Witam drogie Panie
Od 2 - 3 cykli (które obecnie trwają co 6 tygodni - u mnie z reguły są co 3 lub 6) odczuwam silne bóle w okolicy podpępkowej o charakterze takim skurczowym, tyle że nie przypominają mojej zwykłej miesiączki (gdzie bóle mam dość silne również) a taki po prostu stan silny skurczowy (jakby macica się nie rozkurczała wcale). W takich sytuacjach leże z reguły na podłodze i zwijam się z bólu, okres to przy tym pikuś. Zdarzyło się, że raz czy dwa próbowałam dzwonić do służb ratunkowych - chociaż po coś na rozkurcz - delikatnie mówiąc odsyłali mnie z kwitkiem. Bóle pojawiają się głownie w nocy (samoistnie mnie budzą i mam nockę z głowy) oraz po odbyciu krótkiego stosunku. Dodatkowo pojawiły się krwawienia międzymiesiączkowe 1 - 2 dniowe. Byłam u lekarza z 2 - 3 miesiące temu i mówił, że wszystko jest w porządku (wówczas te bóle nie były takie częste i nie pojawiały się po stosunku). Ból przechodzi samoistnie po ja wiem około 4 - 6 h.
1. Czy któraś z płci pięknej miała podobne objawy? 2. Macie może jakieś sposoby na tego typu bóle?
Zaznaczę jeszcze, że mam skazę krwotoczną i nie mogę przyjmować leków przeciwbólowych. Wiadomo raz czy dwa wzięłam jak już nie mogłam wyrobić - ale co najlepsze... nie pomagało. Przechodziło tylko od jakichś ciepłym kompresów ale nie zawsze można sobie pozwolić na robienie okładów przez te 4 h.
Z góry dzięki za wszystkie rady i sory jeżeli to jest coś z moją głową
Teraz znów mam krwawienie takie delikatne - jak znam życie jutro nie będzie po nim śladu i czekam 5 tydzień na okres ![]()