I znów problem w małżeństwie.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » I znów problem w małżeństwie....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 54 ]

1 Ostatnio edytowany przez Malgosiaczek (2009-08-01 12:50:21)

Temat: I znów problem w małżeństwie....

Może dla większości z Was to głupstwo, w sumie ja też tak uważam  -  takie głupstwo a tyle zmienia w związku. Spotkałam się już na tym forum z podobnymi problemami. Opiszę swój. Ja nie mam złego Męża, który pije, wyzywa mnie itp. przeciwnie wszyscy zazdroszczą mi ukochanego. Jest zaradny, mądry (na każde pytanie zna odpowiedź!), zawsze przy Nas (przy mnie i dziecku), pracowity itp... ktoś powie czego ona jeszcze chce.Bardzo to doceniam i kocham go jednak z każdym dniem w naszym małżeństwie czuje się coraz mniej atrakcyjna, powoli tracę ochotę na sex, zamykam się. Nie lubię kiedy razem wychodzimy - zawsze myślę o tym, że on ogląda wszystkie na około i każda z nich jest lepsza ode mnie. Jestem atrakcyjną Kobietą, mężczyźni oglądają się za mną na ulicy, staram się zawsze wyglądać jak najlepiej - dla Męża nie dla innych. Mam ochotę rzucić szpilki w kąt - po co je zakładać? Mogłabym być najpiękniejszą Kobietą na Świecie a pewnie i tak byłabym z nim nieszczęśliwa. Czasami jestem okropnie zła, że on zwyczajnie nie potrafi zadbać o to moje poczucie, że jestem dla niego najpiękniejsza. To jest dla mnie takie ważne. Na co dzień zero flirtu, komplementu - w łóżku czuje jakby to było czysto fizyczne zbliżenie. (może mu się naprawdę nie podobam..?)Smutno mi z tak głupiego powodu, wszystko się sypie. Pomyślicie pewnie że to jakaś próżność, ale same wiecie - wiele z nas potrzebuje tego od swoich partnerów, ponieważ w ten sposób mówią nam jak nas kochają. Czuje się niekochana i nieszczęśliwa. Poradzicie pewnie żeby rozmawiać, już kiedyś, pewnie nie raz mówiłam mu o tym, ale ile można "żebrać" o komplementy, miałabym wrażenie że są nieszczere. Jesteśmy niespełna rok po ślubie....co będzie dalej? Napiszcie mi proszę co myślicie, jak przestać zadręczać się tym i żyć normalnie?:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: I znów problem w małżeństwie....

POprostu nie myśl o tym smile Ja często mówię do mojego faceta : ależ ja jestem piękna nie?? A on z uśmiechem przytakuje, albo wrecz odwrotnie mówi, że potrafię sobie wlać smile
A czy pytałaś go dlaczego nie mówi ci tych komplementów???
Ja rozumiem , że to może stanowić jakiś problem w związku, ale żeby zaraz małżństwo miało się z tego powodu sypać??

3

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Każdy odbiera to inaczej. Ty akurat potrzebujesz tego jak i większość z nas. Dla męża jesteś najpiekniejsza skoro Cię pokochał i chciał mieć Cię za żone. Tak jak pisałaś, że pracuje itd... Może jest zapracowany, przychodzi zmęczony z roboty, chce się położyć odpocząć i po prostu nie myśli o tym ale tak samo Cię kocha. Pogadaj z nim o tym co Cię boli. Wywal to z siebie i już będzie Ci lżej. Uważam, że powinno pomóc smile

4

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Kochana ale wcale Twoj problem nie jest glupi czy cos...mysle ze duzo osob sie boryka z tym problemem,min ja.jestem mloda,atrakcyjna kobieta jak Ty,moj ukochany mowi kompelementy ze jestem jego idealem itd ale czasami wariuje jak skomentuje przy mnie jakas dziewczyne,albo spojrzy z zainteresowaniem bo mam wrazenie ze szuka sobie kogos lepszego..mam wrazenie ze jestem dla Niego za mala atrakcyjna...nie wiem dlaczego tak jest sad bo przeciez mowi ze jestem dla Niego najpiekniejsza kobieta pod sloncem,nigdy nie mialam kompleksow...wiec do cholery jasnej z czego to wynika??

5

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Miło by było usłyszeć, że jestem jego ideałem....w małżeństwie chyba już tak jest. Chciałabym o tym nie myśleć i w pełni cieszyć się tym co mam, może to kwestia jakiegoś niedowartościowania...a może jego zachowanie. Wiem, że mnie kocha, ale jest takim dziwnym typem faceta, znamy się już przeszło 3 lata a on w tym czasie nigdy nie okazał, że jest o mnie zazdrosny (wiele osób boryka się z problemem chorej zazdrości, ja chciałabym zaznać jej odrobinę. Wiedziałabym wtedy, że mu na mnie zależy). Na to moje "małe" nieszczęście skłąda się więcej rzeczy, które sprawiają, że jest mi źle. Myślę sobie że to takie idealne małżeństwo, ale na pozór. Mamy mało kontaktu ze sobą, zawsze marzyłam o partnerstwie i przyjaźni w związku. Brakuje mi u Nas tego...Dzięki za słowa otuchy, zawsze zapominam, że do życia należy podchodzić z dystansem, ale jestem też osobą bardzo wrażliwą i czasem ciężko tak.

6

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Więc głowa do góry i myśl , że jesteś pięka, stań przed lustrem i sama sobie to powtarzaj smile

7

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Czytam i czytam i czytam.... nie wiem jak to jest mieć to wszystko co masz ty i narzekać...może i ja taka bym była, ale... czytam wiele postów KOBIET i zauważam, że: czy pije czy nie pije-źle, zaradny czy niezaradny też źle,zabiega i mówi często jak bardzo kocha lub wogóle tego nie robi i nie mówi-tez niedobrze... o co w tym wszystkom chodzi sama nie wiem... jestem w 100% przekonana,że większość Kobiet wręcz MARZY o takim mężu jakiego masz Ty... ale jednoczesnie wiem,że dla każdej z nas inne sprawy i inne rzeczy przeszkadzają... ile kobiet, tyle przykładów(problemów w związku)

z mojego punktu widzenia to Kobiety mające takich mężów jak Twój, nudzą sie rutyną,spokojem w związku... zastanawiam się czego Wam brakuje by związek stał sie bardziej satysfakcjonujący???
bo myslę, że nie wrzasków, nie wyzwisk, nie popychania czy pijństwa!!! a wiecie,że wiele kobiet tak właśnie ma...

i na koniec zapytam:
*czy kiedy mąż jest wobec Ciebie oschły, obojętny- zwracasz mu uwagę??? i w jaki sposób???
*jak reagujesz -dosłownie- kiedy powie Ci cos miłego?? czy wtedy cos mu mówisz??
*i czy go kiedykolwiek za coś pochwaliłaś lub obsypałaś komplementami???

------------------
annika

8

Odp: I znów problem w małżeństwie....
annika80 napisał/a:

Czytam i czytam i czytam.... nie wiem jak to jest mieć to wszystko co masz ty i narzekać...może i ja taka bym była, ale... czytam wiele postów KOBIET i zauważam, że: czy pije czy nie pije-źle, zaradny czy niezaradny też źle,zabiega i mówi często jak bardzo kocha lub wogóle tego nie robi i nie mówi-tez niedobrze... o co w tym wszystkom chodzi sama nie wiem... jestem w 100% przekonana,że większość Kobiet wręcz MARZY o takim mężu jakiego masz Ty... ale jednoczesnie wiem,że dla każdej z nas inne sprawy i inne rzeczy przeszkadzają... ile kobiet, tyle przykładów(problemów w związku)

z mojego punktu widzenia to Kobiety mające takich mężów jak Twój, nudzą sie rutyną,spokojem w związku... zastanawiam się czego Wam brakuje by związek stał sie bardziej satysfakcjonujący???
bo myslę, że nie wrzasków, nie wyzwisk, nie popychania czy pijństwa!!! a wiecie,że wiele kobiet tak właśnie ma...

i na koniec zapytam:
*czy kiedy mąż jest wobec Ciebie oschły, obojętny- zwracasz mu uwagę??? i w jaki sposób???
*jak reagujesz -dosłownie- kiedy powie Ci cos miłego?? czy wtedy cos mu mówisz??
*i czy go kiedykolwiek za coś pochwaliłaś lub obsypałaś komplementami???

