Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

"Czy adopcja jest dobrym wyjściem w sytuacji gdy para nie może mieć własnego dziecka?" " Jakie są plusy i minusy takiej decyzji?" "Co jest najważniejszym elementem adopcji?" " Jak przygotować się na proces adopcyjny?"

Czy któraś z Was kiedykolwiek rozważała adopcję? Myślałyście o tym jak mogłaby odmienić Wasze życie, ale też jak mogłybyście wpłynąć na życie adoptowanego dziecka? Zapewne wiele z Was jeszcze nie czuje się gotowymi na macierzyństwo, ale na pewno rozważacie to w przyszłości. Czy zatem zastanawiałyście się kiedykolwiek nad sytuacją że może nie być dane wszystkim zostanie mamusiami?


Ja ostatnio czytałam jakiś artykuł w internecie i zaczęłam się poważnie zastanawiać nad tą kwestią. W zasadzie w najbliższym czasie nie planuję mieć dziecka jednak przez moją głowę przechodzą myśli, że jednak kiedyś chciałabym je mieć. I zastanawiałam się czy kiedykolwiek (nawet posiadając własne potomstwo) byłabym gotowa podjąć się tego i adoptować dziecko z domu dziecka... Poza tym na pewno przeraziłyby mnie formalności, testy, cała ta biurokracja...

Kiedyś oglądałam też wzruszający i przykry program "Kochaj mnie" na TVP2. Po każdym odcinku miałam łzy na policzkach, nie potrafiąc zrozumieć tego, że tak wiele jest dzieci niekochanych i samotnych...

Co Wy myślicie o adopcji? Z czym wiąże się taka decyzja? Czy widzicie siebie jako adopcyjne mamy?

"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Pracuję z babką, której córka jest adoptowana. A. przez kilka lat starała się o dziecko, miała nieudane zabiegi in vitro i po którymś z nich zdecydowała, że nie chce już przez to przechodzić. Powiedziała, że cały proces nie był wcale tak rozciągnięty w latach, jak mi się wydawało, że papiery były do przejścia i w sumie całe oczekiwanie krążyło wokół tego, że bardzo chcieli mieć córkę, a "na dziewczynki dłużej się czeka". Wiem, że A. się nią zajmuje, że o niej myśli, ale tak prawdę mówiąc nie jestem pewna, czy dojrzała do roli adopcyjnej matki - to jest o wiele trudniejsze macierzyństwo niż to "własne", a sama słyszałam, jak kiedyś powiedziała do małej: "Zachowuj się, bo Cię oddam".

Wracając do tematu samej adopcji, na pewno nie można dyskutować z tym, że nie ma gorszego środowiska do rozwoju niż dom dziecka i rodzina adopcyjna jest o wiele lepsza.
Natomiast bardzo nie podoba mi się obraz domów dziecka kreowany w mediach poprzez m.in. takie programy jak "Kochaj mnie". Miałam doświadczenia zawodowe w domu dziecka, polecam też świetną książkę "Domy z piasku", napisaną przez wieloletniego wychowawcę takiej placówki. Dogłębnie opisane są tam prawdziwe problemy, jakie przechodzą domy dziecka i różnią się one znacznie od tych przedstawianych w telewizji.

Przede wszystkim, wszyscy zainteresowani adopcją powinni zdawać sobie sprawę z faktu, że 90% dzieci ma rodziców - niewydolnych wychowawczo, ale jednak rodziców. Kontakty z nimi nie należą często do łatwych, zdarzają się przypadki (i zna to każdy dom dziecka) pijanych rodziców odwiedzających dzieci, którzy miesiącami się nie odzywają sprawiając ból synowi/córce, by wrócić po jakimś czasie, wywracając do góry nogami życie swojej pociechy.
Jednym z największych kłopotów współczesnych domów dziecka jest patologia. Wychowankowie, którzy mają po 8-9 lat potrafią już nieźle przeklinać, palić, pić po kryjomu, uciekać ze szkoły, z placówki, kraść - i nie są to pojedyncze przypadki. Ogromną porażkę ponoszą Ci wychowawcy, którzy okazują paradoksalnie zbyt wiele dobrego serca, bo uzyskanie dyscypliny jest i bez tego sporym wyzwaniem.

