Nie wyrabiam już emocjonalnie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Witam,
od kilku dni non stop kłoce się ze swoim facetem o przeprowadzke. On dostał prace w Poznaniu baardzo daleko od miejca mojego zamieszkania. Wyjechał i ja miałam do niego dojechac jak wróce z odwiedzin z zagranicy u siostry. Przyleciałam w zeszły piątek w dodatku kompletnie rozłożona grypą. On za moimi plecami ugadał się ze swoimi rodzicami że mnie zawiozą w tą niedziele. POkłóciłam sie z nim bo źle się czuję i nie mam ochoty jedzić teraz i złatwiać swoich spraw żeby w niedziele z goraczką jechać do niego. POwiedziałąm mu że przyjadę jak wyzdrowieje ale on snuje juz multum historii że ja nie chce że nie tęsknię za nim itp. To nie prawda, chce przyjechać ale chce wyzdrowieć załatwić to co mam do załatwienia, na spokojnie się spakowac i przyjechac. Ja się nie prosiłam żeby mne jego ojciec zawoził. Wczoraj kłótnia była chyba największa jaka do tej pory mogła być w naszym związku. POwiedział że mam czas do jutra żeby się namyśleć i albo przyjade w niedziele albo wcale mam nie przyjeżac. Nie wiem już co mam robić. Czy zakończyć ponad 3 letni zwiazek? Nie wytrzymuje juz psychicznie tej nerwówki. Nie śpie, nie je, non stop myśle, jechac czy nie jechać w takiej sytuacji gdzie on ma gdzies moje zdrowie, bo jak to ujął obłożnie chora nie jestem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Grypa to jest choroba, leży się w łóżku i ma się gorączkę, a to już chyba dostateczny powód do tego, żeby się nigdzie nie ruszać. Twój partner widać ma gdzieś twoje zdrowie, skoro ważniejsze jest to, że on się umówił ze swoimi rodzicami. A teraz w dodatku cię szantażuje. To, że nie chcesz przyjechać w terminie, który pn wyznaczył, nie jest powodem do tego, by stawiać sprawę na ostrzu noża. Zapytaj go, czy bardziej zależy mu na twoim zdrowiu, czy na umowie z rodzicami? Moim zdaniem twój partner to zwyczajny histeryk i egoista, który prawdopodobnie przyzwyczaił się, że wszystko dostaje na tacy i to od razu.
Ty masz prawo o siebie dbać, masz prawo wykurować się gdy jesteś chora i nie masz obowiązku lecieć do niego na jego skinienie paluszkiem. Poza tym skoro on się przeprowadził, to czy automatycznie musi to oznaczać, że ty również? Czy ty masz jakieś widoki na pracę w tym Poznaniu?
W każdym razie ja na twoim miejscu nie pojechałabym, tylko poczekała aż się lepiej poczuję. Nie ulegaj szantażowi, ulegniesz raz i potem on już zawsze będzie w taki sposób na tobie wszystko wymuszał. Zresztą, czy to pierwsza taka akcja u was?

3

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Coś w tym co napisałaś jest. Sama już nie wiem co mam zrobić. Dobija mnie to już