------------------
annika

Też tak czasami myślę:)

zacznę od pytania drugiego, jakoś od razu znalazłam na nie odpowiedź. Szczerze? kiedy już coś takiego usłyszę-po prostu nie potrafię nic powiedzieć, zamieram bo jakoś nie wiem czy to prawda, czy mówi mi to szczerze, czy dlatego, że tyle razy o to prosiłam. Wiem, że powinnam powiedzieć wtedy coś w stylu: "Kochanie jak miło to usłyszeć, dziękuję" czy coś takiego.

Ja na pewno dużo częściej (ale nie za często, bo trudno żeby to Kobieta prawiła komplementy a Mężczyzna nie) go komplementuje. Dla mnie to jest normalne, mówię to co czuję i jak naprawdę o nim uważam. On nie mówi-dla mnie czego nie słyszę to tego nie ma.

Pierwsze pytanie...nie wiem. zamykam się w sobie też taka jestem....

9

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Tak...nigdy nigdzie nie ma do końca dobrze, zawsze coś się znajdzie. To jest jak z tym, że dla każdego co innego stanowi problem, który dla nas może wydawać się śmieszny. Każdy ma problemy, pięcioletnie dziecko będzie je miało (dla nas błachostka-dla malucha może stanowić ogromny stres i poważne wyzwanie) dalej nie wiem co myśleć, może zbyt wiele wymagam od życia.

10

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Przez ponad 6 lat małżęństwa żylismy z mężemj obok siebie... ja często marudziłam, wybuchałam płaczem bo nie był ze mną, wolał kolegów,piwko,telewizor... wszystko i wszyscy byli waźniejjsi ode mnie i dzieci...
od 3 miesiecy chodze na terapię... wiele sie tam dowieziałam,ale to i tak jeszcze za mało...
odpowiem na pytania ,które Tobie zadałam i zobaczysz czym ja przekonałam i jak swojego męża do siebie... nie zawsze tak jest, ale jest...
1*kiedy jest oschły i obojetny nie wchodze mu w drogę, ma zły dzien to po co ma dla mnie go zepsuc.. zajmuje sie wtedy sobą i dziećmi... jak prowokuje kłótnie wychodzę i mówie że tak nie będziemy rozmawiać, albo zabieram sie za sprzatanie i nic nie odzywam sie chociaz mnie nosi...po kilku chwilach on daje spokój...
2/3*kiedy jest miły - ja jestem jeszcze milsza, kiedy zrobi cos czego raczej nie robi chwale głosno i dzękuje za to(nawet jeżeli jest to zaparzona kawa), im częściej go chwalę tym częściej robi takie czy inne rzeczy...
*i mówie mu że jest przystojniakiem... że podobają mi sie jego oczy i rzęsy...
ostatnimi czasy nawet sex jest bardzo przyjemny... mówie mu o tym... co mi się w nim podobało a co mniej...

własnie przez takie moje czyny lepiej sie z nim dogaduje i częściej sie usmiecham...

11

Odp: I znów problem w małżeństwie....

annika80, dziękuje za wsparcie. Wiesz u mnie może nie ma tego przysłowiowego piwka, ale my z Mężem również żyjemy obok siebie. Zawsze jest coś ważniejszego ode mnie, zawsze jest ktoś kto potrzebuje jego pomocy. Nasze relacje są dla mnie bardzo ważne więc sie staram, próbuje rozmawiać, ale przez kilka dni robię wszystko co mogę po to  aby potem się załamać, że to nic nie da. Wystarczy brak reakcji z jego strony, jakieś głupstwo i już...skrzydła podcięte... nie potrafię wytrwale dążyć do celu. Wzbiera we mnie złość, dlaczego to ja mam się starać i robić sobie wyrzeczenia? A przecież być może TO już nigdy się nie zmieni...może będę latami trwać w tej sytuacji, więc po co stale się wzbijać i upadać za każdym razem silniej?

12

Odp: I znów problem w małżeństwie....

ponoć kobiety są bardziej wylewne, może dlatego czasem na nas to spada... z drugiej strony mężczyzna szybciej poderwie sobie laskę (choćby na jeden raz) kobieta czeka aż mężczyzna zacznie o nią zabiegać... wiesz, że mężczyźni częściej niż kobiety mają romanse,czy jednorazowe skoki w bok(nie mówie, że kobietom sie to nie zdarza)... dlatego mysle że w takiej sytuacji musimy wziąc sprawy w swoje ręce... oni nie chcą byc mięczakami... to twardziele wink ... myslą,że jak tak będa z nami pogrywac to nami rządzą... a prawda jest taka, że mężczyzna jest głowa rodziny a kobieta szyja.. więc... jak nia pokręcisz tak będziesz miała wink na to potrzeba duzo czasu...
może zacznij od NIEZWRACNIA mu uwagi na to, że sie wami nie zajmuje i nie... nie mów o tym ... UDAWAJ jakby wogóle tak nie było... a jak jest z Wami to mów jak jest fajnie... może coś wtedy zaplanujecie... tylko to musi potrwać... a on zobaczy e coś jest noie tak ... żona nie narzeka,nie gdera... fajnie z nia tak w ciszy posiedzieć...
wiesz faceci sa nieprzewidywalni... ale tez uwielbiaja jak sie im słodzi, prawi komplementy, chwali... tacy twardzieleteż tego potrzebują...

trzymam kciuki, mam nadzieje że będzie lepiej!!!!!!!!!!!!
wink smile smile smile smile smile smile

13

Odp: I znów problem w małżeństwie....

annika80, masz rację!, tak zrobię a do tego ...sama zacznę oglądać się za facetami (skupione na tym czy nasz partner spojrzał tu czy tam nie dostrzegamy, że fajnych facetów na ulicach też nie brakuje:). Co do tego, że facet szybciej znajduje sobie pocieszenie, choćby na jedną noc-masz 100% racji, tylko ja mam ochotę wyrazić się, że Kobiety są głupie! Czekają latami aż coś się zmieni, jak kogoś znajdą pod wpływem kilku komplementów znów zapominają o całym Świecie i dla nowej znajomości od razu rzucają wszystko. Faceci są mądrzejsi! (a może mają płytsze podejście do życia i na pewno brak sumienia) mają kochające (głupie) żony i rodziny a na boku (oczywiście tylko na sex) kochanki i wszystko gdzieś. Ale ok, postaram się trzymać nerwy na wodzy (nie to, że wybucham przy nim, ale gotuje się we mnie) i ...będzie mi potrzeba sporo cierpliwości. Tobie też życzę wytrwałości i, oby tak dalej. Pozdrawiam:)

14

Odp: I znów problem w małżeństwie....

dziekuję... mam nadzieje że tak wlasnie będzie...
tylko jedna sprawa... oglądaj sie za facetami kiedy on nie widzi...rób to ukradkeim, i tak by on zauważył żeten facet na Cibie sie patrzy... jakis uśmieszek czy cos... niech on widzi że za toba sie oglądają...
bo jak zaczniesz tak na pokaz ,wręcz dobitnie zaglądc za facetami to będziecie toczyc taką ,,cichą wojne między sobą''... a to nie jest dobre dla związku... wygra silniejszy... w tym przypadku on... tak jest przewaznie...

ja robie tak... ubieram se jak trzeba, nawet jak mąz mówi że bym se przebrała bo np. mam dekold za głęboki odp.że nie zrobie tego bo po co ma patrzec na inne laski jak może na mnie (no nie??)
jak faceci, a przedewszystkim jego znajomi i kumple ,obsypuja mnie komplementami (a robia to ostatnio często-mielismy kika wesel) więc sie usmecham, dziękuje, ale jednocześnie łapie męża za rękę i mówie do znajomych męża miłe słowo własnie o nim...
czesto tez prosza do tańca.. ( mąz mi zabraniatańczyc z inymi-mimo to zatańczę kilka tańców z innymi mężczyznami) niech będzie troszeczke zarosny-a jest przeokropnie zazdrosny... potem nie odstepuje go na krok ... przytulam go w tańcu i patrze głęboko w oczy... jego to peszy-mimoże jestesmy ponad 6 lat po slubie...

wiesz co jeszcze robie ... niekiedy jak sie kłócimy mówie ,, i tak nie móżesz życ beze mnie, szalejesz za mną'' - on często zaprzecza-maczo.. ale ja upieram sie przy swoim i wiem że tak jest... on wtedy mięknie i koniec kłótni albo wychodzi...

