Witam,
Opiszę tutaj swój problem, ponieważ nie wiem już, gdzie szukać pomocy...
Mianowicie byłem z kobietą od sześciu lat, fakt były dwie przerwy, mimo to zawsze nasze drogi jednak się splotły. Zwiazek zaczeliśmy majać po 16 lat, jednak po prwie trzech latach moja ukochana zdała maturę, po czym wyjechała do Niemiec na prace sezonowe (około 2 miesięcy) po czym wróciła z innym... Po czterech miesiącach jednak zrozumiała, że to nie to i błagając na kolanach zeszliśmy się na nowo. Minęła zima a ja miałem obawy czy nie zrobi tego ponownie, nie odejdzie z innym bez powodu, i tak poznałem inną kobietę... Byłem z nią a spotykałem się z inną, kiedy wszystko wyszło na jaw ukochana odeszła ode mnie, znalazła innego, ja natomiast zostałem z nowo poznaną kobietą. Minął rok, doszedłem do wniosku, że to jednak nie to, zacząłem pisać z ukochaną, spotkaliśmy się. Ona również czuła, że to nie to i tak można powiedzieć w jednym dniu ukochana rozstała się ze swoim facetem i ja ze swoją kobietą... Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy razem na imprezę jako znajomi, ale w ciagu miesiąca byliśmy znowu parą...
I tak trwało to trzy piekne lata... Wspólne wakacje, spotkania, piękny związek dwojga ludzi... Ona kochała mnie a ja Ją... Chciałem się oświadczyć, była już wstępna data ślubu...
Jednak w maju tego roku, niedaleka sąsiadka nie mając z kim iść na wesele zaprosiła mnie... Nic do niej nie czułem i ona dobrze wiedziała o tym, poszedłem jako znajomy, jednak nie mówiąc o tym ukochanej... Na tym weselu do niczego nie doszło, jednak zacząłem mieć wyrzuty sumienia ale nic nie mówiłem... Ta znajoma z którą poszedłem myślała jednak, że coś ze mną wskura. Minęło kilka miesięcy od wesela, dałem wyraźnie do zrozumienia tej kobiecie, że nic do niej nie czuje, że kocham swoją kobietę, ta jednak chcąc się odegrać wysłała mojej kobiecie na portalu społecznościowym zdjęcie z wesela...
I tak się to wszystko wydało... Oszukiwałem swoją kobietę do samego końca, że ta kobieta jest wariatką, że uczepiła się mnie...
Od tej sytuacji minęło ponad miesiąc... Kocham swoją kobietę, Ona jednak mówi, że mnie nienawidzi, że już mnie nie kocha, że jestem nielojalny, kombinatorem, fałszerzem... Powiedziała mi, że się mną brzydzi, że nie chce mnie znać i że zasługuje na kogoś lepszego... Mówi, że dla niej to zdrada... Druga zdrada i że więcej szansy mi nie da, bo zrobię to kolejny raz...
Ale ja wiem, że nigdy więcej tego nie zrobię...
Kocham Ją i wiem, że Ona jest miłością mojego życia... Nie wierzę, że z dnia na dzień przestała kochać...
Co robić... pomóżcie...