4

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Jestem z chłopakiem już ponad 3 lata. Poznaliśmy się w momencie kiedy ja zakończyłam jeden nieudany związek. Od słowa do słowa zostaliśmy parą. Na początku było na prawdę super, choć miałam wiele wątpliwości czy to nie za szybko, czy to nie jest klin klinem. Z czasem jednak uświadomiłam sobie, że naprawdę kocham Tomka. Dziś już tego nie wiem...
W ciągu trwania tego związku różnie się między nami układało, raz lepiej raz gorzej, ale zawsze byliśmy razem. Tomek (24l.) jest z charakteru dość ciężkim człowiekiem, bo często unosi się honorem i nie potrafi iść na kompromis. Dużo kłótni i rozmów na ten temat z nim przeprowadziłam. Na jakiś czas pomagało, a później znów było tak samo. Kłótnia, urażona duma, ja wyciągam pierwsza rękę, przepraszam mimo iz nie zawsze to była moja wina, z jego strony nie ma nawet głupiego przepraszam.
Przez te 3 lata z hakiem Tomek praktycznie nie pracował. Pomijając jakiś miesiąc w pobliskim tartaku gdzie miał 5 minut do domu pieszo. Nie przedłużyli mu umowy, a sam powiedział że za 700zł pracować nie będzie. Później dostał się na staż, ale też go wywalili chociaż on twierdził, że to była wina pracodawcy bo sam zrezygnował bo firma upadała. No ja jednak wiem że ot tak by stażu nie przerwali. Tomek ledwo zaczął staż, przeziębił się i zaraz na L4 poszedł. Więc pracował jakieś 2 tygodnie, tydzień na zwolnieniu i się okazało że po stażu. No i dalej siedział na bezrobociu. Nic w domu nie robił, spał, jadł, grał na komputerze. Jakieś parę miesięcy temu kuzyn załatwił mu robotę w Anglii. Miał być kelnerem, ale jak się okazało pojechał i pracy nie było bo się szef rozmyślił. Nie miał kasy, siedział na ich garnuszku. Szukał. Znalazł po miesiącu jakąś robotę w hurtowni mrożonych kurczaków czy coś w tym rodzaju. W każdym razie miał tam patroszyć kurczaki, ćwiartkować i mrozić. Po jakimś tygodniu powiedział mi że zrezygnował bo ma problem z dojazdem. Jak się później okazało, to nie zrezygnował po tygodniu a wywalili go po 3 dniach bo się nie nadawał. Kuzyn też mu kazał pakować walizki i wracać do Polski, bo go utrzymywać nie będzie. Więc wrócił i radośnie oświadczył, że dostał prace w Poznaniu (jakieś 140km od miejsca gdzie mieszkam) (Tomek mieszka jakieś 2,5km ode mnie-wioska koło wioski). Dostał pracę niby na kolei. Ma jeździć lokomotywami ale najpierw musi zdać egzaminy. Przyszedł styczeń i Tomek zaczął prace. Ja w tym samym czasie poleciałam z tatą do siostry do Irlandii w odwiedziny na 2 tygodnie, bo ojciec nigdy jeszcze tam nie był, a sam by sobie nie poradził na lotnisku więc ja leciałam z nim. Plan był taki, że jak wrócę to do Tomka dojadę. Na dzień dzisiejszy nie wiem już co mam robić.
Tomek wynajmuje mieszkanie za które płaci 1000zł (już za wszystko). Jak gadaliśmy o całej tej przeprowadzce to mówił mi, że będzie zarabiać na początku 1634 zł na rękę do czasu aż nie zda egzaminów na maszynistę. A umowę dostal na rok. Dzisiaj z rozmowy wyszło na jaw że ta pensja to pensja brutto. Więc na życie zostaje jakieś niecałe 300zł. Miało być tak, że ja dojadę i będę szukać pracę. Ale teraz to już nie wiem czy mam tam w ogóle jechać. Dzisiaj jest poniedziałek, a wyjazd jest ustawiony na czwartek z jego ojcem.
Tomek znowu mi wcisnął jakiś kit. Kiedyś bardzo się pokłóciliśmy, bo była sytuacja taka, że na początku naszego związku mówił mi , że akurat robi prawko, no i zaraz potem mówił mi, że zdał. Dopiero po 3 latach wyszło na jaw, że w ogóle nie ma i nie miał prawo jazdy i że nawet nie był zapisany na kursie. Wtedy mało co nie rozpadł sie nasz związek, ale dałam mu jeszcze jedną szansę, bo obiecał, że juz nie będzie mnie okłamywał. Tymczasem jakieś małe kłamstewka mu się zdarzały, a teraz to zwiazane z pensja.
Przecież jakbym ja wiedziała, że on tak mało będzie zarabiał, a tyle km od domu będzie to bym w życiu się na ten wyjazd nie zgodziła.
Moi rodzice ogólnie nie lubią Tomka z tego względu, że jak to ojciec mówi ,,robotny to on nie jest". No ale mimo wszystko zgadzali sie na to żeby czasem nocował u nas.
Sytucja jest teraz taka. W czwartek mam jechać a nie wiem czy to dobry pomysł. Kolejny raz sie zawiodłam na nim. NIe wiem już czy lepiej nie było by rozstać się niż pakować w cały ten wyjazd. Moi rodzice są bardzo niezadowoleni i sprzeciwni temu wyjazdowi, ale jestem pełnoletnia więc ja podejmuję decyzje.
Co mam teraz zrobić? Czuję, że ten związek się wypala, ale z drugiej strony jednak spędziliśmy ze sobą ponad 3 lata i nie zawsze było źle. Czy powinnam w to brnąć mimo iż tak wiele osób mówi mi, że Tomek to dziecko a nie facet 24 letni? Czy lepiej zakończyć tez związek ? Proszę pomóżcie mi, bo ja już nie mam siły na to wszystko, jestem rozwalona emocjonalnie, psychicznie i fizycznie też już mi się wszystkiego odechciewa.
                                                                                                                        Monika

5

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Opisałam całą sytuację od początku. Mam nadzieję, ze poradzicie

6

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Nikt nic nie odpowie?