Małgosiaczku musisz wiedziec że jesteś wspaniała kobieta!!!!!!!!!!!!!!!!! i musisz znac swoja wartość!!
stań przed lustrem i zobacz co widzisz?? bo mnie sie wydaje że widzisz fajna laskę, za która nie jeden facetsie ogląd... ale przez swojego męża myslisz inaczej... a to nie prawda!!!!
jestes taka jaka jesteś-piękna!! a mąz ma klapki na oczach!!!!!!!!!!!!!!!! jak koń!!!!!!!!!!!!!!!

bądź piekna dla siebie-to będziesz piękniejsza dla niego!!!!!!!!!!!!! :*

15

Odp: I znów problem w małżeństwie....

annika80, to taakie miłe, nawet z ust Kobiety:)))) i od razu poprawia samopoczucie. Wiesz, Ty masz chociaż zazdrość, Mój zawsze udaje, że nie jest zazdrosny-albo zwyczajnie nie jest:( co mnie zawsze dziwi (i doprowadza do pasjiiiii!) dziś byliśmy na "wycieczce" samochodem w każdym razie, nie wytrzymałam. Niby bez złości w głosie, spokojnym opanowanym tonem, ale jednak, powiedziałam: "kochanie czy wiesz o tym, że oglądasz się za każdą jedną laską na ulicy-żadnej nie przepuścisz" nawet mi  się śmiać teraz z tego chce, bo chyba powiedzialam PASZTETEM, ale jak widzę jak on (może robi to odruchowo albo nieświadomie!) najpierw przejeżdżamy-musi się gapić- ok to jeszcze bym zrozumiała, człowiek widzi coś co ma przed oczami. Ale nie on jeszcze bezczelnie w lusterko się musi (boczne!!!) popatrzyć (świnia). Mam teraz dobry humor z tego powodu, sama nie wiem czemu.

sory za podkreslniki i bledy ale klawiatura cos mi sie zpsula

16

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Witam Kochanie, w pierwszych słowach bardzo Cię przepraszam ,że tu piszę ,ale skoro od kilku dni nic tylko jesteś na tym forum i nie masz ochoty ze mną rozmawiać więc napisze tutaj może przeczytasz. Wiesz dobrze że mam bardzo cichy i spokojny charakter, że wole przemilczeć nawet jeżeli coś mi leży na sercu.Jestem intrawertykiem sama dobrze o tym wiesz.Nie dąże do kłótni i sprzeczek zazwyczaj ustępuję ---> wynika z tego i chce Ci to powiedzieć jestem zazdrosny i zaborczy o Ciebie ,"najchętniej zamknął być w klatce, bo Kocham na Ciebie patrzeć" ...jak śpiewał Myslowitz.Uważasz że kiedy jedziemy samochodem oglądam się w lusterka za innymi a ja poprostu jadę ostrożnie i mam oczy dookola głowy (chociaż przyznaje oglądam się za innymi "Pasztetami "jak to wtedy powiedziałaś -jestem tylko człowiekiem ,nie ideałem ).Kiedy zwracasz mi uwagę że się oglądam wiem przynajmniej że jesteś zazdrosna.Chce żebyś wiedziała że jesteś dla mnie ideałem - i że nadal chce Ci mówić "Zobaczę co da się zrobić" Pa Kotku.

17

Odp: I znów problem w małżeństwie....

hehe ale wpadka,
ale widzisz droga rówieśniczko, gdybyś porozmawiała szczerze z mężem a nie uciekała w internet oszczędziłabyś sobie nerwów. Chociaż może dzięki temu Twój mąż teraz Cię lepiej zrozumie, bo czasami łatwiej jest napisać niż powiedzieć.
życzę dużo szczęścia PA

18

Odp: I znów problem w małżeństwie....

I to własnie chcialam ci napisać!!!!!!!
on patrzy by bezpiecznie jechac!!!!  a zagląda za innymi jak każdy facet!!!   A Ty zamias złapac go wtedy za kolano wink dowaliłaś z grubej rury!!! pisalam Ci żebyś nie zwracała na niektore sprawy uwagi!!! to trudne ,ale suteczne...
Aż usmiech mam na buzi jak widze co tu sie dzieje moi drodzy!!! smile smile smile smile smile smile smile

to_tylko_mąż przepraszam za tego ,,konia'' , ale jeżeli Ty potrzbujesz zobaczyc odrobine zazdrości ze strony zoneczki to dlaczego sam jej  tego nie okażesz???  żonki uwielbiaja komplementy!!!! jak Wy-czuli mężowi!!!!
wiem to z doswiadczenia!!! mój mąż uwielbia kiedy go chwale i takie tam... ale jak zwróce mu uwagę to lepiej nie mówic...

Chciałbym, by mój mąz też wszedł na to forum i napisał do mnie taki pościk...
mam nadzieje że w domciu spokój i miłe chwile ...

a i że ktos nie zrobił wała mojej kolezance tym postem!!!!!!!!!!!!!!

mąż czy nie mąż?????!!!!! ;D

19 Ostatnio edytowany przez Malgosiaczek (2009-08-03 15:37:29)

Odp: I znów problem w małżeństwie....

ups.....:)  annika80, mąż.....


ja tu się wywnętrzam i trudno mi znaleźć odpowiednie słowa, tak mi ciężko a on oczywiście w jednym krótkim pościku podsumowuje całe 3 lata (jak Cię znam drogi Mężu to już na pewno znalazłeś w moich postach 1001 błędów ortograficznych i nie tylko....), ja nie umię o tym rozmawiać, to poniżające! Zawsze byłam pewna siebie i nie miałam takich problemów. Ja też jestem introwertykiem, ale wiem, że trzeba ze sobą rozmawiać. Coś czuję, że będzie nam bardzo ciężko to wszystko budować. Ja czuję, że siły mi opadają, jesteś świetnym aktorem, skoro taki zazdrosny jesteś a ja nigdy tego nie poczułam i to smutne, że mi tego nie dałeś, nigdy nie pokazałeś (przecież zazdrość jest w miłości taka ważna), Ty najzwyczajniej na Świecie kazałeś mi myśleć i czuć, że jestem Ci obojętna. Co jeszscze udajesz..? Jest mi nadal przykro i nie wiem czy w to co napisałeś wierzyć. Jesteś tylko człowiekiem-wporządku, w życiu nie miałabym pretensji o to, że na kogoś patrzysz gdybyś w pierwszej  kolejności potrafił dać mi to czego potrzebuję. Gdybym czuła się przy Tobie kochana, beazpieczna i piękna. A tak to ja czuję się jak stara i niepotrzebna rzecz. Wczoraj marzyłam tylko o jednym - żeby jeszcze kiedyś się zakochać, tak mi tego brakowało. Poczytaj więcej postów na tym forum, to nie jest zwykła próżność, jak mi kiedyś powiedziałeś, ja bez tego wszystkiego nie umię żyć, to jest okazywanie, że jednemu człowiekowi zależy na drugim, na jego uczuciach i szczęściu. Może się wkurzysz, że tak tu wywalam wszystkie brudy na forum, ale trudno (i tak jesteśmy anonimowi). Ty powiedziałeś mi czego pragniesz, że chcesz bliskości-częściej. A jak Ty sobie to wyobrażasz?, że Kobieta po całych dniach bez kompletnie żadnej uwagi z, ewentualnymi  hasłami, że się musisz tu czy tam "ponakręcać" będzie miała częściej ochotę na sex? Tylko uwolnić ją trzeba od myśli, że jest tylko przedmiotem (i to w dodatku mało atrakcyjnym, zbyt mało jak dla Ciebie). Swoją drogą mam dosyć zastanawiania się nad tym jakby Cię tu jeszcze zadowolić, co zrobić i jak się ubrać, żeby Ci się podobało. Mogłabym tak pisać i pisać, ale już mnie to zmęczyło i oczywiście się poryczałam (muszę nad tym popracować bo ostatnio płaczę częściej ni ż nasze Dziecko!)Naszych problemów, głównie z komunikacją, jest dużo więcej, ale jesteśmy INTROWERTYKAMI! Mi pozostanie już wieczne chlipanie pod nosem a Tobie sex...ale pewnie nie ze mną. Przepraszam wszystkich za ten atak (w końcu jestem agresywna, jak zawsze twierdziłeś-a ja po prostu jestem uczuciowa i nie umię niczego kryć ani udawać:), ale mam żal Mężu do Ciebie, że podciąłeś mi skrzydła i trudno mi będzie to odbudować.

