ludzi z ktorymi wczesniej byla przy mnie czuje sie kochana, bezpieczna i szczęśliwa. Zostałem zaproszony do jej domu na 2 dzien swiąt, zeby poznac jej rodzinę, która kochała mnie zanim mnie jeszcze w ogóle zobaczyla, po tym jaką mi reklame w domu zrobila
. dostalem od niej na swieta dzbanek z 365 kartkami. na kazdej z nich jest jakis fakt z jej zycia, albo wazne dla niej przemyslenia itp. kazała mi codziennie wyciągać jedną kartkę. to chyba pokazuje tylko jak bardzo była mnie pewna.. Zawsze kiedy spędzalismy razem dzień, czas uciekał niewiadomo kiedy, po prostu znikał.
Każdy kto nas widział mówił że tworzymy swietną parę, strzał w dziesiątkę. Psuć się zaczęlo około połowy stycznia. A. Powiedziala mi, ze cos musi dziac sie z jej tarczyca i hormonami, bo chęć na jakąkolwiek bliskosc spadła do zera. Libido znikło do tego stopnia, że nie miała nawet ochoty mnie pocałować, albo wycierała po tym usta, bo tego rodzaju bliskosc zaczela byc dla niej czymś obrzydliwym. Pozniej oczywiscie sesja, dużo roboty, nie mielismy czasu nigdzie wyskoczyc, ale i tak caly czas w kazdy mozliwy sposob okazywalismy sobie milosc.jeszcze 3 tygodnie temu potrafila zadzwonic do mnie w srodku nocy i przez łzy ze wzruszenia powiedziec mi, że w wakacje pojedziemy na dzialke na ktorej spędzala zawsze wakacje i siedzi i placze ze szczescia ze bedziemy tam razem i będzie mogła pokazać mi swój mały świat. A później zaczęła się ode mnie odsuwać powoli... Mieliśmy mały kryzys przed walentynkami, spytałem się jej co się dzieje.
Powiedziała mi, że nie ma pojecia co sie z nią dzieje, że czuje jakby były w niej 2 osoby i jedna ma ochote wybiec na ulice i krzyczec ze mnie kocha a druga jest przerazona, że to za poważny zwiazek, że to koniec wolnosci, że na to za szybko. Powiedziala mi ze kompletnie nie rozumie swoich mysli, uczuc, pogubila sie w nich. I czasem gdy pójdą w złą stronę, to jej głowa zaczyna byc pełna wątpliwosci, ale nie chce mnie stracic i prosi, zebym jej mimo tego co sie z nia dzieje, nie opuscil. Czulem jakby mimomwszystko ten dzien nas jeszzcze bardziej do siebie zblizyl, ale tylko najakies 2.... 3 dni. Potem zaczeła mnie zlewac, odpowiadac zdawkowo, nie odpisywac, nie miala dla mnie czasu. Zaczelo sie jakies 8 dni temu. Ja teraz leżę dość ciężko chory i nie mielismy jak sie spotkac, wiec w niedziele zerwała ze mną przez facebooka... Powiedziała mi, że jestem cudowny, ze nie wie dlaczego bo jestem najwspanialszym facetem jakiego poznala, wg niej bardzo inteligentnym, przystojnym, szanującym ją i troskliwym ale męskim. A jednak nie umie mnie pokochac i podobno mowila to bo było jej głupio powiedziec ze nie kocha..
Nie chce mi się w to wierzyć, kiedy sie kogos nie kocha, ale jest nam glupio, odpowiada sie "ja ciebie tez" a nie wklada serce we wszystko co sie robi dla 2 osoby. Nie piecze ciast z napisem kocham Cie, nie szyje chustki z napisem kocham Cie. Nie dzwoni sie w srodku nocy bo wypilo sie kilka piw i ma sie ochote wykrzyczec komus przez telefon ze sie go kocha. Nie robi sie dla drugiej osoby zwyklych codziennych pierdół wkladajac w nie calego siebie. Nie mowi sie komus, ze jest naszym swiatem, najwspanialszym co się w zyciu trafilo i kiedys kupi sie wielki album, do ktorego wlozy sie tylko zdjęcia z tą jedna osoba. Nie trzyma sie kogos do ostatniej sekundy, nie probuje zyskac choc kolejnej minuty, zeby zatrzymac, nie wypuscic do domu i miec ta osobe jeszcze przez krotkachwile kiedy musi sie zbierac.