7 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-10 16:13:56)

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...
misiafisia napisał/a:

Co mam teraz zrobić? Czuję, że ten związek się wypala, ale z drugiej strony jednak spędziliśmy ze sobą ponad 3 lata i nie zawsze było źle. Czy powinnam w to brnąć mimo iż tak wiele osób mówi mi, że Tomek to dziecko a nie facet 24 letni? Czy lepiej zakończyć tez związek ? Proszę pomóżcie mi, bo ja już nie mam siły na to wszystko, jestem rozwalona emocjonalnie, psychicznie i fizycznie też już mi się wszystkiego odechciewa.
                                                                                                                        Monika

Odpowiem co ja zrobiłam będąc w podobnej sytuacji. Związek 3 lata (+/-) facet świetnie wykształcony, przez ten czas praktycznie nie pracujący, bo praca albo za mało płatna, albo za mało ambitna, albo pracodawca idiota. Odeszłam.

Piszesz nie zawsze było źle to już powinno dać ci do myślenia, bo to znaczy że tylko "bywasz" ale nie jesteś szczęśliwa.
Może niech sam zostanie w tym Poznaniu, pokaże że jest w stanie się utrzymać. Niech zda egzaminy na maszynistę, dostanie podwyżkę a ty jeśli będziesz jeszcze chciała z nim być przeprowadzisz się do niego. Bycie z kimś tylko dlatego, że spędziliście razem 3 lata to kiepski argument. 3 lata kłamstw i lenistwa kiepsko wróży na przyszłość.

Jeśli masz wątpliwości wyobraź sobie najgorszą przyszłość, chorobę, was za kilka lat. Możesz na niego liczyć? Pracuje? Zarabia? Dba o ciebie? Wysil wyobraźnie znasz go więc jesteś w stanie przewidzieć jak się zachowa. Jesteś szczęśliwa w tej waszej przyszłości?

8

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Boże, co na trutnia trafiłaś! Szczerze, to bym wiała od takiego lenia i kłamczucha jak najdalej. Niech sobie znajdzie inną naiwną. Bo na serio, Ty widzisz z nim jakąś przyszłość?

9

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Odeszłaś i jak to się potoczyło? Nie żałowałaś?

10

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Czesc Miisiafisia,

Ja podpisuje sie pod wypowiedzia Jogi, chociaz to nie ladnie tak sie przylaczac bez pozwolenia i mam nadzieje, ze zaakceptuje moja chec.
Tak, to bardzo logiczna i madra wypowiedz i od razu widac, ze uwaznie cie sluchala od poczatku.
Moze wez sobie do serca ta wypowiedz?

Z pozdrowieniami

Zycie z rozami

11

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

A ja myślałam że masz grypę.

12

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

MIałam grypę, a pierwszy termin przyjazdu to miała być niedziela. Teraz jest czwartek.

13

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Sytuacja wygląda tak, po dzisiejszej rozmowie da l mi ultimatum albo przyjeżdząm w czwartek albo z nami koniec. Zadne czekanie az zda egaminy i zacznie więcej zarabiać go nie interesują . Jestem załąmana, co ja mam robić...

14

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Kopnąć go w cztery litery, bo jest manipulującym, egotystycznym, nieodpowiedzialnym d****m. Co Ty się w ogóle zastanawiasz?

15

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Przede wszystkim nie daj sie szantazowac. Popatrz, 3 lata to nie wiecznosc, ale ile razy przez te 3 lata chlopak zawiodl Twoje zachowanie? Teraz pomysl sobie, ze jak zabrniecie dalej w tym zwiazku (np. slub, dzieci) to bedziesz nieszczesliwa byc moze do konca swojego zycia. Szkoda Ci tych 3 lat? Potraktuj je raczej jako przestroge, z jakimi facetami sie nie wiazac. Mozesz wyciagnac wnioski z tych lat spedzonych razem. Jezeli partner by Cie szanowal, to nie pozwolilby bys jechala do niego z goraczka. Zrozumialby, a nie robil wymowki. Ty masz mu sie podporzadkowac, bo jak nie to...Wlasnie to co? Zakonczy Wasz zwiazek? Jeszcze lepiej. Przynajmniej nie bedziesz zmuszona podjac decyzji, a on predzej czy pozniej zapewne pozaluje, ze z tak blahego powodu zerwal. Wybacz mi szczerosc, ale na moje oko to jest dzieciak, nie facet. Z dzieciakami nie planuje sie przyszlosci. Uwazaj wiec w co sie mozesz wpakowac...

