Co robicie,gdy już emocjonalnie nie wytrzymujecie?
Ratujemy się jak możemy. Zależy od kalibru sprawy która nas wykańcza. A o co chodzi w twoim przypadku?
Zgadzam się, że to zależy od kalibru
Ale na opanowanie emocji najlepszy jest wysiłek fizyczny, im bardziej bolą mięśnie, tym głowa jest spokojniejsza
Apogeum braku wytrzymałości emocjonalnej przeczekuję w samotności, w domu, w łóżku...
Jak nie wytrzymuję, to wsiadam na rower i tak długo jezdzę az mnie bolą nogi, wlączam b. glośno muzykę i nie jest to pop :-), ide na b. dluuuuuuugi spacer, lezę w łóżku, a czasem nawet rzucam telefonem komórkowym...
Jak napisała Anhedonia to zależy od kalibru sprawy
ale najczęściej rzucam sie w wir spraw nie wymagających myslenia; sprzątanie, fitness, przeglądanie stron na EBay'u lub Allegro, a gdy jest problem poważniejszy zasypiam- jak sie budze to wszystko wygląda troche inaczej.
Cho czasem zdarz mi sie wyładować emocje na telefonie komórkowym (domyślacie sie dlaczego:) )
Jak nie wytrzymuję, to wsiadam na rower i tak długo jezdzę az mnie bolą nogi
Robię prawie to samo
Rower jest idealną odskocznią od problemów, bólu itp. Ale nie rekreacyjna jazda - tu trzeba się wyładować. Zmęczyć do tego stopnia, żeby zapomnieć jak się nazywasz
A potem szybko do wanny i czujesz się jak nowo narodzona ;D Właśnie wczoraj zastosowałam tę metodę. ;]
Na mnie najbardziej działa sen, choć ostatnio uważam, że to raczej ucieczka. Także zdecydowanie rower, ostatnio basen - w każdym razie jakiś ruch. Czasami też zmuszam się do jakiegoś wyjścia z nielicznymi znajomymi, choć czasami muszę ostro namęczyć się z dołem. Połozyć się do łóżka jest najprościej...
ja najczęściej płaczę az mi przejdzie.
Ostatnio tylko raz zaczelam plakac ,nie moglam sie powstrzymac.Wtedy moj 14 miesieczny syn podszedl poglaskal mnie po policzku i przytulil.Slucham muzyki i jak moge tancze czasem z synkiem na rekach tez lubi muzyke i mowie jak Skarlet w przeminelo z wiatrem"pomysle o tym jutro"
Cześć ja też zmagam się z emocjami .Doznałam wiele cierpienia w moim życiu rodzinnym przez mojego tatę .Ale miłość boża pozwala mi wybaczyć mojemu ojcu.Moją ostoją są bliskie relacje z bogiem to w nim jest moje spełnienie ,bezpieczeństwo ,radość i pokój.To dzięki bogu wyszłam z niskiego poczucia wartości o sobie i umiem patrzeć na ciebie dobrze że jestem wartościową osobą która jest cenna w oczach bożych . W bogu jest wyjście z wszelkich problemów tych które nas przytłaczają i męczą.
A ja? Zamykam się,w głowie mam masakryczny mętlik,ale siedzę i najczęściej włączam muzkę : Ketil Bjornstad- Prelude13 , Dżem- Do kołyski,List do M. lub Czesława. Myślę i myślę...
Nojgorzej jest,że z tym wszystkim trzeba zmagać się samemu...
Czasem już tak bardzo nie wytrzymuje sama ze sobą, duszę się...
Co nam to daje,to nasze chwilowe zapomnienie, skoro za chwile będzie to samo...
Ja nie potrafię przy kimś płakać, nie potrafię komuś powiedzieć dlaczego tak jest jak jest, bo nikt nie ma dla mnie czasu ,może właśnie dlatego. To ja zawsze wysłuchuje problemów innych, a ja ? Po co mam się odzywać skoro i tak w nich nie znajdę oparcia.. I tak nie umiem o tym mówić.. Taki mam mętlik, że czasem nie widzę sensu w tym co piszę.