Wiem annika80, że pewie mnie ochrzanisz, musiałam się trochę rozładować.... i nie, nie ma zgody w domku, raczej czekają nas ciche dni...

p.s annika80 siedziałam z tyłu więc do jego kolan trochę daleko było..:)

intra- czy introwertyk bo już sama nie wiem, pewnie Ty drogi Mężu masz rację....poddaje się, pewnie źle napisałam. Do diabła z tym!

20

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Małgosiaczku nie będe Ci robic wyrzutów, ani tym bardziej nie będę Cie okrzaniać!!!!!!!!!!!!!
Z tego co tu czytam wyciagam takie wnioski: Mąz Cie kocha tylko nie wychodzi mu okazywanie tego, a może nie potrafi-bo nie sądzę by nie chciał Tobie tego okazać...
mysle że powinnaś z nim porozmawiać a nie czekać i przezywac ,,ciche dni'' bo one mina a problem nie zostanie rozwiązany...
mój mąż jakby zobaczył że klkam sobie na tym forum to zrobiłbymi taka awanture i komputer pewnie wylądował by w ogródku....

co do sprawy seksu... To kieruje do Twojego męża... jako żona,wiem co to znaczy nie usłyszeć od męża miłego słowa, wsparcia, adoracji... też nie umiał mi takich uczuc okazać... a wieczorem domagał sie miłego seksiku... ale tylko on miał z niego pocieche i satysfakcję... robiłam to dla świetego spokoju, by nie chodził gdzieś gdzie nie powinien... robiłam to bo on chciał... ja nie miałam na to ochoty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
często powtarzałam
TAK JAK TY MNIE POTRAKTUJESZ W DZIEŃ TAK JA CIEBIE W NOCY
i długo było tak jak było...
on uważał, że wszystko jest w porządku, że nic złego nie robi...  ale nie robił tez nic by było dobrze!!!! i to mnie przygnębiało!!!!
nie chcę Cię urazić, ale mysle że jeżeli Twoja żona kocha sie ztoba to tylko dlatego że Ty tego chcesz...bo mysli że będzie lepiej... a tak sie nie dzieje... i mniej na mysli yto że niedługo wogóle przestaniez toba ,,sypiać''... wierz że kobiety do łózka mozna sobuie poszukać za kilkadziesiąd złotych...

o żone trzeba dbać - jak przed slubem, zabiegac o nią- i odwrotnie... żona powinna zbiegac o męża...
miłośc trzeba pielęgnowac przez całe zycie a nie tylko w narzeczeństwie-bo z czasem może umrzeć...

teraz jest inaczej... mąż zabiega o mnie, daje powody do radosci... uwierz po 4 latach zycia obok siebie i seksu bez przyjemnosci zaczęlismy jaki,s nowy rozdział w naszym życiu...
teraz to ja wieczorem zaciągam do łóżeczka by troche miec z życia przyjemnośc... jest świetnie!!!! nie sądziłam,że jeszcze kiedyś przeżyje wspaniały seks z mężem... a jednak!!!!!

piszesz  ,,chce Ci to powiedzieć jestem zazdrosny i zaborczy o Ciebie ,"najchętniej zamknął być w klatce, bo Kocham na Ciebie patrzeć" ...''
pamietaj, że ten ,,ptaszek'' , któregos dnia może wyfrunąc, a wtedy juz go nie złapiesz, bo będzie za późno...

Kochasz żoneczkę, to podejdź ,przytul, bądź i powiedz prosto w oczy jak bardzo kochasz!!!!!

Małgosiaczku trzymaj się... myslę,że Wam sie to poukłada... Masz napewno fajnego męża, tylko on sie troche pogubił w tym życiu i w tym tempie zapomniał ,że ma tak wspaniała kobietę przy sobie jak TY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

21 Ostatnio edytowany przez Malgosiaczek (2009-08-03 17:09:58)

Odp: I znów problem w małżeństwie....

No! nareszcie ktoś po mojej stronie:P a tak na poważnie to wiem doskonale, że mam zbyt wygórowane oczekiwania. Staram się na wiele rzeczy nie zwracać uwagi, ale jednak jestem gdzieś w głębi duszy jakąś głupią księżniczką i nie potrafię się tego pozbyć. Nie żebym nic z siebie nie dawała - chcę jak najwięcej, ale to jednak trudne gdy wciąż coś się psuje i zawodzi...

annika80 jesteś fajniutka:D, Mąż ma szczęście, że jeszcze kocham się z nim bo go kocham (nie mogłabym się do tego zmusić, zresztą uwielbiam to...........) ale ciągły żal i brak czegoś co wciąż nie daje spełnienia w miłości może otworzyć klatkę z ptaszkiem (tak sobie myślę, że mam "klapki na oczach"- to chyba ja annika80 jestem tym koniem:P, bo cały czas ten mój Mąż jest dla mnie najważniejszy, moze nawet za bardzo). Faktycznie brakuje tego co "wpychałoby mnie" do tej sypialni, magii, może odrobinę romantyzmu (czasem wystarczyłoby zwykłe poklepanie po pupci:D i jakieś miłe słowo, jest przecież mnóstwo drobiazgów, które zbliżają) i niech nam nie chodzi tylko o ten SEX!:)

i wiesz on mówi mi często, że mnie kocha, często przytula - robi to częściej ode mnie (ale przecież ja chcę usłyszeć coś zupełnie innego), to mi jakoś nie zawsze wystarczy

słowa, czyny, gesty to wszystko jest ważne

P.s Mężu no specjalnie to Ty sobie mnie za Żonę nie wybierałeś...ale skoro już jest jak jest to chyba trzeba się z tym faktem pogodzić i cieszyć że trafiła Ci się księżniczka...:P!

a i właśnie! annika80, przecież chyba w tym jest cała przyjemność i magia związku, żeby trochę się postarać o  Kobietę (no chyba że ktoś ma dużo kasy, jest leniwy i ie przeszkadza mu, że jest setny w kolejce...brrr:)

22

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Kobieto to ściągnij te klapki zoczu... masz męża godnego pozazdroszczenia... powiedz mu czasem co bys chciala usłyszeć...
ja uwielbiam jak całuje mnie w szyje ... i często w dzień, obojętnie gdzie jestesmy, mówie kochanie pocałuj mnie tam gdzie lubie albo pokazuje mu szyje i on wie o co chodzi... a mnie jak nawet to pisze to dreszcze przechodzą...
mimo to,że jest alkoholikiem staram sie w nim znależć dobre strony i o nich własnie pisać... w czasie kiedy nie pije, staram sie całą uwage poświecić nam i naszym córeczkom...
faceci inaczej patrza na sex niz kobiety... my pragniemy bliskości , uczucia... mysle, że orgazm jest u kobiet na drugim miejscu... męzczyźni wizą to -tak myslę- troche inaczej...
my myslimy jak by to zrobić...oni daja gotowe rozwiązania...