16

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Jestem na skraju wyczerpania emocjonalnego. Kocham faceta, który kocha mnie a mimo wszystko się rozstajemy bo on nie może poczekac miesiąca dwóch aż zda egzaminy i zacznie więcej zarabiać a ja nie chce teraz jechac bo nie chcę pożycząc kasy od rodziców bo wiem że we dwójke nie damy rady za te pieniądze wyżyć

17

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Twój facet to leń i obibok, a do tego notoryczny kłamca i szantażysta. Zastanów się, czy chcesz z kimś takim być. Jeśli się rozstaniecie, to wierz mi - będzie to lepsze dla ciebie niż to, co przeżywasz teraz.
Piszesz:

Kocham faceta, który kocha mnie a mimo wszystko się rozstajemy bo on nie może poczekac miesiąca dwóch

. Jesteś pewna, że on cię kocha? Od trzech lat dzielnie znosisz jego niedojrzałość i kłamstewka, to ty jesteś tak naprawdę facetem w tym związku, albo raczej jedyną osobą naprawdę dorosłą. Myślisz, że jak zda egzaminy (o ile to prawda, o ile jest jakaś praca i o ile je w ogóle zda, a nie okłamie że zdał jak zwykle zresztą), to nagle zacznie być uczciwy, przestanie kłamać i z dnia na dzień wydorośleje i się ogarnie? Takie cuda się nie zdarzają. Przemyśl dobrze sens ciągnięcia dalej tego związku. Ty się psychicznie wykańczasz, on cię szantażuje, kłamie, manipuluje twoimi uczuciami itd. Naprawdę chcesz dalej to ciągnąć?

18

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Czy naprawdę lepiej będzie kiedy sie rozstaniemy? Przeciez tyle ze sobą przeżylismy, tyle chwil, wspomnień, radości. Mam tak o zapomnieć o tym co było dobrego? To mój pierwszy tak długi i poważny związek. Co ja mam zrobić...

19

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...
misiafisia napisał/a:

Czy naprawdę lepiej będzie kiedy sie rozstaniemy? Przeciez tyle ze sobą przeżylismy, tyle chwil, wspomnień, radości. Mam tak o zapomnieć o tym co było dobrego? To mój pierwszy tak długi i poważny związek. Co ja mam zrobić...

Myśleć przede wszystkim o przyszłości, to co było nie rokuje dobrze. Facet cię oszukiwał, nie pracował, rzeczywiście urocze wspomnienia big_smile
Fajne w życiu jest to, że możemy kochać wiele razy, cytując klasykę "każda miłość jest pierwsza najgorętsza najszczersza" itd....
Pomyśl jaka przyszłość będziesz miała z tym facetem. Decyzja należy do ciebie ale pamiętaj, że dojrzałość to umiejętność wyciągania wniosków i unikanie tych samych błędów. Trzy lata związku i twój facet stoi w tym samym miejscu, za kolejne trzy lata jak myślisz, jak daleko zajdzie???

Odpowiadając na twoje pytanie - nie nigdy nie żałowałam, że się rozstaliśmy - teraz jestem szczęśliwa.
Przez ponad trzy lata bycia z "eksem" stałam w miejscu, nasz związek nie rozwijał się. Bo ciągle ON miał problemy, a ja byłam od "gaszenia pożarów", głaskania po głowie i zaklinania rzeczywistości, że "będzie dobrze" a było ciągle tak samo czyli do doopy - tylko najtrudniej było mi to co oczywiste przyjąć do wiadomości. Oszukiwałam przede wszystkim siebie - podobnie jak ty.
Dla porównania, trzy lata życia z moim mężem, to wybudowany dom, dwoje dzieci i cała masa innych zmian na lepsze, po siedmiu latach jest tych dobrych zmian jeszcze więcej smile TAK BYŁO WARTO!!!

20

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...
Joga napisał/a:
misiafisia napisał/a:

Czy naprawdę lepiej będzie kiedy sie rozstaniemy? Przeciez tyle ze sobą przeżylismy, tyle chwil, wspomnień, radości. Mam tak o zapomnieć o tym co było dobrego? To mój pierwszy tak długi i poważny związek. Co ja mam zrobić...

Myśleć przede wszystkim o przyszłości, to co było nie rokuje dobrze. Facet cię oszukiwał, nie pracował, rzeczywiście urocze wspomnienia big_smile
Fajne w życiu jest to, że możemy kochać wiele razy, cytując klasykę "każda miłość jest pierwsza najgorętsza najszczersza" itd....
Pomyśl jaka przyszłość będziesz miała z tym facetem. Decyzja należy do ciebie ale pamiętaj, że dojrzałość to umiejętność wyciągania wniosków i unikanie tych samych błędów. Trzy lata związku i twój facet stoi w tym samym miejscu, za kolejne trzy lata jak myślisz, jak daleko zajdzie???

