Witam.
Jestem dość specyficzną osobą. Albo paplam jak najęta, czasami kompletne głupoty, albo milcze i niezbyt można się ze mną dogadać. Normalnie mam jakies rozdwojenie jaźni. Jestem też niekonsekwentna w tym, co robię. Postanawiam sobie jakąś rzecz, a za chwilkę sie jej nie trzymam z powodu "okoliczności", którym trzeba ustąpić. Ulegam chwili, impulsowi, najpierw robię, mówię, potem myślę. Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie potrafię tego wyeliminować. Wydaje mi się, że przez to drażnię ludzi. Gdy mam jakiś problem, to zwierzam się właściwie pierwszym lepszym znajomym, bo jest mi lżej na chwilkę, a potem wychodzą z tego konsekwencje i żałuję, bo wiadomo, nie każdemu powinno się ufać. Potem ludzie zbieraja na mój temat zbyt dużo informacji, mają mnie za pierdołę, w skrajnych przypadkach za plotkarę, bo mam we krwi "wyrzucanie" na zewnątrz wszystkiego, co mi w danej chwili w głowie siedzi. W sensie, dana osoba mnie wkurzy, to ja swoje frustracje muszę komuś opowiedzieć, bo inaczej nie wytrzymam. Wiadomo, każdy kogoś kiedyś zdenerwuje, ale mi zbiera sie wszystko do kupy i taką bombę serwuję obecnym. W dodatku ci, którzy trochę się na mnie poznali, udają dobre duszyczki, podpuszczają mnie tym, a ja naiwna myślę, że są mi przychylni i zaspokajam ich głod informacji nową dawką... Jak mam nad sobą pracowac, prosze, niech ktoś mi uświadomi dobitnie hierarchię społeczną, bo w życiu się nie pozbędę tych złych nawyków i pozbędę reszty znajomych...
2 2014-01-28 22:09:30 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-28 22:30:18)
weź dziewczyno wyluzuj!!!
każdy ma wady, ty też, masz napewno tez i zalety, plotkara? ja tez jestem, lubie sobie pogadać jak wiekszosc ludzi:) o ludziach.
naprawde swiat pelen jest swin i sxxxxxxnów którzy podkładają jeden drugiemu świnie(powtarzam się), odbijaja ciężarnym mężów, bo UWODZICIELKA POCZUŁA SIĘ BRZYDSZA/zazdrosna albo inny powód.
świat pełen jest świń, pełen jest świństw czynionych nie pod impulsem ale także z PREMEDYTACJĄ z uśmiechem.
plotkarstwo to może miła cecha nie jest, ale da się ja opanować.
znajomi?za 10 lat wsio pójdzie za mąż, do Anglii i rozplynie się, ty sama znajdziesz jakiegoś mezczyzne i te problemy same sie rozplyna.
chcialabym ci powiedziec ze będzie dobrze, z perspektywy 10ostatnich lat widze to, bo czesto plakalam ze jestem sama, niekochana, ze w życiu nie liczy sie ile piw na disco wypiłeś, ilu kolesi wyrwałeś, ilu sie ma znajomych,ale to jakie czlowiek ma serce, a życie przyniesie ci odpowiedź.
przepraszam za dosadnośc, ale troche poruszył mnie twój post.
masz byc lojalna wobec swoich zasad, miec wyrzuty sumienia, miec sumienie, nie podkladac swinstw, byc szczera(do bólu niekoniecznie:) i byc zawsze sobą.
nie ceniaj siebie tak surowo, w porównaniu do innych jestes kryształowo czysta:) ile ja znam 22latek co rozbiły małżeństwa...
najlepsza przyjaciolka okazala sie babcia, ciocia i mama.
zadna z odjazdowych przebojowych kumpel.
ot życie.
