Na wstępie chciałem wszystkich przywitać. Jestem Damian, mam 23 lata. Mieszkam i studiuję w Łodzi. Potrzebuję pomocy i doradzenia co mam robić, jak mam dalej żyć, bo na to życie marne jakie prowadzę nie mam już sił. Może zacznę z lekkim cofnięciem wstecz...W wieku 16 lat poznałem pierwszą w życiu dziewczynę...To było liceum. Kochałem ją na zabój i byliśmy razem 4 lata. Niestety nasze drogi rozeszły się, mieliśmy z czasem inne wymagania od życia, plany i cele...Było mi bardzo ciężko. Długo po niej cierpiałem. Zerwaliśmy 3 lata temu. Przez cały ten czas nie poznałem nikogo w swoim życiu. Miałem już wrażenie, że jestem jakimś cieniem mężczyzny którego nikt nie widzi, że nie jest mi już pisane być szczęśliwym. No ale coś się odmieniło...we wrześniu poznałem wspaniałą dziewczynę. Znamy się ponad 3 miesiące...Przez pierwsze dwa była dla mnie fajną koleżanką, było miło ale od jakiegoś czasu zaczęło mi na niej zależeć. Kolejne spotkania, całusy, wspólne chwile...zacząłem tęsknić za nią. Teraz wiem, że to ta na którą czekałem tyle czasu. Pokochałem ją taka jaka jest, przez chwilę byłem szczęśliwy i wierzyłem, że jeszcze coś ma sens na tym świecie...niestety uczucie którym ją obdarzyłem jest jednostronne. Ona czuje tylko zafascynowanie, nie wie sama czego chce...nagle wszystko się popsuło między nami. Ona nie potrafi nic więcej, była z jednym chłopakiem w życiu przez 7 lat. Zerwali w sierpniu. Kocham ją resztkami mojego martwego już chyba serca. Niestety ona nie potrafi, boi się, nie chce. Powiedziała że jest mną zafascynowana ale nic więcej. Nie chce robić mi nadziei i obiecywać gruszek na wierzbie. Nadal rozmawiamy, ale nasze rozmowy ograniczają się już tylko do rozdrapywania tego co się stało między nami. Powiedziała, że chciałaby wrócić do tego jak było zanim zaczęło między nami się coś robić. Ale ja wiem, że robi to tylko z żalu...żal jej jest mnie i tego że mnie skrzywdziła. Pokładałem w niej nadzieje, że to jest w końcu to a nagle w ciągu paru dni wszystko runęło. Dowiedziałem się, że nie mam szans, że możemy być przyjaciółmi, itd. Nie mogę tego wytrzymać...Nie wiem zupełnie co robić, czy zapomnieć o niej, czy przeczekać i spróbować zejść poziom niżej, kumplować się...może z czasem jej serce trochę się otworzy i będzie w stanie kogoś obdarzyć uczuciem...Czy może kierować się rozsądkiem i zaoszczędzić sobie litry łez i cierpienia...zapomnieć o niej. Jestem strasznie uczuciowym facetem...Mam bardzo miękkie serce i jestem bardzo wrażliwy. Przez 3 lata odkąd byłem sam przyzwyczaiłem się, że nie ma już we mnie uczuć, żę nie pokocham nikogo, bo nie umiem. A teraz kiedy przekonałem się, że potrafię jeszcze kochać, to niestety w jedną stronę...jestem załamany. Proszę doradźcie mi co mam robić...
Witaj. Najmądrzej będzie jeśli wasze kontakty ograniczycie do zera. Przestań z nią się spotykać i rozmawiać skoro ona tobie jasno powiedział, że nic z tego nie będzie...
narazie nie piszemy ze sobą...jest cisza. Powiedziała mi, że chce trochę czasu, aby opadły emocje. Czy jeśli się odezwie, myślisz, że warto spróbować, ale na luzie jako kumple ? Wiem, że będę umieć. Zależy mi na niej i mogę czekać...przynajmniej spróbuję. Najwyżej będę cierpieć potem jeszcze bardziej, ale nie będę miał sobie do zarzucenia, że może jednak ominęła mnie miłość.
Jeśli przeczekasz i znów wrócisz do tego samego to uwierz ale będziesz się męczył x2 mocniej. Nadzieje tak szybo nie umiera więc odpuśc temat nie odzywaj się dopóki ona sam się nie odezwie ale jeśli dała ci wyraźnie do zrozumienia że nic z tego nie będzie to nikogo na siłę do miłości nie zmusisz. Ale to jest Twój wybór a napisałem tak jak jest w moim przypadku- kumplujesz się z niespełnioną miłością cierpisz jeszcze mocniej sam sobie robisz krzywdę.
narazie nie piszemy ze sobą...jest cisza. Powiedziała mi, że chce trochę czasu, aby opadły emocje. Czy jeśli się odezwie, myślisz, że warto spróbować, ale na luzie jako kumple ? Wiem, że będę umieć. Zależy mi na niej i mogę czekać...przynajmniej spróbuję. Najwyżej będę cierpieć potem jeszcze bardziej, ale nie będę miał sobie do zarzucenia, że może jednak ominęła mnie miłość.
Nie będziesz umiał. Będziesz się gniótł nadzieją, że może coś kiedyś z tego będzie, bo nie będzie. Większa szansa, że się do ciebie przekona będzie wtedy jak zerwiesz z nią kontakt i dasz jej szansę, żeby doszła do wniosku lub zobaczyła co straciła. Ale i na to licz. Idź na siłownię, do pracy, realizuj cele, podróżuj, poznawaj ludzi.
Jak wejdziesz w taki układ, jak planujesz, to po czasie będziesz miał sobie do zarzucenia, że ominęła cię miłość ze strony innej kobiety, bo byłeś zbyt skupiony na "przyjaciółce" ;]
Chłopak weź no się w garść. Przestań lamentować nad dziewczyną. Raptownie pospotykałeś się 3 miesiące i wielka miłość. Nie chce to nie, była w zwiążku 7 lat, cierpi bo tęskni za tamtym. To jest jej problem a nie twój. JEsteś na tyle młody, że poznasz wiele dziewczyn i znajdziesz tą swoją miłość. Jak ona nie chce, to sobie odpuść, nic Cię nie łączyło. Posłuchaj mnie jak Ojca, bo jesteś bardzo młody wporównaniu do mnie.
Przypomniał mi się przypadek sprzed roku ![]()
Kumpel zabiegał o dziewczynę prawie pół roku na co ona nie reagowała miała go gdzieś, ale całkiem przypadkowo poznał na imprezie znajomą znajomych i tak zaczął się ich kontakt spotkania spędzanie czasu razem i zaiskrzyło.
Ale gdy ta pierwsza dziewczyna zauważyła że "traci przyjaciela" nagle zaczęło jej zależeć zaczęła się nim interesować ale niestety było już za późno. Tak więc nigdy nie wiesz co cię może jutro spotkać. ODPUŚĆ!
No muszę przemyśleć sobie na trzeźwo i zrobić jak mówicie...przeważnie kieruje się rozsądkiem a rozsądek mówi mi aby zakończyć i tyle...
"Rzecz polega na tym, że kiedy serce kogoś wybiera, nie uzgadnia tego z rozumem"