Nasze problemy - fatum czy brak zaradności? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nasze problemy - fatum czy brak zaradności?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Nasze problemy - fatum czy brak zaradności?

W wielu wątkach na forum spotykam się z pewnymi żalami niektórych osób, znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej.
Problemy te dotyczą nie tylko niewłaściwych wyborów partnerów, a co za tym idzie nieustabilizowanej sytuacji emocjonalnej, ale również problemów natury finansowej.
Wtedy zaczynają się schody. Jedni postanawiają siedziec i użalac się nad sobą i swoim losem, obarczając winą za to, wszystkich spotykających po drodze. Siedzą i czekają, czy może "manna spadnie z nieba". I wciąż zadają sobie pytania, dlaczego to inni mają lepiej, a mi na dodatek nie chcą pomóc. A przecież mi się należy, bo mam np trójkę dzieci i 1000 zł na życie.

Jakoś ciężko przyjąc to do wiadomności, iż sami jesteśmy "kowalami własnego losu".
Niestety nie ma nic za darmo, każdy będzie sam odpowiadał za swoją przyszłośc. Złe decyzje również będą odbijały się na naszym życiu i to od nas samych zależy, co z tym wszystkim zrobimy.

Najwłaściwsza tutaj byłaby myśl -''Jak se pościelisz, tak się wyśpisz"
Pomijam przypadki ciężkich zdarzeń losowych czy chorób.

Oczywiście też nie jest tak, że inni ludzie są bez serca. Ale niestety nie da się brac na siebie odpowiedzialności za niepowodzenia innych.

Chciałabym poznac Wasze opinie, jak to widzicie ze swojej strony?
Szukacie rozwiązań, dajecie z siebie wszystko?
Czy może uważacie, że wszystko się należy, bo problemy niekiedy potrafią przerastać, gdy jest ich za dużo?
Jak postrzegacie problemy innych? Czy użalanie się prowadzi do wyjścia z sytuacji, bo może w końcu natrafimy na ''pomocną dłoń''?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nasze problemy - fatum czy brak zaradności?

Nigdy nie uważałam, że cokolwiek należy mi się za darmo czy bez wysiłku. Mam na myśli sytuację materialną.

Kwestie poza-materialne jak np. udane małżeństwo jest z jednej strony kwestią szczęścia, a z drugiej (i powiedziałabym, że największej) kwestią naszej świadomości jako partnera. Np. skoro wiadomym jest, że ciągłe krytykowanie drugiej osoby i chęć zmieniania jej w najlepszym wypadku spełzną na niczym, a w najgorszym skończą się rozwodem czy jej unieszczęśliwieniem, to czemu gro osób stale się tego standardu trzyma?

Skoro wiadomym jest, że decydując się na seks bez zabezpieczenia w okresie płodnym można z dużą dawką prawdopodobieństwa zajść w niepożądaną ciążę, to czemu potem mowa o "pechu" czy wpadce? Sorki, za taki przykład, ale dział "Czy to ciąża?" pęka w szwach: ludzie notorycznie popełniają te same, znane od lat błędy.

Pytaniem jakie bym zadała, to nie "Czy masz w życiu pecha czy szczęście?" ale "Czy szukasz stale rozwiązań na tę gorszą sytuację?".

3

Odp: Nasze problemy - fatum czy brak zaradności?
strzała napisał/a:

Chciałabym poznac Wasze opinie, jak to widzicie ze swojej strony?
Szukacie rozwiązań, dajecie z siebie wszystko?
Czy może uważacie, że wszystko się należy, bo problemy niekiedy potrafią przerastac, gdy jest ich za dużo?
Jak postrzegacie problemy innych? Czy użalanie się prowadzi do wyjścia z sytacji, bo może w końcu natrafimy na ''pomocną dłoń''?

Wszystko w naszym życiu jest efektem naszego i tylko naszego postępowania . Nikt poza nami, nie ma wpływu na to, w co się w naszym życiu wpakujemy. Całe nasze życie jest odbiciem nas samych, nasze postępowanie ma wpływ na to w jakie sytuacji życiowej się znajdujemy albo znajdować będziemy. To co zrobiliśmy wczoraj , owocuje dzisiaj , a to co zrobimy dzisiaj zaowocuje jutro. A więc morał całkiem prosty :? Żyj i rób dzisiaj tak żebyś tego jutro nie żałował ?. Bo zwalanie winy na innych (obojętnie na kogo :Boga ,koleżankę sąsiada itp. itd.) jest brakiem odpowiedzialności za to co się samemu wczoraj zrobiło. Nikt, poza nami samymi, tak naprawdę nie może nam pomóc. Ale pomoc innych jest zawsze(i nie zawsze) mile oczekiwana .

