Od czasu do czasu zaglądam na forum, niekiedy zabierając głos w konkretnych wątkach. Nigdy natomiast nie byłam gotowa opisać swój problem, bo zwyczajnie się wstydziłam, bo wiem,że tkwię w czymś chorym, bo przypuszczam,że są pary, którym życie seksualne sprawia masę przyjemności i radości...ja niestety się do nich nie zaliczam
Wczorajszej nocy coś we mnie pękło, granica poniżenia osiągnęła apogeum, stąd mój dzisiejszy post, z prośbą o interpretację, bo wierzę,że nie jestem najgorszą z dziewczyn, tak jak podsumował mój partner, bo wiem, że jestem wartościowym człowiekiem, któremu również należy się szczęście i przyjemność z najbardziej mistycznego doznania jakim jest seks....
Na początku naszej znajomości było cudownie, kwiaty, wyznania miłości itd., obecnie nawet nie mam co liczyć na prezent urodzinowy ![]()
Seks....długo i dużo by pisać...w największym skrócie zdanie "Chcesz seksu? To sobie go postaw, ja nie zamierzam się wysilać, każda normalna baba wie,że to jej rola, jak nie postawisz, to nie będzie, proste"-podsumowuje to nasze relacje łóżkowe. Partner twierdzi,że nic go nie nakręca,że jestem do niczego
To nieprawda! Regularnie co miesiąc kupuję nową, seksowną bieliznę, drogie gorsety, inwestuję w najmodniejsze ciuchy, fryzjera, kosmetyczkę...Pomimo,że mam absorbującą pracę 3 razy w tygodniu wyciskam ostatnie poty na treningach...od zawsze lubiłam sport, stąd też płaski, wyrzeźbiony brzuszek, jędrny tyłek itd. Starałam się zawsze dla niego, by najbardziej seksowne, obcisłe ubrania leżały na mnie jak najlepiej, by nie miał się do czego przyczepić...
Wiem,że jestem atrakcyjną kobietą, niestety przez niego moje poczucie wartości spadło do zera. Seks, niegdyś nawet po 3 razy codziennie, dziś jest z częstotliwością raz na 2-3 tygodnie. "Nie jestem nakręcony"! słyszę to prawie codziennie, więc pytam na co ma ochotę, na lodzika, wspólne oglądanie filmów XXX, spontaniczny wypad do lasu autem, który tak lubił. Odpowiedź....."Wyliż mi tyłek i pozwól mi się przebrać w twoją bieliznę, a przy tym wkładaj mi w tyłek wibrator"! Możecie mnie wyzwać, zlinczować słownie, ale.....godziłam się na to...z ogromnym niesmakiem i obrzydzeniem pozwalałam na to wszystko, bo tylko po tym był bardzo napalony i spragniony pieszczot ze mną... Za każdym razem gdy mu odmawiałam, twierdził,że jestem poje.....na, że inni tak sobie robią, tylko ja zgrywam damę, po każdej takiej wymianie zdań twierdził,że ma mnie już dość i ze mną zrywał, w ekspresowym tempie pakował wszystkie moje rzeczy i się żegnaliśmy...trwało tak przeważnie miesiąc, po czym ja głupia idiotka wracałam, bo prosił o wybaczenie,że już nie będzie, dawałam się na to nabrać bo chciałam miłości.
Któregoś razu po pracy wziął wyjątkowo mnie przytulił...gdy mnie obejmował zobaczyłam swój lakier na jego 2 paznokciach. Zapytałam co to wszystko ma znaczyć, odparł,że nakręca go kolor paznokci na moich stopach, więc również chciał się przekonać jak to będzie wyglądało u niego.....To wszystko jest straszne, jeszcze w tym tygodniu zamierzam rozstać się z nim definitywnie, jestem poniżona, mam obrzydzenie do seksu, do zbliżeń, do czegokolwiek po tym wszystkim....
Wiem,że są faceci, którzy szanują swoje partnerki, którzy z seksu czerpią przyjemność, którzy widok partnerki w seksownej bieliźnie doceniają aż nadto i potrafią okazać to w konkretny sposób. A ja? Nowe szpilki, nowe perfumy, nowe pończoszki, stringi, staniczek, zmysłowa muzyka w tle, wino i dwa kieliszki w dłoni z zamiarem spędzenia cudownego wieczoru, z jednoczesną propozycją masażu, skwitowane jednym zdaniem "Już zaczynasz? Dawaj zrobię ci ręką, ale nie za długo do 10 minut i idę spać, a jak ci się nie podoba, to poszukaj sobie innego, nie mam zamiaru się nad tobą spuszczać". Oczywiście po takich słowach mam dość wszystkiego, zapłakana wychodzę do łazienki, w międzyczasie on albo włącza telewizor, albo przekręca się na drugi bok i idzie spać, na rękę mu to,że siedzę w tej cholernej łazience i mu nie przeszkadzam. Strasznie bolą mnie jego słowa, nie zależy mu już na mnie "Jak ci się chce, to idź do hotelu, wynajmij sobie dwóch z gazety i niech cię porządnie zerżną, a mi daj spokój". Tak zachowuje się "mężczyzna", który podobno "kocha".
Pisząc ten post zalewam się łzami, widać jak ktoś, kto był największym szczęściem w moim życiu, potrafił zmienić się w potwora, sprawić, by seks, kojarzył mi się z wszystkim co obrzydliwe, chcę odejść i to zrobię, chcę w końcu zacząć żyć. Bez niego. Już dawno powinnam to zrobić, czemu tego nie zrobiłam? Głupia miłość, prawie 8 lat razem. Dziś już nie kocham i nie pokocham, a seks? Chyba już nie dla mnie...