Czyli jesteś roztrzepaną gadułą, która nie umie ugryźć się w język? Hmm... nie tyle denerwujesz ludzi, co zapewne dostarczasz im wiele rozrywki i to niestety w negatywnym aspekcie dla Ciebie. Jesteś upierdliwa, bo wyżalasz się wszystkim ze wszystkiego (taka babcia w kolejce do lekarza). Innymi słowy pleciesz, co Ci ślina na język przyniesie...
Nie mam pojęcia, co z tym zrobić. Ugryzienie się w język jest najlepszym sposobem, ale ciężko tak na zawołanie...
weź dziewczyno wyluzuj!!!
każdy ma wady, ty też, masz napewno tez i zalety, plotkara? ja tez jestem, lubie sobie pogadać jak wiekszosc ludzi:) o ludziach.
naprawde swiat pelen jest swin i sxxxxxxnów którzy podkładają jeden drugiemu świnie(powtarzam się), odbijaja ciężarnym mężów, bo UWODZICIELKA POCZUŁA SIĘ BRZYDSZA/zazdrosna albo inny powód.
świat pełen jest świń, pełen jest świństw czynionych nie pod impulsem ale także z PREMEDYTACJĄ z uśmiechem.
plotkarstwo to może miła cecha nie jest, ale da się ja opanować.
znajomi?za 10 lat wsio pójdzie za mąż, do Anglii i rozplynie się, ty sama znajdziesz jakiegoś mezczyzne i te problemy same sie rozplyna.
chcialabym ci powiedziec ze będzie dobrze, z perspektywy 10ostatnich lat widze to, bo czesto plakalam ze jestem sama, niekochana, ze w życiu nie liczy sie ile piw na disco wypiłeś, ilu kolesi wyrwałeś, ilu sie ma znajomych,ale to jakie czlowiek ma serce, a życie przyniesie ci odpowiedź.
przepraszam za dosadnośc, ale troche poruszył mnie twój post.masz byc lojalna wobec swoich zasad, miec wyrzuty sumienia, miec sumienie, nie podkladac swinstw, byc szczera(do bólu niekoniecznie:) i byc zawsze sobą.
nie ceniaj siebie tak surowo, w porównaniu do innych jestes kryształowo czysta:) ile ja znam 22latek co rozbiły małżeństwa...
najlepsza przyjaciolka okazala sie babcia, ciocia i mama.
zadna z odjazdowych przebojowych kumpel.
ot życie.
Super napisane ![]()
5 2014-01-29 08:28:59 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-29 08:36:57)
Czyli jesteś roztrzepaną gadułą, która nie umie ugryźć się w język? Hmm... nie tyle denerwujesz ludzi, co zapewne dostarczasz im wiele rozrywki i to niestety w negatywnym aspekcie dla Ciebie. Jesteś upierdliwa, bo wyżalasz się wszystkim ze wszystkiego (taka babcia w kolejce do lekarza). Innymi słowy pleciesz, co Ci ślina na język przyniesie...
Nie mam pojęcia, co z tym zrobić. Ugryzienie się w język jest najlepszym sposobem, ale ciężko tak na zawołanie...
ja taka jestem.
ekstrawertyk i opowiadanie o sobie to niestety robienie z siebie "teatru", z drugiej strony napiecie wewnetrzne powoduje, ze wyrzucamy z siebie wszystko, to troche tak jakby spagetti obrzucic wszystkim dookola.
samodyscyplina.
praca nad sobą.
narzucenie komus etykietki: plotkara, nic nie pomoże. musisz dochowac jednej choć powaznej tajemnicy. potem sie tego trzymac, uwierzyc w siebie, ze umiesz, że potrafisz.
a twoje towarzystwo jest takie super, ekstra?
znasz podział na osobowości:choleryk, sangwinik, melancholik, flegmatyk.
osobowosc, cecha charakteru.