Niewielu wychowanków DD chce się uczyć - mimo, że mają warunki ku temu (dopłaty do zajęć dodatkowych, wolontariuszy, którzy pomagają w nauce, internat, jeżeli liceum jest poza DD, cichą świetlicę). Mają także warunki, żeby wyjść z patologii, która wtrąciła ich do placówki, a jednak niewielu się to udaje.

Nie piszę tego, żeby zniechęcić wszystkich myślących o adopcji. Absolutnie nie. Ale rodzicielstwo adopcyjne nie jest gestem przygarnięcia sieroty, to wymaga pracy, zwłaszcza ze starszymi dziećmi, wykorzeniania złych nawyków, prawdziwej resocjalizacji. I może się udać jedynie, kiedy się zdejmuje różowe klapki i wie, jak wygląda praca wychowawcza.

Myślałam o adopcji niejeden raz. Nie wykluczam, że kiedyś podejmę taką decyzję, chociaż po tym, co przez ostatnie lata obserwowałam w placówkach opiekuńczo-wychowawczych moje przekonania na ten temat uległy dużej zmianie. Poza miłością do dzieci widzę, że trzeba mieć także ogrom siły i umiejętności...
Tak więc adopcja - TAK, dla większości bezdzietnych par - NIE.

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

3

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Zgadzam się z wypowiedzią mojej poprzedniczki.

Część par, które myślą o adopcji chcą mieć po prostu dziecko i wydaje im się, że wezmą sobie ślicznego malca z domu dziecka i będą mięli rodzinną sielankę. Tak to niestety nie wygląda. Trzeba poznać psychikę skrzywdzonego, opuszczonego dziecka. Trzeba wiedzieć jakie są konsekwencje w przyszłości dla dziecka, które przebywało w placówce. Trzeba wiedzieć jak je wychowywać, jak z nim pracować. Jakie są mechanizmy jego zachowania, jakie mają podłoże.

Jeśli decydujemy się na adopcję to na zawsze - trzeba mieć świadomość podejmowanego trudu. Nie można po miesiącu, czy po roku oddać dziecko z powrotem do placówki, bo się nam nie podoba, bo miało być inne. 

Za każdym razem kiedy dziecko wraca do domu dziecka przeżywa traumę od nowa. Cały wysiłek wychowawców idzie na marne, bo trzeba zaczynać pracę od nowa.

Reklama

4

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Nie rozumiem, absolutnie nie rozumiem ludzi, którzy dziecko traktują jak pieska, który - gdy zacznie sprawiać problemy - zawsze może ponownie trafić do schroniska.

Z drugiej strony miałam okazję obserwować rodzinę, która mając własne dziecko, miała w sobie na tyle miłości, aby adoptować kolejną dwójkę. Dzieci były bardzo zaniedbane i ta heroiczna walka o ich zdrowie ogromnie mnie wzruszała. To była ciężka praca, a przecież ich nie załamała. Kiedy dziś widzę jak wielkim szacunkiem te, prawie dorosłe już, dzieciaki darzą swych adopcyjnych rodziców, jak im pomagają, jak fajnymi są ludźmi, to wierzę, że prawdziwa miłość potrafi uleczyć i duszę, i ciało. Ale warto pamiętać, że to byli dojrzali, mądrzy rodzice.

Miałam też do czynienia z dziećmi z domów dziecka, które z jednej strony cały świat traktowały z lekceważącym stosunkiem, odpychając wszystko, co budziło w nich tęsknotę za normalnym domem i dzieciństwem, a z drugiej przy każdej sposobności i choćby pod pretekstem zapytania czy rozwiązane zadanie ma dobry wynik, przysuwały się tak blisko, aby choć mimochodem móc się przytulić. Przyznaję, że bardzo mnie to  zawsze rozczulało. I choćby ta ogromna radość, gdy ładnie ubrana dziewczynka, której pozornie (od strony materialnej) niczego nie brakowało, poprosiła o podarowanie jej zwyczajnego, mało wartościowego pierścionka. Dla niej ten pierścionek był jak relikwia, bo dostała go od kogoś z czystej sympatii.