Po prostu czuję się bardzo samotna.
Nie pisz posta pod postem użyj opcji edytuj.
Moderatorka- apoteoza
Ja śie rzucam na krześle;D
Ja nie potrafię przy kimś płakać, nie potrafię komuś powiedzieć dlaczego tak jest jak jest, bo nikt nie ma dla mnie czasu ,może właśnie dlatego. To ja zawsze wysłuchuje problemów innych, a ja ? Po co mam się odzywać skoro i tak w nich nie znajdę oparcia.. I tak nie umiem o tym mówić.. Taki mam mętlik, że czasem nie widzę sensu w tym co piszę.
Po prostu czuję się bardzo samotna.
Nie pisz posta pod postem użyj opcji edytuj.
Moderatorka- apoteoza
kochanie, dokładnie czuję się tak samo. wiesz-u mnie ludzie się zmienili, kiedyś wywalało się rower, brało kumpele i cale dnie freeride, było świetnie. teraz, każdy kogoś ma, nie chce mu się wyłazić, brudzić, jeździć.. też nie chcę przy nikim płakać, głupio mi potem. lubię sama wychodzić na rower, na spacer, nawet w deszcz (kupiłam sobie wodoodporny sprzęt^^)-puszczam swoje klimaty, od klasyki, po nu metal... brzmienie w uszach, ach coś pięknego! jednak czasem brakuje mi wsparcia, połówki, przyjaciela.. jednak zanim ja komuś zaufam, muszę beczkę soli zjeść. kiedyś źle reagowałam, na stres, nerwy-rozwalałam sobie kostki na ścianie. teraz mam ciemniejsze od skóry. ostatnio moja malutka kuzynka swoimi małymi , delikatnymi, niezniszczonymi rączkami masowała na moje dłonie, dotykała,pytała skąd to jest. stwierdziłam, ze nigdy więcej. szkoda rąk. teraz muzyka, sport, rysowanie.
mejeczka napisał/a:Ja nie potrafię przy kimś płakać, nie potrafię komuś powiedzieć dlaczego tak jest jak jest, bo nikt nie ma dla mnie czasu ,może właśnie dlatego. To ja zawsze wysłuchuje problemów innych, a ja ? Po co mam się odzywać skoro i tak w nich nie znajdę oparcia.. I tak nie umiem o tym mówić.. Taki mam mętlik, że czasem nie widzę sensu w tym co piszę.
Po prostu czuję się bardzo samotna.
Nie pisz posta pod postem użyj opcji edytuj.
Moderatorka- apoteozakochanie, dokładnie czuję się tak samo. wiesz-u mnie ludzie się zmienili, kiedyś wywalało się rower, brało kumpele i cale dnie freeride, było świetnie. teraz, każdy kogoś ma, nie chce mu się wyłazić, brudzić, jeździć.. też nie chcę przy nikim płakać, głupio mi potem. lubię sama wychodzić na rower, na spacer, nawet w deszcz (kupiłam sobie wodoodporny sprzęt^^)-puszczam swoje klimaty, od klasyki, po nu metal... brzmienie w uszach, ach coś pięknego! jednak czasem brakuje mi wsparcia, połówki, przyjaciela.. jednak zanim ja komuś zaufam, muszę beczkę soli zjeść. kiedyś źle reagowałam, na stres, nerwy-rozwalałam sobie kostki na ścianie. teraz mam ciemniejsze od skóry. ostatnio moja malutka kuzynka swoimi małymi , delikatnymi, niezniszczonymi rączkami masowała na moje dłonie, dotykała,pytała skąd to jest. stwierdziłam, ze nigdy więcej. szkoda rąk. teraz muzyka, sport, rysowanie.
