Od wczoraj mam poważną zagwozdkę.I nie bardzo wiem czy coś z tym robić.Mój mąż ma brata,który jakiś czas temu się rozwiódł. Jego dzieci nie bardzo chcą utrzymywać z nim kontakt bo to jego właśnie i jego nową pannę obarczają winą za rozpad małżeństwa ich rodziców.
Ojciec nigdy nie miał za dobrego kontaktu z dziećmi.Kiedy chce zabrać córkę do swego nowego nowego domu- do panny i ich małego dziecka to córka nie chce o tym słyszeć.Córka ma prawie dziewięć lat- jest rówieśnicą mojej.
W święta dzieciaki nie chciały przyjechać z ojcem do babci,gdzie zostawiliśmy dla nich prezenty choinkowe. Tata przyjechał z panną i prezenty zabrał. Kiedy przypadkowo zgadałam się z mamą dziewuszki dowiedziałam się ,że tata zawiózł prezent od nas dla syna a córce powiedział,że dostanie go jak do niego przyjedzie lub da się zawieźć. Córka powiedziała ,że nie pojedzie tam i niech sobie weźmie ten prezent.
Kiedy to usłyszałam trochę się wkurzyłam. Nie interesuje mnie to jak sobie relacje układa ojciec z córka ale prezent był od nas.tak sobie może zagrywać jak chce wręczyć coś od siebie- choć dla mnie to durne i niczemu nie służy.Ale to nie moja sprawa, ja się nie wtrącam.
Wczoraj była u nas kuzynka córki z mamą. Gadały sobie z córką i mała stwierdziła, że bardzo chciałaby ten prezent od nas dostać ale ona nie rozmawia z tatą.Poprosiła mnie czy nie nie mogłabym powiedzieć jej tacie by oddał prezent.
No i nie wiem jak mam się do tego zabrać. Co byście zrobiły? Jak to rozegrać? Dodam ,że znam tą sytuację tylko z relacji dziewczynki i jej mamy.