Był czas, kiedy bardzo pragnęłam ponownie zostać matką, ale ze względów zdrowotnych nie mogłam sobie na to pozwolić (ciąża byłaby zbyt dużym obciążeniem dla organizmu), dlatego sama nieraz rozważałam właśnie możliwość adopcji. Zdaję sobie sprawę jak trudna i odpowiedzialna to decyzja. Decydując się na adopcję trzeba przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie czy jesteśmy świadomi z jak ogromnym trudem i ryzykiem jest to związane? Czy jesteśmy pewni, że podołamy? Mało tego, czy aby na pewno jesteśmy w stanie adoptowane dziecko pokochać jak własne, przyjąć je takim, jakie jest, czyli bezwarunkowo? Adopcja to dar dla dziecka, ale i dar dla rodzica, dar wielki, ale i wymagający odpowiedzialności. Jeśli ktoś jej w sobie nie ma, w żadnym wypadku nie powinien po niego sięgać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

5

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Zgadzam się z Wami dziewczyny-adopcja to nieoceniona odpowiedzialność i ryzyko..I tak naprawdę to chyba jednak żaden człowiek nie ma pewności czy podoła w 100%, bo przecież wychowując własne dzieci nie jest się nigdy idealnym, a często zdarza się że życie pisze różne scenariusze...

Ja podziwiam ludzi, którzy bez wahania, oddali miłość i serce dzieciom których nikt nie chciał.. Jednak jestem zdania że musi być to decyzja rozumu, a nie tylko serca. Nie ma też mowy o adopcji z litości czy współczucia-bo to po jakimś czasie może okazać się błędem-a przecież dziecko to nie zabawka i nie można odłożyć go na półkę...

"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho
Reklama

6

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

I to jest bardzo trafne spostrzeżenie. Poza tym warto zauważyć, że jak własne dziecko sprawia problemy to jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, żeby je oddać, bo się ,,zepsuło", własne dziecko kocha się bezwarunkowo. Natomiast przykład jaki przytoczyła Yvette tylko pokazuje, że co niektórzy rodzice adopcyjni mają takie podejście jakby wzięli dziecko tylko na chwilę, bo ,,w razie czego to je oddamy". Bolesne, ale niestety prawdziwe.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

7

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?
Yvette napisał/a:

sama słyszałam, jak kiedyś powiedziała do małej: "Zachowuj się, bo Cię oddam"

Zgroza!
Odpowiem tak Noelle. Jeśli nie mogłabym mieć swoich dzieci, bądz gdyby warunki materialne pozwalały by mi na przygarnięcie dziecka zrobiłabym tak. Wiadomo że takiej decyzji samemu się nie podejmuje - oboje parterów musi tego chcieć.
Przysposobienie małoletniego jest lekarstwem na samotność i brak miłości dla niego tylko wtedy gdy potrafimy z miłością nad takim dzieckiem się pochylić. Odpowiedzialną miłością która nie powie- bądz cicho bo wrócisz do bidula, albo mów mi mamusiu bo Cię oddam, szanuj zabawki bo tam takich nie miałeś. Czasem jedno nie przemyślane zdanie może wyrządzić spustoszenie w serduszku dziecka czy to ono ma lat 6 czy 14.
Chcemy szacunku - uszanujmy to dziecko bo to jest mały człowiek z bystrym rozumem i sercem któremu brakuje miłości.

