Witam wszystkich to mój pierwszy wpis nie wiem czy to właściwe miejsce ale nie mam pomysłu co robić.Dziś po raz kolejny pokłóciłem się z matką oto że nie chodzę do kościoła , jutro ksiądz idzie po kolędzie i matka żąda abym w tym uczestniczył. Najpierw mi groziła "jak tego dla mnie nie zrobisz to pożałujesz " potem stwierdziła że to niesprawiedliwe "tyle dla ciebie robię a ty nie możesz raz ustąpić'
na koniec się rozpłakała mówiąc "czemu mnie to spotyka' Tłumaczyłem jej że to moja prywatna sprawa i że skoro ja jej niczego nie narzucam to ona mnie tez nie powinna. Ten konflikt ciągnie się od lat jest coraz gorzej , mama zdania nie zmieni "powinieneś chodzić jak każdy' ale ja nie chcę.
Czuję się szantażowany to jakby powiedziała zrób o co mama prosi bo będzie jej smutno, nie mam już siły . Widzę to tak albo idę do kościoła choć nie chcę i zostaje obłudnikiem albo stawiam na swoim i słucham dalej jaki to nie dobry ze mnie syn. Nie umiem rozwiązać tego konfliktu a do rana muszę zdecydować dlatego tak się spieszę. Trochę to chaotyczne bo mam mętlik w głowie, proszę doradźcie coś.
2 2014-01-15 20:04:09 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2014-01-15 20:04:38)
co do chodzenia do kościoła się zgadzam, nie ma sensu jak nie czujesz potrzeby. Co do księdza po kolędzie - korona ci z głowy nie spadnie jak zrobisz mamie przyjemność.
Tak księdza mogę przyjąć ale boję się że jak to zrobię to mnie zamęczy w sprawie chodzenia do kościoła.
Olej księdza rób jak chcesz ja już dawno skreśliłam tą pazerną i zakłamaną instytucję jak po mszy dokładnie 5 stycznia 2010 ministranci rozdali karteczki z wypisaną sumą kto ile dal i mało tego była tam sugestia ile powinien dać.
A przy tych co bali bardzo dużo bezczelnie ksiądz dał do zrozumienia że to nie znaczy że teraz mogą nic nie dawać.
Ksiądz i instytucja kościoła to jedno a relacje z matka to drugie. Żyjemy w zgodzie tylko to jedno nas dzieli mama nie chce bym stał się religijny tylko bym chodził do kościoła czyli na pokaz. Ona nie jest najlepszego zdrowia stres jej nie służy czuła by się lepiej gdybym ustąpił , ale ten fałsz mnie razi. Czuje się rozdarty między powinnością wobec matki a własnymi przekonaniami.
Tak księdza mogę przyjąć ale boję się że jak to zrobię to mnie zamęczy w sprawie chodzenia do kościoła.
Podpisuję się pod postem PodPseudonimem.
Twoja obecność przy kolędzie to nie jest wyznanie wiary ![]()
Jednocześnie zaznacz mamie, że robisz to dla niej, natomiast Twoje poglądy religijne nie ulegają zmianie. W to wlicza się też "chodzenie do kościoła".
Przyjęcie księdza i odmowa pójścia do kościoła to kompromis na który bym się zgodził. Jednak ona kategorycznie chce bym chodził , niech będzie że uczestniczę w kolędzie tylko co dalej bo to nie rozwiązuje konfliktu .
Ten konflikt ciągnie się od lat jest coraz gorzej , mama zdania nie zmieni "powinieneś chodzić jak każdy' ale ja nie chcę.
Idź kilka razy i powiedz mamie, że poczułeś powołanie do kapłaństwa... Po tym wyznaniu powinna ustąpić ![]()
Marek88 napisał/a:Ten konflikt ciągnie się od lat jest coraz gorzej , mama zdania nie zmieni "powinieneś chodzić jak każdy' ale ja nie chcę.
Idź kilka razy i powiedz mamie, że poczułeś powołanie do kapłaństwa... Po tym wyznaniu powinna ustąpić
Raczej uznałaby to za cudowne nawrócenie grzesznika.
Uważam że powinieneś usiąść z mamą i z nią szczerze spokojnie porozmawiać,
o swoich decyzjach, a mianowicie modlić to się można wszędzie, niekoniecznie w kościele na pokaz.