<<księżniczko'' weź sie w garśc, przytul swojgo męża i ściągnij klapeczki z oczu!!!!
i wbij sbie do głowy że to co mówi TO PRAWDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ja wierze że mówi to szczerze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
mężu ,,księżniczki'' klepnij ją czasem w tyłek smile by poczóła że jesteś  wink
a ty kochana powiedz mu o tym DOBRA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

no to papa... zmykam na imieniny .....                              <<< sama wink >>>

23

Odp: I znów problem w małżeństwie....

dla sprostowania dodam że uwielbiam jak MÓJ MĄZ całuje mnie w szyje... bo jak czytam to co napisalam to wnioskue że to Twój mąż wink...
przepraszam za niedopisanie szczegółu MÓJ MĄŻ big_smile

24

Odp: I znów problem w małżeństwie....

W moim małżeństwie zbyt wiele się nie zmieni. Postanowiłam, że będę teraz żyć głównie dla siebie i Dziecka, sama sobie przywrócę radość życia i pójdę w tym kierunku:). Od dziś moja dewiza życiowa to budzić się i zasypiać z uśmiechem na ustach:)))))))))) Życie jest krótkie a jednocześnie każdego dnia przytrafia się nam coś nowego, nie warto się zadręczać głupstwami:D

annika80 raz jeszcze serdeczne dzięki, zamykam temat mojego związku. Będę obserwowała co dalej u Ciebie i Ty też pmiętaj, że takie Kobiety jak my zasługują jak nikt na szczęście, więc patrz głównie na siebie:)  buziaki

25

Odp: I znów problem w małżeństwie....

I tak będe tu zaglądać... mysle że czasem napiszesz co u Ciebie... mnie to batrdzo pomaga... tu przynajmniej sie wygadam wink
buźka dla Ciebie Małgosiaczku, tak tarzymać... ja również podążam w tym kierunku... po to chodze na terapię... a mężus to taki miły ,,wieczorny'' dodatek, choć nie zawsze!!!!!

trzymaj sie cieplutko
--------------
annika

26 Ostatnio edytowany przez doświadczona (2009-08-05 17:41:05)

Odp: I znów problem w małżeństwie....

ja mam ten sam problem. jestem atrakcyjną kobietą , ale wydaje mi się , że on tego nie widzi. wydaje mi się ,że zależy to od wylewności uczuć danej osoby, umiejętności ich okazywania i charakteru. myśle, że ten problem dotyczy wiele z nas.

27 Ostatnio edytowany przez Malgosiaczek (2009-08-06 00:20:31)

Odp: I znów problem w małżeństwie....
doświadczona napisał/a:

ja mam ten sam problem. jestem atrakcyjną kobietą , ale wydaje mi się , że on tego nie widzi. wydaje mi się ,że zależy to od wylewności uczuć danej osoby, umiejętności ich okazywania i charakteru. myśle, że ten problem dotyczy wiele z nas.

Witaj:)

w obu przypadkach się z Tobą zgodzę, ale wylewność to jedno (bo ktoś może nie umi o tym mówić, ale gesty, spojrzenia, to czasem mówi nam więcej niż nie jedno słowo) a to, że mamy (czasem) odczucie, że nie podobamy się swoim partnerom to druga sprawa (bo nie mówią, bo nie patrzą, nie okazują zainteresowania...). Właściwie to wydaje mi się, że Mężczyźni wiele na tym tracą, ponieważ gdyby potrafili okazywać we właściwy sposób swoje uczucia partnerkom i gdyby umieli dbać o to ich poczucie atrakcyjności i bezpieczeństwa, po prostu wszystko byłoby lepsze w związku. Takie moje odczucie. Gdybyśmy czuły się doceniane, atrakcyjne i jedyne, z pewnością spełniałybyśmy więcej "zachcianek" naszych partnerów a i same czułybyśmy się w tym wszystkim lepiej. Ja już pogodziłąm się z tym faktem, że mój Mąż jest taki a nie inny. Jesteśmy pięknymi Kobietami tylko o tym zapominamy (może dlatego, że nie ma nam o tym kto przypomnieć:). A może dlatego, że teraz tyle tej sztuczności na każdym kroku, Mężczyźni zawsze wierzą w to co widzą (nie są wzrokowcami tylko ślepcami:P!)

P.s  warto zawsze rano powtórzyć sobie do lustra:  jesteś piękna, mądra i wspaniała a Świat należy do Ciebie:)))) i to działa!
I jeszcze jedno - Twój Mąż nie widzi....ale widzi wieelu innych facetów (a to zawsze miłe:)

28

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Małgosiaczek może będę nie delikatna,masz wspaniałego męża jak sama zresztą napisałaś,który zawsze jest przy was przy tobie i dziecku,mi niestety zawsze tego brakowało...Jak sam ci napisał,bo znalazłam jego wypowiedż ogląda się do lusterka by jechać bezpiecznie.Jeśli patrzy na inne kobiety,to przecież normalne wszyscy faceci tak mają,każdy to robi,więc czym się tu martwić.Jeżeli ci chodzi o coś zupełnie innego to zaszalej kup nową bieliznę,nowy ciuszek ubierz się i pokaż mężowi,że ty też potrafisz być atrakcyjna,skoro inni faceci się za tobą oglądają,więc jesteś atrakcyjną kobietą,więc tego atutu powinnaś użyć to twój as w rękawie,a uwież mi to działa!!!Powodzenia by twój mąż na twoim punkcie oszalał:)

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Wiesz, jak dostaniesz komplement od niego, to niech Cie lepiej nie zatyka, tylko wlasnie powiedz "dziekuje,milo mi ze tak mowisz" lub poprostu usmiechnij sie do niego, podejdz i daj calusa. Ale tak szczerze. Innym razem znowu powiedz "och, kochanie... bardzo lubie jak tak do mnie mowisz, moglbys czesciej to robic..." wszystko z kocia gracja.
Moze umow sie na "randke" z nim w jakiejs przytujnej knajpce i zrob wszystko zebys wygladala baaaardzo sexy:) Podejdz, pocaluj, przytuj. I zapytaj sie "jak wygladam?" wszystko z usmiechem na twarzy.
Nie warto tracic wspanialego faceta, tylko dlatego, ze on nie mowi ze jestes piekna. 
My kobiety jestesmy prozne. Ale nic w tym zlego!
Czasem zrob sama sobie przyjemnosc i wybierz sie na miasto w jakis sexownych ciuszkach. Usmiechy facetow i adoracje potrafia poprawic humor.
A tak przede wszytskim nie badz piekna dla niego, lecz dla siebie smile
Pozdrawiam

30

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Wiecie co moje drogie? wszystkie macie racje, każda po trochu, ale to nie do końca to. Sexowna bielizna, ciuchy, randka? Myślę, że to wszystko było, do tej pory zawsze starałam się po domu ubierać tak, żeby podobać się Mężowi, bieliznę też kupuję - tak wtedy chyba mu się podobam (no byłby już chyba gejem!:D) ale wolałabym żeby mówił, że jestem piękna bez tej całej "otoczki" żebym podobała mu się zwykła ja, nie ciuchy czy makijaż, tylko taka szara myszka w dresie:))) - tu chyba zbyt wiele od faceta wymagam co?:). To nie do końca tak, z tą próżnością (już tu o tym pisałam). Poza tym może to wszystko miałoby sens - to całe "uwodzenie" mężczyzn, 30 lat po ślubie, ale na samym początku...? Czemu to my zawsze musimy być "cierpiętnicami" w związku...? my musimy się starać, być wierne, rodzić dzieci, prać, sprzątać, gotować etc., taki już mój punkt widzenia.


Do tych co piszą "masz wspaniałego Męża" - też tak uważam, więc nie martwcie się:))) a ponarzekać Kobieta zawsze trochę musi:)


ale jak już pisałam to myślenie zostało w tyle, od 5 sierpnia pracuje nad tym aby być szczęśliwa sama ze sobą (oczywiście Mąż jest w dalszym ciągu ważny) i to naprawdę działa. Teraz jest ok, mam nadzieję, że kiedy ja będę szczęśliwa - oboje to odczujemy i będzie nam razem dobrze.
Pozdrawiam:)

31

Odp: I znów problem w małżeństwie....

co u ciebie??