8

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Adopcja to niesamowite dobro serc, spoczywająca na barkach odpowiedzialność i długo i ciężka praca nad sobą i dzieckiem.
Miałam przez miesiąc praktyki w domu dziecka, miałam możliwość zapoznania się z przykładowymi adopcjami, udanymi i nie udanymi...
To długi proces przez który trzeba wspólnie przejść by odnieść sukces dotyczący więzi emocjonalnych jak i sukces rodzicielski.
Dla przykładu. Dziecko zostało adoptowane mając koło dwóch lat... może trzech. Spędziło w rodzinie adopcyjnej 15 lat niecałe... pół roku przed osiemnastka zgłosiło sie samo do domu dziecka... okazało się że przez te kilkanaście lat nie wytworzyła się między rodzicami a dzieckiem żadna więź emocjonalna, jedyna jaka tak wieźń powstała miedzy tym dzieckiem a rodzeństwem które pojawiło sie pare dobrych lat po nim... bo natura zdziałała cuda.
Drugi przykład rodzina włosa chiała adoptować dziewczynkę, urlopowali ją 2 tygodnie w Polsce, wycofali się, nie umieli nawiązać z nia poprawnych kontaktów, mimo że to jedna z tych dziewczynek która nie ma żadnych problemów emocjonalnych i jest taka jak by wychowywali ją rodzice, mimo że juz długi czas jest w domu dziecka.
# przykład, dwie udane adopcje dwie francuskie rodziny wzięły po dwójce dzieci z 4 rodzeństwa, więzi się wytworzył, dzieci są bardzo zadowolone, rodziny włożyły bardzo wiele pracy w to by udało się przetrwać w tej sytuacji.
Jestem za adopcją jak najbardziej, ale to nie sielanka, to wilka odpowiedzialność, bo dziecko to nie przedmiot, tylko żywy człowiek który ma uczucia, i serce które czuje każdy ból  porażkę- zwłaszcza dzieci które w jakiś tam sposób straciły rodziców, realnie lub tylko emocjonalnie, środowiskowo..

"Uśmiechnięci, wpół objęci spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody." W. Szymborska

9 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-04-09 10:51:39)

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Chciałabym odświeżyć temat smile
Od dziecka nie chcę mieć własnych dzieci, ale często przez myśl przechodziła mi właśnie adopcja, której nie uważam jako "ratunek" "gdy nie może się mieć własnych dzieci".  Dziś jednak nie chciałabym sobie brać tego kłopotu na głowę, po prostu.

Bo jest to kłopot. Ja uważam, że heroiczny, naprawdę podziwiam ludzi, którzy adoptują dzieci, a znam takich wielu, zaraz o nich napiszę. Jednak trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że jest tak, jak powiedziała aktorka, Małgorzata Foremniak, która ma 2 adoptowanych dzieci: "Dziecko adoptowane ma już pełny dysk i z tym dyskiem decydujemy się żyć".

Znajomych, którzy zdecydowali się na adopcję, mogę podzielić na 2 grupy: rodzina zastępcza i pełna adopcja.

1) Para, 2 własnych dzieci zdecydowali się być rodziną zastępczą. Ona ma ogromniaste serce dla dzieci, zawsze chciała mieć ich wiele, więc ma smile Przez ich dom przewinęło się na przestrzeni lat mnóstwo dzieci, które wychodząc od nich mieli naprawdę nowe wartości, nowe życie, w którym sobie radzą. Najdłużej było u nich rodzeństwo, które zdecydowali się adoptować już "na stałe" gdy dziewczynka miała 15 lat a chłopiec 12.
Zadanie niełatwe, zwłaszcza gdy przychodzą do domu np. 4 noworodki z pogotowia wink

2) Para, własnych dzieci nie mają, adoptowali chłopca gdy ten miał około 4 lat. Dziś ma ok.15. Poznałam go gdy miał 11-12. Trudne dziecko- a raczej z trudną przeszłością. Ona spędzała godziny tuląc go, uspokajając, bo on potrafił godzinami siedzieć zamknięty w szafie. Nie wiem jak jest dziś. Gdy go poznałam, był trudny, mało kontaktowy, nie radził sobie z agresją.

3) Para, ok. 50-55 lat. Mają 3 własnych dzieci, zdecydowali się na rodzinę zastępczą wiedzeni dobrymi chęciami stworzenia czegoś normalnego dzieciom. Na początek "adoptowali" 2 czy 3 dziewczyny-nastolatki. Dziewczyny notorycznie wymykały się oknem na całonocne dyskoteki, a gdy im tego zabroniono, oskarżyły "ojca" o molestowanie. Masę problemów mieli przez to, w końcu zrezygnowali.