Odpowiadając na twoje pytanie - nie nigdy nie żałowałam, że się rozstaliśmy - teraz jestem szczęśliwa.
Przez ponad trzy lata bycia z "eksem" stałam w miejscu, nasz związek nie rozwijał się. Bo ciągle ON miał problemy, a ja byłam od "gaszenia pożarów", głaskania po głowie i zaklinania rzeczywistości, że "będzie dobrze" a było ciągle tak samo czyli do doopy - tylko najtrudniej było mi to co oczywiste przyjąć do wiadomości. Oszukiwałam przede wszystkim siebie - podobnie jak ty.
Dla porównania, trzy lata życia z moim mężem, to wybudowany dom, dwoje dzieci i cała masa innych zmian na lepsze, po siedmiu latach jest tych dobrych zmian jeszcze więcej smile TAK BYŁO WARTO!!!

A jak to było z Tobą i twoim ex? Ile mieliście lat? Czemu się to rozpadło? Czy na prawdę będzie lepiej gdy to zakończe?

21 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-10 21:14:07)

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...
misiafisia napisał/a:

A jak to było z Tobą i twoim ex? Ile mieliście lat? Czemu się to rozpadło? Czy na prawdę będzie lepiej gdy to zakończe?

Miałam 32-33 lata - jakoś tak. Napisz na priv to ci opowiem więcej, nie chcę zaśmiecać forum smile

Ja jestem zdania, że związek nie może być byle jaki. Jeśli facet cie oszukuje, nie ważne czy to drobiazgi czy poważne sprawy to nie możesz mu zaufać - ja przynajmniej nie mogłam. Mężczyzna, który nie pracuje nie dlatego, że nie ma gdzie ale dlatego, że dziwnym "trafem" każda praca jest do bani, to zwykły leń.
Niech popracuje i pomieszka w Poznaniu sam, a zaprosi cię wtedy kiedy będzie mógł cię utrzymać jak przyjedziesz i będziesz szukała pracy. Bo niby jak teraz będzie to wyglądało? Nie wierzę w mieszkanie za 1000PLN w Poznaniu i nie wierzę, że jest w stanie utrzymać siebie za tą pensję, którą rzekomo ma otrzymać - czy jest zatrudniony i czy ją dostanie to inna sprawa.
Nikt nie da ci gwarancji, że będzie dobrze ale moim zdaniem, twój facet jeśli nie pojedziesz do niego, nie zerwie z tobą, tylko wróci tłumacząc się, że zrezygnował z pracy i wrócił do ciebie, bo bardzo cię kocha. Nie wierzę, po tym co o nim napisałaś, że dostał tę pracę. Czy minimalna pensja brutto nie wynosi 1680PLN????

22

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...
Joga napisał/a:
misiafisia napisał/a:

A jak to było z Tobą i twoim ex? Ile mieliście lat? Czemu się to rozpadło? Czy na prawdę będzie lepiej gdy to zakończe?

Miałam 32-33 lata - jakoś tak. Napisz na priv to ci opowiem więcej, nie chcę zaśmiecać forum smile

Ja jestem zdania, że związek nie może być byle jaki. Jeśli facet cie oszukuje, nie ważne czy to drobiazgi czy poważne sprawy to nie możesz mu zaufać - ja przynajmniej nie mogłam. Mężczyzna, który nie pracuje nie dlatego, że nie ma gdzie ale dlatego, że dziwnym "trafem" każda praca jest do bani, to zwykły leń.
Niech popracuje i pomieszka w Poznaniu sam, a zaprosi cię wtedy kiedy będzie mógł cię utrzymać jak przyjedziesz i będziesz szukała pracy. Bo niby jak teraz będzie to wyglądało? Nie wierzę w mieszkanie za 1000PLN w Poznaniu i nie wierzę, że jest w stanie utrzymać siebie za tą pensję, którą rzekomo ma otrzymać - czy jest zatrudniony i czy ją dostanie to inna sprawa.
Nikt nie da ci gwarancji, że będzie dobrze ale moim zdaniem, twój facet jeśli nie pojedziesz do niego, nie zerwie z tobą, tylko wróci tłumacząc się, że zrezygnował z pracy i wrócił do ciebie, bo bardzo cię kocha. Nie wierzę, po tym co o nim napisałaś, że dostał tę pracę. Czy minimalna pensja brutto nie wynosi 1680PLN????