"taka juz jestem/jesteś"
lepsza taka niedyskretna osoba, od cichego sxxxxxxxna.
znasz pojęcie nieszkodliwości?
eh do tej pory mam wspomnenie, na które az się robie czerwona z upokorznenia.
taka byłam głupia...
w pracy(w ciąży pracowałam) jedna menda zobaczyła moja naburmuszona minę i wykorzystala moją samotność. od słowa do słowa wyciagnęła moje problemy,, a że ja lubie opowiadać za pół godziny wiedzial cały pokój nauczycielski...
długo potem opowiadali sobie ze śmiechem moje problemy.
nie wiem czy w nastepnej pracy bede dyskretna.
szkoda, ze sami robimy sobie krzywdę, cwany to milczy albo opowiada że jadł arbuzy, marcepany(choc ma suchy chleb w domu).
znam wiele osób opowiadających bzdury i opowiadających o wekendzie w Chinach, gdy w rzeczywistości spędzili go w domu, z mamusią.
eh życie.
W odp do Alicja92
To są zwierzenia Alicji - kotki, czy Alicji trzpiotki?
Rzadko dziś spotykane takie charakterki,
Co spuszczą się innym, aby sobie ulżyć,
Nie odpuszczą okazji, by stres z siebie zrzucić,
Pomyślą po niewczasie, nigdy przed zamiarem,
Nie liczą się z innymi zanim nie nabroją,
Rozpaczają nad rozlanym mlekiem,
- choć nigdy przed szkoda?
Vernier, dokładnie ja, dokładnie. Gdy jestem czegoś pewna, to sobie krótko mówiąc "lecę". Taka jestem. Nie szanuję tego co mam, dopiero gdy narobię bałaganu, lub coś stracę lamentuję.
mam okropny charakter, bardzo chciałabym się zmienić...
jestem taka sama.
przypinanie łatki nic nie pomoże, jest jeszcze gorzej:(
nie mówie ci ze masz sie zmienic, ale w krytycznym momencie pomyśl ze za jedne słowo zaplacisz slono.
nie daj sie sprowokowac, moze ktos cie podpuszcza, mialam siostre. tak sie zachowywala, wyciagala i robila spluczke na glowe.
Zamiast kłapać to po prostu prowadź pamiętnik/dziennik i tam zapisuj wszystko ![]()
11 2014-02-02 08:31:02 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-02-02 08:39:05)
mi pomógł związek, nauczyłam się że dużo powiedziec nie mozna, ani o sobie, ani o swoich planach;)
wolę to na forum napisać:D
jak byłam zbyt szczera, to po którejś kłótni mąż też zagroził: wszystko powtórzy, powie.
więc nikomu ufac nie wolno, lepiej spłuczkę zachować sobie do wiadomości.
pomijam fakt, że w czasie kłótni człowiek w nerwach gada co mu ślina na język przyniesie, ROZMYŚLNIE WYTYKA SŁABE BŁĘDY PRZECIWNEJ STRONY, bo chce ją zranić i dotknąć. w spokojności takie argumenty dużo przyniosą, konstruktywna rozmowa w spokoju więcej da niż jakas kłótnia.
po pierwsze w kłótni nalezy wykazac się zimną krwią, jeżeli znasz słabe punkty przeciwnej strony(wszyscy chłopacy cię zostawiają, nikt cię nie lubi, masz glupiego chłopaka itd) to nie wolno, nie wolno, slyszysz?
chyba nie lubisz jak ciebie ktoś rani?
najbardziej zawiodła mnie moja siostra, po poznaniu tajemnicy wystarczyla pierwsza kłótnia i koniec tajemnicy.
punkt pierwszy:
"jest mi smutno, że na mnie krzyczysz", " boję sie krzyku", " w dzieciństwie ciągle rodzice krzyczeli, nie lubię tego" zamiast zwyczajnego "zamknij mordę".
zamiast słowa : zawiodłes mnie lepiej powiedzieć "jest mi przykro".
więcej ja, mniej ty, mniej wytykania.
"myslalam ze moge zaufać przyjaciółce, tymczasem okazuje się że nie mam nikogo" zamiast "ty flądro, jak mogłas mnie zdradzić"