4) Para, on 30 lat, ona 31. Ona ma syna lat 13, wspólnie mają 2-letnie dziecko. Zdecydowali się kilka lat temu na rodzinę zastępczą dla rodzeństwa. Wszystko OK, gdyby jeszcze rodzice mogli się zgodzić ze sobą... Ona jest furiatką, nie potrafi kompletnie wychowywać dzieci, on z kolei je uwielbia. No ale do tanga trzeba dwojga. Jak zwykle żal mi dzieci, które już raz straciły rodziców.

5) Para ok. 45 lat, swoich dzieci nie mają. Adoptowali dziewczynkę gdy miała ok. 5 lat. Teraz ma 15, jest bardzo utalentowana, wszędzie jej pełno, dobry duszek rodziny smile

W każdym z tych przypadków potrzebna jest wiedza pedagogiczna, ale przede wszystkim mnóstwo mądrej miłości.

A ja mam do Was pytanie: czy kiedykolwiek rozważałyście adopcję ale nie jako opcję na wypadek bezpłodności?

10

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

A ja spytam przewrotnie - a jako CO?
Nie rozumiem założenia - nie chce mieć własnych dzieci... wolę "cudze"/cudze lepsze BO... ?
Mam w pracy dziewczynę która ma co drugie dziecko adoptowane, teraz jest w ciąży, więc w sumie będzie czwórka. Podziwiam ją. Sama bym nie potrafiła. Ze swoimi miewałam czasem "pod górkę" wink

?Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego.? ? F.C. Oetinger

11

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Kiedys przeszlo mi to przez mysl, musialabym poznac jakiegos szczegolnego dziaciaka zeby chciec go adoptowac, byle nie niemowle.
Jest kilka powodow miedzy innymi taki, ze jak sie urodzi swojego dzieciaka to sie nie wie co z niego bedzie, czy bedzie maruda, placzkiem i tak dalej.
Poza tym mozna adoptowac dziecko ktore nie jest calkiem male.
No i najwazniejszy powod jest taki, ze moim zdaniem z ludzmi jest jak z psami i kotami, ludzie ciagle je rozmnazaja podczas gdy  tysiace czeka w schroniskach.
Nie moglabym sie zobyc na egoizm rodzenia wiecej dzieci kiedy sa juz zyjace i potrzebujace. Nie potepiam kiedy ktos tak robi, ale to jest wbrew wszystkiemu w co wierze wiec sama nawet gdybym chciala miec dzieci to tylko adoptowane.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

12

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?
Catwoman napisał/a:

A ja mam do Was pytanie: czy kiedykolwiek rozważałyście adopcję ale nie jako opcję na wypadek bezpłodności?

Tak, ja, z tego samego powodu co Nina, a dokładniej:

No i najwazniejszy powod jest taki, ze moim zdaniem z ludzmi jest jak z psami i kotami, ludzie ciagle je rozmnazaja podczas gdy  tysiace czeka w schroniskach.
Nie moglabym sie zobyc na egoizm rodzenia wiecej dzieci kiedy sa juz zyjace i potrzebujace. Nie potepiam kiedy ktos tak robi, ale to jest wbrew wszystkiemu w co wierze wiec sama nawet gdybym chciala miec dzieci to tylko adoptowane.

Na drugim miejscu mam ten:

Poza tym mozna adoptowac dziecko ktore nie jest calkiem male.

Trzeciego nie mam.
Ogólnie myślę, że nigdy do końca nie wiadomo, co z niego wyrośnie, ja w wieku 15 lat byłam mocno inna niż w wieku 5, a w wieku 25 jeszcze inna. Jasne, część cech osobowości, temperament to stałe, no ale jak to właściwie w ogóle ocenić? Mnie jako całkiem małe dziecko podziwiali za dojrzałość, a jak weszłam w okres nastoletniego buntu, to byłam diabłem, co potrafił zwiać z domu przez okno.

13

Odp: Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Ja mam identyczne powody jak Wy.
Chociaż na razie nie mam takiej potrzeby, ani chęci. Ani środków. Może kiedyś.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Adopcja-lekarstwem dla dzieci cierpiących na samotność i brak miłości?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016