Wysłałam Ci wiadomość

23

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Joga Ci dobrze pisze. Z tym facetem nie masz przyszłości, no chyba, że chcesz go utrzymywać i przymykać oczy na jego ciągłe kłamstwa.

24 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-11 09:34:12)

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...
misiafisia napisał/a:

Wysłałam Ci wiadomość

Odpisałam ale adres jest błędny, poprawiłam gmail zamiast gmial i znów chyba nie doszło więc napisze tutaj.

Po pierwsze mieszkanie za 1000PLN w Poznaniu razem z opłatami, to bardzo żeby nie powiedzieć - podejrzanie tanio, ile dał odstępnego? Jakie są opłaty za mieszkanie?
Po drugie nikt z nas na forum nie powie ci co powinnaś zrobić. Sama podejmujesz decyzje.

Mnie nie zaniepokoił fakt, że młody sprawny chłopak przez 3 lata praktycznie nie pracuje. Kolejnym problemem są kłamstwa, drobne i bardziej "grube". Dobry związek opierać się powinien na zaufaniu, będziesz mogła mu zaufać tak na 100%? Ja bym nie mogła, bo kłamstw było sporo i to takich bezsensownych. Skoro są kłamstwa to znaczy też, że cię nie szanuje.
Teraz wyjechał i stawia ci warunki, szantażuje jak mały harcerzyk. Kłamstwo goni kłamstwo - wierzysz mu? Łatwiej jest zerwać niż udowodnić, że ma pracę i jest się w stanie utrzymać sam????

Nigdy nie związałabym się z leniem, facet biedny ale pracowity dobrze rokuje na przyszłość bo razem możecie "wszystko" z leniem, ciągle będziesz miała problemy finansowe, jeśli pojawią się dzieci to będzie dramat.
Ty podejmujesz decyzję, spisz sobie na kartce plusy i minusy związku, wyobraź sobie jak chciałabyś żeby on wyglądał i zastanów się czy ten wasz zmierza do ideału?
Nie oszukuj się i nie wybielaj chłopaka, odstaw na bok uczucia, pomyśl realnie!

Poczytaj ile jest na forum kobiet, których związki to jedna wielka porażka, one też się oszukiwały, bo miłość, bo dzieci, zawsze jest jakieś "bo" jakiś argument żeby trwać. Tyle że powinien to być poważny argument, on mnie szanuje, kocha, dba o mnie,  ZAWSZE mogę na niego liczyć. Samo "kocham" to za mało.


ps. podtrzymuje moja teorię, że facet wróci i wytłumaczeniem będzie, że z miłości do ciebie. Prawdziwym powodem będzie brak pracy i pieniędzy.

25

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Moim zdaniem, nie należy się przejmować każdą groźbą zerwania. Czasami trzeba postawić na swoim. Jesteście razem w związku, więc tak samo jak Ty potrzebujesz jego i tęsknisz za nim, tak samo on Ciebie potrzebuje. A takie groźby mogą wynikać ze zdenerwowania, wtedy człowiek różne rzeczy mówi. Czasami takie dni milczenia są potrzebne. Mój chłopak dzisiaj się do mnie nie odzywa, bo się na mnie obraził za prawdę wymieszaną z wieloma przykrymi słowami, którą mu wczoraj powiedziałam. Po raz pierwszy odkąd jesteśmy razem, czyli około od 8 miesięcy, nie odzywa się. Nawet mi się to podoba, bo przynajmniej zachowuje się jak mężczyzna i nie pozwala sobie na wszystko. Może też w końcu coś mądrego wymyśli. Do tej pory nawet jak nerwy za bardzo mnie ponosiły, to on za mną latał. Już się czuje stłamszona tą jego miłością. Ciągłym usługiwaniem mi, telefonami po 10 razy dziennie i dotychczasowym brakiem dumy.

Jednakże, zacznę od początku. Zdecydowałam się na napisanie o swojej sytuacji na tym forum, ponieważ nie mam komu się wygadać. Nie chcę przyznawać się koleżankom do kolejnej porażki. Jestem w trzecim związku, pierwszy trwał 4 lata, zanim  zrozumiałam, że jestem wykorzystywana, a facet ma cechy socjopaty. Przez te wszystkie lata wierzyłam, że się zmieni. To była naiwna pierwsza miłość, a ja miałam 17 lat. Drugi związek, trwający pół roku, ja zawaliłam, nie byłam na niego jeszcze gotowa. Długo nie mogłam sobie wybaczyć popełnionych błędów. W końcu pozbierałam się i poznałam mojego aktualnego chłopaka. Wydawało mi się, że ma wszystkie cechy na jakich mi najbardziej zależy, a dodatkowo, że jest jak ze snu.
Bajka skończyła się po dwóch miesiącach, kiedy to na jaw zaczęły wychodzić przeróżne fakty.