4

Odp: Nasze problemy - fatum czy brak zaradności?

jeżeli chodzi o pieniądze, prace, karierę to oczywiscie to nasz sprawa jak sobie ulozymy drogę, którymi scieżkami pojdziemy. czy będziemy siedziec 20 lat w jednej firmie i zarabiac marny 1000 zl czy zmienimy ją po 2 latach, pojdziemy do szkoly, czy zrobimy kursy. jest wiele dróg ktorymi mozna pojsc w życiu.
Każdy ma załamania, ja tez mialam bardzo ciezkie 2 lata w swoim zyciu ale wciąż myslalam, co mogę zmienić zeby żyć lepiej, i udalo sie, mam dobrą pracę, studjuję.

jeśli chodzi i milość, hmmm z tym jest ciezko więc tu mozna zwalić trochę winę na los, bo pomimo wychodzenia do ludzi, obracania sie w towazystwie fajnych ludzi, jest ciężko. ale ważne jest też pozytywne podejście i nie tracenie nadziei  smile

wlaściwie pomijając przypadki chorób, większość zalezy od nas smile

5

Odp: Nasze problemy - fatum czy brak zaradności?
strzała napisał/a:

Chciałabym poznac Wasze opinie, jak to widzicie ze swojej strony?
Szukacie rozwiązań, dajecie z siebie wszystko?
Czy może uważacie, że wszystko się należy, bo problemy niekiedy potrafią przerastać, gdy jest ich za dużo?
Jak postrzegacie problemy innych? Czy użalanie się prowadzi do wyjścia z sytuacji, bo może w końcu natrafimy na ''pomocną dłoń''?

Tak, szukam rozwiązań, a przynajmniej staram się szukać - szukam ich wokół siebie, patrzę na innych ludzi, przede wszystkim na tych, których cenię, na tych, których kocham czy lubię - u nich szukam wzorców postępowania. Szukam też ich w książkach i choć czasem teoria w nich czytana mocno mnie przytłacza i nijak jej częstokroć na praktykę (tej wiedzy książkowej) przełożyć nie sposób, to jednak wracam do ulubionych lektur i bywa, że odnajduję w nich wcześniej szukane, acz nie znalezione odpowiedzi na pytania tongue
Czy daję z siebie wszystko? Nie, nie daję smile Czasami po prostu wymiękam, a problemy potrafią przerosnąć, oj potrafią... Jakże ważna jest wtedy obecność drugiej osoby, ona jest bezcenna, nie sposób wyznaczyć ceny, jaką można by zapłacić za wsparcie otrzymane od drugiego człowieka. Ja niezmiennie uważam, że jedną z najcenniejszych rzeczy, które można podarować drugiemu człowiekowi jest... swój czas, a wszystko, co naprawdę się w końcu liczy to to, że kochamy. Tak samo staram się postrzegać problemy innych i przyznać muszę, że ostatnio doszłam do wniosku, że najbardziej lubię ludzi, których życie mocno pokiereszowało. Zauważyłam, że poturbowani przez los potrafimy cieszyć się każdą chwilą, poobracać ją trochę w palcach i z dziecięcą radością zachwycić się czymś zupełnie zwyczajnym.
Nie, użalanie się nie prowadzi do wyjścia z sytuacji, chociaż bywa, że narzekam, nie powiem, że nie tongue A "pomocna dłoń" się znajdzie na tej zasadzie, że dobro, które okazujemy innym wcześniej, czy później do nas wraca. Podobnie zresztą, jak zło. Jedną z najgorszych rzeczy, jaka nas dołuje, demobilizuje nasze działania i niszczy nas samych i nasze związki jest... strach. Czasem mnie dopada. Niestety. Ale tu znów kłania się bezcenna obecność drugiego człowieka.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nasze problemy - fatum czy brak zaradności?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024