Witajcie, moim wielkim problemem jest to, że nie potrafię się skupić na nauce dłużej niż 5 minut. Wydawać by się to mogło błahym problemem, gdyby nie to, że odczuwam już pierwsze konsekwencje tego. Oblałam jedno kolokwium, chociaż czasu miałam full, a jednak nie mogłam przysiąść i się tego porządnie nauczyć. Teraz jest tak samo. Jak tylko otwieram książkę to zaraz sobie znajduję ciekawszą rzecz do roboty- a to posłucham muzyki, a to coś na necie sprawdzę i tak co chwila! 5 minut nauki, 30 minut robienia głupot i w efekcie nie umiem nic! Już mnie to męczy, bo niektórzy potrafią spiąć dupę i w godzinę nauczyć się tego czego ja się uczę przez cały dzień albo i jeszcze dłużej:( Ja potrafię czasami nawet z braku rozrywek po prostu gapić się w ścianę, byle,żeby się nie uczyć! No strasznie mnie to męczy, bardzo bym chciała coś z tym zrobić, ale nie wiem co. Aha i jeszcze dodam, że z tego wszystkiego to mam stany lękowe przed wszelkimi kolokwiami, zaliczeniami, bo wiem jak mało się nauczyłam i stresuję się, że miałam tyle czasu, a teraz mogę oblaćxD Terminy mnie gonią, a ja zamiast usiąść do nauki, to wolę sobie paznokcie pomalować, a wiem, że koleżanki ryją ile wlezie w tym czasie. ktoś też miał taki problem? Macie może jakieś sposoby na skupienie się? Może powinnam wyeliminować wszystkie rozpraszające rzeczy, wyłączyć komputer, etc.? Ale znając życie to sobie inny rozpraszacz znajdę:/ nie jestem jakimś leniem patentowanym, zawsze byłam raczej sumienna, ale od pewnego czasu jestem w takim rozproszeniu, że szokxD
Ucz się w bibliotece, albo w jakimś innym spokojnym miejscu na uczelni. Zaproponuj pilnej koleżance,
że razem się pouczycie. Powtarzajcie razem materiał, wzajemnie się przepytujcie.
jummi- hymmm, miałam podobnie z czasem nauki. Niektórzy szybko przyswajają inni nie. Dodatkowo ten stres przed egzaminem, ahhh straszne wspomnienia. Jest jedno wyjście, uczyć się tak jak się potrafi. Nikomu się nie chce, ale trzeba się przymuszać i nie ma innej metody.
Ucz się w bibliotece, albo w jakimś innym spokojnym miejscu na uczelni. Zaproponuj pilnej koleżance,
że razem się pouczycie. Powtarzajcie razem materiał, wzajemnie się przepytujcie.
problem jest taki, że ja kończę późno, więc muszę się uczyć wieczorami i nocami (biblioteka jest wtedy zamknięta). Na uczelni też tak długo nie mogę siedzieć, bo w domu mam inne obowiązki, no i bym musiała taszczyć masę książek. Z koleżankami to się tak właśnie spotkam od czasu do czasu, żeby się razem pouczyć, ale one się jednak wolą same uczyć, bo im to lepiej wychodzi. Zostaje więc samotna nauka w domu, tylko z tym skupieniem jest najgorzej. A może powinnam wyłączyć komputer, zrobić porządek na biurku, położyć na nim tylko te potrzebne książki i rzeczy i tak sobie założyć, że np uczę się przez 2 godziny maksymalnie skupiając się, a potem mam czas na rozrywki? Myślicie, że to jest dobry sposób?
jummi- hymmm, miałam podobnie z czasem nauki. Niektórzy szybko przyswajają inni nie. Dodatkowo ten stres przed egzaminem, ahhh straszne wspomnienia. Jest jedno wyjście, uczyć się tak jak się potrafi. Nikomu się nie chce, ale trzeba się przymuszać i nie ma innej metody.
tylko, że jak ja się uczę tak jak potrafię to mi nic z tego nie wychodzi:( Przymuszam się, ale mnie to strasznie męczy po jakimś czasie. A wiadomo, że człowiekowi lepiej wchodzi wiedza do głowy jak robi coś z przyjemnością albo przynajmniej jak ma motywację i umie się skupić. Może to o moją motywację chodzi? Może mam jej za mało...więc jak się zmotywować? Ja muszę mieć najwyraźniej nóż na gardle, żeby w końcu przysiąść i wykrzesać z siebie to skupienie do nauki.
Nie tłumacz się. Mało jest ludzi którzy uczą się z zamiłowania. Nie znajduj wytłumaczenia na to że się nie uczysz, tylko ucz się.
A może powinnam wyłączyć komputer, zrobić porządek na biurku, położyć na nim tylko te potrzebne książki i rzeczy i tak sobie założyć, że np uczę się przez 2 godziny maksymalnie skupiając się, a potem mam czas na rozrywki? Myślicie, że to jest dobry sposób?
Tak, to jest dobry sposób. Ważne, żebyś się nie zniechęcała. Po jakimś czasie wciągniesz się
w temat i wtedy nauka będzie Ci lepiej szła.
Sprobuj uczyc sie rano, mozg jest wtedy wypoczety i bardziej chlonny. Wieczorem , wiadomo , zmeczenie po calym dniu , to sie sila rzeczy mimowolnie i podswiadomie szuka odprezenia.
Dobra na koncentracje i zapamietywanie jest lecytyna.
Możesz spróbuj u psychologa wygadać się? Skoro zawsze byłaś sumienna, a teraz cię dopadło lenistwo, a właściwie to brzmi jak... ucieczka przed obowiązkami.
Być może w natłoku obowiązków i myślenia o tym, co musisz zrobić, spychasz prawdziwe problemy, może twój niepokój o studia, czy inne sprawy jest tak wielki, że cię paraliżuje, ale nie uświadamiasz sobie go, bo przypisujesz to lenistwu, dekoncentracją...
Spróbuj porozmawiać z kimś.