32

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Nie czytałam wszystkich komentarzy, ale...
chcę Ci powiedzieć, Małgosiaczku,
że tak naprawdę każda kobieta ma chwile, kiedy nie czuje, że podoba się swojemu meżczyźnie... Tylko, że jak mu się tego nie powie to on często nawet nie zauważy, że coś jest nie tak.
Może macie problem z porozmawianiem ze sobą bo proza życia zabiła wiele tego, co z sobie uwielbialiście na początku związku. Ale jeśli Ty byś chciała... i jesli on ma trochę chęci... to da się wszystko posklejać. Tylko pewnosci trzeba ze warto...

33

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Witam napisz annika80 co to za terapia bo po twoich postach mam podobny problem i terz by mi się przydała taka terapia.pozdrawiam

34

Odp: I znów problem w małżeństwie....

chodzę na terapię ponieważ mój mąż jest alkoholikiem, do tego jest agresywny, i mysli że jest bozkiem wszystkiego... chodze by dowiedziec sie o sposobach radzenia sobie z takim człowiekiem... a przede wszystkim chodzę by pomóc sobie, bo jak widac na mojego męża nic nie działa...
jest to na kasę chorych więc nie płacę ani grosza... umawiam sie raz w tygodniu na taka terapię i tam mówie o wszystkim, a terapeutka radzi co mogłabym zrobic i co jestem w stanie zrobić... bo w cale to nie jest proste...
mysle że powinnas sie tam udać, taki punkt jest w każdym mieście...

35

Odp: I znów problem w małżeństwie....

...spłakałam się  strasznie ze wzruszenia czytając post Malgosiaczka i odpowiedź jej męża.
Wiecie najgorszym problemem w każdym związku jest brak szczerej rozmowy, ile byśmy sobie zaoszczędziły/li nieporozumień gdybyśmy  w danej chwili potrafiły/li powiedzieć co nas boli i rani.
Doskonale Cie Malgosiaczek rozumiem ja przez 10 lat małżeństwa błagam o szczerość ,czy tak wiele wymagam?
Dopiero jak po 10 latach pękło powiedziałam ,że mam dość życia razem a jednak osobno, zmieniło się. Ale straciliśmy 10 lat może wspaniałych lat, jego coś bolało to zamykał sie w sobie ja myślałam ,że mu nie zależy i żyłam swoim życiem i tak w dzień dzień.Teraz mi mówi ,że mu przykro ,że jest zazdrosny sie jakoś ubiorę ..pierdołka ale wiem,że dzieki temu nadal mnie kocha , jestem atrakcyjna dla niego ,dziś wiem ale jeszcze miesiąc temu czułam się odrzucona , nieatrakcyjna dla niego -zwłaszcza ,że dorwałam filmiki i fotki kobiet.
macie rację,że wystarczy podziekować za kawkę nawet jak przesłodzi)))sama zauważyłam ,że jesteśmy dla siebie  milsi, on bardziej mnie docenia,zauważa a ja odzyskałam spokój ducha i wróciła mi chęć do życia.Pewnie,że nadal jak idziemy gdzieś razem i widzę atrakcyjna kobiete zerkam czy sie patrzy ,ale tacy są wzrokowcy, same oglądamy się przecież za fajnym ciuchem na wystawie czy fajnym facetem i nie  oznacza to ze natychmiast myślimy o zdradzie.

36

Odp: I znów problem w małżeństwie....

zrezygnowanaaa:), tak szczera rozmowa wiele wyjaśnia, ale generalnie jak się nie umie ze sobą rozmawiać (wbrew temu co twierdzą niektórzy ludzie, to jednak nie takie proste i wcale nie wystarczy chcieć) to życie łatwe nie jest. Raz za czas (jak już w człowieku się "przeładuje") rozmawiamy, a powinno się sobie poświęcać znacznie więcej uwagi, mówić wprost co nas boli-odrazu, a tak wiele rzeczy się ukrywa, czasem przemilczy-co wraca ze zdwojoną siłą. No cóż chyba wszyscy mamy jakieś problemy...

p.s też się popłakałam jak za pierwszym razem zobaczyłam, że tu był i odpisał (ale w sumie na tym się skończyło...)

pozdrawiam

37

Odp: I znów problem w małżeństwie....

witam, często w związkach jest tak że czegoś brakuje. Ja wyznaje proste zasady, że z mężczyznami trzeba postępować jak z dziećmi. Trochę brutalnie brzmi ale w praktyce bardzo skuteczne, za każdy ich gest za przyniesioną kawę podziękować i powiedzieć, że jest nam bardzo miło a jak coś nie tak od razu trzeba o tym porozmawiać, nie czekać aż się nazbiera i urośnie do rangi problemów. Najczęstszą przyczyną oschłości w związku jest rutyna ja proponuje urozmaicenie. Jeśli nie mówi komplementów to trzeba go zaintrygować, założyć seksi bieliznę , może zrobić striptiz? Wszystko tez zależy od podejścia nie traktujcie urozmaiceń jak czegoś niemoralnego, tylko jak zabawę, walnijcie szeroki uśmiech, powiedźcie  coś zabawnego. Jestem już w prawie 6 letnim związku i jesteśmy bardzo szczęśliwi, czasem wystarczy wnieść trochę radości z dziecka ... do dziś potrafię się ganiać z moim partnerem po mieszkaniu i udawać że strzelamy do siebie. Wystarczy czasem trochę chęci i odrobina szaleństwa. Pozdrawiam

38

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Witam,

Dziś już staram się patrzeć na swojego Męża i życie trochę inaczej. Postanowiłam zapomnieć, a raczej głęboko schować, wspomnienia z poprzedniego związku, które nie pozwalały mi normalnie żyć. Miałam okropnie wygórowane potrzeby, bo ktoś kiedyś traktował mnie jak księżniczkę. Teraz jest teraz. Wiem, że mój Mąż mnie kocha, a wyraża to na swój sposób, staram się patrzeć na pozytywne aspekty naszego małżeństwa, porzuciłam "zimny feminizm" i też czasem pierwsza się przytulę, pocałuję, powiem czego mi brak. Ważna jest rozmowa, ale i drobne gesty, dużo czułości, a przedewszystkim bycie dla sibie miłym, tak zwyczajnie. Pozdrawiam:)

39

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Ja rozumiem, ze musze byc najpiekniejsza dla siebie samej i podobac sie sobie - zanim zaczne sie podobac Jemu.
Ja to wiem.
Bede mowic sobie rozne mile rzeczy przed lustrem, ladnie ubierac dla siebie samej i dla innych facetow na ulicy, bede mu dziekowac nawet za przeslodzona kawe, robic striptiz, sexy bielizna... co jeszcze?? Ale....

Co z tego, ze czuje sie piekna i mowie sobie sama komplementy, kiedy on nawet nie zauwazy, ze dzis jestem super usmiechnieta, z nowa fryzura, fajna bluzka? Jesli sama sie mam caly czas nakrecac (a moge) to ....:
1. Po co mi facet? Moge tez sama sobie przykrecic kran, sprzatnac, gotowac, prawic komplementy.... On mi nie jest potrzebny.
2. Facet ma super sytuacje: ma kobiete, ktora jest ladna, stroi sie i nie trzeba jej nawet tego mowic, prawi sobie sama komplementy, kiedy sie z nia widzi, ona jest super usmiechnieta i szczesliwa (sama z soba), cala praca zostala juz odwalona! To jak jakas super lalka z komiksu! Marzenie bez jego kiwniecia palcem.

A takze:
Ja nie chce sie ubierac ladnie dla innych facetow i nie lubie zbytnio przyciagac ich uwagi, bo ja chce przyciagac uwage mojego faceta! Co z tego, ze jakis inny chlop bedzie chcial do mnie zagadac w sklepie, kiedy ja chce mojego faceta!
A oprocz tego, to moze byc nawet niebezpieczne: zaloze sobie ladna bluzke, troche obcisla, ale bez przesady i trafie na jakiegos zboczenca, ktory bedzie sledzil/zgwalci/dotknie. Nie chce przesadzac, ale raz mi sie juz to zdarzylo: mialam na sobie moje normalne, niezbyt obcisle dzinsy, sweter (to byla zima) i w normalnej kafejce, w bialy dzien jakis pan (wlasnie taki o ktorych byla mowa w tym poscie, taki, co sie bedzie ze mna ogladal, kiedy maz sie nie oglada) zlapal mnie za pupe! Ja tak nie chce!