Shanty, przecież to pomaga nam tylko chwilowo. Człowiek nie jest w stanie przejść sam przez życie, bez innych, bez ich pomocy. Bardzo rzadko, w każdym bądź razie nie bez żadnych "dolegliwości psychicznych"
leze w lozkuu i placze , rzucam wszystkim
17 2011-05-15 13:11:08 Ostatnio edytowany przez Shanty (2011-05-15 13:12:03)
mejeczka,
dlatego warto iść do ludzi ![]()
zawsze się opierałam przed imprezami typu wesela itd, a wczoraj byłam i co? poznałam ciekawego chłopaka, chyba i ja mu przypadłam do gustu, a wcale na nic nie liczyłam-że pojde na wesele i kogos poznam. nie. samo przyszlo, nie narzucalam sie, najgorzej na sile. fakt faktem, mam 1 przyjaciolke ale to nie starczy. glod ludzi mnie czasem dopada by z kims ciekawym isc do kina itd cala ekipka
ja podobnie jak kilka z Was, muszę poprostu wyjść z domu, odetchnać. Wsiadam na rower i jadę w siną dal, jadę na basen lub idę na długi spacer. A potem długa kąpiel w wannie, od razu nastrój się poprawia. Zdarzało się też, że nie miałam na nic ochoty, tylko położyć się do łóżka i użalać się nad sobą. Ale teraz zdecydowanie wolę pojechac gdzieś albo spotkac się ze znajomymi. Rozmowy o wszystkim i o niczym, a bardziej o niczym
powodują, że człowiek może oderwać się od swojej codzienności.
Ja czasem mam taką emocjonalną blokade, jest mi bardzo źle, smutno itd.., chciałabym sobie spokojnie pobeczeć ale coś mnie blokuje i nie umiem płakac.
Nieraz taki stan trwa dosć długo i chyba jak sie tych emocji tak dużo nazbiera, wtedy uwalnia sie płacz, który trwa dość długo i to mnie oczyszcza.
Każdy problem mija i czuje sie jakbym sie narodziła na nowo.
u mnie różnie, choć najczęściej - jak przez faceta - ryczę. nie mam siły i ochoty na nic. oglądam nałogowo filmy, wydzwaniam do przyjaciółki. moje mieszkanie zarasta brudem, nie jem też wtedy z reguły, wpadam w dół. potem powoli z niego wychodzę, zaczynam od porządków w mieszkaniu i dużo, dużo ruchu i zajęć, żeby nie myśleć i przede wszystkim nie zadzwonić. a o jedno i o drugie jest bardzo trudno wtedy.
Zazwyczaj płaczę, bo to mi wtedy najlepiej wychodzi
a tak to słucham zamulającej muzyki - tak, po to by się dobić do końca. Niekiedy idę na jakiś spacer do lasu/parku, gdzie nikogo nie ma w pobliżu i wtedy płaczę, krzyczę itp
mejeczka,
dlatego warto iść do ludzi
zawsze się opierałam przed imprezami typu wesela itd, a wczoraj byłam i co? poznałam ciekawego chłopaka, chyba i ja mu przypadłam do gustu, a wcale na nic nie liczyłam-że pojde na wesele i kogos poznam. nie. samo przyszlo, nie narzucalam sie, najgorzej na sile. fakt faktem, mam 1 przyjaciolke ale to nie starczy. glod ludzi mnie czasem dopada by z kims ciekawym isc do kina itd cala ekipka
Shanty, ja wychodzę do ludzi, uwielbiam tańczyć ,chodzić na imprezy. Nie lubię tego mówić,ale nie mogę narzekać na brak powodzenia u facetów. Jeszcze takiego nie spotkałam...
spokojnie, za dużo o tym myślisz, za szybko chcesz ![]()
ja też tak miałam, ale dopuściłam i przyszło samo ![]()
zajmij się wszystkim tylko nie szukaniem ![]()
spokojnie, za dużo o tym myślisz, za szybko chcesz
ja też tak miałam, ale dopuściłam i przyszło samo
zajmij się wszystkim tylko nie szukaniem
Shanty, ja nie szukam...
JAk sie wyrycze to mi na jakis czas pomaga.