Niedługo kończę 19 lat i mimo tego jestem dziewicą. Wiadomo były różne pieszczoty itd ale niegdy nie pozwolilam sobie na seks. Poza tym ogólnie ciężko było mnie nimi rozpalić, dopiero ostatni facet, ktorego poznałam zdołał ale też nie posunęliśmy się 'za daleko'. Z nim nie ma szansy bo sie do siebie nie odzywamy. Nie szukam miłości, nie chce mi się angażować w związki ale czuję, że potrzebuję seksu. Nigdy tak wiele rzeczy mnie nie podniecało ale w sumie to lepsze niż bycie oziębłą. Nie chce mi się chodzi z facetem tylko po to, bo to nie fair. Od jakichś 3tyg nie mogę przestać myśleć o seksie i zaczyna mnie to już wkurzać. Boję się też bardzo ciązy ze względu na to, że nie mam stałego patrnera i nie wyobrażam sobie posiadania dziecka z kimś przypadkowym... Jeżeli nie ciąża to może nawet mogłabym sie zdecydowac na przypadkowych partnerów ale juz boję się że ludzie uważaliby mnie za szmatę. W sumie nie podchodzę do tematu romantycznie. Seks to seks, ma być na ostro. Nie boję się jakichś błoń dziewiczych bo i tak mi pewnie błona pękła na sto pro podczas masturbacji.. XD krwawienia i bólu też nie bo nie wiem czy to możliwe w moim wypadku ![]()
o antykoncepcji czytałam dużo, boje sie ze partner zle dobrałby prezerwatywe, poza tym chce coś oprócz tego zeby czuc sie bezpiecznie. Tabletki chyba odpadają bo nie wiem czy opłaca się brać je regularnie skoro nie ma się częstych stosunków.
Jak radzić sobię z ochotą na seks a brakiem partnera?
Doradźcie też w kwestii antykoncepcji:)