Spokojna, rozsądna i uporządkowana, tak mówią a może mówili o mnie znajomi i rodzina.
Wiodłam uporządkowane życie z idealnym z pozoru facetem u boku, nie mężem ale na ten temat nie chcę się rozpisywać.
Ale przez wiele lat od czasu do czasu śniłam o mężczyźnie, jednego wieczoru śniły mi się jego pocałunki, innego, że się kochamy. Nigdy nie widziałam jego twarzy, pamiętam zapachy, dotyk i niesamowitą namiętność. Z pozoru spokojna ale tylko ja wiem co mi w duszy gra
Któregoś dnia pojawił się on, znałam go ale tylko trochę.
Gdy pocałował mnie drugi raz wiedziałam, że tak smakowały pocałunki w moim śnie (pierwszy pocałunek był do bani). Przy nim dotyk, pieszczoty były tym czego od zawsze pragnęłam. Nagle spotkałam na swojej drodze kogoś kto mnie uzupełniał, imponował mi, chciał tak jak ja, realizować swoje marzenia i cele z tą drugą osobą u boku, chciał mieć takie miejsce na ziemi...
Uwolnił mnie od wielu moich kompleksów, nigdy żaden mężczyzna nie powiedział mi tyle dobrego. Nagle moje wady stały się moimi zaletami. Dla tej miłości chciałam być lepszym człowiekiem, na pewno dorosłam. Uwolnił we mnie energię, która tkwiła we mnie głęboko. Pokazał, że moje demony są maleńkie i nie należy się bać. Zobaczyłam zupełnie inny świat
Później on skrzywdził mnie a ja jego. Czasem spoglądam na niego ukradkiem - z pozoru spokojnego człowieka, często niezauważanego przez innych, w którym drzemie tak ogromna pasja życia
Wiele przeszłam. Teraz znów się uśmiecham, moje uczucia się nie zmieniły, nabrałam dystansu, chcę żeby był szczęśliwy
Któregoś dnia znów będę kochać ale on na zawsze pozostanie ze mną.