Ty nie czujesz takiej potrzeby i ewentualnie jeżeli mama szantażuje cię emocjonalnie to ty podejdź ją psychologicznie podstępem
np. idąc do kościoła wbrew sobie grzeszę! nie umiem się skupić na tym co ksiądz mówi na mszy, ludzie mnie rozpraszają, itd.
czy mama bedzie szczęśliwa kiedy zrobię to co chce i bedzie mi źle z tym że robię to tylko dlatego żeby jej nie było smutno.
Spróbuj może się uda, u mnie to działa argumenty, argumenty, argumenty.
Uważam że powinieneś usiąść z mamą i z nią szczerze spokojnie porozmawiać,
o swoich decyzjach, a mianowicie modlić to się można wszędzie, nie koniecznie w kościele na pokaz.
Ty nie czujesz takiej potrzeby i ewentualnie jeżeli mama szantażuje cię emocjonalnie to ty podejdź ją psychologicznie podstępem
np. idąc do kościoła wbrew sobie grzeszę! nie umiem się skupić na tym co ksiądz mówi na mszy, ludzie mnie rozpraszają, itd.
czy mama bedzie szczęśliwa kiedy zrobię to co chce i bedzie mi źle z tym że robię to tylko dlatego żeby jej nie było smutno.
Spróbuj może się uda, u mnie to działa argumenty, argumenty, argumenty.
Ja tego wszystkiego próbowałem i to nie raz dziś wałkowaliśmy to przez godzinę efekt jak zawsze ten sam płacz i lament. Mówiąc krótko na logikę nie da rady.
To nie masz wyjścia! najprościej będzie posłuchać woli mamy, jeżeli ją kochasz to nie powinno to być dla ciebie takim dużym wysiłkiem, pomyśl o mamie może ona tego potrzebuje? może dzięki temu poczuje się lepiej? Dla spokoju ducha kochanej osoby warto się poświęcić czyli iść na kompromis ![]()
Zawsze myślałem ze kompromis jest wtedy gdy obie strony częściowo rezygnują , ale może i racja.
Zaproponuje że uczestniczę w wizycie księdza ale nie idę do kościoła zobaczę co to da.
Ale w jakim sensie UCZESTNICZYŁ - udawal wierzącego, czy zwyczajnie się przywitał, pokazał? Jeśli to drugie to ja osobiście bym nie widziała problemu, chociaż jestem zdeklarowaną agnostyczką i w kościele nie byłam od prawie 20 lat (w sensie na jakimś obrzędzie, turystycznie zdarzało mi się zwiedzać).
15 2014-01-15 22:06:10 Ostatnio edytowany przez fortika (2014-01-15 22:08:31)
[Zawsze myślałem ze kompromis jest wtedy gdy obie strony częściowo rezygnują , ale może i racja.
Zaproponuje że uczestniczę w wizycie księdza ale nie idę do kościoła zobaczę co to da]
Myślę że nie wiele, mamie bardziej zależy na tym abyś spełnił jej prośbę o uczęszczanie regularne do kościoła.
Raczej pewnych przekonań i nawyków u osób praktykujących poprzedniego pokolenia nie zmienisz, szczególnie kiedy i one wychowywały się w pewnym określonym harmonogramie.
Życzę tobie powodzenie.
UCZESTNICZYŁ znaczy sobie stał do towarzystwa i własnie to mnie razi bo uważam że nie powinno się chodzić do kościoła na pokaz.Ona chce żeby ludzie nie gadali a nie bym wierzył uważam że to puste. Poszedłem powiedziałem że na kolędzie będę ale do kościoła nie idę odpowiedziała "dobre i to' zobaczymy co powie jutro.
Odbyłem jeszcze jedna rozmowę z mamą powiedziała że jak tak strasznie nie chcę to nie muszę iść do kościoła wystarczy że będę na kolędzie . Mocno mnie to zdziwiło bo szła zaparte okazuje się że wystarczyło trochę ustąpić i doszliśmy do porozumienia. Mieliście rację warto się trochę poświęcić dla kogoś bliskiego . Dziękuję .
A widzisz, wystarczy trochę zrozumienia i kompromis i ośmiele się powiedzieć że wtedy życie jest łatwiejsze ![]()
Pozdrawiam
Jeżeli mieszkasz pod dachem matki, ona za Ciebie płaci i utrzymuje Cię, to chyba nic Ci się nie stanie, jak wyjdziesz na 10 minut pokazać się proboszczowi?