Pierwszy z problemów, który dotyczył też poprzednich chłopaków, ale nie w takim stopniu, to jego syfiarstwo. Specjalnie używam tego słowa, bo bałaganiarstwo mi nie przeszkadza, ale brud i niechlujstwo owszem. Przez jakiś miesiąc mieszkaliśmy razem, ale miałam już tego dosyć, w takim syfie nie mogłam się skupić na studiach. pracowałam, sprzątałam, męczyłam się godzinami żeby zagonić go do obowiązków domowych, a na naukę nie miałam już sił. naczynia myje dopiero, wtedy kiedy zaczynają żyć własnym życiem, brzydzę się pić kawę z jego kubków, które samą wodą (bo o płynie do naczyń w jego mieszkaniu ja muszę pamiętać) zostają wyczyszczone z pleśni. Boję się oprzeć o każdy mebel, żeby się nie pobrudzić, bo tu nie chodzi o małą warstwę kurzu, lecz o wielki syf, wylane napoje, kawałki jedzenia. O zdjęciu butów też nie ma mowy, bo żadne kapcie nie uchronią moich skarpetek przed czernią podłogi. Niedawno zaczął remont pokoju, który miał być dla mnie. Oczywiście nie skończył, bo na podłogę zabrakło pieniędzy, tak więc pokój stoi zamknięty z wielką dziurą w parkiecie. Jako, że w tym piecu palił od święta, to z powodu wilgoci na ścianach pojawił się grzyb. To mu oczywiście nie przeszkadza, niby stosował jakieś preparaty, ale tej sprawy również do końca nie doprowadził. Brzydzę się spać w jego łóżku, bo pościel często wala się po brudnej podłodze, a wymieniana jest raz na kilka miesięcy. Śmierdzi i jest brudna. Pety po papierosach są w całym domu. Kuchnię posprzątał, jak go zmusiłam, na etapie robaków w szafach. Pająki miały tam swoją oazę i osiągały rozmiary dłoni. Aż go zmusiłam do pozbycia się ich. Śmieci, butelki, papierki latają po całym domu jak na śmietnisku. Tak, do pewnych rzeczy jestem w stanie go zmusić, ale wolałabym żeby sam wziął życie w swoje ręce. Męczy mnie to, że o to wszystko muszę z nim stoczyć walkę. gdyby on tego wszystkiego nie widział, ale był chętny do pracy, kiedy pokaże się mu, co jest do zrobienia to byłoby łatwiej... Ugotuje dla mnie, robił mi sniadania nawet o 4 rano, kiedy wstawałam do pracy, stara się na wszystkie inne sposoby, ale ja mam do niego wstręt, nie mam ochoty, a nawet nie ma gdzie się kochać. Uważa mnie za nieczułą, ale ja się go brzydzę, pomimo wszelkiej jego przystojności, w końcu żyje w syfie, który dla mnie jest kompletnym przegięciem.

Drugi problem jest podobny do problemu koleżanki- nie kwapi się do pracy, doputy dopóki niczego mu nie brakuje. Kiedy go poznałam to powiedział, że 7 lat pracował za granicą. Szkoły nie skończył, bo pieniądze go skusiły, a poza tym matka nie wychowała go odpowiednio, z nauki się śmiała i goniła do pracy na gospodarce, bo z tego są niby większe zyski, a na naukę szkoda czasu. Tak więc uciekł. Odkąd jesteśmy razem, wciąż szuka pracy, pieniędzy z poprzednich lat nie ma, bo wszystko rozwalił na głupoty. Żadnego odpowiedzialnego myślenia. początkowo wybrzydzał ze względu na polskie zarobki i głównie udawał, że tej pracy szuka. Kiedy kłamał to czerwienił mu się nosek  ("pinokio" - niepotrzebnie mu o tym wspomniałam, bo zaczął nad tym panować). Przez miesiąc popracował bo tej roboty nie musiał szukać, sama przyszła, ale było mu w tej pracy źle. Podał mi odpowiednie argumenty, zrozumiałam je i zwolnił się. Miał znaleźć coś innego. Znowu nie szukał. Ostatnio troche poszukał, ale zawsze jest jakieś ale, w niczym nie jest konsekwentny. Przeszedł pierwszy etap rekrutacji (telefon w tej sprawie dostał przy mnie), na następny się nie zgłasza, bo musiałby prosić kogoś aby go podwieźli te kilkanaście kilometrów. No i w ogóle musi jechać, wysilić się, a to już za dużo dla niego. jak jest szansa na robotę w Polsce, to on nagle chce wyjechać za granicę, bo wtedy nie będzie musiał sprzątać i niby zarobi więcej np. na samochód. Ciągle coś. Jakieś drobne dostaje od matki i baaardzo rzadko, ode mnie. Rachunków płacić nie musi bo dom stoi u mamy na placu, więc mamuśka zapłaci. Fajki od mnie wyciągnie, albo lepiej- podkradnie, a z jedzeniem zawsze cos wykombinuje. Nie jest mamisynkiem, za to jest syneczkiem mamusi, która mu nigdy nie odmówi. Nie ma wyrzutów, że ją wyzyskuje, bo jej kasy nie brakuje.
Ostatnio ja zwolniłam się z pracy, głownie z powodu braku czasu, ponieważ piszę pracę magisterską. Obiecywał, że wspomoże mnie finansowo, tak jak ja jego. A wydaje mi się, że jest jeszcze gorzej.