Wracajac do kawy: ja tez tak robie, ze dziekuje za kazda rzecz co zrobi, z nadzieja, ze poczuje sie jak MacGayver, nawet jesli nie jest to perfejcyjne. Ale: jakos nie dziala to do konca, bo wcale nie robi tych rzeczy czesciej a kiedy ja mu zrobie kawe/obiad/salatke to on zamiast mi podziekowac i sprawic, bym to robila czesciej, narzeka! A to nie tak pokrojone, to zle dodane, a ogien za duzy, a czemu taka salatka... Wiec ja sobie mowie i tlumacze: ja sie staram, ale chce BY ON TAK SAMO SIE STARAL cholera!

I na koniec: dlaczego to ja mam nosic ladna sexy bielizna (nosze) kiedy on spi w niepranej, starej, wyciagnietej pizamie? Mam robic striptiz: robie. Ale mam robic codziennie, czy za kazdym razem, gdy chcemy sie kochac, by dostac od niego wiecej uwagi? Bo jak nie robie to wracamy do normalnosci.

I w koncu odpowiadajac na pytanie o tych komplementach: po tym wszystkim co robie, czyli bycie superbabka, tak jak ksiazki radza: ja nadal mowie sobie sama komplementy przed lustrem (on nie mowi) i nadal mam tyle uwagi od niego ile mialam przedtem.

I co teraz??

40 Ostatnio edytowany przez Delicious (2009-10-11 15:50:16)

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Piszesz, że nie chcesz juz "zebrac" o komplementy. Ale problem polega na tym, że tylko wlasnie rozmowa moze cos pomoc. Wytlumacz jak sie czujesz, ze Ci ciezko w takim ukladzie, ze czujesz sie gorsza. Tylko wiesz co? Mi sie osobiscie wydaje, że problem leży w Tobie samej, gdzieś głęboko i mysle, że przydalaby Ci sie wizyta u psychologa. Uwierz mi, wiem co mowie. Pozdrawiam.

patyczek napisał/a:

Ja rozumiem, ze musze byc najpiekniejsza dla siebie samej i podobac sie sobie - zanim zaczne sie podobac Jemu.
Ja to wiem.
Bede mowic sobie rozne mile rzeczy przed lustrem, ladnie ubierac dla siebie samej i dla innych facetow na ulicy, bede mu dziekowac nawet za przeslodzona kawe, robic striptiz, sexy bielizna... co jeszcze?? Ale....

Co z tego, ze czuje sie piekna i mowie sobie sama komplementy, kiedy on nawet nie zauwazy, ze dzis jestem super usmiechnieta, z nowa fryzura, fajna bluzka? Jesli sama sie mam caly czas nakrecac (a moge) to ....:
1. Po co mi facet? Moge tez sama sobie przykrecic kran, sprzatnac, gotowac, prawic komplementy.... On mi nie jest potrzebny.
2. Facet ma super sytuacje: ma kobiete, ktora jest ladna, stroi sie i nie trzeba jej nawet tego mowic, prawi sobie sama komplementy, kiedy sie z nia widzi, ona jest super usmiechnieta i szczesliwa (sama z soba), cala praca zostala juz odwalona! To jak jakas super lalka z komiksu! Marzenie bez jego kiwniecia palcem.

A takze:
Ja nie chce sie ubierac ladnie dla innych facetow i nie lubie zbytnio przyciagac ich uwagi, bo ja chce przyciagac uwage mojego faceta! Co z tego, ze jakis inny chlop bedzie chcial do mnie zagadac w sklepie, kiedy ja chce mojego faceta!
A oprocz tego, to moze byc nawet niebezpieczne: zaloze sobie ladna bluzke, troche obcisla, ale bez przesady i trafie na jakiegos zboczenca, ktory bedzie sledzil/zgwalci/dotknie. Nie chce przesadzac, ale raz mi sie juz to zdarzylo: mialam na sobie moje normalne, niezbyt obcisle dzinsy, sweter (to byla zima) i w normalnej kafejce, w bialy dzien jakis pan (wlasnie taki o ktorych byla mowa w tym poscie, taki, co sie bedzie ze mna ogladal, kiedy maz sie nie oglada) zlapal mnie za pupe! Ja tak nie chce!

Wracajac do kawy: ja tez tak robie, ze dziekuje za kazda rzecz co zrobi, z nadzieja, ze poczuje sie jak MacGayver, nawet jesli nie jest to perfejcyjne. Ale: jakos nie dziala to do konca, bo wcale nie robi tych rzeczy czesciej a kiedy ja mu zrobie kawe/obiad/salatke to on zamiast mi podziekowac i sprawic, bym to robila czesciej, narzeka! A to nie tak pokrojone, to zle dodane, a ogien za duzy, a czemu taka salatka... Wiec ja sobie mowie i tlumacze: ja sie staram, ale chce BY ON TAK SAMO SIE STARAL cholera!

I na koniec: dlaczego to ja mam nosic ladna sexy bielizna (nosze) kiedy on spi w niepranej, starej, wyciagnietej pizamie? Mam robic striptiz: robie. Ale mam robic codziennie, czy za kazdym razem, gdy chcemy sie kochac, by dostac od niego wiecej uwagi? Bo jak nie robie to wracamy do normalnosci.

I w koncu odpowiadajac na pytanie o tych komplementach: po tym wszystkim co robie, czyli bycie superbabka, tak jak ksiazki radza: ja nadal mowie sobie sama komplementy przed lustrem (on nie mowi) i nadal mam tyle uwagi od niego ile mialam przedtem.

I co teraz??

Teraz powinnas sie zastanowić czy wrato byc w takim zwiazku. tyle.

41

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Mała Mi na forum nie piszemy posta pod postem. Jeśli chcesz coś zmienić, lub dodać używaj, proszę opcji "edytuj" dostępnej w prawym dolnym rogu każdego posta.

42

Odp: I znów problem w małżeństwie....

MalaMI: nie rozumiem, czy to do mnie ta odpowiedz czy nie ? :-/

Jesli tak: to ja sie zastanawiam czy chce byc w takim zwiazku, ale w sumie zle mi nie jest, zreszta zawsze mysle, ze to ja przesadzam...

43

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Bardzo dobrze Cię rozumiem.Też jestem młodą mężatką i wiele rzeczy mi brakuje-zresztą jak każdej z nas. Pomimo tego że mąż mi często mówi różne komplementy-to brak mi w tym jakiejś spontaniczności.  Już nie czuję się tak atrakcyjna dla niego jak kiedyś-chociaż on mówi że podobam mu się tak samo.Z resztą może to jest problem we mnie. Trudno czuć się atrakcyjną w domu przy garach, siedząc ze sobą cały czas w domu, zajmując się dzieckiem.Tak rzadko gdzieś razem wychodzimy. . .Do tego ja nie pracuje-to kiedy ma być o mnie zazdrosny.Chociaż czy ja jestem o nie go zazdrosna-też nie bo jestem jego tak bardzo pewna.Chyba trzeba się z tym pogodzić że w małżeństwie po prostu jest inaczej-nie da się by non stop była namiętność ,szaleństwo, emocję....

