Dobrze.
Ciekawe spojrzenia zarówno ze strony kochanki / żony.
JA mam taką sytuacje.
Zdrada, mąż nie był zadowolony z życia jakie mieliśmy. Dowiedziałam się o romansie w wakacje 2013.
Przemyślałam "siebie"
Przemyślałam nasze życie.
Wyciągnęłam wnioski.
Zmieniłam siebie, odchudziłam się, zmieniłam fryzurę, zaczęłam uprawiać sport
Zaczęłam się bardzo interesować mężem aż do przesady - słowem pokazałam że mogę nie być zajętą sobą, dziećmi i domem żoną, pokazałam że mogę być super kochanką, pokazałam że mogę być przyjacielem.
I co
Nic.
Dalej romans trwa.
Kochanka 28 lat, wskoczyła mężowi do łóżka na szkoleniu.
Nie odpuszcza, dzwoni codziennie, po kilkanaście razy, kontroluje na każdym kroku, szpera w necie żeby zobaczyć czy czego na FB czy na blogach nie pisze. Czegoś co może wskazywać że jej zagrażam.
Mężulek skręca się z miłości do kochanki i zachwytu nad starą-nową żoną a do Przemyśla z Warszawy daleko. Laseczka musi pilnować żeby jej nie uciekł.
A on, klasyczny przykład zagubienia i przygarnięcia ze "schroniska", niekochanego małego psiaczka (mojego mea) żona mnie nie kocha, nie rozumie, nie kocham jej,
Jak to zrobił że mieszkając w Warszawie zaangażował się w romans z dziewczyna z Przemyśla, a oszukiwał mnie do niej jeździł w każda delegacje, niby że jakieś sprawy zawodowe (ta sama korporacja).
Ja
Popełniłam masę głupstw bo powinnam go od razu wypierdolić z życia ale nie byłam gotowa.
Mimo że nie byłam szczęśliwa w naszym małżeństwie, nie wiem właściwie dlaczego tak siebie sama raniłam.
Teraz jak patrzę wstecz, to dziękuje opatrzności za każdą sytuacje jaka była.
Wyprowadzał się 3 razy wracał dwa, więcej nie wróci bo:
1. Nie mamy wspólnych tematów (poza dziećmi).
2. Nie mamy wspólnych celów.
3. Poza sexem nic nas nie łączy.
4. Nie mamy wspólnych marzeń.
Ja
Ciągle patrzyłam na siebie przez pryzmat "nie poradzę sobie sama", "mam 40 lat kto mnie zechce", zawsze z nim byłam, "boje się randek", zupełnie głupie myślenie.
Ocknęłam się jak go kochanka zaszantażowała że z nimi koniec jak na Boże Narodzenie nie przyjedzie do niej.
Ha ha ha
Oczywiście w drugi dzień świat pojechał.
Ale wtedy mnie stracił, na zawsze.
A kochanka no cóż.
Dzwoni do mnie, mailiki pisze ze spreparowanego w tym celu konta e-mail.
Żyje moim życiem i się tym cieszy.
Może się w końcu z mężem rozwiedzie. Bo jak się zwierzała "mąż ją bił i gwałcił" a mój szanowny małżonek był pierwszym mężczyzną w jej życiu po mężu (pewnie dlatego na szkoleniu wlazła mu do łóżka).
Zboczyłam z tematu!
Interesują mnie pobudki KOCHANEK
Moja "Monika" wie że kochałam męża (o tym dowiedziała się miesiąc po rozpoczęciu romansu sama jej to powiedziałam)
Moja "Monika" wie że chciałam ratować małżeństwo (też jej to powiedziałam)
Moja "Monika" wie że chciałam zapisać się z mężem na terapie rodzinną (maż jej powiedział pewnie śmiali się z ze mnie z tydzień)
Moja "Monika" wie że nie stać nas na rozwód i podział majątku - maż jej powiedział ja potwierdziłam
Już się do niej wyprowadził już z nią żył i uciekł od niej po tygodniu (dziecko ma 8 letnie mąż go nie akceptuje itd.)
No właśnie.