On ma dosyć mojego marudzenia i przykrych słów (ja autentycznie przesadzam). Ja nie mogę się opanować, bo widze jakieś niezrozumiałe, głupie i tak proste dla mnie do ogarnięcia powody, które mogą zniszczyć nasz związek. Wiem, że gdyby nie te dwie rzeczy to pięknie by się nam żyło. Mam już jakieś doświadczenie z mężczyznami i wiem, że on mnie najbardziej wspiera i oprócz tych dwóch kwestii z nim najlepiej się rozumiem, najlepiej czuję się akurat w jego towarzystwie, zmieniłam się przy nim na lepsze, dodaje mi pewności siebie i siły do walki z problemami.

Ale... czemu on nie może wziąć życia w swoje ręce, zachować się jak facet, być bardziej zaradny. Czemu nie zależy mu na własnym życiu, czemu tak ciężko natrafić na mężczyznę który robi coś dla samego siebie, zdobywa kolejne cele, osiąga sukcesy, a każdy z nich stwarza na początku takie pozory... Czy to możliwe, że ja go dołuje (on nigdy mi tego nie powiedział, sama się nad tym zastanawiam)? Niektórym kobietom, tak mi się wydaje, łatwiej wpłynąć na faceta... Nie latam za nim, nie wydzwaniam jak głupia, nie podoba mi się u niego więc tam nie chodzę, jestem konsekwentna. Słabości już mam za sobą, bo wiem z doświadczenia że latanie za facetem źle się kończy. To wszystko jednak nie przynosi tych najważniejszych efektów, stara się rzeczywiście podwójnie, ale nie w tym najważniejszych sprawach.

Chyba przesadziłam z długością tej wiadomości, ale czuję taką ulgę, że wszystko z siebie wyrzuciłam...

26

Odp: Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Em.ka mialam dosc podobna sytuacje. Bylam z nim 7 lat,problemy zaczely sie gdy razem zamieszkalismy. Wtedy zaczelam dostrzegac jego wady. Ciezko bylo mu cokolwiek posprzatac,gdyby nie ja to chyba by mieszkanie syfem zaroslo. No ale ile mozna prosic i tlumaczyc ze sprzataczka to ja nie jestem, ze mieszkamy razem to trzeba jakos obowiazki podzielic. Razem mieszkalismy dwa lata,i tak jak siebwprowadzilismy tak mieszkalismy, prosilam o remont, nawetbkupilam material,farby gips targalam do domu sama. Ale coz sama musialam sie za to wziac, bo przeciez czasu nie mial.zaznaczam ze oboje pracowalismy.kupilam meble,do samodzielnego montazu, 3 miesiace staly w kartonach. I najgorsza rzecz, ktorej niestety nie moglam przebolec,higiena osobista,i wyglad zewnetrzny.wierz mi ze unikalam jak ognia wspolnych wyjsc,nie chcialam zeby po mnie do pracy przyjezdzal, wstydzilam sie go. Ciuchy brudne, poplamione,masakra poprostu,kapal sie raz na tydzien,zebow wogole nie myl.prosilam wez sie czlowieku ogarnij,ale z marnym skutkiem.no i w koncu nie wytrzymalam,powiedzialam dosc, z brudasem zyc nie bede.i bardzo sie z tego ciesze.skoro prosisz i mowisz juz wprost jak abel krowie tlumaczysz a tu nic, to ja bym sobie darowala ten zwiazek.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie wyrabiam już emocjonalnie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024