44 Ostatnio edytowany przez jalia (2009-10-16 14:17:36)

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Hej, ja miałam męża.... mądrego, zaradnego, który bardzo mnie "kochał" Byliśmy małżeństwem przez 4 lata. Na początku wszystko było świetnie, chciałam właśnie dla niego być najpiękniejsza, niestety... Po ślubie niefortunnie mój były juz teraz mąż stwierdził chyba, że jesli jesteśmy małżeństwem, to mówienie żonie komplementów - jakichkolwiek tyczących się jej samej a nie tego "o jaki dobry obiad" jest juz nie potrzebne. Nie potrafił docenić we mnie nic wink Uświadamialłam mu, że jest mi to potrzebne dla podtrzymania mojej samooceny dla niego. Jednak nie docieralo ... trwało to dość dlugo. W międzyczasie ja zobojętniałam na to i przestało mi zależeć na tym żeby mąz mnie docenił... potem przyszła oziębłość z dwóch stron i nieporozumien. Potem problemy łózkowe. W międzyczasie wielu moich znajomych i znajmomych mojego byłego męza mowilo mi wiele komplmentów (wiem ze to brzmi błaho) i w stronę byłego męzą - zazdroszcze ci twojej żony.... a ON nic!-nic a nic...siedzial w pracy, zapomnial o randkach i czulosci, robilam romantyczne kolacje a on jadl ...i mowil o bardzo dobre, ide do garazu...porazka:/ traktował mnie jak wlasnosc przypiętą do ręki ktora nic bez niego nie znaczy... dokladnie tak sie potem czułam. Nasze małżeństwo się rozlecialo. juz nawet nie walczylismy o nie, zobojętnienie naszych relacji było zbyt duże. Poza tym było pare innych czynników, które na to wpłynely... Teraz żyjemy w relacji koleżenskiej i dopiero po roku do niego dotarło jak zabił we mnie "kobiete" .... mam nadzieje, ze zadnej z was sie to nie przytrafilo i nie przytrafi:)

45

Odp: I znów problem w małżeństwie....

tez bym chciała zeby moj maz mi cos takiego napisała bo mam taki sam problem

46

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Niestety czasem małżeństwo kończy miłość...

47

Odp: I znów problem w małżeństwie....

jalia.....przerażające to co piszesz...gdzieś w Twojej historii dostrzegam siebie, Nas. Wszystko co piszesz to w stu procentach prawda, właśnie tak jest. Któraś z Dziewczyn napisała, że to mój problem, z własną samooceną itp. otóż nie do końca.....widzę, że jalia doskonale mnie rozumi...chodzi właśnie o "zabijanie kobiecości". Też miewam takie momenty, że nawet dotyk sprawia mi..."nieprzyjemność", ta oziębłość na nasze starania sprawia, że Kobiety czują się gorsze i samotne. Niestety (bo chyba tak trzeba napisać) mam porównanie. Byłam wcześniej kilka lat z partnerem, który bez przerwy zapewniał mnie o tym, że jestem dla niego piękna, że za mną szaleje (z resztą to było widać na każdym kroku, to się czuło, to nie były tylko "wyżebrane" słowa) i cały czas dobrze nam było, czułam się przy nim wyjątkowa, w łóżku zawsze super...Teraz wiem, że o orgazmach muszę zapomnieć na zawsze (trudno się nawet rozluźnić kiedy cały czas myśli się o tym, że jest się tylko czymś zwykłym....nie mówiąc żeby poczuć się wspaniale, wyjątkowo...:(. Widzę, że sporo Dziewczyn ma ten problem, to smutne. Może tak już jest, ja poświęciłam się Dziecku i na co dzień robię mnóstwo rzeczy, nie mam czasu na myślenie o TYM. Chociaż jeszcze zdarza się, że pragnę poczuć miłość, porządanie, delikatny i subtelny dotyk, zobaczyć wzrok Mężczyzny, dla którego będę JEDYNĄ...czasem marzy mi się...romans (nie z próżności, po prostu moje serce i dusza cierpią...)

48

Odp: I znów problem w małżeństwie....
Malgosiaczek napisał/a:

Może dla większości z Was to głupstwo, w sumie ja też tak uważam  -  takie głupstwo a tyle zmienia w związku. Spotkałam się już na tym forum z podobnymi problemami. Opiszę swój. Ja nie mam złego Męża, który pije, wyzywa mnie itp. przeciwnie wszyscy zazdroszczą mi ukochanego. Jest zaradny, mądry (na każde pytanie zna odpowiedź!), zawsze przy Nas (przy mnie i dziecku), pracowity itp... ktoś powie czego ona jeszcze chce.Bardzo to doceniam i kocham go jednak z każdym dniem w naszym małżeństwie czuje się coraz mniej atrakcyjna, powoli tracę ochotę na sex, zamykam się. Nie lubię kiedy razem wychodzimy - zawsze myślę o tym, że on ogląda wszystkie na około i każda z nich jest lepsza ode mnie. Jestem atrakcyjną Kobietą, mężczyźni oglądają się za mną na ulicy, staram się zawsze wyglądać jak najlepiej - dla Męża nie dla innych. Mam ochotę rzucić szpilki w kąt - po co je zakładać? Mogłabym być najpiękniejszą Kobietą na Świecie a pewnie i tak byłabym z nim nieszczęśliwa. Czasami jestem okropnie zła, że on zwyczajnie nie potrafi zadbać o to moje poczucie, że jestem dla niego najpiękniejsza. To jest dla mnie takie ważne. Na co dzień zero flirtu, komplementu - w łóżku czuje jakby to było czysto fizyczne zbliżenie. (może mu się naprawdę nie podobam..?)Smutno mi z tak głupiego powodu, wszystko się sypie. Pomyślicie pewnie że to jakaś próżność, ale same wiecie - wiele z nas potrzebuje tego od swoich partnerów, ponieważ w ten sposób mówią nam jak nas kochają. Czuje się niekochana i nieszczęśliwa. Poradzicie pewnie żeby rozmawiać, już kiedyś, pewnie nie raz mówiłam mu o tym, ale ile można "żebrać" o komplementy, miałabym wrażenie że są nieszczere. Jesteśmy niespełna rok po ślubie....co będzie dalej? Napiszcie mi proszę co myślicie, jak przestać zadręczać się tym i żyć normalnie?:(

Prawie pod wszystkim moge sie podpisac....

49

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Kobieta w związku musi czuć się doceniana. Jak tego nie ma jest nieszczęśliwa.

50

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Kobieta w związku musi czuć się doceniana. Jak tego nie ma jest nieszczęśliwa.

51

Odp: I znów problem w małżeństwie....
_TATRA_ napisał/a:

Kobieta w związku musi czuć się doceniana. Jak tego nie ma jest nieszczęśliwa.

W tych dwóch zdaniach zawarte jest prawie wszystko......

52

Odp: I znów problem w małżeństwie....

witam! zgadzam się z tym co napisał TATRA a zabieganie o uwagę mężą bielizna itd.to bzdura. na pocieszenie dodam że ja w takim związku żyję już 15lat przestałam wierzyć w księcia z bajki ,a wielkiej romantycznej miłości nie ma jest po prostu szara rzeczywistość którą albo akceptujesz albo nie pozdrawiam

53

Odp: I znów problem w małżeństwie....

Zastanawia mnie z czym to ma związek. To, że po ślubie jest już inaczej, to, że z czasem przestajemy być interesujące, to, że Mężowie przestają o nas zabiegać. Kobiety zawsze bardziej starają się o wszystko: o dom, rodzinę, o to aby dobrze wyglądać i podobać się Mężowi, o to, żeby było dobrze, o urozmaicenia w związku, o atmosferę w sypialni i wiele, wiele innych rzeczy, drobiazgów. Akceptujemy też bez przerwy różne zachowania, wybaczamy, chcemy naprawiać, rozmawiać. Mimo to wszystko i tak czujemy się nieszczęśliwe, jesteśmy niedocenione.
Myślę o moim małżeństwie sobie tak, że to bardzo spokojny, statyczny związek. Każdy dzień wygląda tak samo: Mąż wraca z pracy i siada przed telewizorem (to w wielkim skrócie, ale generalnie tv to nasze życie). Jakie to przykre kiedy myślę sobie, że tak naprawdę wcale się nie znamy, że nie mamy sobie nic do powiedzenia (Mąż, bo ja chciałabym żyć inaczej). Zupełnie inaczej kiedyś myślałam o swoim życiu, małżeństwie. Jedna osoba nie wiele może zrobić, jeśli druga strona nie chce....

Posty [ 54 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » I znów problem w małżeństwie....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024