Ona to wszystko robiła..... Nie uwierzę ze to nie bylo wyrazanie miłości...
A jednak powiedziala mi tak i zakonczyla nasz zwiazek. Zadzwonilem do niej po kilku godzinach, zeby jej powiedziec co mysle. Byla cala zaplakana, musiala przezmte kilka godzin siedziec i wyć. Powiedziałem jej, że nie wierzę w to, że najwyżej wyjdę na kretyna ale mnie to nie obchodzi i wiem ze cos co mialo byc inaczej przez jakis felerny przypadek poszlo cholernie nie tak. Jakby pojawil sie bład krytyczny w naszym zyciu. Przypomnialem jej rozmowe sprzed tygodnia i to, ze poprosila mnie zebym jej nie opuscil przez jej watpliwosci. Powiedzialem jej ze przysiegam, ze tego nie zrobie, kocham ją i dam jej czas, zeby nad wszystkim pomyslała, zebrala sie do kupy i zebrała skołotane myśli.
Wczoraj wieczorem napisała do mnie, zeby spytac czy to aktualne, czy naprawde dam jej czas i jej nie opuszczę. Powiedzialem ze tak. I żeby nie było za kolorowo, kiedy spytałamo szczerosc impowiedzenie jej jak sie po tym czuje, powiedzialem jej ze nadal jest dla mnie wazna ale stracila moje zaufanie i jesli bedzie je chciala odbudowac bedzie musiała baardzo się postarać. Uzgodnilismy, że odezwie się,mkiedy bedzie gotowa na rozmowe. Poki co to imtak bysmy sie nie spotkali bo ja tylko po szpitalach jezdze. Ale chyba najbardziej boli mnie to, ze opuscila mnie teraz kiedy potrzebuje jej jak nigdy.
Dzis odezwała się jak gdyby nigdy nic, zeby pogadac, posmiac sie, opowiedziec mi co ją ostatnio rozbawilo, co robila. Postanowilem odpisac, kultura tego wymaga, zreszta tez za nia tesknie. Ale nie chce zeby sie jej wydawalo ze nic sie nie zmienilo i jak gdyby nigdy nic mozemy pogadac i sie posmiac. Popisalismy 10 minut i powiedzialem ze musze isc. Chcialem zostawic ja z radoscia ale i niedosytem jednoczesnie.
Powiedzcie mi,mczy dobrze robie? Serce kaze mi jechac do niej mocno ją przytulic, wykrzyczec ze jest dla mnie najwazniejsza na swiecie
Ale rozum mowi, ze powinna najpierw zatęsknić i to mocno. Staram sie nie bywac na facebooku, nie dawac okazji do rozmowy. Lepiej zeby siedziala, czula jak kiest kiedy mnie nie ma i miala w zwiazku z tym jakies przemyslenia. Co o tym wszystkim myslicie? Jak wiadomo "kobieta zmienną jest" więc chyba tylko wy chociaz odrobine bedziecie umialy zrozumiec co siedzi w jej glowie..