Tobie korona z głowy nie spadnie, wierz mi, a matka będzie szczęśliwa. Tak niewiele, a daje radość.
ile masz lat, że tak spytam?
Mocno mnie to zdziwiło bo szła zaparte okazuje się że wystarczyło trochę ustąpić i doszliśmy do porozumienia.
Może być tak, że kwestię chodzenia do kościoła zostawiła sobie na później licząc, że skoro w kwestii kolędy uległeś to i tutaj. Coś na zasadzie, że najpierw palec, a później cała ręka. Moim zdaniem właśnie dlatego nie należy ulegać szantażom emocjonalnym. Jak zobaczy, że działa to będzie tak robić w każdej sprawie. Przekona się, że może stanąć na głowie, a i tak nic nie osiągnie przynajmniej w ten sposób to odpuści.
Jeżeli mieszkasz pod dachem matki, ona za Ciebie płaci i utrzymuje Cię, to chyba nic Ci się nie stanie, jak wyjdziesz na 10 minut pokazać się proboszczowi?
Tobie korona z głowy nie spadnie, wierz mi, a matka będzie szczęśliwa.
Większość księży nie akceptuje czegoś takiego. Jak zejdzie to będzie musiał się modlić, wykonywać gesty poddaństwa i przyjąć na siebie razy za niepraktykowanie. Samo pokazanie się bardziej zaszkodzi niż pomoże.
Nic mądrzejszego tu nie napiszę
Ale przeżyłam to samo. Raz. W wieku 15 lat.
Osobiście (ale nie że: "gdybym była Tobą....") nie chodziłabym ani do kościoła, ani w kolędzie nie uczestniczyła, własnie by temu rozkapryszeniu i hipokryzji dać kres- i tak też w przeszłości zrobiłam. Moja mama po prostu chciała "się pokazać" i nie robić sobie wstydu, że wychowała "bezbożnika"- dlatego tak jej zależało by mnie ksiądz zobaczył. Ale nie zobaczył
Uparłam się i to zwolniło moją matkę z potrzeby bycia rozdwojoną ![]()
Marek88 napisał/a:Mocno mnie to zdziwiło bo szła zaparte okazuje się że wystarczyło trochę ustąpić i doszliśmy do porozumienia.
Może być tak, że kwestię chodzenia do kościoła zostawiła sobie na później licząc, że skoro w kwestii kolędy uległeś to i tutaj. Coś na zasadzie, że najpierw palec, a później cała ręka. Moim zdaniem właśnie dlatego nie należy ulegać szantażom emocjonalnym. Jak zobaczy, że działa to będzie tak robić w każdej sprawie. Przekona się, że może stanąć na głowie, a i tak nic nie osiągnie przynajmniej w ten sposób to odpuści.
Cynicznahipo napisał/a:Jeżeli mieszkasz pod dachem matki, ona za Ciebie płaci i utrzymuje Cię, to chyba nic Ci się nie stanie, jak wyjdziesz na 10 minut pokazać się proboszczowi?
Tobie korona z głowy nie spadnie, wierz mi, a matka będzie szczęśliwa.Większość księży nie akceptuje czegoś takiego. Jak zejdzie to będzie musiał się modlić, wykonywać gesty poddaństwa i przyjąć na siebie razy za niepraktykowanie. Samo pokazanie się bardziej zaszkodzi niż pomoże.
Nieprawda. Ja się na kolędzie nie modliłam.
Nieprawda. Ja się na kolędzie nie modliłam.
Zależy od księdza i jego podejścia... Jak ma partnerkę i dzieci to zazwyczaj jest bardziej życiowy i mniej się czepia ![]()
Cynicznahipo napisał/a:Nieprawda. Ja się na kolędzie nie modliłam.
Zależy od księdza i jego podejścia... Jak ma partnerkę i dzieci to zazwyczaj jest bardziej życiowy i mniej się czepia
Przestańmy już z tym pakowaniem wszystkich do jednego worka.
A komu nie odpowiada modlitwa, to przecież nikt go na siłę nie zmusi, wystarczy obecnośc.
Przepraszam, że zadam nie dyskretne pytanie ale czy mieszkasz w niewielkim mieście gdzie wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich.
W tym przypadku nie dziwię się Twojej mamie takie społeczeństwo potrafi zachowywać się odwrotnie niż nakazuje ich wiara.