Pozdrawiam i dziekuje za dotarcie do konca
Nie znam twojej dziewczyny w realu ale z tego co opisales wnioskuje, ze twoja dziewczyna ma problemy z hormonami. Czy bierze ona moze tabletki antykoncepcyjne? Jesli tak, to musi je zmienic, a jesli nie to powinna udac sie do lekarza bo tak ekstremalne hustawki najstrojow szkodza nie tylko waszemu zwiazkowi ale i ona sama cierpi. Moze porozmawiaj z nia i powiedz jej, ze tu juz nie chodzi o was, tylko o nia, ze sie martwisz. Byc moze to nie hormony, a depresja lub nerwica? ''kobieta zmienna jest'' ale skoro decyduje sie ciebie zostawic, zaraz potem placze i chwile pozniej chce do ciebie wrocic to musza nia kierowac silne emocje, dlatego mysle ze albo ma problemy ze zdrowiem, albo powinna udac sie do psychologa. Z tego co napisales, wyglada na to ze ona ma jakis problem i byc moze sama nie jest w stanie go rozwiazac. Pamietaj, ze ona napewno tez cierpi, ale upust swoim emocjom daje w dosc ekstremalny sposob jak np. rzucenie cie, by zaraz potem prosic o przebaczenie. Mysle, ze powinienes okazac jej zrozumienie, ale nie daj soba pomiatac. ''Powiedzialem jej ze przysiegam, ze tego nie zrobie, kocham ją i dam jej czas, zeby nad wszystkim pomyslała, zebrala sie do kupy i zebrała skołotane myśli'' nie chlopie! W ten sposob tylko ja nakrecasz, ona jest wyraznie niezdecydowana i ty powinienes byc przy niej, owszem, ale powiedziec jej wprost, ze albo cie kocha i chce byc z toba, albo nie i urywacie kontakt. Niech to nie brzmi jak grozba, tylko informacja. Powiedz jej tez wprost, ze teraz to ty potrzebujesz zeby ona byla przy tobie. Wyglada na to, ze skupila sie na sobie i probuje zwrocic na siebie uwage w jakis dziwny sposob. Zapewnij ja, ze ja kochasz, ale albo wspolnie sprobujecie odbudowac wasz zwiazek, albo koniec. Nie wiadomo co dzieje sie w jej glowie, a im bardziej ty dajesz jej wolna reke ''kocham cie bardzo, dla ciebie zrobie wszystko, nawet skocze z mostu!'' tylko pogarsza sytuacje, bo ona sama nie wie czego chce. Kochaj ja, ale uwazaj! Skoro zerwala z toba pod wplywem emocji (raczej nie byla to przemyslana decyzja skoro zaraz potem chciala do ciebie wrocic) i uszlo jej to plazem, bo wrociles i robisz wszystko zeby jej nie stracic ''odezwij sie jak bedziesz gotowa na rozmowe, przemysl to wszystko'', zyskala duzo uwagi to badz pewien, ze jak tylko znowu bedzie miala gorszy humor, to znowu zerwie! Bo przeciez ty ja kochasz i i tak wrocisz. Tak wlasnie powstaje toksyczny zwiazek. Wytlumacz jej, ze nie zamierzasz sie co chwile z nia rozstawac i postaw sprawe jasno: zerwanie = definitywny koniec zwiazku. I trzymaj sie tego. Jak bedzie dalej to robic, to proponuje odpuscic, bo wpakujesz sie w niezle bagno kolego i popsujesz sobie tylko nerwy. Powodzenia chlopie !
3 2014-02-26 14:29:21 Ostatnio edytowany przez czasymira (2014-02-26 14:41:54)
Wadim20 a ile Ona ma lat ? Czy była z kimś wcześniej ? Przyznam że nie chciało mi się czytać twojego postu, jakbym czytała harlekina, za dużo w nim tkliwości itd..Ogólnie uważam, że jak ktoś się za bardzo rozczula, za bardzo słodzi, to też nie dobrze, to po prostu czasem bywa męczące..no wyobraź sobie jakbym tak cały czas gadała "Wadimku" a jak się czujesz? a nie boli Cie coś ? Jak się spałeś ? Jaki ładny jesteś ?..jak by Ci ktoś tak słodził cały czas..to ja nie wiem czy by to było fajne....może o to u niej chodzi, ale też ważne jest jakie miała wcześniej doświadczenia.
Zerwanie przez FB? Niepoważna jakaś.
I nie ma tu znaczenia w jakim jest stanie emocjonalnym, bo to dziecinne.
A że prosi? Niech sobie prosi. Ty nie musisz tego dawać - stajesz się wtedy pieskiem, latającym na każde skinienie pani.
Proponuję to zakończyć, bo już samo zrywanie przez FB dobrze nie wróży. Aż strach myśleć co będzie dalej... I nie przekonuje mnie gadka typu "mieszkam daleko", "nie miałam czasu", "nie było sposobności by porozmawiać" i pokrewne. Kto chce znajdzie sposób, kto nie - znajdzie powód.
Tym bardziej, że sprawa jest z tych "poważniejszych". Dlatego też - nie mam FB. Lepiej niech się strony wysilą (albo strona wysili) na spotkanie face2face, bo moim zdaniem o poważnych sprawach rozmawia się w taki sposób.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------